Dodaj do ulubionych

Komary jak szynszyle

20.07.04, 12:44
Siedzialam niedawno z jednym buddysta na ganku lesnego domku, komary ciely
jakby im za to placili, udalo mi sie rozgniesc jednego. Buddysta lagodnie
spojrzal i powiedzial 'Zabijasz'. Zasmialam sie - to co, mam pozwolic, zeby
gryzly?
'Rob, co zechcesz', powiedzial, 'ja to tylko nazwalem'.

Na marginesie roznych forumowych rozwazan o wegetarianizmie, podwojnej
moralnosci i szacunku do zycia - dlaczego nie zal nie-ssakow? Dlaczego (o ile
sie nie myle) w polskim prawodastwie pozwolenie na prace ze zwierzetami musza
miec jedynie naukowcy, robiacy doswiadczenia na ssakach? Ryby mniej boli?
Mrowka za glupia? Czemu zal slicznych malych foczek, a glupiookich kur jakos
nie? Czy komary byloby zabijac tak latwo, gdyby mialy milutkie futerka i
wielkie wyraziste oczy jak szynszyle?

Spisek,
zet
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 12:47
      natrzyj sie ekstraktem cytrynowym i buddysta bedzie zadowolony z zycia
      szynszyli ;-)
      • vlad_palovnik Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 13:14
        Barbie ...

        Przy wejsciu na forum moglabys wyłączac wibrator...
        Te ciągłe orgazmy, nie pozwalaja ci sie skupic na istocie tematu...
        :D
    • kvinna o.t. 20.07.04, 13:19
      Ładnie napisane, szczególnie 1. akapit. Lekki taki.

      --
      wczoraj słuchałam Klubu Trójki. O poetach netowych. I poleciały jakieś teksty
      nawet. Pretensjonalne jak mało co.

      Twój jest ładny.

      A buddysta nazywający...hm...śmieszny. Przemoknięty hm ideologią.
    • melanie Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 14:38
      Przeciez sie bronilas. Nie biegalas za komarami aby ich zabijac dla samej
      przyjemnosci zabijania. Gdyby kamar byl tak ladny jak szynszyla, a gryzl to co?
      hmmmmmmmm
      Podoba mi sie filozofia buddystow, ale idac tym tropem, moze ten komar(raczej
      komarzyca, bo tylko samice gryza) byla kiedys taka tesciowa jak z watku zyty? I
      zrobilas jej przysluge, bo juz odpokutowala jako komarzyca i teraz wejdzie w
      wyzsza forme np szczurzycy, aby swoja zla karme dalej oczyszczac? (hi, imagine,
      popraw mnie, jezeli zbladzilam:)
    • qw5 Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 14:43
      Daj spokój ssak czy niessak. Zależność jest prosta. Im coś większe, tym
      trudniej zabić. Weź słonia, słyszałaś, żeby jakiś człowiek zabił słonia golymi
      ręcami? Nawet największy morderca będzie miał respect.
      A mucha, ma takie stosunkowo duże oczęta i włochate ciałko i ile razy mimo to
      ktoś bezdusznie pacnie... Albo ssak - ile jest kotów lisów przejechanych na
      ulicach - a piękno ich futerka - to sprawa bezdyskusyjna.
      To tyle w kwestii zoo.
      • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 16:34

        Mucha nie jest sliczna ani urocza. W dodatku oczy ma takie, ze nieswojo w nie
        patrzec (jakby patrzec w oczy uzbrojone gigantycznymi goglami).
        Nadal - jesli przejezdzasz mimo przejechanego kotka, to zal, jesli, nie daj
        boze, jest to piesek, to przykro, a komar na masce tylko irytuje, tak samo jak
        hekatomba rozjechanych zab...

        No i czemu? Za male? Ja bym upierala sie przy tym, ze zal tego, co sliczne

        z.
        • fnoll Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 16:44
          ziemiomorze napisała:

          >
          > Mucha nie jest sliczna ani urocza. W dodatku oczy ma takie, ze nieswojo w nie
          > patrzec (jakby patrzec w oczy uzbrojone gigantycznymi goglami).

          ejże, w bono z tego zespołu... no... skleroza... dziewczyny a nawet chłopkai
          się kochały, a swego czasu szklanki miał takie musze właśnie!
          • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 17:03
            fnoll napisał:
            > ejże, w bono z tego zespołu... no... skleroza... dziewczyny a nawet chłopkai
            > się kochały, a swego czasu szklanki miał takie musze właśnie!

            Ale on mial dodatkowo b. ladne futerko.
    • lisval Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 15:41
      Och ci buddysci, zakichani jacys, z takim szacunkiem i zrozumieniem do komarow
      i do much, a swoje kobiety traktuja gorzej niz chlop swoja trzade w
      chlewie.....ushhhhhhh
    • ziemiomorze Pieknie-ladnie 20.07.04, 16:30
      Ale zadne z Was nie wypowiedzialo sie o meritum.
      Meritum bylo - czemu nie zauwazamy smierci komarow?

      No, wisnia - czemu?

      z.
      • malvvina Re: Pieknie-ladnie 20.07.04, 17:30
        ja tam zauwazam ( w przerwach miedzy jednym a drugim wejsciem wibratora, drogi
        Ken) i mam dzika satysfakcje jak pacne celnie i napity moja krwia rozmaze sie w
        ostatnim rozpaczliwym akcie swojego zycia na moim udzie.



        Ale zadne z Was nie wypowiedzialo sie o meritum.
        > Meritum bylo - czemu nie zauwazamy smierci komarow?
        >
        > No, wisnia - czemu?
        >
        > z.
        • ziemiomorze Re: Pieknie-ladnie 20.07.04, 17:54
          malvvina napisała:
          > Ken) i mam dzika satysfakcje jak pacne celnie i napity moja krwia rozmaze sie
          > w ostatnim rozpaczliwym akcie swojego zycia na moim udzie.

          Rzepa dzisiejsza, strona 2:

          KOMARY LEPIEJ ODGANIAC

          Odganianie sie od napastliwych komarow moze byc lepszym sposobem niz ich
          zabijanie, poniewaz zmiazdzenie komara na wlasnej skorze moze zapoczatkowac
          infekcje - pisza naukowcy w lipcowym numerze "New England Journal of
          Medicine". Autorzy omawiaja przypadek 57-letniej mieszkanki Pensylwanii, ktora
          zmarla w 2002 roku w rezultacie zakazenia miesni przez pierwotniaki Brachiola
          lagerae. Autorzy artykulu doszli do wniosku, ze do zakazenia grzybami doszlo
          wtedy, kiedy kobieta zabila na sobie komara i podczas uderzenia wgniotla jego
          resztki w miejsce ukaszenia.

          Se lepiej uwazaj,
          zet
          • fnoll ech, ci naukowcy... 20.07.04, 18:02
            szczególnie amerykańscy - w jakiejś zmowie z dziennikarzami są chyba
      • vielonick my? 20.07.04, 19:53
        to poviem cos od siebie :)

        odkad przestalam "polowac" na komary w domu przestaly mnie gryzc.
        W plenerze sprawy maja sie troche inaczej ale i tak mimo to wole stosowac
        odstraszacze czy vit. B complex :)


        p.s. komary nie lubia palaczy :)





        ziemiomorze napisała:

        > Ale zadne z Was nie wypowiedzialo sie o meritum.
        > Meritum bylo - czemu nie zauwazamy smierci komarow?
        >
        > No, wisnia - czemu?
        >
        > z.
    • fnoll Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 16:40
      muchy mają futerka i czarowne oczyska :) ale mamy z nimi niewątpliwie mniej
      wspólnego materiału genetycznego niż z foką

      wot i cała zagadka! w liczu liczą się procenty - im większy procent ma dany
      zwierzak z człowieka, tym bardziej "swój" jest - to po prostu genetyczna
      sztama, która cudownie przekroczyła granice gatunku!

      a buddyście odparłbym:

      "no"

      a jak ty mu dopowiedziałaś?

      pzdr

      fnoll
      • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 17:05
        Ha, wlasnie - o to mi chodzilo, o solidarnosc genetyczna. Im dalej, tym
        mniejsza, a smierc i cierpienie przeciez takie samo. Smrodek hipokryzji.

        Buddyscie powiedzialam 'robie co zechce'
        z.
        • fnoll Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 17:57
          ziemiomorze napisała:

          > Smrodek hipokryzji.

          chyba tylko wtedy, gdy wierzysz, że misją człowieka jest ochraniać życie w
          każdej formie, nawet kosztem swego własnego - ale kto tak wierzy? chyba nikt, w
          najbardziej "miłosnej" doktrynie zaraz pojawią się jakieś "subtelności"
          wymuszone "niedoktrynowalnym" otoczeniem, choćby takimi pasożytami (lambria czy
          nicień też żywe stworzenie)
          • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 18:07
            fnoll napisał:
            > chyba tylko wtedy, gdy wierzysz, że misją człowieka jest ochraniać życie w
            > każdej formie, nawet kosztem swego własnego - ale kto tak wierzy? chyba nikt,
            > w
            > najbardziej "miłosnej" doktrynie zaraz pojawią się jakieś "subtelności"
            > wymuszone "niedoktrynowalnym" otoczeniem, choćby takimi pasożytami (lambria
            > czy nicień też żywe stworzenie)

            Nie w tym rzecz, bo nie czepialam sie czynow (nie chodzi mi o ochrone zycia, o
            to czy zabijac komary czy nie, ale fakt niedostrzegania, ze jest to zabijanie),
            tylko nazw i zauwazania faktow. Zabity kotek jest zabity, komar nie jest
            zabity, bardziej - usuniety. Tu sie wg mnie czai hipokryzja, przymykanie oka
            jakies

            z.
            • fnoll Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 18:16
              ziemiomorze napisała:

              > Zabity kotek jest zabity, komar nie jest
              > zabity, bardziej - usuniety. Tu sie wg mnie czai hipokryzja, przymykanie oka
              > jakies

              wręcz przeciwnie, wręcz przeciwnie! w życie nie "usunąłem" komara, wszystkie
              dranie zabiłem, ubiłem bądź ukatrupiłem

              a kotki to się właśnie raczej np. "topi"

              świnie "trafiają do rzeźni"

              psy się "usypia"

              ludzie "giną na polu walki"


              czyli twój zarzut to jest pod adresem języka? że w języku jest zakodowana
              hipokryzja? ej, ja bym raczej powiedział - wrażliwość, niuanse

              śmierć śmierci nierówna - "zabija" się złe, lub złe "zabija"

              gdy "dobre" pozbawi życia "dobre" - to jest "nieszczęśliwy
              wypadek", "straszliwa omyłka"

              gdy "dobre" wykończy "złe" - to jest słuszne "ubicie" ("ubiłem
              drania", "wyrwałem chwasta")

              a gdy "złe" się na "dobre" zamachnie - to jest "mord" i "zabicie" także


              czy widzisz gdzieś powyżej "hipokryzję"? jeśli tak - to czy język istotnie
              byłby lepszy, gdyby go z niej oczyścić i na każdą śmierć mieć tylko jedno,
              egalitarne słowo?
              • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 18:23
                fnoll napisał:
                > czyli twój zarzut to jest pod adresem języka? że w języku jest zakodowana
                > hipokryzja? ej, ja bym raczej powiedział - wrażliwość, niuanse

                Wrazliwosc z jednego punktu widzenia - ludzkiego.

                > czy widzisz gdzieś powyżej "hipokryzję"? jeśli tak - to czy język istotnie
                > byłby lepszy, gdyby go z niej oczyścić i na każdą śmierć mieć tylko jedno,
                > egalitarne słowo?

                Mysle, ze bylby sprawiedliwszy. I bardziej oddawal nature problemu.

                z.

                PS Jesli rzeczywiscie jestes bogiem, to zrob cos z tym. Dziekuje z gory.
                Pardon - z dolu.
                • fnoll pokaż język 20.07.04, 20:29
                  ziemiomorze napisała:

                  > Wrazliwosc z jednego punktu widzenia - ludzkiego.

                  dokładnie, bo to ludzki i wyłącznie ludzki język jest - stąd próby wtłoczenia
                  go innym gatunkom uważam za co najmniej niestosowne - na przykład szympansom:
                  wprasowali naukowcy w szympansią tożsamość ludzki język, a potem zadali
                  biedakowi typowo ludzkie pytanie: co się dzieje po śmierci? - szympans odparł:
                  idę do ciemnej jamy - a ludzie normalnie podnieta na całego! że szympansy mają
                  wizję życia pozagrobowego, i w ogóle! terefere kuku...

                  albo te papugi... "poli chce krakersa"... to tak jakby tłoczyć zwierzętom
                  ludzką krew: po co? no po co?

                  niektórych to bawi - mnie nie

                  wolę, gdy zwierzęta mówią w języku swoich przodków, wolę szympansie "uuuu" niż
                  naciskanie guzika z bananem

                  albo te delfiny... najpierw tirli-pirli ultardźwiękami, a potem płyń, płyń
                  głupi i wysadź minę własnym ciałem...

                  myślę, że zwierzęta mają cholernego fuksa, że w większości nie są w stanie
                  choćby liznąć ludzkiego języka - to nasza krew, dla innych wysoce toksyczna - a
                  dla nas? szczęściem - mamy wątroby (również na słowa)

                  > PS Jesli rzeczywiscie jestes bogiem, to zrob cos z tym. Dziekuje z gory.
                  > Pardon - z dolu.

                  mogę zesłać na ciebie afazję, będziesz miała problem z głowy

                  pzdr

                  fnoll
                  • ziemiomorze Re: pokaż język 20.07.04, 21:00
                    fnoll napisał:

                    > dokładnie, bo to ludzki i wyłącznie ludzki język jest - stąd próby wtłoczenia
                    > go innym gatunkom uważam za co najmniej niestosowne

                    Pan mowi do swojego psa - 'ja umre, a ty bedziedziesz zdychal'. To tez jest
                    niestosowne.

                    > mogę zesłać na ciebie afazję, będziesz miała problem z głowy

                    Wielkie dzieki, boze, tylko ja zazipuj, zeby mi nie zapchalo. Ale i tak nie
                    mysle, aby to zalatwilo sprawe.

                    z.
                    • fnoll Re: pokaż język 20.07.04, 21:06
                      ziemiomorze napisała:

                      > Pan mowi do swojego psa - 'ja umre, a ty bedziedziesz zdychal'. To tez jest
                      > niestosowne.

                      ehem, mówienie do swojego psa jest absolutnie niestosowne - natomiast samo
                      rozróżnienie między ludzkim konaniem, a psim wyziąnięciem ducha jak najbardziej
                      zasadne, a jak się go dokona - to już kwestia smaku

                      różnica wszakże jest - mówienie, że jej nie ma, śmierdzi znowuż komuną mentalną
    • vvitam Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 17:50
      Czy komary byloby zabijac tak latwo, gdyby mialy milutkie futerka i
      > wielkie wyraziste oczy jak szynszyle?
      >
      > Spisek,
      > zet

      ee..cos mi tu nie gra... czy milutkie futerko ratuje od smierci..
      komar w futerku... to taki troche bąk byłby chyba :)

    • Gość: jednapani Re: Komary jak szynszyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:12
      Nie zapomnij o bakteriach i wirusach.

      Zabójstwo wyżej wzmiankowanych to też to samo przecież, co zabójstwo kotka.

      Gorzej, jak kotek ma wirusa...
      • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 18:13
        Nie zapominam - chodzilo mi raczej o podzielenie sie watpliwosciami.
        Nie masz?

        Zal,
        z.



        Gość portalu: jednapani napisał(a):

        > Nie zapomnij o bakteriach i wirusach.
        >
        > Zabójstwo wyżej wzmiankowanych to też to samo przecież, co zabójstwo kotka.
        >
        > Gorzej, jak kotek ma wirusa...
        • Gość: jednapani Re: Komary jak szynszyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:16
          Nie, ponieważ na przykład taki stopień rozwoju układu nerwowego obu organizmów
          jest różny. Nie ma więc mowy o takim samym cierpieniu.

          Poza tym, pies nie umiera, zauważ, tylko zdycha.
          I jest w tym sens.

          Ontologiczny.
          • ziemiomorze Re: Komary jak szynszyle 20.07.04, 18:20
            Gość portalu: jednapani napisał(a):

            > Nie, ponieważ na przykład taki stopień rozwoju układu nerwowego obu
            organizmów
            > jest różny. Nie ma więc mowy o takim samym cierpieniu.

            W skali cierpienia, dostepnej zabijanemu molowi czy pajakowi to cierpienie jest
            takie samo. W sensie: biedak nie ma pojecia, jak cierpia organizmy nieco
            bardziej zlozone czy jak potrafia cierpiec ludzie, ktorych smierc komplikowana
            jest dodatkowo rozterkami natury emocjonalnej, etycznej itd. Smierc mola czy
            komara jest smiercia, bol wyrwanej nozki pajeczej jest bolem wyrwanej nozki.

            > Poza tym, pies nie umiera, zauważ, tylko zdycha.
            > I jest w tym sens.
            > Ontologiczny.

            Wylacznie z antropocentrycznego punktu widzenia.

            z.
            PS Jestes wielonickiem?
            • Gość: jednapani Re: Komary jak szynszyle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:30
              Skoro cierpienie różni się skalą, to chyba dobrze jednak, że ma wiele nazw?

              Znać patos w stwierdzeniu "kaktus mi umarł".

              Śmierć przedstawicieli jednego gatunku też ma zresztą wiele nazw. Na przykład
              samobójstwo, wypadek, morderstwo, obrona konieczna lub zawał.

              ps. Nie.

    • ya_bolek Gdyby komary byly jak szynszyle... 20.07.04, 18:23
      A moze gdyby komary mialy milutkie futerka i
      wielkie wyraziste oczy jak szynszyle to by nie byly tak upierdliwe i nie byloby
      problemu?


      ziemiomorze napisała:

      > Siedzialam niedawno z jednym buddysta na ganku lesnego domku, komary ciely
      > jakby im za to placili, udalo mi sie rozgniesc jednego. Buddysta lagodnie
      > spojrzal i powiedzial 'Zabijasz'. Zasmialam sie - to co, mam pozwolic, zeby
      > gryzly?
      > 'Rob, co zechcesz', powiedzial, 'ja to tylko nazwalem'.
      >
      > Na marginesie roznych forumowych rozwazan o wegetarianizmie, podwojnej
      > moralnosci i szacunku do zycia - dlaczego nie zal nie-ssakow? Dlaczego (o ile
      > sie nie myle) w polskim prawodastwie pozwolenie na prace ze zwierzetami musza
      > miec jedynie naukowcy, robiacy doswiadczenia na ssakach? Ryby mniej boli?
      > Mrowka za glupia? Czemu zal slicznych malych foczek, a glupiookich kur jakos
      > nie? Czy komary byloby zabijac tak latwo, gdyby mialy milutkie futerka i
      > wielkie wyraziste oczy jak szynszyle?
      >
      > Spisek,
      > zet
    • riebionek Hipokryzja? 20.07.04, 20:34
      Śmierć przeróżnych organizmówm jest tak powszechna, że nawet tego nie
      zauważamy. Ptaki miliardami zjadają komary, inne drapiezniki mają również swoje
      przysmaki i nikogo to nie podnieca - po prostu łańcuch pokarmowy.
      Człowiek również zajmuje swoje miejsce na Ziemi wśród innych żyjących stworzeń.
      Zacznijmy może od tego, aby człowiek nie zabijał człowieka. Na tym polu jest
      jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

      Pada w tej dyskusji słowo hipokryzja, które moim zdaniem jest dużym nadużyciem.
      Ciekawy jestem jakie dalsze wnioski można wyprowadzić z takiego rozumowania i
      do jakiej mądrości dojść? Gotując wodę na herbatę milionami zabijamy bakterie.
      Idąc tym tropem można rzecz sprowadzić do absurdu i np zanegować wartość życia
      jako takiego.
      • ziemiomorze Re: Hipokryzja? 20.07.04, 20:57
        Kiedy ja nie o tym.
        Nie postuluje (niby w ktorym miejscu), aby nie zabijac. Wydaje mi sie to
        pragnieniem utopijnym jesli nie glupim. Pytam sie jedynie i - ok, tutaj
        niesmialo postuluje - aby smierc nazywac smiercia.
        Mysle, ze swiadomosc, ze nasze zycie i zadowolenie budowane jest kosztem zycia
        i zadowolenia innych istot jest wazna. - to by nieco zmienilo te
        antropocentryczna, zadzierackonosa i antyekologiczna postawe, ktora czlowiek
        jako gatunek prezentuje.

        z.


        riebionek napisał:

        > Śmierć przeróżnych organizmówm jest tak powszechna, że nawet tego nie
        > zauważamy. Ptaki miliardami zjadają komary, inne drapiezniki mają również
        swoje
        >
        > przysmaki i nikogo to nie podnieca - po prostu łańcuch pokarmowy.
        > Człowiek również zajmuje swoje miejsce na Ziemi wśród innych żyjących
        stworzeń.
        > Zacznijmy może od tego, aby człowiek nie zabijał człowieka. Na tym polu jest
        > jeszcze bardzo wiele do zrobienia.
        >
        > Pada w tej dyskusji słowo hipokryzja, które moim zdaniem jest dużym
        nadużyciem.
        >
        > Ciekawy jestem jakie dalsze wnioski można wyprowadzić z takiego rozumowania i
        > do jakiej mądrości dojść? Gotując wodę na herbatę milionami zabijamy
        bakterie.
        > Idąc tym tropem można rzecz sprowadzić do absurdu i np zanegować wartość
        życia
        > jako takiego.
        • riebionek Re: Hipokryzja? 20.07.04, 21:23
          ziemiomorze napisała:

          > Wydaje mi sie to pragnieniem utopijnym jesli nie glupim.

          Myślę tak samo.

          > niesmialo postuluje - aby smierc nazywac smiercia.

          Chyba nikt nie zaprzeczy, że komara się jednak zabija. Śmierć komara, psa,
          świni i człowieka to różne śmierci, jeśli nie ograniczymy się tylko na
          biologicznym punkcie widzenia.

          > swiadomosc, ze nasze zycie i zadowolenie budowane jest kosztem zycia
          > i zadowolenia innych istot jest wazna. - to by nieco zmienilo te
          > antropocentryczna, zadzierackonosa i antyekologiczna postawe, ktora czlowiek
          > jako gatunek prezentuje

          To prawda, żyjemy kosztem innych stworzeń. Niepodzielnie panujemy na Ziemi. Ale
          z tego wynikają również obowiązki, aby troszczyć się o to by przyszłe pokolenia
          otrzymały w spadku Ziemię w lepszym stanie niż my ją mamy, a nie w gorszym. Tak
          jak dobry gospodarz pomnaża dobro, które sam w spadku uzyskał. Potrzeba nam
          większej dbałości o ekologię, niezadawania zbytecznych cierpień zwierzętom i
          większej pokory ludzi jako gatunku. Ale podstawą jest stosunek człowieka do
          człowieka, inne sprawy są pochodną.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka