Dodaj do ulubionych

Ekscentrycy na ulicy

19.08.04, 15:22
Na moim blokowisku, na ktorym dorastalam, mieszkal Szkot.
Nie dosc, ze nie byl Polakiem , a w Polsce, to juz w tamtych czasach czynilo
go juz dziwakiem, to jeszcze spiewal, kiedy chodzil po ulicach, ubieral sie
jak Sherlock Holmes i byl bardzo mily, podejrzanie mily, kazdemu sie klanial.
To byl moj pierwszy znany ekscentryk.
Nie jest duzo ich u nas, ukrywaja sie, niesmialo (co u ekscentrykow dziwne,
bo ekstrawagancja jest ich znakiem firmowym) sie ukrywaja. Mala tolerancja
spoleczna, trzeba wyrownac.
Dlaczego ekscentrycy kluja w oczy?
Skad sie biora?
Gdzie jest (o ile istnieje) granica miedzy ekscentrycznocia a zaburzeniem?

z.
Obserwuj wątek
    • caorle Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 15:29
      Kocham ekscentryków ale też doskonale wyczuwam moment, w którym ekscentryczność
      zamienia się w "zaburzenie".
      To można porównać z umiejętnością np. artysty, który często balansuje na
      krawędzi sztuki i kiczu ale nigdy nie popada w kicz, bo w porę go wyłapuje.

      To jest umiejętność chyba raczej wrodzona...tak jak słuch absolutny...:-)
      Ale się nie upieram...
    • j_ar Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 15:51
      znalem kiedy jednego ekscentryka, wolal wode brzozowa zamiast piwa, strasznie
      subtelny smak, szkoda, ze taki talent sie zmarnowal....;(
      • caorle Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 19:47
        brzoza ma właściwości kojące nerwy, podobnie jak jazz...

        ale niektórzy wolą pewnie mocniejsze bodżce, np. świecące neonowo dresiki...
        czy to już jest przejaw zaburzenia czy ekscentryczność ubioru?
        ja optuję za zaburzeniem ale podejrzewam, że istnieją także inne zdania na ten
        temat...
        :-)
        • malvvina Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 20:18
          to juz sie dawno nie wyraza ubiorem
          tyle tego roznego dziwadla nosimy na pupach i glowach i w nosach i pepkach
          iiiii ze chyba jedynym rozwiazaniem jest ubierac sie "normalnie" by byc
          ekscentrykiem :-)
          • komandos57 Zem ekscentryk 19.08.04, 20:23
            Chodze po ulicach nago.Z przodu mam listek figowy ktory oslania czesc
            ciala,ktora czyni mnie mezczyzna.Z tyly zatknietego mam listka klonowego.I
            co,zem ekscentryk czy nie?
            • Gość: krish Re: Zem ekscentryk IP: 62.233.233.* 19.08.04, 20:25
              ee tam
              raczej kanadyjski nacjonalista

              co innego jakbys miał z tyłu syrop klonowy
              • komandos57 Re: Zem ekscentryk 19.08.04, 20:28
                Gość portalu: krish napisał(a):

                > ee tam
                > raczej kanadyjski nacjonalista
                >
                > co innego jakbys miał z tyłu syrop klonowy
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                Syrop mi sie leje po zazyciu turbolaxa.
                • Gość: krish Re: Zem ekscentryk IP: 62.233.233.* 19.08.04, 20:32
                  aaa.. to w porzadku
                  zes ekcentryk
          • caorle Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 20:26
            ekscentrycznie można się ubrać zawsze, trzeba mieć tylko ekscentryczną i
            subtelną duszę...
            :-)))
    • qw5 Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 20:37
      ziemiomorze napisała:
      Gdzie jest (o ile istnieje) granica miedzy ekscentrycznocia a zaburzeniem?
      >

      Ja Ci powiem, gdzie jest granica. Otóż, kiedyś patrze się- jestem w gościach w
      czyimś mieszkaniu w pewnym mieście, a facet przez okno balkonowe - 10 piętro -
      trzepie obrus, za chwilę trzepie serwetę, za chwilę dywanik i wtedy myślę
      sobie - ekscentryk, ale kiedy za chwilę wyszedł z tym samym obrusem, potem
      dywanikiem, serwetą , znowu dywanikiem - pomyślałam sobie, że chyba to jest
      zaburzenie, zwłaszcza że po tym, co sobie o nim pomyślałam - on dalej to
      wszystko trzepał i trzepał, robiąc sobie może 5 min przerwy.

      > Dlaczego ekscentrycy kluja w oczy?
      Każda inność kłuje w oczy, wprawia w zakłopotanie, zdziwienie, nierzadko w lęk.

      > Skad sie biora?
      To za skomplikowane dla mnie.
      Ale tego Szkota nie brałabym za ekscentryka. Bo tym sposobem, ekscentrykami
      byłoby z 80% obcokrajowców - może już w tej chwili nie ma różnic w wyglądzie,
      ale w zachowaniu - jak najbardziej. Właśnie co koleżanka zapytała mnie, czy ten
      ciemnoskóry pan, co przed chwilą mile jej się kłaniał na korytarzu pewnej
      instytucji mówiąc "czejść", a na brak odzewu "hello", a go nie zna przecież,
      to czy to znaczy, że on ją podrywa, czy że jest lekko hm..dziwny? A on po
      prostu przyjechał świeżo z innego kraju, gdzie ludzie się sobie zwykli kłaniać
      w wielu miejscach i uśmiechać i mówić miłe słowa, tak bez powodu. Więc po co
      ich od razu wyzywać od ekscentryków.

      Natomiast powiem Ci dla mnie osobiście, jeśli mam jakieś podejrzenia, co do
      jakiejś osoby, że ma nierówno pod sufitem, albo że ma poważne problemy ze sobą,
      to jej ekscentryczność np wygląd są dla mnie niestety dodatkową okolicznością
      obciążającą.

      Z drugiej strony oczywiście znam ludzi ekscentrycznych - bardzo zdrowszych na
      umyśle i ciele ode mnie, i ci przeważnie są indywidualistami, nonkonformistami,
      albo artystami i takimi tam innymi "-stami" i fajnie, bo swoją
      ekscentrycznoscią ubarwiają sobie i nam życie. Przeważnie są to bardzo ciekawi
      i odważni ludzie.
      • komandos57 Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 20:44
        qw5 napisała:
        > trzepie obrus, za chwilę trzepie serwetę,
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        A jakby se trzepal co innego na balkonie to bylby .......havlo.
        • qw5 Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 20:48
          Bałam sie właśnie, że komuś to się może tak skojarzyć - mój naukowy przykład.
          Gdybym wiedziała, że tu krążysz, zmieniłabym przykład :))
          • kokesz1 Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 21:42
            qw5 napisała:

            > Bałam sie właśnie, że komuś to się może tak skojarzyć - mój naukowy przykład.
            > Gdybym wiedziała, że tu krążysz, zmieniłabym przykład :))


            No to Komandos zmienilby podklad... ;)

            A przyklad madry az strach. Sluchalem jak swinia grzmotu... :)
      • ziemiomorze Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 22:51
        qw5 napisała:
        > Każda inność kłuje w oczy, wprawia w zakłopotanie, zdziwienie, nierzadko w
        > lęk.

        No i wlasnie nie. Zyje w miescie stolicznym, z pretensjami do bycia metro-pozal-
        sie-boze-polia, ale wystarczy zalozyc dwie rozne skarpetki, zeby ludzie sie za
        toba na ulicy ogladali. A w takim Londynie jedynymi osobami, ktore zwracaly
        uwage na takich np. gotow (suknia stylizowana na XIX w, zniszczona jak z
        trumny, twarz trupioblada, wokol oczu czarne placki, sina szminka, niebotyczne
        obcasy) byli turysci. Lokalsow to nie ruszalo ani-ani.
        Czyli musi tkwic cos w mentalnosci naszego narodu chyba.

        > Ale tego Szkota nie brałabym za ekscentryka. Bo tym sposobem, ekscentrykami
        > byłoby z 80% obcokrajowców

        Chodzilo mi tez o to, ze te kryteria zmieniaja sie w czasie. W przestrzeni
        zreszta tez - w takim - bez obrazy dla Garwolinczykow - Garwolinie facet nadal
        moglby byc lokalna sensacja.

        - może już w tej chwili nie ma różnic w wyglądzie,
        > ale w zachowaniu - jak najbardziej. Właśnie co koleżanka zapytała mnie, czy
        > ten
        > ciemnoskóry pan, co przed chwilą mile jej się kłaniał na korytarzu pewnej
        > instytucji mówiąc "czejść", a na brak odzewu "hello", a go nie zna przecież,
        > to czy to znaczy, że on ją podrywa, czy że jest lekko hm..dziwny? A on po
        > prostu przyjechał świeżo z innego kraju, gdzie ludzie się sobie zwykli
        kłaniać
        > w wielu miejscach i uśmiechać i mówić miłe słowa, tak bez powodu. Więc po co
        > ich od razu wyzywać od ekscentryków.

        Nie, nie trzeba. I - mylimy dwie rzeczy: ektrawagancje i ekscentrym.
        Ekstrawagancja to dziwactwo lekkie, ekscentryzm to hardcore.
        Ekscentrykami byliby - gdyby narodzili sie w naszych czasach Jezus i Budda
        (Antychryst ma jeszcze szanse).

        ...
        > Z drugiej strony oczywiście znam ludzi ekscentrycznych - bardzo zdrowszych na
        > umyśle i ciele ode mnie, i ci przeważnie są indywidualistami,
        > nonkonformistami,
        > albo artystami i takimi tam innymi "-stami" i fajnie, bo swoją
        > ekscentrycznoscią ubarwiają sobie i nam życie. Przeważnie są to bardzo
        > ciekawi i odważni ludzie.

        No i wlasnie - pytanie: czy ekscentryzm nie jest sposobem obrony samego siebie?
        W sensie: 'naraze sie na smiesznosc swiadomie, zanim ty sprobujesz mnie
        wysmiac'? Albo sposobem na udowodnienie swiatu swojej sily ('stac mnie na to,
        zeby sie wyrozniac, o')?

        z.
        • caorle Re: Ekscentrycy na ulicy 19.08.04, 23:35
          Jezus ekscentrykiem był?
          To już mamy rozwiązanie dlaczego został ukrzyżowany...

          Za ekscentryczność.

          A co z Allachem?
        • j_ar Re: Ekscentrycy na ulicy 20.08.04, 08:23
          >Zyje w miescie stolicznym, z pretensjami do bycia metro-pozal
          > sie-boze-polia, ale wystarczy zalozyc dwie rozne skarpetki, zeby ludzie sie za
          > toba na ulicy ogladali.

          bez przesady, ja czesto chodze w roznych skarpetkach i nikt sie nie oglada...
          niech by tylko sprobowal....;)
    • Gość: Moni Re: Ekscentrycy na ulicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.04, 13:12
      Mało u nas ekscentryków, bo wszyscy się boją różnić od reszty. Ja znam kilku
      nawet Polaków ale żaden tu nie mieszka - wszyscy uciekli.
      Takie nasze polskie rónanie do poziomu. Pozostałośc komuny?
      • caorle Re: Ekscentrycy na ulicy 20.08.04, 13:35
        zasłyszane w sklepie:
        "ojej, jaka super odlotowa sukienka...podoba mi się strasznie...ale nie dla
        mnie...
        "dlaczego?" - pyta ekspedientka
        "no.. ja wyglądam może młodo ale już mam 32 lata..."
    • dr.tapczan Re: Ekscentrycy na ulicy 20.08.04, 15:04
      Spory potencjal ma ten watek...

      po pierwsze, wydaje mi sie, ze ilosc ekscentrykow rosnie wprostproporcjonalnie
      do ilosci mieszkancow na jeden km2, a nawet z kwadratem rosnie. po prostu chyba
      jest tak, ze im wiecej ludzi wokol, im ciasniej, tym rosnie sklonnosc do
      odznaczenia siebie, wyszczegolnienia z masy - strojem, fryzura, zachowaniem,
      etc.

      po drugie, czasem to wyraz totalnej niewiary w siebie i swojej dezaprobaty
      kompensowanej wlasnie ekscentrycznym zachowaniem. czesto jest to strasznie
      komiczne - idzie panna, przyodziana i wymalowana jak putana z rio (no nie wiem
      czy to dosc ekscentryczne jest, ale wiadomo o co chodzi) i przy czym drepcze
      jak zbesztana, niesmiala uczennica IVb, rozglada sie wyploszona a z oczu jej
      wyziera "o rany, oni wszyscy na mnie patrza, a ja musze byc cool".
      • procesor Re: Ekscentrycy na ulicy 20.08.04, 21:44
        dr.tapczan napisał:
        > po prostu chyba jest tak, ze im wiecej ludzi wokol, im ciasniej, tym rosnie
        > sklonnosc do odznaczenia siebie, wyszczegolnienia z masy - strojem, fryzura,
        > zachowaniem, etc.

        Zawsze miałam wrazenie że ludzie jako masa raczej maja tendencję do unifikacji -
        takie skrzyżowanie "nie wychylac sie" i "bądź soba, pij pepsi" (co za idiotyzm
        swoja drogą..).

        Czasem wygląda to paradoksalnie - panienki chca byc "trendy", takie och, ach, a
        wyglądaja jak z jednej taśmy fabrycznej wypuszczone..

        Dzis bycie ekscentrykiem to np. studiowanie kierunku, który nie jest
        marketingiem, prawem ani zarządzaniem. ;P Byc sobie.. astronomem?
        sinologiem? może egiptologiem? a może .. no właśnie. Ekscentryzm to przeciez
        nie tylko "zewnętrze".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka