ziemiomorze
20.07.04, 12:44
Siedzialam niedawno z jednym buddysta na ganku lesnego domku, komary ciely
jakby im za to placili, udalo mi sie rozgniesc jednego. Buddysta lagodnie
spojrzal i powiedzial 'Zabijasz'. Zasmialam sie - to co, mam pozwolic, zeby
gryzly?
'Rob, co zechcesz', powiedzial, 'ja to tylko nazwalem'.
Na marginesie roznych forumowych rozwazan o wegetarianizmie, podwojnej
moralnosci i szacunku do zycia - dlaczego nie zal nie-ssakow? Dlaczego (o ile
sie nie myle) w polskim prawodastwie pozwolenie na prace ze zwierzetami musza
miec jedynie naukowcy, robiacy doswiadczenia na ssakach? Ryby mniej boli?
Mrowka za glupia? Czemu zal slicznych malych foczek, a glupiookich kur jakos
nie? Czy komary byloby zabijac tak latwo, gdyby mialy milutkie futerka i
wielkie wyraziste oczy jak szynszyle?
Spisek,
zet