larusse
28.11.13, 12:38
Suma różnych przeżyć i doświadczeń (tych dawnych i całkiem niedawnych)
zupełnie zmieniła mi głos.
Chrypię i chrypię suchymi słowami (jak stary palacz przynajmniej-czy palacze chrypią?).
Barwę mam jakbym piła od 20 lat (nie wiem czy to barwa).
Postarza mnie ten głos, nie ułatwia zawodowo i prywatnie (tchu brakuje i oddechu).
Męczę się z nim strasznie przy długim mówieniu,
a przy emocjonalnym już mi głos zupełnie zanika.
Co z tym zrobić? Jakieś ćwiczenia? Warsztaty?
Jak pracować z głosem?
(Zmiany od przeżyć zaszły nie od nadużywania).
Papierosy już dawno rzuciłam, używki inne również umiarkowanie.
Da się z niego zrobić na powrót młody i dźwięczny, który radość sugeruje, nie pożogę?