Dodaj do ulubionych

WEDROWKA DUSZ... (?)

IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 21:18
podobno każdemu z nas przypisane jest napotkanie na swej drodze predzej,czy
pozniej jakiejs konkretnej ilosci dusz, ,z którymi przez wieki było się w takim
blizszym,emocjonalnym kontakcie,cos na zasadzie wedrowki pokrewnych sobie
dusz,nawet jeżeli ten kontakt mialby być tylko przelotny,na chwile,ale zawsze
to „cos” znaczacego zadziala
nie każdy w to wierzy,ale mimo wszystko zastanawiajace jest to,ze pewne osoby
bardzo nas przyciagaja,jakies fluidy zaczynaja tworzyc te nic
porozumienia,pewna magie a od niektórych nas po prostu odrzuca,jest jakas
wewnetrzna niechec,czasami wrecz wrogosc – i mowie tu o przypadkach gdzie
b.często dzieje się tak zanim z tym kims zamienimy chocby jedno slowo,często
jest to tylko jakies przelotne spotkanie,spojrzenie (i nie chodzi tu tylko o
kontakt typowo damsko-meski przeciez),czasami wystarczy nawet,ze natkniemy się
na tego kogos gdzies w tlumie,na ulicy,w teatrze,obojetnie gdzie,ale pozostaje
w nas jakies takie nieuchwytne wrazenie,ze „cos” niewytlumaczalnego
zaistnialo,niejednokrotnie przeciez ten ktos jeszcze przez jakis dziwnie dlugi
czas,jak na kogos kompletnie nam nieznanego i być może nigdy już nie
poznanego,pozostaje w naszych myslach,czasami nawet nie wiedziec czemu powraca
w nich, a przeciez spotykamy i mijamy mnostwo innych ludzi,których w ogole nie
zauwazamy,nawet często w najblizszym otoczeniu,nagminnie się z nimi stykajac i
mijajac (i nie mam tez na mysli takich zdarzen jak wychwycona w tlumie piekna
dziewczyna,czy diabelnie przystojny mezczyzna ;o) )
nie wiem,mam często wrazenie,ze nic nie dzieje się tak naprawde przez
przypadek,ze nie spotykamy takich a nie innych ludzi,bo tak jakos wyszlo,ze te
nasze sciezki przez caly czas tej naszej wedrowki ciagle się przeplataja i sa z
soba niezmiennie zwiazane
moi rodzice np.(no i tu będzie jednak ten przykład damsko-meski ;o) ) – może
się wydac,ze to wlasciwie żaden dowod,ale...
natkneli się na siebie w sklepie,mineli się w drzwiach,i od razu poczuli jakas
dziwna energie,zatrzymali się nawet patrzac na siebie z pelnym zaskoczeniem i z
jakims niedowierzaniem...
no ale każde poszlo w swoja strone...
i nagle w tym samym dniu spotykaja się u swojej wspolnej,jak się
okazalo,kolezanki i to nie na prywatce,moja mam była na zwyczajnych plotach a
mój ojciec wpadl pozyczyc ksiazke
no i już,stalo się,zaczelo się dziac... poplyneli ;o)
i to tez jest dziwne,ze akurat tacy ludzie jak oni się z soba zwiazali,o tak
roznych charakterach i wykonywanych przez siebie profesjach,innych
zainteresowaniach,moja mam poczatkujaca ksiegowa,i mój ojciec zwariowany
artysta-plastyk (z takiej mieszanki wychodza calkiem niezle
dzieci,polecam ;o) )
a przeciez mogli się tylko minac,jak wiekszosc,i już nigdy nie spotkac,nawet
jeżeli będziemy uwazac,ze Bydzia to miescina i tak naprawde to w koncu wszyscy
się poznaja ( ;o) )
ale tak się tez dzieje i z naszymi przyjazniami,znajomosciami,i dlaczego np.
takie a nie inne osoby zostaja naszymi krewnymi (?)

to tak na razie tyle z moich wieczornych „brzdakan” pt. uduchowione
wedrowniczki... ;o)))))




Obserwuj wątek
    • czarodziejka Re: WEDROWKA DUSZ... (?) 19.03.02, 00:48
      wedrówka dusz, czy przeznaczenie?
      wierze w to drugie ;o)
      byl tu juz watek o przeznaczeniu
      pozdrawiam ;o)
    • Gość: inka_s pokrewieństwo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.03.02, 01:03
      To o czym piszesz to chyba raczej pokrewieństwo dusz... I tu wchodza w grę i
      miłość i przyjaźń.
      Z całą pewnością są osoby których obecność odbieram jako kojący wpływ na moja
      dusze. I zdarzało mi sie odsuwać np. w autobusie od osoby bynajmniej nie
      odrzucajacej wyglądem (czy tez zapachem) ale jakby promieniującej czymś co mnie
      niepokoiło czy tez wręcz fizycznie "odrzucało".
      Zwykle o tym pokrewieństwie mówimy ż ektoś "nadaje na tej samej fali" - i to
      jest to! Może miłość doskonała polega na znalezieniu kogoś z kim "dostroimy
      się" lub kto od urodzenia ma tę samą częstotliwość? A gdy związek to pomyłka -
      częstotliwości się rozjeżdżają, gubimy wzajemne fale, i nawet próby dostrajania
      nic nie dają, nasze odbiorniki juz nic nie łapia....
    • Gość: So_Y Re: WEDROWKA DUSZ... (?) IP: 217.168.131.* 19.03.02, 08:45
      A moze to wszystko czysta chemia... zadne "pokrewienstwo dusz", "magia" tylko
      po prostu feromony ? Np spotkana osoba w autobusie do ktorej nas tak "ciagnie"
      jest tego dnia akurat bardzo szczesliwa (powod nie wazny) i roztacza w okol
      siebie odpowiedni do tego stanu feromon (lub jakakolwiek inna substancje
      chemiczna wytwarzana przez organizm) ktora sprawia ze czujemy do niej taki czy
      inny pociag. Moze po prostu ladnie sie usmiecha i dziala nasza wyobraznia.
      Jesli trzymac sie przykladu twoich rodzicow, to wyobraz sobei taka sytuacje:
      twoja mama bylaby w dolku i przyszlaby do owej kolezanki sie "wyplakac" (bez
      urazy oczywiscie), a ojciec bylby wsciekly z jakiegos powodu i wpadlby po
      ksiazke.. czy myslisz ze wtedy tez by cos zaiskrzylo ?

      Pzdr
      So_Y
      • Gość: manitra Re: WEDROWKA DUSZ... (?) IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 09:22
        hmmm.tego nie wiem,nie moglabym przewidziec,chociaz wiem na pewno,ze miedzy
        nimi zaiskrzylo juz w tym sklepie...
        ale nie chodzilo mi tylko o spotkanie tej swojej drugiej polowki pomaranczy
        czasmai jest tak,ze pewne osoby spotkalismy np. 4 wcielenia wstecz -
        przypuscmy,ze zrobila nam cos zlego i przez nastepne wcielenia pomimo,ze na
        swojej drodze juz jej nie nie ma albo gdzies tylko mignie nie majac wiekszego
        znaczenia w naszym zyciu,ale ta nasza zgnebiona gdzies wczesniej dusza jest
        jakas niespokojna,zalekniona,niepewna siebie a potem nagle w nastepnym
        spotykamy tego naszego "oprawce" np. jako naszego
        ojca,meza,matke,brata,obojetnie,moze nawet jako osobe zupelnie obca i znowu w
        jakis sposob zaczyna nam zagrazac i albo znowu sie poddamy albo w koncu
        zwalczymy,przeciwstawimy sie,przetniemy te zla passe przeznaczenia i sie
        wyzwolimy
        i dlaczego takie a nie inne osoby zostaja nasza rodzina - przeciez tutaj nie ma
        juz tych feromonow
        dlaczego ktos kogo poznajemy w naszym np. pozniejszym zyciu zostaje naszym
        wiekszym przyjacielem choc znamy go krotko i mamy czestokroc jakies takie
        przeczucie ze jest dla nas wazniejszy niz osoby,ktore znamy latami ?
        czy przeznaczenie ma na celu rowniez to,zeby w nastepnych wcieleniach nie tylko
        trafiac na te same dusze,i je rowniez doskonalic,naprawiac,ale i przecinac
        jezeli jest zlem itd.
    • olek13 Re: WEDROWKA DUSZ... (?) 22.03.02, 12:12
      To, co opisujesz, to są prawdopodobnie związki karmiczne (o ile akceptujesz reinkarnację). Możesz o tym poczytać w książce "Związki miłości na ścieżce samorealizacji" autorstwa Beaty Augustynowicz i Leszka Żądło.
      Pzdrawiam serdecznie

      Olek
      • Gość: Manitra Re: WEDROWKA DUSZ... (?) IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.03.02, 12:39
        zapisalam i udam sie do ksiegarni celem nabycia droga kupna
        bardzo THX i rowniez posdrufka :o)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka