Gość: sikorka
IP: *.ca.pw.edu.pl
06.08.04, 12:35
Historia wyglada nastepująco: poznalismy się rok temu.Początkowo zwykła
znajomość, choc mi zaczeło zależec na nim od początku.Potem coraz częstsze
kontakty, dość duże porozumienie intelektualne i psychiczne, niewielkie zaś
emocjonalne- obydwoje narzucilismy pewien dystans.Ja jestem z natury nieufna,
on zas miał złe doświadczenia z pewna kobieta, która dość mocno skrzywdziła
go w przeszłości.U nas szybko dołaczyła dość duża fascynacja seksualna, no i
stało się.Doświadczenie raczej na plus.No ale problem w tym, że: ja zaczełam
wsiąkac coraz bardziej emocjonalnie, jakoś sie tam zaangażowałam, a
on....hmmm, mam zmienne odczucia.Jest dorosłym, ponad trzydziestoletnim
mężczyzną, nie ułozył sobie dotad życia.Od poczatku znajomości rzucał
hasła: "tylko sie nie zakochaj", niby żartem, a niby nie...Cały czas swoim
niekonsekwentnym zachowaniem powoduje rodzaj chuśtawki...z drugiej strony, na
wspolnym wyjeździe otworzył sie jakby emocjonalnie: duzo czułośći (glaskanie,
przytulanie,całowanie, łapanie za rekę -wczesniej tego było mało, wrecz
wcale, tylko czysty seks....)jak ja sie otwieram, tzn zaczynam "odpowiadać"
na czułości to jest róznie, raz przyjmuje to normalnie, czy z zadowoleniem, a
raz znowu powtarza hasła typu:"no, no a prosilem nie zakochaj sie " itp.Nie
wiem juz co mysleć...