Dodaj do ulubionych

POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi...

13.12.12, 14:33
Kochani potrzebuje pomocy jakiegoś psychiatry,psychologa i bóg jedyny wie kogo jeszcze.
Mój problem jest dokładnie taki jak w tytule.Cierpię na tą chorobę chyba od zawsze ale dopiero teraz zauważyłem jaki mam z tym duży problem.Nie rozpoznaje ludzi których powinienem znać.Nie chodzi o rodzine,szefa czy partnerkę bo tych to rozpoznam na kilometr ale np.wprowadzam się do bloku,mam sąsiadów i wiem że ten mieszka tu a tamta tam i na klatce zawsze kłaniam na osiedlu rozpoznaje ich bez problemu.Wiem jakimi samochodami jeżdzą,jak chodzą ubrani zawsze kłaniam się w pas ,lecz nie daj boże spotkam tych samych ludzi gdzieś na mieście ,na ulicy to nawet jak będziemy się mijać sam na sam to za żadne skarby świata tej osoby nie rozpoznam.Jeszcze gorzej jest w pracy,wchodzę i nie wiem do kogo się kłaniać a do kogo nie.Przecież nie będę mówił dzień dobry do każdej napotkanej osoby bo chyba zwariuję.Już kiedyś tak próbowałem ale opcy ludzie dziwnie się wtedy na mnie patrzyli.Jeszcze gorsze jest to że raz komuś powiem dzień dobry,nawet zagadam z nim słowo a jutro minę go bez słowa.Przypominam sobie że to jest znajoma mi osoba gdy ją skojarzę z jakąś inną osobą lub sytuacją.Tragedią jest to że mówię pierwszy dzień dobry jakiejś starszej osobie która darzy mnie szacunkiem a drugim razem przejdę koło niej obojętnie i ta osoba myśli że mam ją w dupie.Czasami widzę jak ludzie mnie przez to nienawidzą,patrzą ironicznie i cholera wie co jeszcze w głowie sobie myślą.Tak już mam ,mam z tym problem ale jak z tym żyć?przecież nie każdemu po kolei będę mówił :wiesz,mam taką schize że jutro cię nie poznam ale jesteś bardzo miły gość.
Poradzicie coś?bo jestem z tym sam...
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 15:23
      Też tak mam, nie wiem jakiego rodzaju to jest problem i czy to jest taki problem na rangę problematyzowania.
      • sorvina Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 15:56
        Jedni mają pamięć do nazwisk, inni do twarzy, jeszcze inni zapamiętują jedno i drugie + kontekst sytuacyjny. Jeśli komuś fragmentaryczna pamięć przeszkadza może wesprzeć się różnymi technikami pamięciowymi np. zakładając kotwice pamięciowe na poszczególnych ludzi łącząc nazwisko, jakąś cechę charakterystyczną wyglądu i sytuację.

        Nie zakładałabym, że na pewno wszyscy doskonale pamiętają autora i mają do niego pretensje, że ich nie pamięta. Pewnie czyjeś ego może być urażone, ale mało kto pamięta ludzi, których zna tylko z widzenia. Nie ma dodatkowych bodźców, które ułatwiają zapamiętywanie. Tak działa nasz mózg. Można to obejść tworząc sobie samemu skojarzenia, albo przestać się przejmować.
    • yoma Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 16:49
      Iiii, po prostu ci nie urosło to coś w mózgu, co odpowiada za rozpoznawanie twarzy. Wiedziałam, jak się nazywa, ale zapomniałam.

      Sąsiadom możesz powiedzieć, czemu nie? O tak:
      Sąsiad: - Dzień dobry sąsiedzie! Widziałem sąsiada wczoraj na mieście, a sąsiad nic!
      Ty: - Ajajaj... sąsiedzie, bardzo przepraszam, ja po prostu kompletnie nie mam pamięci do twarzy...
      i już.

      W pracy na wszelki wypadek się witaj ze wszystkimi, bo a nuż jakiś szef :)

      Też tak mam. Da się żyć, nie przejmuj się.
    • szaman.ka Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 17:21
      Proponuję,byś zapisał się na kurs technik zapamiętywania.Nauczysz się tam technik,które pozwalają bardzo dużą liczbę rzeczy zapamiętać poprzez budowanie i odwoływanie się do skojarzeń.Można się wtedy nawet popisywać w towarzystwie swoją niezwykłą zdolnością.
      Pomocne byłoby też dla Ciebie zrobienie kursu NLP przynajmniej na poziomie Practitioner .Tam masz możliwość nauczenia się większej uważności oraz tak jak Sovrina Ci napisała kotwiczenia,które może Ci pomóc w kojarzeniu osoby z sytuacją.
      • szaman.ka Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 20:33
        Prawdopodobnie cierpicie na schorzenie o nazwie prozopagnozja lub agnozja twarzy.
        To schorzenie jest spowodowane uszkodzeniem mózgu.Są też przypuszczenia,że któreś z genów są uszkodzone,jeśli cierpicie na to od urodzenia.
        Są specjalne komputerowe programy wspomagające takie treningi,które mają zaburzone funkcje poznawcze.
        Zainteresowanych odsyłam na stronę www.rehacom.pl
        • szaman.ka Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 20:52
          Jeśli jest to to schorzenie, które wymieniłam,to nie wiem na ile będą pomocne te techniki zapamiętywania i NLP.
          Na pewno nie zaszkodzą,ale nie wiem czy pomogą.
    • rzeka.suf Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 18:15
      mam to samo, chociaz w mniej drastycznej formie - nie mam pewnosci. dopiero jak sie ktos odezwie, zyskuje pewnosc co do tego, czy to jest moj znajomy czy nie. tak wiec na ogol czekam az sie ktos odezwie, ewentualnie sie tej osobie przypatrujac.

      pl.wikipedia.org/wiki/Prozopagnozja
    • kropidlo5 Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 21:59
      A czy masz wszystko ok ze wzrokiem? ja mam podobny problem, ale dlatego, ze mam astygmatyzm lekki i dopiero z bliska rozpoznaje czy to ten czy inny. Choc zdarzylo mi sie mylic dwie osoby ktore dopiero co poznalem, np dwoch braci mylilem ze soba w sredniej szkole przez pierwsze dni, choc nie byli blizniakami a dzis uwazam, ze nawet nie sa specjalnie podobni.
    • lifeisaparadox Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 13.12.12, 23:33
      Ja po 2 latach pobytu za granicą, w sumie nie poznawałem wszystkich znajomych po powrocie albo oni mnie. Trochę się zmieniłem z wyglądu, ludzie się pozmieniali, spoważnieli, ja też trochę.
      Niektórzy znajomi też tak mają, jedni się tłumaczą problemami które im mózg przesłoniły, drudzy gonitwą życia, trzeci znowu powie że zmienił towarzystwo i różnie się drogi porozchodziły.
      Dawne grupy znajomych porozchodziły się we wszystkie strony.
      Ludzie też się zmieniają, różnie reagują na zmiany u innych.
      Mogą w tym wszystkim być też sprzeczne odczucia i stanowiska osób które wcale cię nie chcą witać bo np. nadajecie na zupełnie innych falach.
      Co kto spojrzy, inaczej ci powie.

      Na ogół chodzi chyba o takie zamykanie się w swojej głowie i dystans od świata żywych. Może to też być pozorne przystosowanie społeczne na przykład, ale brak lepszej współzależności. To znowu takie bardziej psychologiczne podejście.

      Jeszcze z innej beczki, jest na przykład medytacja buddyjska (i cała filozofia), ale zaznaczam że do tego trzeba mieć ułożone w głowie bardzo dobrze. Szerzej zajmuje się tym psychologia transpersonalna.
      Prowadzi do wyłączenia mechanizmów obronnych psychiki.
      Jednak możliwe jest doświadczanie bardzo złych skutków i buddyjscy mentorzy zawsze uczulają na psychikę. Pod "mechanizmami obronnymi" mamy rzeczy bardzo trudne z którymi nasza psychika nie może sobie poradzić, dlatego są one w nieświadomości dzięki tym mechanizmom.
      Stąd ich rozluźnienie może prowadzić do złych skutków.
      U osób zaawansowanych występuje zjawisko zaniku habituacji, czyli procesu psychicznego polegającego na stopniowym zanikaniu reakcji na powtarzający się bodziec.
      "Badania neuroobrazowania pokazują, że osoby medytujące od wielu lat mają więcej substancji szarej w hipokampie, czyli w części układu limbicznego, która zaangażowana jest w procesy pamięciowe oraz reakcje emocjonalne. Zauważalne różnice odnotowuje się również w korze czołowej, u osób medytujących występuje zwiększenie gęstości neuronów w tym obszarze. Dodatkowo medytacja poprzez wpływ na zmniejszenie poziomu stresu – zmniejsza zagęszczenie komórek nerwowych w prawej części ciała migdałowatego. Daje to możliwość skutecznego opanowania negatywnych emocji takich jak strach, gniew, smutek."

      Tak że jeśli już w temacie metod, to też jest taka opcja, najtrudniejsza, ale pozytywna i obiecująca.
      • yoma Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 14.12.12, 10:15
        Nic się nie da zrobić. Fizjologia. Przypomniałam sobie. Zakręt wrzecionowaty się toto nazywa.

        pl.wikipedia.org/wiki/Prozopagnozja
        Ćwiczenie pamięci nic nie da. Bo owszem można sobie wbić w pamięć, że ta blondynka w fartuchu, za ladą, to jest pani Kasia, ale jak pani Kasia wyjdzie zza lady i wskoczy w cywilne ciuchy, to na ulicy już jej nie poznasz. Nie jest to żadne zaburzenie psychiczne w każdym razie i można z tym żyć, zresztą wcale nie jest takie rzadkie.
        • szaman.ka Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 14.12.12, 18:26
          Nie mniej, te programy,o których pisałam, uczą ludzi z tą przypadłością rozpoznawać twarze.
          Jak jest rezultat tych ćwiczeń nie wiem,ale warto tam zadzwonić i przynajmniej się dowiedzieć.
          Jeśli jest to utrudniające życie,to warto chyba wszystkiego spróbować ?
          • yoma Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 17.12.12, 16:09
            Może warto, jeśli przypadłość bierze z zamykania się w sobie. Ale jeśli z cechy fizjologicznej, to po co? :)
            • szaman.ka Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 17.12.12, 16:32
              Widzisz,jest dowiedzione,że mózg człowieka pod wpływem ćwiczeń i treningu potrafi wytwarzać nowe połączenia nerwowe,takie "obejścia" i likwidować nawet dość duże uszkodzenia.
              Programy,o których pisałam, są przewidziane między innymi dla osób z prozopagnozją,czyli właśnie z uszkodzeniami fizjologicznymi.
    • paco_lopez Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 14.12.12, 10:31
      troszku przesadzasz. do pewnego stopnia każdy tak ma. ja w podobnej sytuacji niepewności mówią dzień dobry bez żenady. gdzieś na północy albo na weście ludzie pozdrawiają każda napotkaną osobę i nikt nie boczy się ani nie udaje , ze nie widzi. wpadłeś w paranojkę
      • kobza16 Re: POMOCY! - nie rozpoznaje ludzi... 14.12.12, 21:05
        Tez mi się wydaje, ze troche dramatyzujesz. Jaka tragedia się dzieje jesli zamyslona mnkiesz ulicami miasta? So what?
        Ja tez tak mam, ze nie widze ludzi - no bo nie nosze okularow....! A jestem krotkowzroczna. Tzn wszystko widze, ale ludziom się i tak nie przypatruje, bo mknę w posmiechu, mijajac obojętnie innych. Prawie biegam, nie chodze. A okularow nie nosze, bo po nich mój wzrok jest coraz słabszy. Okulary osłabiają wzrok. Nie mowie tu o powaznych wadach, ale tak do 2 czy 2,5 wydaje mi sie ze nie potrzeba. Nawet jak prowadze samochod to wzrok mi się "sam" wyostrza. Powaznie - potwierdzone empirycznie. Ale jak tylko wysiadam z auta, to zaraz wzrok wraca do tego samego poziomu :(

        Tak ze nie martw się nic, ze nie rozpoznajesz ludzi. Ja mialam tysiące sytuacji kiedy wkurzona sąsiadka złapała mnie na ulicy i wyrzuciła z siebie swoje niezadowolenie na moją obojętność. Oczywiscie zawsze sie kajałam, no bo to przez okulary i przez to, ze chodzę z głową w chmurach - a własciwie biegam...
        W kazdym razie czesto sasiedzi czy znajomi itd, skarzyli się moim rodzicom, bratu, nauczycielom, ksiedzu, mezowi ze ludzi olewam i jestem zarozumiala. No coż...

        Rada - idz na piwno, wyluzuj się, nie martw się co inni o tobie myslą, bo i tak myslą zle!
    • easyblue prozopagnozja 14.12.12, 21:27
      Witaj w klubie:)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka