IP: 62.29.138.* 08.07.04, 10:34
Od roku czasu albo i dłużej ma bardzo niskie mniemanie o sobie, szybko łapie
depresję nic mnie nie cieszy, jestem przekonana ,że to tylko i wyłącznie moja
wina bo jestem do niczego. Pisze poniewaz chce żebyście podali mi jakąś
książkę która odwróci mnie od tego przekonania sprawi że znów uwięrze w
siebie i będę wesołą dziewczyną.
Dzięki za każda odpowiedż
pzrd K
Obserwuj wątek
    • Gość: krish Re: ksiązka IP: 62.233.233.* 08.07.04, 10:41
      zapisz sie na wolontariat to dzieci upośledzonych
      kontemplacja cudzego cierpienia przynosi delikatną ulge

      krish the schopenhauer
      • iwan_w ksiazka 08.07.04, 10:51
        The schopenhauer? Czytałeś waść?


        P.s.
        "Nic tak nie cieszy, jak widok cudzego nieszczęścia" - la Rochefoucauld.

        Fakt, podobna myśl jest obecna w dziele Schopenhauera, choć - rzecz jasna - nie
        tak ostro sformułowana. U Dostojewskiego zresztą też.
      • Gość: Pani2 Re: ksiązka IP: 62.29.138.* 08.07.04, 10:52
        Dzięki krish, może i coś w tym jest, czasami jak widze na ulicy takie dzieci,
        to staję sie przez chwile szczęśliwa, ale ten stan trwa przez 2 godzinki i mija
        ja chcę sie wyleczyć z tej myśli,że jestem do niczego i do niczego sie nie
        nadaję potrzebna mi jest dobra rada co mam robić albo książka,
        czytałam 'potęge podświadomości' fajna ale nie całkiem dotarła do mnie
        K
        • procesor Re: ksiązka 08.07.04, 11:19
          Gość portalu: Pani2 napisał(a):
          > Dzięki krish, może i coś w tym jest, czasami jak widze na ulicy takie dzieci,
          > to staję sie przez chwile szczęśliwa, ale ten stan trwa przez 2 godzinki i
          > mija (...)


          ????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Rany Boskie ty to poważnie napisałaś?!

          Jeśli tak - to do leczenia się zabierz!
          Praca z takimi dziecmi to nie ma być lekarstwo na zasadzie "ja to mam lepiej,
          bo nie jestem jak te dzieci - ani nie mam takiego dziecka"!!

          Zobaczenie takeigo dziecka za to, czy innej osoby z uposledzeniem powinno ci
          przed oczy postawić że jestes BOGATA!!
          Bo masz zdrowie. Nie radocha bo ktoś ma gorzej - otworzenie oczu na to jak
          wiele się posiada! Ludzie zwykle nie cenia tego że sa zdrowi, że maja
          zaspokojone podstawowe potrzeby. Bo to takie prozaiczne.

          Może ty najpierw idź do lekarza i sprawdź czy nie jesteś chora - powaznie
          mówie. Bo to moze być efekt jakichs zaburzeń w organizmie, hormony, itp. Może
          tez faktycznie depresja - wtedy tez trzeba to leczyć a nie książki czytac na
          poprawę.
          • j_ar Re: ksiązka 08.07.04, 11:24
            pani2 nie musi pracowac z dziecmi uposledzonymi aby poczuc sie troche
            szczesliwsza, jej wystarczy zobaczenie tyakiego dziecka.... a co w tym zlego?
            przeciez wtedy docenia ze jej jest dpbrze
      • Gość: Luty Re: ksiązka IP: *.dialup.mindspring.com 09.07.04, 23:09
        Gość portalu: krish napisał(a):

        > zapisz sie na wolontariat to dzieci upośledzonych
        > kontemplacja cudzego cierpienia przynosi delikatną ulge

        krish the schopenhauer

        Mylisz sie bardzo, dzieci uposledzone bardzo rzadko cierpia...tak jak myslisz
        Moze bardziej ich rodzice, ale tylko do czasu...
        Najbardziej "cierpia" tacy jak Ty ,
        gdy przypadkowo spotkaja uposledzone dziecko na ulicy...
        Robia ze strachu w gacie, albo odwracaja z niesmakiem wzrok...
        no moze jeszcze litosciwie scisnie im sie serce....
        Glupia rada....
        Z Schopenhauera to Ty masz tylko zgryzliwosc, ale tez nie jakas szczegolna...
    • ivek Re: ksiązka 08.07.04, 10:52

      Za Chrisem o poranku KBHR "Kaybear" i pewną sympatyczną Luizą polecam
      Sylvia Plath "szklany klosz".

      • iwan_w Re: ksiązka 08.07.04, 10:56
        Ale Sylvia Plath skończyła samobójstwem?
        • brzydulca Re: ksiązka 08.07.04, 11:03
          Biblia (Nowy Testament) albo jakas inna ksiazka na temat duchowosci
          cos o filozofii znaczenia(celu) zycia,
        • ivek Re: ksiązka 08.07.04, 11:03
          iwan_w napisał:

          > Ale Sylvia Plath skończyła samobójstwem?

          Ale ja polecam jej ksiazke a nie biografie.
          Czy Andrzej S. nie mogl pisac dobrych porad o wychowaniu dzieci skoro
          trawestujac jego kumpla Wojciecha E. nosil w sobie demona?

          Aj.
          • iwan_w plath 08.07.04, 11:19
            ivek napisał:

            > iwan_w napisał:
            >
            > > Ale Sylvia Plath skończyła samobójstwem?
            >
            > Ale ja polecam jej ksiazke a nie biografie.
            > Czy Andrzej S. nie mogl pisac dobrych porad o wychowaniu dzieci skoro
            > trawestujac jego kumpla Wojciecha E. nosil w sobie demona?


            Pewnie, że mógł. Tak samo jak Schopenhauer będąc skrajnym egoistą w życiu
            prywatnym mógł nauczać innych o sile współczucia.
            Odczytujesz z mojego postu więcej, niż napisałem. Opowiadań Sylvii Plath nie
            znam i nie wiem, czy są w nich zawarte "dobre rady", tyle, że kilka dni temu
            czytałem o jej twórczości poetyckiej coś w rodzaju: radość silnie podszyta
            klimatem depresyjnym.

            O czym są jej opowiadania?
            • ivek Re: plath 08.07.04, 11:25
              iwan_w napisał:


              > Pewnie, że mógł. Tak samo jak Schopenhauer będąc skrajnym egoistą w życiu
              > prywatnym mógł nauczać innych o sile współczucia.

              Nie czytałem. Chociaż z erystyką mam często do czynienia, więc powinienem.

              >Opowiadań Sylvii Plath nie
              > znam i nie wiem, czy są w nich zawarte "dobre rady", tyle, że kilka dni temu
              > czytałem o jej twórczości poetyckiej coś w rodzaju: radość silnie podszyta
              > klimatem depresyjnym.

              Aaa czyta się wybiórczo wyborczą?

              > O czym są jej opowiadania?
              To powieść nie zbiór opowiadań, których nie czytałem.

              Aj.
              • iwan_w Re: plath 08.07.04, 11:45
                ivek napisał:

                > iwan_w napisał:
                >
                >
                > > Pewnie, że mógł. Tak samo jak Schopenhauer będąc skrajnym egoistą w życiu
                > > prywatnym mógł nauczać innych o sile współczucia.
                >
                > Nie czytałem. Chociaż z erystyką mam często do czynienia, więc powinienem.

                "Erystyka" to akurat jego najmniej znacząca (objętościowo na pewno, hihi)
                pozycja, nie zawiera jego myśli filozoficznej.


                > >Opowiadań Sylvii Plath nie
                > > znam i nie wiem, czy są w nich zawarte "dobre rady", tyle, że kilka dni te
                > mu
                > > czytałem o jej twórczości poetyckiej coś w rodzaju: radość silnie podszyta
                >
                > > klimatem depresyjnym.
                >
                > Aaa czyta się wybiórczo wyborczą?

                A można JĄ czytać inaczej?;)

                W wyborczej może też coś czytałem (przy okazji premiery filmu albo biografii
                książkowej), ale ostatnio w posłowiu (wstępie?) do wyboru poezji w wersji
                dwujęzycznej, właśnie na półkach księgarskich.


                > > O czym są jej opowiadania?
                > To powieść nie zbiór opowiadań, których nie czytałem.

                Ktoś kiedyś mówił mi, że Szklany klosz to zbiór opowiadań. Nieistotne.
                Nie zmiania to faktu, że uchylasz się od udzielenia odpowiedzi. Erystyka, hihi;)
                • ivek Re: plath 08.07.04, 12:04
                  iwan_w napisał:

                  > A można JĄ czytać inaczej?;)
                  jasne, że można tylko... no właśnie szkoda czasu.


                  > W wyborczej może też coś czytałem (przy okazji premiery filmu

                  ktoś pisał o filmie z Gwyneth Paltrow (szczerba albo orlinski zdaje sie).
                  >
                  > Ktoś kiedyś mówił mi, że Szklany klosz to zbiór opowiadań. Nieistotne.
                  > Nie zmiania to faktu, że uchylasz się od udzielenia odpowiedzi. Erystyka, hihi;

                  Nie chce pisac o ksiazce ktorej nie czytalem (mam na mysli jej opowiadania). A
                  co do Szklanego klosza to dla mnie jest to napisana w pierwszej osobie ksiazka o
                  dojrzewaniu (do zycia) wrazliwej osoby. Czytalem ja jakies 9 lat temu wlasnie
                  gdy bylem przygnebiony swoimi wyborami zyciowymi i pozwolila mi spojrzec na
                  swoje decyzje inaczej, a poza tym jak napisalas Luna swietnie sie ja czyta.
                  Zdziwilo mnie to co przeczytalem w GW, ze sama Plath uwazala ja za gniota, w
                  koncu przyniosla jej jakas tam popularnosc.

                  aj.
                  • iwan_w Re: plath 08.07.04, 15:34
                    ivek napisał:

                    > Zdziwilo mnie to co przeczytalem w GW, ze sama Plath uwazala ja za gniota, w
                    > koncu przyniosla jej jakas tam popularnosc.

                    Dlatego, że powieść przyniosła jej popularność, nie mogła uważać jej za gniota?
                    Chyba sięgnę po Plath w najbliższym czasie. Zwłaszcza po reklamie, jaką zrobiły
                    jej panie poniżej (to nie, zdecydowanie odradzam).;)
                    • lune plath - nie na kazdy nastroj 08.07.04, 15:43

                      nie zamierzalam robic antyreklamy (nie powazylabym sie, Szklany klosz to w
                      koncu klasyka a nie jakies kontrowersyjne dzielko) :)))

                      przeczytac koniecznie - ale (z uporem) nie polecalabym tego osobie z depresja ;


                      Lune
                      • kvinna Pani Szklany Klosz 08.07.04, 15:55
                        Dobra, przyznaję, że nie przeczytałam do końca. Głośne, ale czy dobre?
                        Zapamiętałam tylko (czytałam jako 15-letnia osoba) jak bohaterka bierze
                        prysznic - czytaj: zmywa "plugastwa" po jakiejś zbalangowanej nocy.

                        Z przeczytanych fragmentów "Dzienników" - dziekuję, postoję, nie kupię. Nie
                        przeczytam.

                        Do diabła :)

                        Polećcie Pani2 coś pogodnego.
                        Uwielbiam Muminki (ktoś wspomniał o lit. z dzieciństwa). Głęboko mądre, życiowe
                        i takie tam.
                    • lady.oracle Re: plath 08.07.04, 15:58
                      Ależ osobom które nie sa aktualnie w depresji jak najbardziej polecam, jak
                      również Listy do matki (ciekawy jest kontrast między obrazem siebie jaki
                      prezentowała matce, a jaki ukazała w Szklanym kloszu). Kiedyś się nią
                      interesowałam, mam jej conajmniej trzy biografie.
                    • ivek Re: plath 08.07.04, 16:01
                      iwan_w napisał:

                      > Dlatego, że powieść przyniosła jej popularność, nie mogła uważać jej za gniota?

                      nie wiem czy nie mogla, ale jak to maja odebrac Ci ktorzy uwazaja, ze to
                      a) dobra ksiazka
                      lub
                      b) klasyka itd.

                      Moze jasniej czy Lars Urlich moze pluc na czarny album? Moze powiedziec o tam
                      zaraz komercha ot uklon w strone szerszej publicznosci...
                      Aj.
                      • iwan_w gniot 09.07.04, 08:36
                        ivek napisał:

                        > iwan_w napisał:
                        >
                        > > Dlatego, że powieść przyniosła jej popularność, nie mogła uważać jej za gn
                        > iota?
                        >
                        > nie wiem czy nie mogla, ale jak to maja odebrac Ci ktorzy uwazaja, ze to
                        > a) dobra ksiazka
                        > lub
                        > b) klasyka itd.

                        Nie wiem, co dokładnie oznacza, że Plath uważała tę książkę za "gniota". Poza
                        tym, nie czytałem jej, więc nie mogę ocenić.


                        > Moze jasniej czy Lars Urlich moze pluc na czarny album? Moze powiedziec o tam
                        > zaraz komercha ot uklon w strone szerszej publicznosci...


                        Uważasz, że tzw. twórca (filmu, książki, muzyki) nie może mieć własnego zdania
                        o tym, co spłodził i swobodnie go głosić? Jeżeli ma zdanie negatywne, ma to
                        ukrywać (zakładając, że jego zdanie jest rzeczywiście takie i nie jest to z
                        jego strony kokieteria albo chwyt marketingowy)? Dlaczego? Bo mąci w głowach
                        swoich fanów, zakłóca im odbiór, stawia siebie w fałszywym świetle?

                        Nie wiem, co Ulrich mówił o czarnym albumie i jakie były jego intencje. CHodzi
                        Ci o to, że w krytyce tej płyty jest bardziej gorliwy niż fani wczesnej
                        Metalliki? I że to jest obraźliwe dla tych, którzy fanami stali się po
                        przesłuchaniu czarnego albumu? Chodzi o dyplomację?

                        O metaliczne szczegóły należałoby wypytać Vlada, chociaż wypiera się swoich
                        fascynacji...;)
                        • ivek Re: gniot 09.07.04, 09:38
                          iwan_w napisał:

                          > Uważasz, że tzw. twórca (filmu, książki, muzyki) nie może mieć własnego zdania
                          > o tym, co spłodził i swobodnie go głosić?

                          Uwazam, ze moze swobodnie. Interesuje mnie druga strona tego medalu. nazwe ich
                          wystrychnieci na dudka?

                          > O metaliczne szczegóły należałoby wypytać Vlada, chociaż wypiera się swoich
                          > fascynacji...;)
                          ooops. :]
                          pomylka, ale i tak wiedziales o czym pisze.

                          • iwan_w Re: gniot 09.07.04, 09:58
                            ivek napisał:

                            > iwan_w napisał:
                            >
                            > > Uważasz, że tzw. twórca (filmu, książki, muzyki) nie może mieć własnego zd
                            > ania
                            > > o tym, co spłodził i swobodnie go głosić?
                            >
                            > Uwazam, ze moze swobodnie. Interesuje mnie druga strona tego medalu. nazwe ich
                            > wystrychnieci na dudka?

                            Dlaczego? Bo "twórca" najpierw dał im coś do ręki, ale dopiero później
                            powiedział, że to jest do niczego? A może on nie ma racji? Co z samodzielnością
                            sądów odbiorcy? Jego sądy muszą być sprzężone z tymi, które głosi autor?


                            > > O metaliczne szczegóły należałoby wypytać Vlada, chociaż wypiera się swoic
                            > h
                            > > fascynacji...;)
                            > ooops. :]
                            > pomylka, ale i tak wiedziales o czym pisze.

                            Metalliki mniej słucham niż kiedyś, moja edukacja zatrzymała się na czarnym
                            albumie właśnie. Ulubione to ten i And justice for all.
                            • ivek Re: gniot 09.07.04, 10:08
                              iwan_w napisał:

                              > Dlaczego? Bo "twórca" najpierw dał im coś do ręki, ale dopiero później
                              > powiedział, że to jest do niczego?

                              Dlatego, ze jesli cos sprzedajesz na zewnatrz (sztuke, film, ksiazke) to moim
                              zdaniem powinno to byc jak najlepszej jakosci. Kultura masowa to w koncu towar,
                              jak kazdy inny.

                              >A może on nie ma racji? Co z samodzielnością
                              >
                              > sądów odbiorcy?

                              Rozumiem, ze mozna olac krytyke recenzentow jesli cos mi sie podoba. Ale co bys
                              pomyslal o rodzicach, ktorzy losuja, ktore z nich ma odebrac dziecko z
                              przedszkola bo sie jego/jej wstydza?
                              >Jego sądy muszą być sprzężone z tymi, które głosi autor?

                              Na szczescie nie.

                              > Metalliki mniej słucham niż kiedyś, moja edukacja zatrzymała się na czarnym
                              > albumie właśnie. Ulubione to ten i And justice for all.

                              Ja najbardziej lubie wlasnie and justice, moze dlatego, ze podobaja mi sie
                              rockowe plyty z minimalnym udzialem lub nawet bez basu, dlatego tez na przyklad
                              bardzo podoba mi sie jeszcze 'elephant' white stripes
                              pozdrawiam,
                              Aj.
                              • iwan_w Re: gniot 09.07.04, 14:20
                                ivek napisał:

                                > Dlatego, ze jesli cos sprzedajesz na zewnatrz (sztuke, film, ksiazke) to moim
                                > zdaniem powinno to byc jak najlepszej jakosci. Kultura masowa to w koncu
                                towar,
                                > jak kazdy inny.

                                Ale to jakby odrębna kwestia. Późniejszy krytyczny stosunek do "dzieła" nie
                                wyklucza przecież tego, że powstawało w takiej intencji, o jakiej napisałeś. Że
                                autorowi wydawało się dobre (patetycznie, co? a w rzeczywistości najzwyczajniej
                                potrzebował na przeżycie albo na nowy jacht, w zależności od umiejscowienia na
                                drabince społecznej).
                                Temat na dyskusję "jak to powstało", a mniej na - "czy może to, co zrobił,
                                krytykować i czy fani nie mogą się czuć w związku z tym oszukani".

                                Poza tym - jak zdefiniować "najlepszą jakość" na tak niepewnym gruncie? Według
                                jakich i czyich kryteriów? Przecież rządzi tu czysty subiektywizm.
                                Najlepsza jakość to komputerowe fajerwerki w filmie made in USA czy emocje,
                                które przekazuje film nakręcony w warunkach amatorskich, z ręki?



                                > Rozumiem, ze mozna olac krytyke recenzentow jesli cos mi sie podoba. Ale co
                                bys
                                > pomyslal o rodzicach, ktorzy losuja, ktore z nich ma odebrac dziecko z
                                > przedszkola bo sie jego/jej wstydza?

                                Patrz wyżej. Talent/przekonania/zmysł estetyczny autora też ewoluuje. Może mu
                                przestać podobać się to, co spłodził wcześniej.

                                >> Ja najbardziej lubie wlasnie and justice, moze dlatego, ze podobaja mi sie
                                > rockowe plyty z minimalnym udzialem lub nawet bez basu, dlatego tez na
                                przyklad
                                > bardzo podoba mi sie jeszcze 'elephant' white stripes

                                To ciekawe, bo ja lubię And justice za rytmikę właśnie. W ślad za kolegą, który
                                bębnił amatorsko powiem, że jest bardzo perkusyjna. Ale faktycznie, samego basu
                                nie mogę nawet skojarzyć w tej chwili.

                                White stripes nie znam...

                                A bas lubię. Takie mam błyski w głowie: rytmika w Deep purple - współbrzmienie
                                basu i perkusji. Albo Waters - genialny utwór (zwłaszcza pierwsze rytmy) The
                                Happiest Days Of Our Lives - ten poprzedzający Another brick part 2.
                                • iwan_w Re: gniot 12.07.04, 21:42
                                  Halllloooo!


                                  ;)
                                  • ivek Re: gniot 13.07.04, 11:08
                                    iwan_w napisał:

                                    > Halllloooo!

                                    Czesc Iwan_w. niestety odpowiedz na Twoj post wymaga zamyslu a przez to czasu
                                    ktorego chwilowo nie posiadam odpowiem in due course.

                                    Ciacho,
                                    Aj.
                                    • iwan_w Re: gniot 13.07.04, 20:23
                                      OK
                                • ivek nie jestem pewien czy to warte bylo chwili namyslu 14.07.04, 14:07
                                  Hej.

                                  To moze jeszcze raz, stety dla mnie dzielo sztuki wystawione na sprzedaz, staje
                                  sie towarem jak kazde inne, i wymagalbym od tworcy przynajmniej starannosci co
                                  do tego, zeby bylo to rzecz najwyzszej jakosci.
                                  Nie odbieram jednak prawa do krytykowania swoich wytworow, zeby nie bylo. Co
                                  wiecej lubie sie zapoznawac z takimi opiniami. Co do kryteriow, to mozna to
                                  ocenic. Niekoniecznie zmierzyc.
                                  W kinie autorskim takim kryterium bedzie dla mnie wlasnie zdolnosc opowiadania w
                                  sposob pasjonujacy zwyklych rozterek lub historii, a Ci ktorzy ida pojesc
                                  popcorn i popic cola szukaja na ekranie rzeczy, ktorych nie widzieli i efektow,
                                  ktore przeslonia to co do tej pory widzieli. Ich zadowolenie bedzie takim
                                  zobiektywizowana ocena starannosci.
                                  Z drugiej strony co myslisz o tym, ze Buenel robil filmy, bo taki a nie inny
                                  sobie wybral cel zarobkowy?

                                  Taki na przyklad Ang Lee raz zrobil „rozwazna i romantyczna” a potem popelnil
                                  nieszczesnik niejakiego Hulk'a. Zeby nie bylo nie uwazam tego pierwszego filmu
                                  za film autorski, nie mniej jednak zdobyl w polowie lat dziewiecdziesiatych
                                  nagrode jury w Cannes.
                                  Ponizej cytat, ktory znalazlem na poratlu gazety autorstwa Michala Chacinskiego
                                  z GW:
                                  „O ile kiedyś kino B dało się rozpoznać na pierwszy rzut oka, o tyle w ostatnich
                                  dekadach standardy zdjęć, montażu i w ogóle techniczna strona filmów podniosły
                                  się na tyle, że nawet największy chłam serwuje się widzom w bardzo porządnym
                                  opakowaniu (to zresztą jeden z niewielu filmowych standardów, który w ostatnich
                                  dekadach podniesiono.) W rezultacie na przykład przemyślane, stylowe zdjęcia
                                  filmowe przestaliśmy chyba traktować jako coś wyjątkowego.”

                                  Wracajac do naszego sporu, to dodam, ze przestac podobac owszem moze sie
                                  autorowi, ale bede sie upieral czy koniecznie trzeba walnac mocne slowo jak to
                                  zrobila ta nieszczesna Syliwa? (nieszczesna, bo cos ja pchnelo do tego
                                  strasznego czynu, mam na mysli samobojstwo).

                                  > White stripes nie znam...

                                  aa to szczerze polecam.

                                  > Albo Waters - genialny utwór (zwłaszcza pierwsze rytmy) The
                                  > Happiest Days Of Our Lives - ten poprzedzający Another brick part 2.

                                  Lubie Watersa, mimo jego zgorzknienia, ekshibicjonizmu emocjonalnego i
                                  monotematycznosci w ostatnich 15 latach (smierc ojca, wojna, pokopane relacje
                                  damsko-meskie).
                                  Lubie tez sposob gry na tym instumencie Flea z RHCP, gre Tim’a Commerford’a z
                                  Ragi Protiv Maszynie (RATM), Jeff’a Ament’a z Pearl Jam, i jeszcze kilku innych,
                                  ze o tych babkach z Smashing Pumpkins nie wspomne :)

                                  Cholera caly czas czekam na jakas cyniczna wypowiedz Jacka Szczerby, ale na
                                  razie wychodzi na Twoje, czyli nie znalazlem ;)

                                  Pozdrawiam,
                                  Aj.
                                  • ivek tzn. czy warto to czytac :))) n/txt 14.07.04, 14:08
                                  • iwan_w warto:) 16.07.04, 11:37
                                    No proszę. Okazuje się, że nasz spór był właściwie pozorny. Zgadzam się z tym,
                                    co napisałeś.

                                    Co do Sylvii - trudno mi cokolwiek powiedzieć. Jej twórczości nie znam, nie
                                    wiem, w jakich okolicznościach, kiedy skrytykowała swoją powieść, ani tym
                                    bardziej - dlaczego. Myślę, że z tym może być różnie.

                                    Wniosek? Tutaj trudno jest generalizować. Krytyka niekiedy może być prowakacją,
                                    może być nieszczera, obliczona na jakiś tam efekt, albo podyktowana
                                    przejściowym zwątpieniem, chwilowymi emocjami.

                                    Podoba mi się to, co napisałeś o odbiorcach kina komercyjnego. "Ci ktorzy ida
                                    pojesc popcorn i popic cola szukaja na ekranie rzeczy, ktorych nie widzieli i
                                    efektow, ktore przeslonia to co do tej pory widzieli." Udana metafora, serio.


                                    Luis Bunuel i jego wybór? W żadnej mierze nie zakłóca mi to odbioru jego
                                    filmów. Wiesz, jeżeli każdy będzie robił dla kasy TAKIE filmy... Poza tym,
                                    takie deklaracje są często, przynajmniej w części, kokieterią. Innymi słowy,
                                    mam wątpliwości, czy chęć zarobienia dużej kasy była jedynym powodem, dla
                                    którego zajął się kinem.

                                    Ale tak, może Bunuel jest trochę jak Salvador Dali...


                                    Co do Watersa masz rację. Uderza zwłaszcza monotematyczność. Tyle, że ja raczej
                                    nie sięgam po jego dorobek solowy. The Wall jest dla mnie - właśnie tak -
                                    arcydziełem muzyki rockowej. W warstwie muzycznej i tekstowej. A to właściwie
                                    jest jego dzieło autorskie. Final cut? Już wtórne, schematyczne.

                                    Pozostają jeszcze przy rytmice - słuchałeś ścieżki dźwiękowej z Lost highway?
                                    Haha, Lynch gra tam na perkusji...:)

                                    No, i jeszcze rytmika w jazzie...:)


                                    pozdrawiam
    • lune Szklany klosz ? w zadnym razie 08.07.04, 11:05
      to chyba z przekory bylo ;)

      Sylvia Plath bardzo mnie przygnebia ; swietnie ja czytac gdy depresja
      kontrolowana ;

      poprawiaja mi samopoczucie ksiazki z dziecinstwa (choc moze wstyd sie
      przyznac), chyba dlatego ze czytane byly w bezpiecznym cieplym czasie gdy wokol
      milosc ; to oczywiscie nie rozwiazuje problemu ale pozwala sie uspokoic,
      poukladac wewnetrznie, znalezc wlasciwa miare ;

      moze i Ty masz takie ksiazki ktore "dobrze" pamietasz ?

      Lune
      • ivek Re: Szklany klosz ? w zadnym razie 08.07.04, 11:19
        lune napisała:

        > to chyba z przekory bylo ;)

        z przekory to bym napisal nowy testament, albo Melancholie Antoniego Kępińskiego
        Mnie ta książka nie przygnębiała w ogóle, za to pozwoliła na masę spraw spojrzeć
        z punktu widzenia płci pięknej.
        Aj.
        • lune :) 08.07.04, 11:47
          ivek napisał:

          > z przekory to bym napisal nowy testament, albo Melancholie Antoniego
          Kępińskieg
          > o
          > Mnie ta książka nie przygnębiała w ogóle, za to pozwoliła na masę spraw
          spojrze
          > ć
          > z punktu widzenia płci pięknej.
          > Aj.


          Czytanie Szklanego klosza udreczylo mnie, naprawde. To wspaniala ksiazka ale w
          zyciu nie siegnelabym po nia gdybym miala dola. No ale moze ja jestem jakas
          pokrecona. Nie wykluczam. W koncu gdy mam problemy ze snem czytam stara ksiazke
          kucharska cwierciakiewiczowej : ..... wez tuzin jaj i uwierc w donicy z funtem
          cukru itd. :)))

          Lune
    • Gość: bazylia Re: ksiązka IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 08.07.04, 11:16
      ja zaczelam od Luizy Hay ;). A potem juz poszlo...

      Przelomowa byla dla mnie ksiazka o "The power of alpha thinking" (Jess Stearn)
      Swietny jest rowniez Scott Peck (psyhoterapeuta) oraz Sheldon Kopp.
      Znakomity jest Deepak Chopra.

      Wszystkie jednak odwoluja sie do jakiejs tam rzeczywistosci duchowej,
      pozazmyslowej, wiec dla zatwardzialych agnostykow zdecydowanie: NIE.

      Wszystkie tez, niestety, znam po angielsku i nie wiem, nie sprawdzalam, czy
      zostaly wydane po polsku.
      • lady.oracle Re: ksiązka 08.07.04, 12:03
        Może kasety zamiast ksiązki? W tej chwili słucham "Strapienie duchowe a
        depresja" (Dorota Przygrodzka), tylko to jest raczej dla osób religijnych. Mówi
        ona np. ze często u osób w depresji spotykany jest perfekcjonizm, porównywanie
        się z innymi i wyciąganei stąd wniosków, że jest się odobą bezwartościową.
        A Sylwię Plath odradzam, szczególnie jeśli masz skłonności do utożsamiania się
        z bohaterami ksiązki.
    • pani2 Re: ksiązka 08.07.04, 12:18
      BARDZO WAM WSZYSTKIM DZIEKUJĘ, poszperam dzis w empiku i może cos wybiore, a wy
      piszcie dalej jak wam coś jescze przyjdzie do głowy Buźka K
    • Gość: Homek Toft dla kazdego cos milego ;))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 12:24


      Dla depresyjnych, cynicznych i złych i utożsamiających się z pozornie czarnymi
      charakterami - Zbrodnia i kara. Nie ma to jak a malutka, ukryta myśl, że
      Raskolnikow ma rację, że jestem lepszy od innych, od tych wszy. Tylko uwaga-
      może wpędzić we wkurwienie.

      Dla depresyjnych, ale tak jesiennie smutnych i utożsamiajacych z typowi
      bohaterami ksiązkowymi - Listopad w dolinie muminków. Ta książka rządzi. A jak
      ktoś nie wierzy, albo jeszcze do tego powie, że to jest dla dzieci dobre, to
      niech sięschowa od razu, bo ignorantem będzie po wsze czasy :)

      Dla depresyjnych, utożsamiajacych się z bohaterem poszukującym - Mistrz i
      Małgorzata, tudzież film Nic śmiesznego. Nie ma to jak mierzyć swoją wartość
      ogromem włąsnego cierpienia, heh.

      Dla depresyjnych, podłamanych życiem, nie pamiętających co to śmiech - Gość
      niedzielny albo Mały gość, lub inne gazetki religijne, niekoniecznie nawet
      katolickie, mogą być też te, co rozdają wyznawcy Jehowy. Polecam, żałosny
      sitcom w papierowej formie.

      Dla depresyjnych, czynicznych, myślących, że są sami na świecie, że nic im nie
      pomoże i że w ogóle już na nich czas chyba - www.uciekinier.friko.pl
      Radosna,dobra, ciepła strona poprawiająca samopoczucie, aż bije z niej
      terapeutyczna energia.
      • minggu Re: dla kazdego cos milego ;))) 08.07.04, 12:36
        Gość portalu: Homek Toft napisał(a):

        >
        >
        > Dla depresyjnych, cynicznych i złych i utożsamiających się z pozornie
        czarnymi
        > charakterami - Zbrodnia i kara. Nie ma to jak a malutka, ukryta myśl, że
        > Raskolnikow ma rację, że jestem lepszy od innych, od tych wszy. Tylko uwaga-
        > może wpędzić we wkurwienie.
        >
        > Dla depresyjnych, ale tak jesiennie smutnych i utożsamiajacych z typowi
        > bohaterami ksiązkowymi - Listopad w dolinie muminków. Ta książka rządzi. A
        jak
        > ktoś nie wierzy, albo jeszcze do tego powie, że to jest dla dzieci dobre, to
        > niech sięschowa od razu, bo ignorantem będzie po wsze czasy :)
        >
        > Dla depresyjnych, utożsamiajacych się z bohaterem poszukującym - Mistrz i
        > Małgorzata, tudzież film Nic śmiesznego. Nie ma to jak mierzyć swoją wartość
        > ogromem włąsnego cierpienia, heh.
        >
        > Dla depresyjnych, podłamanych życiem, nie pamiętających co to śmiech - Gość
        > niedzielny albo Mały gość, lub inne gazetki religijne, niekoniecznie nawet
        > katolickie, mogą być też te, co rozdają wyznawcy Jehowy. Polecam, żałosny
        > sitcom w papierowej formie.
        >
        > Dla depresyjnych, czynicznych, myślących, że są sami na świecie, że nic im
        nie
        > pomoże i że w ogóle już na nich czas chyba - www.uciekinier.friko.pl
        > Radosna,dobra, ciepła strona poprawiająca samopoczucie, aż bije z niej
        > terapeutyczna energia.


        a po co to napisales???
        bo chyba nie w ODPOWIEDZi na list poczatkowy?

        Ironia, zaiste, stawia w szeregu z ....(uzupelnic). Tylko, czy wnosi cos,
        oprocz....ironiii?

        A tak naprawde, to co mialbys do powiedzenia bliskiej osobie w depresjii?
        • aiszka4 Re: dla kazdego cos milego ;))) 08.07.04, 17:16
          minggu napisała:

          > A tak naprawde, to co mialbys do powiedzenia bliskiej osobie w depresjii?

          Jeśli depresja jest stwierdzona, to żeby się również leczyła, a nie tylko
          czytała.

          www.depresja.lundbeck.pl - w zakładce Depresja i Ty - broszurki informacyjne i
          dla chorego, i dla jego bliskich
        • homek_toft Re: dla kazdego cos milego ;))) 13.07.04, 20:13
          Oj, pomyliłeś się okrutnie, tu nie ma krzty ironii, ja poważnie te książki
          polecałem.
          A ironia baaardzo dużo wnosi i to nie tylko do życia tego, który ją stosuje.
          Daje dystansu trochę w spojrzeniu na świat, może gdybyś częściej ironizował
          wiedziałbyś, że to, co napisałem wyżej to nie była ironia? :) Bla, bla, bla. A
          książki i tak polecam. Nawet jeśli to można było postrzegać ironicznie...
          • homek_toft Re: dla kazdego cos milego ;))) 13.07.04, 20:17
            No i tamte książeczki polecałem w oparciu o treść głównego wątku, one naprawdę
            pomagają wydostać się z dołka, ale możesz nie wierzyć. A osobie w depresji
            powiedziałbym dużo, spoko, chcesz to załóż taki wątek i zrobimy takie
            przedstawienie: Ty zagrasz osobę z depresją, a ja zagram kogoś bliskiego, kto
            próbuje Cię uratować :) Możemy też przenieść to w scenerię Hawajów np., żeby
            ludzie nie myśleli, ze wyjazd do ciepłych krajów coś rozwiązuje. Pa.
    • Gość: Ghost Town Re: ksiązka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 17:05
      >> "chcę sie wyleczyć z tej myśli,że jestem do niczego
      >> i do niczego sie nie nadaję (...)"

      Hej, a może Ty rzeczywiście jesteś do niczego?
      Smutna prawda zawsze jest lepsza nawet od najpiękniejszych złudzeń...
    • taurus3 Re: ksiązka 08.07.04, 17:43
      ANATOMIA DEPRESJI-książka , ktora otwiera mi oczy (jestem w trakcie
      czytania:))))))) autor:ANDREW SOLOMON , inne pokrewne(jeszcze ich nie
      czytam):JOHN GUNTHER :DEATH BE NOT PROUD i PRIMO LEVI : THE PERIODIC TABLE
    • Gość: frustro nie ma ludzi do niczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 20:23
      czy znasz swoje prawdziwe talenty... i jak się one mają do tego co robisz? A
      książki może lepiej wybierać samemu poświęcając nieco czasu w księgarni lub
      czytelni...to może być dobry pierwszy krok na nowej drodze
      • ivek Re: nie ma ludzi do niczego 09.07.04, 10:11
        Gość portalu: frustro napisał(a):

        > A
        > książki może lepiej wybierać samemu poświęcając nieco czasu w księgarni lub
        > czytelni...to może być dobry pierwszy krok na nowej drodze


        podoba mi sie to co piszesz frustro.
        W koncu pobyt w klimatycznej bibliotece, czy ksiegarni moze byc bardzo
        terapeutyczny. Zapach nowych ksiazek, dokonywanie wyborow.. sama przyjemnosc.
        Aj.
        • Gość: frustro Re: nie ma ludzi do niczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 21:05
          cieszę się,że dostrzegasz zalety tam gdzie inni przeszkody...
    • monika20 Re: ksiązka 08.07.04, 22:06
      Willigis Jager "Fala jest morzem"
      Ale książki na tą przypadłość pomagają tyle co biedne dzieci...
    • Gość: turtlemock DOBRA KSIĄŻKA IP: *.smstv.pl / *.net24.pl 08.07.04, 22:53
      Przeczytaj "Optymizmu można się nauczyć' Seligmana. Od razu uprzedzam - mimo podejrzanego tytułu nie jest to głupawy poradnik jakich wiele, tylko bardzo fachowa i rzetelna robota, przy tym czyta się toto jak kryminał - znaczy wciąga.
      Efekt może być taki, że lepiej pojmiesz w czym rzecz (co Ci dolega) i będziesz wiedziała, jakie kroki podjąć.
      No w każdym razie warto.
      Pozdrawiam
      • Gość: Pani2 Re: DOBRA KSIĄŻKA IP: 62.29.138.* 09.07.04, 10:37
        Cześć, jeszcze mam pytanie, czy książka 'Optymizmu można się nauczyć' jest
        dostępna w każdej księgarni np w Empiku czy trzeba ją zamawiać?
        K
    • Gość: Pani2 Re: ksiązka IP: 62.29.138.* 09.07.04, 09:52
      Słuchajcie moi drodzy, bardzo wam dziekuje za te porady z więlką uwagą je
      czytałam i spisałam sobie tytuły książek,podane przez niektórych z Was.

      Jeszcze mam pytanie do Was, w zwiazku z tym,że nigdy nie byłam u psychologa ani
      u psychiatry, napiszcie mji jeszcze czy taka terapia naprawdę pomaga? bo
      szczerze mówiąc nie jestem do tego przekonana i tym samym nie mogę sie
      zdecydować, napiszcie mi proszę (oczywiście Ci którzy byli)jak to wygląda, czy
      zostaję tylko wysłuchana i pocieszona czy są podejmowane jakieś skuteczniejsze
      kroki
      Pzdr K




      • Gość: turtlemock Re: ksiązka IP: *.smstv.pl / *.net24.pl 09.07.04, 21:44
        'Optymizm...' do niedawna był w Empiku. Wydało go wydawnictwo MEDIA RODZINA.

        A z terapią jest tak:
        1. Na pewno nie chodzi o to, zebys zostala wysluchana i pocieszona - to rownie dobrze moze sie zdarzyc u cioci na herbatce - tyle, ze tak sobie pomaga.
        2. Trudno zgadywac, gdzie trafisz (rozne sa szkoly i rozne metody pracy) ale powinno to wygladac tak, ze terapeuta oprocz wysluchania bedzie ci proponowal jakies dzialania - a ogolnie rzecz ujmujac, bedzie ci proponowal zmiane. Bo do tego przeciez sprowadza sie terapia.
        3. Moje osobiste zdanie: tylko nie idz do psychoanalityka - tam to dopiero nic sie nie dzieje...:)

        Powodzenia.
    • Gość: elizja A Moze Terapia IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 22:03
      Literatura owszem, jest bardzo praktyczna i sama wielokrotnie czerpalam i w
      dalszym ciagu czerpie, wiele wspanialaych inspiracji i lekcji zycia. Jednakze w
      chwilach takich o jakich mowisz, ksiazka nie zawsze moze pomoc. To o czym
      piszesz wydaje sie byc oznaka depresji, ktora powinna byc kontrola psychologa.
      Mowie to z wlasnego doswiadczenia, poniewaz kiedys rowniez bylam w podobnej
      sytuacji. ROwniez szukalam odpowiedzi w podrecznikach, lecz psychoterapia
      pozwolila mi zrozumiec sama SIEBIE i pokochac osobe, ktora jestem mimo
      wszystkich swoich wad, niedoskonalosci (wszyscy je przeciez mamy). I to chyba
      jest najpiekniejsze, ze mozesz zrozumeic siebie i zaakceptowac sama siebie z
      usmiechem na twarzy. Mozesz wreszcie spojrzec w lustro ktoregos poranka i
      mrugnac do siebie oko. Terapia pomoze ci nabrac wiary w siebie i poczuc sie
      bezpeczniej. Polecam Hipnoze, ale tylko z psychoterapueta, ktorego juz dobrze
      poznasz i bedziesz mogla zaufac.
      Pozdrawiam cie serdecznie i przesylam duzo pozytywnej energi.
      Eliza
    • Gość: Elizja TERAPIA 2 IP: *.proxy.aol.com 09.07.04, 22:14
      Pierwsza wizyta u psychologa nie musi oznaczac, ze bedziesz do niego chodzic
      juz na stale. Przygotuj sobie liste pytan wczesniej abys wiedziala o co go
      zapytac. Zapytaj o wyksztalcenie ( gdzie zdobyte, dokladny tytul, kiedy itd.)
      zapytaj o lata praktyki i co jest jego specjalizacja,ilu ludziom pomogl i tak
      dalej. Gdy osobiscie poszlam na pierwsze spotkanie, od razu wiedzialam ze to
      jest osoba z ktora bym chciala spedzac czas i w zaufaniu powierzyc swoje
      sekrety i troski. Musisz poczuc, ze ta osoba jest wiarygodna, masz przeciez
      intuicje. JEsli nie czujesz sie swobodnie na tzw. Sofie, po prostu
      wyjdz...szkoda wtedy twojego czasu. Ale musisz rowniez dac sobie szanse i dac
      ja rowniez temu komus kto chce ci pomoc. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze
      wiele razy chcialam zrezygnowac z terapi, nie chcialo mi sie juz maglowac tego
      samego, ale patrzac z perspektywy czasu, ciesze sie ze tego nie zrobilam,
      poniewaz nie wiem czy bylabym teraz w stanie pisac do ciebie ta oto wypowiedz.
      Powinnas sprobowac. DO odwaznych swiat nalezy, jak to mawiaja :) wiec glowa do
      gory. TErapia to przedewszystkim edukacja o samym sobie. Naprawde dowiesz sie o
      sobie wielu rzeczy! I nie boj sie zadawac pytan. Jesli czegos nei rozumiesz lub
      chcesz cos wiedziec, po prostu pytaj. JEsli nie podoba ci sie jak jest
      prowadzona terapia, rowniez to powiedz, bo to przeciez ty masz otrzymac pomoc!
      Zycze powodzenia
      Elizka
      • Gość: Pani2 Re: TERAPIA 2 IP: 62.29.138.* 13.07.04, 16:02
        Dziekuję Ci Elizja,
        czytałam Twoje wypowiedzi z wielka uwagą i na pewno zastosuje sie do Twoich
        wskazówek. Już znalazłam parę adresów i mam nadzieje,że będzie tak jak
        mówisz.Dzięki śliczne jeszcze raz, pozdrawiam, buźka. K.
    • Gość: green Re: ksiązka IP: 62.233.169.* 09.07.04, 23:03
      Moje niektóre typy:
      1. "Uwierz w siebie - pochwała skrzydeł" Liszewska Elżbieta
      2. książki Louise Hay
      3. "Moc pozytywnego myślenia" Ostrowska Katarzyna
      4. "Bądź aniołem swojego życia" Ewa Foley
      5. książki o medytacji
      6. książki o afirmacji

      Książki tego typu (i nie tylko) wyciszają wewnętrznie, przywracają spokój i
      wiarę we własne możliwości. Ale efekt końcowy i tak oczywiście będzie zależał
      tylko od Ciebie :)
      Pozdrawiam
    • potter2 Re: ksiązka 13.07.04, 09:45
      Nathaniel Branden "6 filarów poczucia własnej wartości" - klasyk i wybitny
      specjalista w tym zakresie.
    • Gość: Pani2 Re: ksiązka IP: 62.29.138.* 13.07.04, 16:04
      Dziękuję wam wszystkim jesteście kochani, juz po mału poczyniłam pewne kroki,
      Trzymajcie sie ciepło pa K
    • Gość: Imagine Re: ksiązka IP: *.unl.edu 13.07.04, 16:05
      idz w tym kierunku, goraco polecam:
      www.foof.most.org.pl/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka