uln
09.06.13, 21:15
Jestem po obejrzeniu film w/w tytułem. Historia wyrwała na mnie ogromne wrażenie i chcę podjąć dyskusję z ludźmi którzy znają się na psychologii...
Zadaję sobie pytanie, czy filmowy Aron symulował czy... w ramach obrony, poczucia bezpieczeństwa jego mózg wybrał Roya na koniec filmu po uzmysłowieniu Aronowi, że on jest mordercą?
Może ktoś z Państwa oglądał ten thriller i podejmie ze mną dyskusję?
A nawiązując do głównego bohatera- adwokata chyba bym na jego miejscu rzucił swój fach i przebranżowił się na notariusza ;-) Niestety zło zwyciężyło i go zbrukało chociaż chciał dobrze.
Szczerze mówiąc sam pogubiłem się w tym wszystkim.
Film ciekawy, zostaje w pamięci chociaż jest przewidywalny.