19.11.12, 17:57
Witam

Chciałem się z Wami podzielić, a w zasadzie poczytać wasze opinie na temat mojego związku.

Jestem po rozwodzie, moja obecna partnerka też, razem jesteśmy trzy lata. Moja partnerka jest "Bi", przynajmniej tak twierdzi. Od 2 lat zdecydowaliśmy się na swingowanie, wydawało mi się iż jest to dobry kierunek zważywszy na jej orientację i moje preferencje. Należę do otwartych ludzi i bardzo nam się ten pomysł spodobał.

Jednak po roku szukania i interesowania się tego rodzaju seksem, doszło do pierwszego spotkania. Na tym spotkaniu moja partnerka była bierna i do niczego nie doszło. Potem były jeszcze trzy i również to samo. Na 5 doszło do kontaktu, podczas którego gdy zrobiłem krok w kierunku Pani, moja partnerka się zbiesiła. Po spotkaniu podjąłem dyskusję na temat spotkania i tego co się wydarzyło. Wydawało mi się, że udało się rozwiązać sytuację.

Doszło do kolejnego spotkania, na którym partnerka również była bierna. Ja zdecydowałem po rozmowie z partnerką iż zaprzestajemy tego rodzaju kontaktów, że mam dość takich spotkań. Tracimy tylko czas, którego nie mamy, marnujemy kasę, ponadto mało czasu mamy dla siebie (praca, uczymy się zaocznie, dom) i postanowiłem na co się zgodziła zrezygnować.

Od tego czasu mam doła z tym związanego, uważam że związek się rozpada, nie mam ochoty na seks, ochotę mam tylko na pracę i naukę.

Jak oceniacie sytuację, gdzie i kto wg. Was popełnił błąd....
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: SWING.... 19.11.12, 21:21
      Dlaczego rozpatrujesz to w kategorii bledu?
      Ludzie czesto miewaja rozne fantazje erotyczne, a jak moga je zrealizowac, to okazuje sie, ze nie czuja sie z tym na tyle komfortowo, zeby to zrobic. Sprobowaliscie, nie wyszlo i tyle.
      Jesli wasze zycie seksualne nie cementuje zwiazku, jak zwykle bywa, to moze w ogole nie ma on przyszlosci?
      Polecam Ci forum "Brak seksu w malzenstwie", jest tam grupa forumowiczow o, moim zdaniem wiedzy wrecz eksperckiej w zakresie seksu i zwiazkow. Do poczytania! :-)
      • mona.blue Re: SWING.... 28.11.12, 02:05
        No co Ty, raczej poleć mu monogamiczny związek i żeby zainwestował w partnerkę :)
    • lifeisaparadox Re: SWING.... 19.11.12, 23:40
      Zdaje się z tego pomysłu kobieta ukręciła moralniaka na Ciebie i na siebie samą.
      Myślę że powinieneś to wykorzystać do zbudowania z tego doświadczenia ideologii wierności i intymności tylko z nią aby to poskutkowało dobrze na wasz związek.
      • mona.blue Re: SWING.... 20.11.12, 14:14
        Całe to swingowanie to ku...two, tak moim zdaniem
        • hatroha Re: SWING.... 27.11.12, 18:50
          Jestem pewien że nie macie pojecia o czym autor wątku mówi.
          Jestem pewien, że uprawiacie sex moze raz w tygodniu a tak nawiasem spinacie sie, że inni eksperymentują, inwestuja w seks, wy stoicie w miejscu- brandzolicie sie babolami i wanilia po samogwałcie.
    • shachar Re: SWING.... 20.11.12, 13:13
      wydawało mi się iż jest to dobry kierunek zważywszy na jej ori
      > entację i moje preferencje.

      na moje malo eksperckie oko, to byl bardziej twoj pomysl niz jej. znaczy jej orientacja bi to jest co innego, niz twoje upodobanie do trojkatow i czworobokow.No i ten brak zainteresowania seksem z ta pania kiedy okazalo sie ze swingowanie nie bylo jakims megasukcesem. Moze jak jestes taki otwarty, wezcie sobie na trzeciego jakiegos pana?
      • mozambique Re: SWING.... 20.11.12, 13:52
        nie dziwie sie
        swingowanie to zabawa dla ludzi bardzo odpornych psychicznie
        w wiekszosci przypadków konczy sie to rozpadem zwiazku
        widocznie oboje , lub partnerka, przeceniliscie swoej sily w tej mierze
        zaryzykowaliscie i .. mozecie przegrac
        przy obecnej dostepnosci róznego seksu ludzie chca spróbowac bo potzrebuyja nowej ekscytacji
        i dławią sie tym...
    • szaman.ka Re: SWING.... 20.11.12, 14:47
      Ja myślę,że Wasz związek już był zagrożony w momencie kiedy podjęliście decyzję o swingowaniu.W każdym razie, jest to dla mnie oznaką,że czegoś istotnego w nim brakowalo.
    • anbale Re: SWING.... 20.11.12, 17:19
      Swing to jakaś forma patologii w związku, tak jakby ktoś wlewał smołę do kwitnącego ogrodu w celu urozmaicenia krajobrazu...
      Jeśli wygasły Twoje uczucia do partnerki bo nie dała rady się tak zabawiać (a przecież te zabawy dotyczą najbardziej intymnej i delikatnej sfery człowieka)- to chyba się nie nadajesz do "stałego" związku, masz jakiś poważny defekt związany z empatią. Może swingowanie jest bardziej wskazane dla ciebie niż jakieś poważne relacje.
      • to.niemozliwe Ja tam lubie swing....:$ 20.11.12, 23:13
        najbardziej "Swing when you are winning". ;-)
        • anbale Re: Ja tam lubie swing....:$ 21.11.12, 00:01
          To nie TEN swing :)
    • rt.4 Wez sie puknij... 20.11.12, 22:25
      w ten pusty czajnik, co wy ludzie wyprawiacie! Otwarci na co otwarci na jeszcze jedna szpare...Do tego BI...a co to takiego to bi? Jakas trzecia plec?

      Mam nadzieje ze takie osly jak wy dzieci nie beda mialy.
      • pyton78 Re: Wez sie puknij... 21.11.12, 12:44
        "Z Hitlerem to taka historia, ze sie nigdy nie modlil. Nigdy nie lubil tez uczeszczac do kosciola....A w dzien swojego bierzmowania majac 15 lat poszedl bawic sie z kolegami w tzw..."wojne"... Gardzil ksiezami i religijnoscia....Tak ze ten obrazek z Hitlerem ma sie ni jak do prawdy o nim..."

        Za ty masz dużo do powiedzenia, zwłaszcza po mszy. "www.facebook.com/photo.php?fbid=433746080007801&set=a.305330742849336.64249.305311399517937&type=1&theater" - to widać, słychać i czuć.....
        • rt.4 Syczysz jak pyton a ... 21.11.12, 16:55
          jestes rozjechaną glizdką, tylko.

          Poczytaj sobie psychopatologię współczesnych psychologów norweskich, gdzie swingi itp. są zwyczajnie zaliczane jako zaburzenie w sferze perwersji.

          Zaburzenia działają na calokształt psychiki...osłabiając ją...

          Twoja partnerka pewnie nie do końca jest zaburzona. Myślę,że bardziej ja ukształtowały zboczone trendy i wyuzdanie seksualne...

          Ogladanie i podniecanie się widokiem jaki jest- że jej facet rąbie na jej oczach inna babę, świadczyłoby dobitnie, że jest zaburzona- typ masochizm.

          Fakt że się nie daje w te maliny wpuścic, swiadczy jedynie o jej zdrowiu psychicznym...

          Ty synku, natomiast wypadłeś spod zada mamuśce i klasie robotniczej, skoro tak cię bierze to zboczenie...Tzw. inteligencja pierwszego pokolenia- przekracza swoje granice...brrrr!
          • pyton78 Re: Syczysz jak pyton a ... 21.11.12, 19:19
            Myślę 40-to letnia dewotka, chodząca pewnie co drugi dzień do koscioła gdzie ksiądz mający na boku rodzinę lub wykorzystujący seksualnie dzieci, jest mniej patologiczny niż SWINGOWANIE. W Twoich postach widać iż jesteś strasznie ograniczona, obrażająca i nie mająca komplementarnej wiedzy obiektywnej. Chora jest na "Ojca Dyrektora", przesiąkniętej faszyzmem i pedofilią.

            Pozdrawiam
            "Nie Cie nie prosił głupia krowo o ocenę mojej osoby" Ale to typowe, dla zapyziałej i zaniedbanej kobiety, która żeby uciszyć swoje popędy musi chodzić do kościoła.
            • rt.4 Pozdrawiam...? Dewotka...? 21.11.12, 20:23
              Pysiu ty ociekasz narcystyczna papeczka, ktora ci do glowy podobne Pysie nawbijaly...

              Nie szanujesz siebie ani swojej 'parterki', ani jej uczuc pograzony w swoim egoizmie i narcyzmie zapominasz o tym, aby zauwazyc i racjonalnie odczytac zachowanie twojej zwichrowanej Bi...

              Z lotu ptaka wyglada, zescie oboje niezle popitoleni pod sufitem- ciekawe jak to bedzie za x lat gdy pani w domu starcow bedzie ci pieluszke spod dupska zmieniala, czy wtedy tez bedziesz sobie tak swingowal obrzydliwy zgnilku...
      • 1xprzepraszam Re: Weź ....... fafafine 21.11.12, 17:28
        Fa'afafine to z biologicznego punktu widzenia mężczyźni, którzy czują się kobietami. Ich rodzice rozpoznają te skłonności już we wczesnym dzieciństwie i wychowują swoich synów jak dziewczynki, albo raczej jak osobniki "trzeciej płci". Dorastają oni jako tzw. fa'afafine, których rola płciowa różni się od roli płci męskiej i żeńskiej i z tego powodu spełniają inną rolę niż mężczyźni i kobiety. To zjawisko jest w pełni akceptowane w tradycyjnym samoańskim społeczeństwie fa'asamoa.(..)
        Fa'afafine odbywają stosunki płciowe zarówno z mężczyznami, kobietami oraz innymi osobami trzeciej płci. Początkowo, stosunki płciowe z kobietami oraz zawieranie związków małżeńskich było bardzo popularne wśród osobników trzeciej płci, jednakże wraz z ciągle postępującym procesem westernizacji sytuacja ta może ulec zmianie.(..)

        Zachodni antropolodzy sugerują, że rodzice z wysp Samoa, którzy mają zbyt wiele synów i tylko kilka córek, celowo przebierają jednego z synów jako dziewczynkę i przydzielają mu obowiązki, z reguły typowe dla dziewczynek, np. sprzątanie. To tylko jeden z możliwych powodów dlaczego chłopiec może być zaklasyfikowany jako fa'afafine. Rodzice czy też sam syn podejmują taką decyzję kiedy rozpoznane zostają zachowania charakterystyczne dla płci przeciwnej. Zachodni monoteistyczny fundamentalizm, a także ruchy wyzwolenia LGTB wpłynęły na opinię na temat fa'afafine tworzoną globalnie i przez samych mieszkańców wysp Samoa.
        cyt wiki ...
    • jedr-ek28 Re: SWING.... 21.11.12, 20:08
      Pomyliłeś adres, kolego...
      • 1xprzepraszam Re: SWING.... 21.11.12, 20:31
        Nie pomylił, może mieć problemy emocjonalne, bo sie nie moze odnaleźć. Ludzie w poszukiwaniu nowych wrażeń błądzą. A na dodatek, mogą być biologicznie nie zdefiniowani jednoznacznie, co było widać u kobiet z wąsami ( teraz depilują).
        • giga70 Re: SWING.... 22.11.12, 08:02
          obrzydlistwo ! !!!!!!niedojrzałe zboki
    • mona.blue Re: SWING.... 22.11.12, 11:21
      Pyton78, a jaki masz problem z monogamią? Nudna? :P
      • 1lapaz Re: SWING.... 22.11.12, 13:25
        To nie to forum. Tutaj mozna miec problemy , ale nie ze wszystkim.
        Pyton jest jednym wielkim problemem i powinien udac sie na forum nauka.
        Co mu doradzic ? Zeby zaczal interesowac sie kims innym poza soba i realizacja wlasnych zachcianek jak niedojrzale dziecko .
        • shachar Re: SWING.... 22.11.12, 13:57
          bez przesady, pokazcie mi czlowieka niezainteresowanego spelnianiem wlasnych zachcianek. Dopoki nikogo nie morduje, to niech sobie swinguje, nikt swingersow przeciez karabinem nie przymusza do kopulacji.:-) Cala rzecz w tym, ze jesli jest to temat nadrzedny w zwiazku, znalezc sobie kogos kto bedzie urzeczywistnial te potrzeby, a nie jakas panne ciagnac za slowka ze jest bi, to niech sie szybciej rusza przy jakiejs obcej babie, bo moneta zaplacona :-)

          przypomnial mi sie obszerny artykul w wyborczej o swingersach pare lat temu, uczestnicy utrzymywali, ze doznawali jakichs objawien, nieziemskiego uczucia przyjazni i zjednoczenia podczas :-) niemal jak w kosciele, tak wiec co my tam wiemy
          • 1lapaz Re: SWING.... 22.11.12, 16:08
            Zachcianki pojawiaja sie w momencie osiagniecia zyciowej pustki, ktora trzeba czyms wypelnic. Co swiadczy o jakims braku zainteresowan, staniem w miejscu z powodu braku wyobrazni, mozliwosci. Zwlaszcza intelektualnych. W bzdury w stulu uniesien nie wierze. Jak ktos przez 20 lat postowal to bedzie w uniesieniu na widok kobiecego dekoltu, jak nie czytal to bedzie uniesiony po opowidaniu Katarynka itd...
            A panienka pewnie mowila, ze bi , na zasadzie faceta, ktory opowiada bzdety, ze nie lubi sportu i nie spotyka sie z kolegami, bo chce byc w zwiazku .
            • shachar Re: SWING.... 22.11.12, 16:30
              czesto wpisuje sie w tym watku, z czystej checi polemiki doprawdy, bo nasuwa mi sie pytanie, kto wyznacza, ze bardziej wartosciowe jest lepienie modelu okretu z zapalek? A ogolnie ze bardziej wartosciowe sa rozrywki intelektualne i to wlasnie ku nim jednostka powinna sie sklaniac? tak sie tylko pytam :-)

              a co do tej kobiety, to nie widze tutaj sprzecznosci jej bi orientacji z tym jak sie sprawy potoczyly.
              • anbale Re: SWING.... 22.11.12, 17:06
                Pytonowi najwyraźniej się pomyliły skłonności bi z zamiłowaniem do seksu grupowego, a przecież jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
                Panna może chciała zaeksperymentować, ale jak przyszło co do czego; to jednak wymiękła, to nie to co ją kręci. Szkoda mi jej, wyobrażam sobie jak się musi czuć najpierw pod presją pytona pchana do swingowania, a teraz odrzucona bo nie spełniła oczekiwań...A pyton jest strasznie pozbawiony empatii, rozrywki intelektualne nic tu nie pomogą :)
          • rt.4 Re: SWING.... 22.11.12, 18:16
            przypomnial mi sie obszerny artykul w wyborczej o swingersach pare lat temu, uczestnicy utrzymywali, ze doznawali jakichs objawien, nieziemskiego uczucia przyjazni i zjednoczenia podczas :-) niemal jak w kosciele, tak wiec co my tam wiemy
          • mona.blue Re: SWING.... 22.11.12, 23:57
            shachar napisała:

            > przypomnial mi sie obszerny artykul w wyborczej o swingersach pare lat temu, uc
            > zestnicy utrzymywali, ze doznawali jakichs objawien, nieziemskiego uczucia przy
            > jazni i zjednoczenia podczas :-) niemal jak w kosciele, tak wiec co my tam wiemy

            Naprawdę dziwię Ci się Sahar :P

            Nieziemskie uczucia przyjaźni i zjednoczenia podczas, przed, po i w ogóle (nie wspominając już o uczuciach miłości, czułości, tkliwości i takim drobnym szczególe jak wielokrotne orgazmy) można mieć w normalnym, monogamicznym, udanym związku. Żadne swingowanie nie jest do tego potrzebne :)
            • anbale Re: SWING.... 23.11.12, 00:05
              Mona nie obraź się, ale jak Cię czasem podczytuję, to mam taką wizję, że na ogół układasz bukiety z suszonych kwiatów, haftujesz sztandary, słuchasz piosenek Mieczysława Fogga, zamiatasz kościółek- a w międzyczasie zaglądasz na forum:) Taki klimacik :)
              • mona.blue Re: SWING.... 23.11.12, 00:49
                anbale napisała:

                > Mona nie obraź się, ale jak Cię czasem podczytuję, to mam taką wizję, że na ogół układasz bukiety z suszonych kwiatów

                mogłabym w sumie, bo bardzo lubię suszone kwiaty, ale nie mam czasu ani natchnienia

                >haftujesz sztandary

                co do haftowania to mam dwie lewe ręce, a raczej brak cierpliwości, chociaż sztandary czemu nie, w sumie jestem patriotycznie usposobiona

                słuchasz piosenek
                > Mieczysława Fogga

                Fogga nie cierpię, wolę Adele

                > zamiatasz kościółek

                zdarza się

                a w międzyczasie zaglądasz na forum:)

                To lubię wyjątkowo :D

                Taki klimacik :)

                Jeżeli chodzi o szczegóły to raczej obecnie zajmuje się rehabilitacją, odchudzaniem, miłością i te raczej klimaty.

                btw. Zazdrościsz?
                • anbale Re: SWING.... 23.11.12, 01:00
                  mona.blue napisała:
                  >
                  > btw. Zazdrościsz?

                  Ale czego? :)
                  Nie, tylko Twoje posty bywają takie rozczulająco "po jasnej stronie" i lekko trącą myszką:)
                  Osobiście lubię takie klimaty, może dlatego, że bardzo odległe od moich "mroków"
                  • mona.blue Re: SWING.... 23.11.12, 01:19
                    anbale napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    > >
                    > > btw. Zazdrościsz?
                    >
                    > Ale czego? :)

                    Wielkiej miłości?

                    > Nie, tylko Twoje posty bywają takie rozczulająco "po jasnej stronie" i lekko trącą myszką:)

                    Tak już mam, że albo jest super albo mam doły, czasami jest też normalnie.

                    > Osobiście lubię takie klimaty, może dlatego, że bardzo odległe od moich "mroków".
                    • mona.blue Re: SWING.... 23.11.12, 01:48
                      mona.blue napisała:

                      > > Nie, tylko Twoje posty bywają takie rozczulająco "po jasnej stronie" i le
                      > kko trącą myszką

                      Bo często bywam szczęśliwa.
            • shachar Re: SWING.... 23.11.12, 05:17
              Ale czemu sie dziwisz mona, ze mi sie artykul przypomnial ?? to ja przepraszam :-)
              • mona.blue Re: SWING.... 24.11.12, 00:10
                shachar napisała:

                > Ale czemu sie dziwisz mona, ze mi sie artykul przypomnial ?? to ja przepraszam
                > :-)

                Nie dziwię się, że artykuł Ci się przypomniał, Shachar, tylko że nie wiesz, że miłość daje pełnię szczęścia, jedność, radość, nadzieję, że jest czymś cudownym i wartym tego, żeby do niej dążyć, nie ustawać w wysiłkach. Twoje zachwyty na swingersami pozwalają mi przypuszczać, że nie zaznałaś tego w życiu, ale może się mylę.
                Ja z kolei uważam, że takie pojmowanie miłości to powinna być norma w każdym udanym związku (a w nieudanych nie warto tkwić). Czego i Tobie życzę.
                • shachar Re: SWING.... 24.11.12, 11:34
                  nie chce mi się wiele pisac, bo z czytaniem cos u was koleżanko na bakier, ale dzieki za te troskliwą chęć wyrwania mnie ze szponów swingersów i ich pokrętnej ideologii :-))
                  • mona.blue Re: SWING.... 24.11.12, 12:23
                    shachar napisała:

                    > nie chce mi się wiele pisac, bo z czytaniem cos u was koleżanko na bakier

                    czytać jeszcze potrafię, szczególnie między wierszami
    • pyton78 Re: SWING.... 25.11.12, 09:51
      1) Musicie czytać ze zrozumieniem?

      2) www.youtube.com/watch?v=fJuhpmyWEeQ&feature=youtube_gdata_player

      Niezapominajcie, że to ewolucja nam dała, nie Bóg. Bo po co miałby nam ją dawać, aby potem nas za nią karać - czyli jest największym głosem na świecie.

      3) nie rozumiecie tego i to widać po Waszych postach.

      Pozdrowienia dla Szatana w ustanie.
      • mona.blue Re: SWING.... 25.11.12, 11:12
        pyton78 napisał:

        > 2) www.youtube.com/watch?v=fJuhpmyWEeQ&feature=youtube_gdata_player
        >
        > Niezapominajcie, że to ewolucja nam dała, nie Bóg. Bo po co miałby nam ją dawać
        > , aby potem nas za nią karać - czyli jest największym głosem na świecie.

        Wolna wolę dał nam jednak Bóg. Karze za złe z niej korzystanie, a nie za nią.
        >
        > 3) nie rozumiecie tego i to widać po Waszych postach.

        chcemy Ci pomóc
        >
        > Pozdrowienia dla Szatana w ustanie.

        uważaj, z nim nie ma żartów, on jest inteligentniejszy od każdego z nas
        • pyton78 Re: SWING.... 06.12.12, 18:58
          mona.blue napisała:


          > Wolna wolę dał nam jednak Bóg. Karze za złe z niej korzystanie, a nie za nią.


          podoba mi się to co napisałaś. Jak mam to rozumieć, mam wolną wole, ale jak źle z niej korzystam to wyląduje w piekle.
          To jak się ma do tego to co piszą w tym artykule:

          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Sad-wstrzymal-emisje-reportazu-o-gdanskiej-szkole-im-sw-Jana-de-la-Salle,wid,15151140,wiadomosc.html?ticaid=1fa7b&_ticrsn=5
          To już nie jest jednostka, to cała szkoła zepsuta.
    • georgia241 Re: SWING.... 27.11.12, 12:51
      Odpowiem ci od serca. Mam orientację bardzo hetero i nie wyobrażam sobie swingowania z moim partnerem + jeszcze jacyś panowie. Po prostu bym się brzydziła. Myslę zatem, że twoja partnerka brzydzi się tych pań. Dajcie sobie spokój z tym, albo się rozstańcie, jeśli ty nie chcesz zrezygnować.
    • mona.blue Re: SWING.... 27.11.12, 15:23
      > Moja partnerka jest "Bi", przynajmniej tak twierdzi.

      A sypia z kobietami?

      Od 2 lat zdecydowaliśmy się na swingowanie, wydawało mi się iż jest to dobry kierunek zważywszy na jej orientację i moje preferencje. Należę do otwartych ludzi i bardzo nam się ten pomysł spodobał.

      jakie Twoje preferencje?
      >
      > Jednak po roku szukania i interesowania się tego rodzaju seksem, doszło do
      > pierwszego spotkania.

      ale w jakiej konfiguracji?

      Na tym spotkaniu moja partnerka była bierna i do niczego nie doszło.

      nie dziwię się

      Potem były jeszcze trzy i również to samo. Na 5 doszło do kontaktu
      > , podczas którego gdy zrobiłem krok w kierunku Pani, moja partnerka się zbiesiła.

      kuźwa, dziwisz się?

      Po spotkaniu podjąłem dyskusję na temat spotkania i tego co się wydarzyło. W
      > ydawało mi się, że udało się rozwiązać sytuację.

      jak?
      >
      > Doszło do kolejnego spotkania, na którym partnerka również była bierna. Ja
      > zdecydowałem po rozmowie z partnerką iż zaprzestajemy tego rodzaju kontaktów, ż
      > e mam dość takich spotkań. Tracimy tylko czas, którego nie mamy, marnujemy kasę
      > , ponadto mało czasu mamy dla siebie (praca, uczymy się zaocznie, dom) i postan
      > owiłem na co się zgodziła zrezygnować.

      no chociaż jedna rozsądna decyzja :)
      >
      > Od tego czasu mam doła z tym związanego, uważam że związek się rozpada,

      rozpada Ci sie związek, bo nie możesz pieprzyć sie z innymi?

      nie mam ochoty na seks, ochotę mam tylko na pracę i naukę.

      kuźwa, nie rozumiem, normalny seks z jedną partnerka Cię nie zadowala?
      czy ty ją kochasz? czy pożądasz?

      >
      > Jak oceniacie sytuację, gdzie i kto wg. Was popełnił błąd....

      jesteś popaprańcem, to co mam ci powiedzieć
      • mona.blue Re: SWING.... 27.11.12, 15:27
        a twoja żona czy tez partnerka, sorry nie doczytałam, też jest popaprana
    • mona.blue Re: SWING.... 28.11.12, 02:03
      Pyton, jesteś tam?
    • edytanoculak Re: SWING.... 05.12.12, 21:52
      W związku powinno być pełne otwarcie np.Mąż jest podczas każdego badania u ginekologa przy mnie nie za parawanem bo to upokarza i czego mam się wstydzić męża a ginekologa nie to by było chore.To sam mąż wspierał porody gdy rodziłam to było wspaniałe przeżycia dla nas obojga.Nie ma tematu którego nie można powiedzieć w związku a byliśmy pierwszymi w seksie nie miał żaden z nas innego partnera czy partnerki.Wielki szacunek mąż ma dla mnie i odwrotnie.
      • mona.blue Re: SWING.... 05.12.12, 22:32
        edytanoculak napisała:

        > W związku powinno być pełne otwarcie np.Mąż jest podczas każdego badania u gine
        > kologa przy mnie nie za parawanem bo to upokarza i czego mam się wstydzić męża
        > a ginekologa nie to by było chore.To sam mąż wspierał porody gdy rodziłam to by
        > ło wspaniałe przeżycia dla nas obojga.Nie ma tematu którego nie można powiedzie
        > ć w związku a byliśmy pierwszymi w seksie nie miał żaden z nas innego partnera
        > czy partnerki.Wielki szacunek mąż ma dla mnie i odwrotnie.


        gratuluję, to duża sprawa :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka