IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.04, 09:19
dziś w nocy miałem dziwny sen
śniło mi się że jestem mordowany psychicznie
śniło mi się że nie mogłem myśleć o czym chciałem
- wszystko było mi z góry narzucone
wymyślone wcześniej za mnie
śniło mi się że jestem studentem
śniło mi się że o tym co mam myśleć
decydowali za mnie profesorowie - bez przerwy temu zaprzeczając
śniło mi się że wszystko to co mogłem powiedzieć
zostało już wcześniej przez nich powiedziane
a ja miałem to tylko powtórzyć na - tak zwanym - egzaminie
w moim śnie nie byłem sam
byli tam też inni cała masa innych
z tą tylko między nami różnicą że
inni myśleli że nie jest dobrze tak jak jest
jednakże - tak sobie myśleli - nie ma sensu
czegokolwiek podejmować ponieważ wszystko i tak
zostanie zniszczone
i nie będzie inaczej - to znaczy tak
że ktokolwiek zechce poznawać to co go (ją)
interesuje będzie mógł(a) właśnie
to wybrać do programu swoich
indywidualnych studiów

jednakże bardzo wiele osób myślało tak:
nie bardzo wierzę w to że mógł(a)bym sam(a)
dokonać wyboru tego czego będę potrzebował(a)
do osiągnięcia mądrości którą mam wrażenie
posiadają ci którzy (które) są nazywani profesorami

bardzo wiele osób tak myślało pomimo tego
że osoby które były nazywane profesorami zaprzeczały
temu że wypowiadane przez nie słowa są niepodważalną prawdą
- zaprzeczały jednakże używały pewnego narzędzia
nazywanego „egzaminem” które
- ich zdaniem - pozwala odróżnić ludzi „lepszych” od „gorszych”
w ten sposób zmuszały studentów
do uczenia się na pamięć czegoś co
dawno zostało uznane za bzdurę

w moim śnie uważałem naiwnie że
moja sytuacja w późniejszym czasie zmieni się
na o wiele lepszą jednakże nikt mi
niestety nie powiedział że później będzie po ptokach
że potem już będę psychicznie zamordowany
że potem już będę zniewolonym robotem
myślącym bez przerwy że w żadnym razie tak
nie miało być oraz udającym przed samym sobą
że jednak wszystko jest takie jakie miało być

w moim śnie miałem niewypowiadany zakaz mówienia o marzeniach oraz
bez przerwy wmawiano mi że najwyższą wartością jest stopień
który mi wciskał jako ostateczny wynik mojego działania tak zwany
pracownik naukowy któremu wydaje się że
jest nieomylnym sędzią który może zadecydować
o tym jak mam o sobie myśleć
a mam niby myśleć tak
jak wynika ze stopni
które mi wystawił
za to czego wbrew własnej
woli uczyłem się na pamięć

w pewnej chwili zorientowałem się
że jestem traktowany oraz warunkowany
tak jak szczur pomimo że bez przerwy słyszałem
tego zaprzeczenia i że za wykonanie jednych czynności
dostanę nagrodę a za ich
niewykonanie lub wykonanie innych
- karę

nagrodami w moim śnie były tak określane
pozytywne stopnie oraz stypendia naukowe zaś
kary stanowiły tak określany
stopień niedostateczny oraz
tak określane wyrzucenie
ze studiów

w jakimś momencie mojego snu
pomyślałem o tym że dlaczego
niby ma być tak że o tym co mi jest
potrzebne aby odkryć coś
ważnego i zgodnego z prawdą
zdecyduje za mnie tak zwany profesor
i wydaje mi się że
prawie (99,99%) na pewno się pomyli...

i śniąc dalej zapytałem
dlaczego jest tak że nie mogę NIE wiedzieć
tego co pan(i) „wie” drogi(a) panie (pani)
tak zwany(a) profesorze
(profesor)?

i również mój(a) ty wspaniały(a) oraz nieomylny(a)
profesorze(rko) mam pytanie czy
masz na tyle odwagi aby
odpowiedzieć sobie i mnie
czy świadomie prowadzisz tę
koszmarną grę w której jedynym celem
jest zachowanie twojego autorytetu oraz
całej tej bezsensownej sytuacji którą wytworzył
ideologiczny beznadziejny bełkot jakiegoś idioty

licząc więc (tak sobie dalej śniłem) na waszą przychylność
proponuję abyście (drodzy
profesorowie -rki) wzięli
pod uwagę coś takiego: możecie być głupsi od
ludzi których uważacie że
są na pewno głupsi od was
ponieważ nie znają na pamięć
tych samych głupot
które wy znacie ni cholery nie rozumiejąc

nie oskarżam was tu o to
że robicie to wszystko świadomie
ponieważ myślę że tylko jedna pani
robi innym wodę z mózgu próbując osiągnąć jakiś
związany z jej chorobą
psychiczną cel którego nie udało mi się
rozszyfrować z tego prostego powodu
że wolałbym go w ogóle nie znać

mam jednak nadzieję że uda mi się pokazać wam
jak bardzo maltretujecie psychicznie studentów którzy
nie uznają was za autorytety z powodu tego że
nimi w rzeczywistości nie jesteście

jesteście bandą skretyniałych skurwysynów
którzy znęcają się nad ludźmi którzy widzą
że jesteście pierdołami

nie macie w sobie czegoś co pozwoliłoby wam
uniknąć pierdolenia bzdur na wykładach
i pierdzenia głupotami na ćwiczeniach

nie jest wam znane założenie które mówi
że największego zasrańca poznaje się po tym że
uznaje siebie za człowieka nieomylnego
oraz mającego zawsze rację

pierdolicie bzdety bo nie znacie
nic takiego (prawie wszyscy) co
mogłoby zainteresować przychodzącego
na wykład słuchacza który oczekuje
że dowie się czegoś o życiu swoim
i ludzi którzy odkryli coś ciekawego

a tu same gówna którymi
karmicie nieświadomych (w większości) niczego
słuchaczy którzy myślą że to oni są
za głupi żeby zrozumieć te niedostępne
im mądrości które są w rzeczywistości zwykłymi
gównami

stare kutafony i wyruchane cipki zwracam się do was
z zapytaniem jak długo jeszcze będziecie
pierdolić te swoje bajdury o metodzie
naukowej którą tak beztrosko łamiecie uzasadniając
to jakimiś swoimi głupotami

po cholerę wam te
wszystkie narzędzia z których i tak
nie umiecie skorzystać naginając wyniki
w zależności od tego jaka
była hipoteza badawcza postawiona na
początku badań

czemuście tacy sztywni
i z jakiego powodu
nie uznajecie wyrazów
których używam w tym
tekście wymagając stosowania
specjalistycznych debilizmów
które nie niosą ze sobą
tego czego tak (przynajmniej w
założeniu) poszukujecie
czyli prawdziwych
twierdzeń

ślepe smutasy gdzie się
podziała wasza ciekawość świata
gdzie wasza pełna tolerancji
postawa otwartego na
każdą nowość odkrywcy obudźcie się
pierdolone skurwysyny
bo przytłaczająca większość tego co
znacie na pamięć to kupa gówna i naprawdę
nie ma się czym
podniecać

pierdolisz głupoty i
teraz już o tym wiesz
zasrany naukowcu pogrążony w rozpaczy

i niewielkie znaczenie ma fakt że jesteś uznawany (jeżeli
jesteś) bo uznawali cię tacy
sami zasrańcy jak ty

wygodnie się ustawiłeś
tylko emocjonalnie trochę
nie tego, co

skaleczony emocjonalnie
biedaku marzący o popularności

ładnie się urządziłeś
nie ma co

i do tego próbujesz zamordować
mnie psychicznie obrzydliwcu

a to wszystko tylko sen...

beznadziejny paranoiczno-schizofreniczny
objaw histerii

a jednocześnie coś
zupełnie przeciwnego...

zastanów się nad tym
drogi(a) profesorze(rko)
może wtedy...

no to by było...

wszystko -



i właśnie w tym
momencie się obudziłem
Obserwuj wątek
    • iwan_w człowieku... 23.08.04, 09:21


      Nie mógłbyś spreparować skrótu...?



    • Gość: majteczkii Re: śnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.04, 10:32
      Mi się śniło, że szliśmy razem do nieba.Najpierw ja ciebie niosłam na plecach a
      później Ty mnie. Ciężko było i cały czas się zamienialiśmy.
      Gdy dochodziliśmy już do bram niebios akurat Ty mnie niosłeś/łas na plecach.
      Św. Piotr otworzył bramę i do mnie w te słowa:"To ja po Ciebie majteczki złota
      karoce wyslałem a Ty na takim ośle jedziesz?"
      :)))) żarcik oczywiscie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka