iwan_w
27.07.04, 11:24
z Wierszyków z dzieciństwa wyodrębniam nowy wątek:
iwan_w:
Czy to prawda, że u ludzi chorych na schizofrenię wypowiadanie określonych
słów nabiera charakteru magicznego zaklęcia? Czytałem o tym w pewnej
książeczce, tyle, że nie było to dziełko psychologiczne.
Mój kolega, u którego zdiagnozowano schizofrenię, ma swoje "zaklęcie", które
brzmi (mniej więcej) następująco: jest Bóg, ludzie są dobrzy, jest nadzieja.
Podobno wielokrotne, uporczywe powtarzanie tych słów pomaga mu w cięższych
okresach - dynamizuje nastrój, redukuje lęk.
Czy rola terapeutyczna tego typu "zaklęć" jest potwierdzona przez
psychologię/psychiatrię, ma charakter powszechny? W jakiej mierze dotyczy
chorych na schizofrenię, a w jakiej innych (dotkniętych innymi chorobami
psychicznymi lub zdrowych, dotkniętych - że tak ogólnie to ujmę -
przejściowymi stanami obniżenia nastroju)?
Zetta napisała:
To, co opisales, wyglada jak afirmacja - tylko jakie jest
pytanie? 'Amatorskie' afirmacje stosuje sie chyba od zawsze ('jakos to
bedzie', 'nie ma tego zlego...'), tak samo jak magiczne przedmioty.
Czy afirmacja jest pojęciem funkcjonującym w psychologii?
Z tego, co napisałaś, wynika też, że istnieją afirmacje nie
tylko "amatorskie".
Generalnie, chodzi mi o słowa, nabierające charakteru zaklęć magicznych.
Krótkie zdania oznajmiające. U mojego kolegi nie jest to zwykłe, jednorazowe,
wypowiedziane mimochodem "jakoś tam będzie." Słowa, które przytoczyłem,
wypowiada na głos, z naciskiem, wielokrotnie je powtarza. Przywołuje jak
gdyby określoną, pozytywną wizję świata, która została mu odebrana.
Macie swoje własne "zaklęcia"? Pomagają?