Dodaj do ulubionych

Podsumowujac..

23.06.14, 11:26
Podsumowujac, moje zycie zrobilo sie do d..... Jeszcze troche i z lozka nie bedzie mi sie chcialo wyjsc. Z domu juz opornie wychodze, spozniam sie albo w ogole rezygnuje pomimo ze sobie ustalam wcaz plany rozne i zapisuje. Troche sie tlumacze tym ze porzadki trzeba zrobic, i dlubie sie raz zywiej raz odkladajac na pozniej.

Znajomosci jakie mam sa okropnie powierzchowne i wiekszosc drazni mnie - pogadac zywo nie daje sie czy gdzies wspolnie pojsc inndziej niz na drinka - konczy sie na tym ze wyglada na to ze ja wciaz narzekam. Z mojej strony, staram sie pokierowac i sprowokowac rozmowe na gnebiace mnie tematy, wytykam jakies negatywy w nadzieji ze ten ktos zaneguje ale wtedy napotykam na mur. Widze ze ludzie malo pojmuja otaczajacy ich swiat, zajeci sa soba a jak juz to w jakies populistyczne klimaty wiekszosc wchodzi, czy wrecz w faszyzm. Brr! Chyba mysla tez ze sie wymadrzam, i zwiewaja.

Pewnie mi powiecie ze gdybym sie delikwentami bardziej interesowala i gimnastykowala zeby z nich wydobyc co im tam gra to byloby lepiej ale w wiekszosci wychodzi ze maja sami bardzo trudne zycie i wiele klopotow i ze moje to pestka tak naprawde, i robi mi sie glupio ze ja tak jojcze. Ale nie zalatwia mi to sprawy mojego znurzenia, braku zaangazowania na ktory cierpie - i powtarzajacymi sie w kolko tymi samimi pytaniami ze strony wiekszosci ludzi, i brakiem jakiejkolwiek inspiracji z rozmow czy w ogole z kontaktow jakie mam.

Ja odmawiam wchodzenia juz na droge take ze bede zapraszac, komplementowac, nadkakiwac i cieszyc sie bzdetami - bylam tam i do niczego to nie prowadzi poza roztrzasaniem tego co ja mam a czego nie mam, juz wiem, bo niby milo zwiewaja - jak ci ktorych w przeszlosci niby dobrze znalam, gdy cos trzeba bylo dla mnie zrobic czy zajac sie mna gdy malo nie zwariowalam od menopauzy, czlonkow rodziny wlaczywszy w to. Wielu porozsiewalo mnostwo plot. Telefon teraz milczy bo zadnemu sie nie chce nawet zapytac jak mi leci, okazac zainteresowanie czy troske. Gdy ja o cos zapytam czy zaczepie to odpowiedz w jednym zdaniu krotkim przychodzi. glownie o dzieciach... A teraz zbizaja sie moje urodziny i juz wiem ze bedzie mi smutno... I takie smutki mnie z nog juz zwalaja. Siedze rozmyslam krazac po internecie i zastanawiam sie jak to zmienic?

Life! Podpowiesz cos? ;)
Obserwuj wątek
    • wadim.zarski Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:01
      Poprosiłaś życie o podpowiedź :-) No to witam Cię tu twoje życie :-)
      A tak bardziej serio, chcesz konkretnej zmiany, kreatywnej rozmowy o tym jak wyjść z tego czegoś gdzie teraz jesteś, nic prostszego, zapraszam Cie na Life Coaching. Jeśli po około godzinnej rozmowie stwierdzisz, że to nie dla Ciebie to zawsze będziesz mogła sobie powiedzieć, że i tego spróbowałaś. Rozmowa jest pro bono. Jeśli chcesz mnie sprawdzić wystarczy sprawdzić mój profil i poszukać na necie. Może to czas aby wyjść jeszcze bardziej ze swojej strefy komfortu, bo kto wie może tym razem to jest ten raz, który coś zmieni, jak masz w sobie jeszcze trochę nadziei i odwagi, zapraszam :-)
      Wadim Zarski
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:09
        Dzieki, zerkne, ale domyslam sie ze pieniadze chcial bys za to - a mnie tez doskwiera ich brak, niestety.

        ps: 'Life' to nick takiego tu jednego forumowicza, bywalca madrego... ktory nierzadko tu posadza mnie o to ze sie ze soba pieszcze ;)
        • wadim.zarski Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:26
          Prawie każdy ma tendencje do pieszczenia się ze sobą ;-)
          Tak jak Ci napisałem, rozmowa pro bono, czyli za darmo. Z mojego doświadczenia wynika, że niektórzy potrzebują konkretnej rozmowy i skierowania na konkretne rozwiązania takie jak książki, czy filmy, które powodują, że nasza chęć i kreatywność się budzą i już. Jeśli ktoś pragnie sobie pomóc to osiągnie to z pieniędzmi i bez. Mam sporo ebooków którymi się dzielę za free, jeśli tylko będziesz chcieć takiej pomocy. A po około godzinnej rozmowie będziemy oboje wiedzieć czy tak jest czy nie :-) Taka prosta i szczera propozycja. Wiesz, ja lubię otaczać się ludźmi którzy maja tak zwane pragnienie do zmian, szukam takich ludzi gdyż sam mam to "pragnienie", a tych którzy płacą jest wystarczająco aby zapewnić mi godziwe życie, a w wolnych chwilach przeglądam forum i jak znajduję kogoś kto mnie zainteresuje to piszę :-)
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:38
            To ja na to jak na lato - tym bardziej ze dobrze ci z oczu patrzy :) - wiec i wyslalam ci zaproszenie na FB. Nie zawiedz mnie zadna niedyskrecja! I prosze tez , napisz mi tam jak to widzisz, OK!
    • to.niemozliwe Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:29
      Kiedyś ludzie nie miewali takich stanów, bo siedzieli w jaskini, czas im wypełniało dbanie o przeżycie do jutra lub kolejnego lata, a ciągle byli blisko siebie, wiec nie czuli się samotni.
      Jest wiele sposobów na zajęcie się sobą, kiedy już nie ma konieczności skombinowania sobie czegoś do zjedzenia i "bliska" osoba oznacza kontakt w komórce :-), ale wszystkie one wiążą się z jednym - skupieniem uwagi. Skupianie na jednej czynności, możliwie cielesnej, zmysłowej lub związanej z motoryką jest jednym z najbardziej odstresowujących sposobów.
      Proponowałbym ruszyć 4 litery i szukać swojego stada: pasjonatów ogrodnictwa, fotografii, nordic walking, co tam wydaje Cię interesować. Bo dopiero wspólne polowanie na mamuta daje poczucie braterstwa, interakcję. Wzajemne opowiadanie sobie jak się tęskni za mamutami nie jest tym samym. ;-)
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:44
        Sluchaj, juz od tego szukania mnie nogi bola! Tlumacze, moze nie najlepiej, ze cos w tych wszystkich ludziah jest, jakas bariera, jakis wyswichtany sposob patrzenia - wiecznie te zame pytania na ktore juz plakac mi sie chce - 'skad jestes?', i trzask. Staje sie nowonarodzonym dzieckiem z poczuciem winy ze nie mialam takiego zycia jak I gdzie oni. Desperacja!
      • wadim.zarski Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 20:15
        Bardzo mądrze to ujęłaś i zgadzam się, że to działa, ale są tacy ludzie którzy tego próbowali i nie dało im to tego połączenia którego szukali, bo czują, że jest to gdzieś indziej, ale nie do końca wiedzą gdzie, przeważnie ludzie im mówią, że wymyślają i żeby nie przesadzali. Mnie się udało zbadać takie pragnienie i mam nadzieję, że umiem pomagać innym ich nakierować gdzie to pragnienie jest ukryte i co nim jest.
        Pozdrawiam
        Wadim
    • ankja35 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 12:57
      Moim zdaniem opcja poznania kogoś w obrębie swoich zainteresowań jest jak najbardziej na miejscu. Trudno, musisz przecierpieć te z pozoru głupie pytania w stylu "skąd jesteś". Ciężko kogoś poznać nie zaczynając z nim rozmowy od takich właśnie banalnych pytań. Mało kto będzie rozmawiał z obcą osobą o tym co czuje czy myśli - no chyba, że ta obca osoba jest psychologiem :) Nie możesz też od razu wymagać od innych, że będą z Tobą rozmawiali na poważne tematy, bo Ty akurat masz taką potrzebę. Na takie intymności w dialogu potrzeba trochę czasu.
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 13:30
        Dziekuje ci za wyklad ;)

        Ludzie, z doswiadczenia mojego wynika, glownie chca wiedzec co mam i kogo znam. Oceniaja co z tego im przyjdzie i albo w tyl zwrot albo jak mucha do miodu wracaja.

        Na intymnosc w dialogu nie zawsze ja mam ochote - jak wyzej juz mowilam. Nie jestem w stanie rozwiazac ich problemow wiec i po co mi o nich sluchac? Ineresuja mnie konstruktywne aktywnosci - szukalam by cos budowac bo i tylez potrzeb widze - niestety poza wlasny pepek wiekszosc nie potrafi spojzec, ja dostrzegam. Chca dla siebie cos urwac zwykle, a tak szerzej dla robienia i budowania to sie nikomu nie chce. A ja wlasnie tego bym chciala - ale nie mam z kim.
        • to.niemozliwe Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 22:44
          A co chciałaś budować? Z ludźmi?
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 10:27
            jest tyle potrzeb - cale grupy potrzebuja wsparcia. Gdzes tu o menopauzie mowilam, i braku miejsc do ktorych mozna by sie zwrocic. Dlaczego ludzie takich sami nie zbuduja tylko czekaja na rzadowe decyzje - i kase.

            A czyz to by tak okropnie duzo kosztowalo zeby sie spotkac kilka razy w miesiacu i wspolnie zaplanowac taki a potem w zycie wdrozyc? Wszystko jedno w jakim temacie, moze byc nawet jakies hobby.

            Ale nie - zamknij 5 bab w jednym pokoju a po godzinie bedzie krew na scianach. Zamknij kilku tzw. biznesmenow razem to jedyne co wymysla razem to jak walnac kogos na kase. Wspolnoty probowaly - awantury ze az na ulicy slychac... Ludzie!!!
        • ankja35 Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 13:37
          No tak, tu się z Tobą zgodzę - niewielu jest ludzi widzących coś poza czubkami własnych butów. Jak tak się bardziej nad tym zastanawiam to dochodzę do wniosku, że (być może) jest to spowodowane przez czasy w których żyjemy. Ludzie nie chcą dawać, wolą brać bo tak jest wygodniej. Relacje międzyludzkie są coraz bardziej spłycane, nie mamy czasu na pochylenie się nad sobą, a tym bardziej kimś. Rany - obym nie miała racji, bo wnioski z tego smutne strasznie :(
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 20:57
            jest to spowodowane przez czasy w których żyjemy

            Pewnie jest tylko ze reakcja nieodpowiednia, jakby odwrotna do pozadanej - bo zamiast gapic sie we wlasny pepek czy telefon do roboty sie wspolnie najwyzszy juz czas brac !! .... zanim sprzedadza na pasze lub mydlo....
    • behind_these_hazel_eyes Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 14:29
      Kurczę, może jestem młoda i głupia, ale Cię rozumiem. Sama opiekowałam się mamą w czasie jej menopauzy, wiem jak to wygląda gdy kobiecie nagle zabraknie hormonów młodości. Może mnie w tamtym czasie 'przytłoczyła' swoją chorobą i problemami, ale byłam przy niej i słuchałam.

      Ja z wielu takich kontaktów, gdzie spotykasz się głównie po to by posłuchać 'jak zaje**ste życie mam' zrezygnowałam lub je ograniczyłam. Nie lubię przychodzić do kogoś jako wolny słuchacz o życiu tej osoby. Lubię słuchać, ale czasem sama też potrzebuję się wygadać. Klucz jest chyba w znalezieniu nawet jednej, ale wartościowej przyjaciółki/przyjaciela... Wtedy resztę można olać zamiast się frustrować ich podejściem do życia czy tym, że zawsze rozmowa jest o przysłowiowych 'pierdołach' ;)

      Kibicuję Ci, a urodziny to kiedy dokładnie? moje także niebawem w lipcu :)
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 14:41
        Urodziny za tydzien;)

        Tylko blagam, nie hormonow 'mlodosci' bo takie nazwy potem ludziom bledne skojazenia tworza.

        Hustawa hormonalna zartem nie jest - jednym jakos takowa na sucho przechodzi innymi kobietami szarpie. Do tej pory potrafie miec momenty takie jakbym chodzila po lodzi czy ziemia sie bujala a to jedynie jedno z dziesiatek wrazen jakie moga byc podczas takiej hustawki - pisze tu by was uprzedzic! Ostatnia rzecz jakiej sie potrzebuje podczqas tego to wytykania palcem albo wysmiewania. Niestety sporo, zdawalo by sie inteligentnych ludzi - w tym kobiet - potrafi i to robic, i o jakims zalu za mlodoscia czy macica opowiadac gdy czlowiekowi struga potu po twarzy sie leje a cialo wibruje bliskie omdlenia - w 21 wieku! Zalosny ten nasz swiat!
        • behind_these_hazel_eyes Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 14:56
          Rozumiem, albo staram się. Ja się opiekowałam mamą podczas tego typu problemów, które przyszły dramatycznie szybko, a nie standardowo jako proces, bo miała usunięte wszystko (nie muszę wchodzić w szczegóły, bo dorośli chyba rozumieją) i było bardzo ciężko z nią wytrzymać, ale ciężej było mieć w dupie i sobie pójść w swoją stronę. Jestem chyba genetycznie obciążona problemami z narządami kobiecymi, nowotworem itp...
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 15:05
            no widzisz - tym bardziej masz powod do tego zeby juz oko na tym temacie trzymac i starac sie na zas pomoc organizowac - bo to genetyczne na bank. Tak samo jak twoja mama i ty bedziesz przechodzic, wszystko jedno z jakich powodow czy wczesna czy pozna mopaza jest menopauza - hustawa ze az ha!

            Poniewaz nauka, i dominujacy ja panowie, w d... kobiety po okresie rozrodczym maja - bo dla wielu jedynie po to istnieja, jak wiemy - to i nie wiele wymyslili jak by to kobietom pomoc podczas jej przechodzenia, no bo viagra dla nich byla wazniejsza - ostrzegam! Wiec moze ty zawalczysz? ;)
            • hansii a to kobieta glownie do rodzenia sluzy ? 24.06.14, 09:04
              clarissa3 napisała:
              Poniewaz nauka, i dominujacy ja panowie, w d... kobiety po okresie rozrodczym maja ...


              a to kobieta glownie do rodzenia sluzy ?
              pierwsze slysze.
              to chyba wlasnie "po okresie rozrodczym" staje sie wolna do innych przyjemnosci ?
        • kalllka Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 19:39
          No dobra claro, tez jestem klimakteryczka tez niedługo urodziny. Mnie Także doskwiera samotność ( choć jak się podejrzewam , zapewne z przyzwyczajenia się do własnego najlepszego towarzystwa) wiec mam prośbę, byś mi poradzila..,. Albo nie, wróć.. Inaczej.
          -Jakie pierwsze pytanie zadalabys mi gdybyśmy się spotkały, nieoczekiwanie zmiete upałem zniechęcone otoczeniem, tyle ze ja trzymałabym w ręku kamyk zielony..) ?
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 20:16
            mysle ze w takiej sytuacji niczym bym nie byla zainteresowana. Moze 'Uff jak goraco!' dala bym rade ;)
            • kalllka Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 20:59
              A ja na to-
              -Tłusta oliwa
              - teraz ty...
              (No i ciekawe czy po takim zagajeniu nasza pogawędka potoczyłaby się w stronę Tuwima czy
              torysów,a może w ogóle nie zechcialabys rozmawiać będąc przekonana ,ze jestem taka sama jak...... itditp)
              • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 21:15
                ja to bym zaraz zaczela wymyslac i fantazjowac co to by z takim stanem zrobic - na lody isc czy do wanny najpierw... a ty bys pewnie sapala, czerwona i skrzywiona nic nie odpowiadala? ;))
                • kalllka Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 21:46
                  O nie, wcale bym nie sapala. Nie sapie gdy rozmawiam. Myśle ze spokojnie i czekałabym na ciąg dalszy....np
                  -"siedzą i jedzą tluste kiełbasy"
                  A ja na to:
                  -z grilla?
                  • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 21:50
                    tak byloby naturalnie - potem poderwac sie pod wplywm wzajemnej inspiracji i pomimo upalnego pomiecia pocwalowac na tego grila. Niestety wiekszosc czeka, bog wie na co - moze na to ze przyniose pod nos?
    • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 19:33
      :D
      Właśnie od trzech dni ignoruję telefony znajomego, bo za bardzo marudzi i narzeka na wszystko, nie mogę go dłużej znieść. To jest chyba jego sposób na podtrzymywanie kontaktu - marudzić.
      Tak się czasem zastanawiam, czy miałby o czym mówić, gdyby miał zrezygnować z narzekania na wszystko? Myślę że zapadła by grobowa cisza i nicość. Więc z dwojga złego, narzekanie wydaje się żywsze. Ba, przeraźliwe marudzenie wydaje się kwintesencją życia i przeżywania.

      Cokolwiek skieruję w jego stronę, znika jak mała piłka pingpongowa wpadająca w czarną dziurę i śladu po niej nie ma.
      Ostatnio narzekał, że koledzy nie odbierają od niego telefonów.
      Powiedział bym że koledzy muszą się zregenerować psychicznie.

      Pewnie jest to wyrobiony sposób na nawiązywanie relacji z innymi. Tu nie chodzi o powiedzenie, "myśl pozytywnie, bo negatywnie to Cię skreśla". Jest na odwrót, to marudzenie jest sposobem na budowanie relacji z innymi. To jest ta przyjemność, ponarzekać sobie z kimś.
      Marudy nie budują trwałych relacji, ale tak w sam raz. Są potrzebne, stanowią równowagę we wszechświecie.

      Moja rada zatem brzmi - dołuj się, ale dołuj się z przyjemnością! Idź popsuj komuś dzień, bo może akurat uwierzył że jest mu dobrze, choć na chwilę :)

      Ale jeśli chcesz jakiejś "dalszej rady", to wiąże się ona z umiejętnością wsłuchiwania się w drugą osobę z pełnym zaangażowaniem. Tego "uczymy" się w gabinetach terapeutów, gdy milczą i słuchają. Jest to umiejętność której na ogół pacjent nie posiada wcale i projektuje swój brak zainteresowania, że to go spotyka od milczków. Jest na odwrót, co wychodzi w rozmowie.
      Tak że gdy słyszysz następnym razem "takie tam o dzieciach na co dzień od znajomych", to potraktuj to jak nowinkę o powodzi, albo jakimś innym kataklizmie który niechybnie spotka ciebie i wszystkich wkoło. Znaczy z zainteresowaniem.

      Piszesz, że chodzi o płytki kontakt, czy to że inni go mają, czy że sama go masz. Znaczy to jest problem i że powinno być budujące.
      Uważność, zaangażowanie.
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 20:14
        Life, dzieki - alez ja to wszystko wiem.. ze gdy bede dawac to beda przychodzic. Jak muchy do miodu! Tylko co robic gdy sie dac juz nic nie moze? Gdy sie potrzeba zregenerowac bo sie juz wypstrykalo od tego dawania wszystkim i lewarowania wszystkich dookola - tych ktorzy nawet nie pamietaja kto ich podlewarowal? Co? Ja doskonale widze jak w oczach rosna od tego wsluchiwania sie w nich - jedna tak sil nabrala ze az mi przykopala solidnie...
        • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 21:33
          Na pewno chodzi o dawanie i o branie, a nie o kontakt który jest w to wpisany?
          Przyjemność z obecności drugiego człowieka, a pomiędzy tym wymówki, że to dlatego "bo trzeba dać", "bo trzeba wziąć"?
          Bo może chodzi o przyjemność jaką daje czucie tego co drugi człowiek czuje i vice versa, gdy ktoś uważnie odczuwa to, co ty czujesz. Słowa, tematy, biznesy, miód i piwo, to tylko całkiem drugi plan być może jest?
          Może problem to że "dawcy" lubią być "ponad" i nie dają siebie tak naprawdę? Może jedyna możliwość zbliżenia się do "dawcy" to po prostu brać, żeby pobyć bliżej?

          Mam kolegę który ciągle mi coś przynosi, a ja nic z tego nie chcę. Ale biorę bo się obraża gdy nie chcę i zrywa kontakt. To o Tobie przykład?
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 21:46
            tak, jednej odnioslam wszelkie branzoletki, pachnidla, za duze buty i spodnie - gdy nie mialam na rachunki ... o czym wiedziala dobrze bo przeciez narzekalam!

            Powiedzialm uprzejmie zeby dala komus komu sie to przyda - wyrzucic szkoda a sama uzyc nie moglam.

            Nie Life, nigdy tak przed tem nie myslalam ale gdy ta pomoc ktorej potrzebowalam nie przychodzila zaczelam dostrzegac jak bylam wykorzystywana. Teraz czekam. I zero. Wszyscy zajeci.
            • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 23.06.14, 23:20
              Jakbyś miała dobre relacje, to kasa nie była by taka ważna. Każdy ci pożyczy jak ma i może dać i jak wie że oddasz, przecież to nie koniec świata i jakaś kwintesencja życia, a tak o tym piszesz jakby tylko to miało dla ciebie znaczenie.
              • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 24.06.14, 00:17
                jakbym miala dobre relacje to ci ludzie sami by chcieli mi pomoc, zgadzam sie. Wiec te relacje nie byly dobrymi, okazalo sie. Pytanie jest: dlaczego byly tak zlymi?

                Te same relacje dobrymi wydawaly sie do czasu kiedy tym razem to ja potrzebowalam pomocy - nie on, ona ale ja! Ty, wyraznie, uwazasz ze wina lezala po mojej stronie. Dlaczego?
                • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 24.06.14, 20:29
                  Rozchodzi się że stwierdzasz że relacja to dawać i brać materialne rzeczy, a jak tego nie ma, to nie ma nic.
                  Kozetka się kłania, ot co. Jak budować relacje z innymi.
                  • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 24.06.14, 21:30
                    Life, wcale tak nie stwierdzam - mecza mnie natomiast, i postawilam na to stop, osoby ktore spodziewajaj sie ode mnie ciaglego podziwu, wsparcia, rad i zaangazowania w ich zycie jednoczesnie ignorujace i umniejszajace mnie i moje sprawy. To rozne od tego co widzisz ty w tym co powiedzialam.
                    • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 11:38
                      Zdrowe jest podejście "że to nie jest takie ważne", zarówno ten dobry jak i niedobry kontakt czy relacje. Mniej się człowiek frustruje, blokuje i wymaga. Więcej po prostu przeżywa, odbiera i przechodzi w świetle dnia.

                      Taka propozycja na refleksję, to zastanów się czy kiedyś miałaś jakiś normalnych znajomych? :)
                      Czy w ogóle jesteś w stanie wyobrazić sobie kogoś normalnego?
                      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 12:02
                        Life ty chyba slepy jestes!

                        Nie zauwazyles ze sie swiat zmienil, ze relacje pomiedzy ludzmi teraz inne? Ile masz lat?

                        Mnie sie to wszystko nie podoba, i tyle. Nie jest mi przyjemnie w tym. Moze???!
                        • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 15:33
                          Znaczy źle się czujesz gdy są jakieś zmiany
                          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 15:45
                            Znaczy sie ze efekty tych zmian sa mi nieprzyjemne.

                            Duzo milej wsrod nie-zaganianych, uprzejmych, ciekawych swiata nie-aroganckich, inteligentnych ludzi z niepowierzchowna wiedza jest! Uwierz mi! ;)
                            • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 15:53
                              Znaczy przyjemniej się zmienia na bardziej przystępne strony charakteru i czujesz się lepiej u tak nastawiających się ludzi.
                              • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 16:04
                                znaczy sie ze nie rozumiem tego co napisales - jakis belkot, i pewnie kolejna proba przyklejenia nalepki i zrobienia z tego choroby ;)

                                Mnie jest dokladnie tak jak napisalam. Zzera mnie nuda!!!! Gapienie sie w telefon mi nie wystarcza ;) Innym wyraznie tak.
                                • hansii tesz mi novina... 25.06.14, 17:17
                                  clarissa3 napisała:
                                  Mnie jest dokladnie tak jak napisalam. [
                                  b]Zzera mnie nuda!!!![/b]
                                  Gapienie sie w telefon mi nie wystarcza ;)


                                  tesz mi novina...
                                  mnie rowniez, no i ?

                                  a telefonu (komorkowego)
                                  szczesliwie nie posiadam.
                                  natomiast mam (rownie szczesliwie) pare hobby :)
                                  • clarissa3 Re: tesz mi novina... 25.06.14, 17:24
                                    a pytalam co ty masz?
                                    • hansii nadal: tesz mi novina... 25.06.14, 17:48
                                      nie. ale smecisz.
                                      jakiej odpoviedzi i od kogo oczekujesz ?
                                      - czy piszesz do nieba i muzy ?

                                      - jesli tak, to przepraszam.
                                      • clarissa3 Re: nadal: tesz mi novina... 25.06.14, 18:04
                                        od uwazajacych siebie za wspanialych, godnych nasladowania mezczyzn zadnej.
                                      • clarissa3 Re: nadal: tesz mi novina... 25.06.14, 18:29
                                        bo problem z twoim podejsciem 'a mi nic nie przeszkadza' jest taki ze wyraznie bys chcial zeby innym tez nie przeszkadzalo - ani twoje porozrzucane gacie ani brak glebi ktore to wyraznie uwazasz za naturalne, i nie widzisz zadnego problemu z narzucaniem takich innym. Zgadza sie?
                                        • hansii I nadal, nadal: tesz mi novina... :) 25.06.14, 18:51
                                          clarissa3 napisała:
                                          > bo problem z twoim podejsciem 'a mi nic nie przeszkadza' jest taki ze wyraznie
                                          > bys chcial zeby innym tez nie przeszkadzalo

                                          od nikogo nic nie chce - hiba napisalem ?
                                          biore to, co laskawie mi daja...

                                          - ani twoje porozrzucane gacie

                                          - nie przeszkadzaja, fact :)

                                          ani brak glebi ktore to wyraznie uwazasz za naturalne,

                                          czy ja viem ?
                                          masz tu cus z mojej tfurczosci wlasnej.... :)
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,343,32665346,32665346,Jestes_jak_Du_bist_wie_.html
                                          i nie widzisz zadnego problemu z narzucaniem takich innym. Zgadza sie?

                                          nie. niczego nie narzucam.
                                          • clarissa3 Re: I nadal, nadal: tesz mi novina... :) 25.06.14, 19:01
                                            ale przyznaj sie, ze za bostwo sie uwazasz ;)


                                            Duszno mi od takich niestety :(
                                            • hansii a scond ? :) 25.06.14, 19:17
                                              clarissa3 napisała:
                                              > ale przyznaj sie, ze za bostwo sie uwazasz ;)


                                              a scond ? :)
                                              60 lat, 180 cm, 80 kg zywej wagi ?
                                              zwykla srednia.

                                              a do tego bachory oczekujace pieniendzy...
                                              • clarissa3 Re: a scond ? :) 25.06.14, 19:26
                                                a wokol gacie.
                                                • hansii Re: a scond ? :) 25.06.14, 20:45
                                                  a ty co z tymi gaciami ?
                                                  zone lubilem bez gaci.
                                                  kochanki tez.
                                • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 19:22
                                  To była próba rzucenia na Ciebie uroku. Nie podziałała.
                                  Zaczaruję Cię, że będziesz miła, ułożona, bezproblemowa, sympatyczna, uśmiechnięta, pozytywna i wzbudzająca zaufanie.
                                  Że przejdzie Ci ta zajadłość na ludzkość, przestaniesz być negatywnie nastawiona, zrozumiesz wszystko co było niewłaściwie i nabierzesz energii oraz chęci do życia.

                                  To teraz przeczytaj to co napisałem wcześniej jeszcze raz. Może zadziała za drugim razem?
                                  Jak nie, to napiszę list do Świętego Mikołaja.
                                  • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 19:46
                                    od gadania z osobnikiem piekielnie dumnym z umiejetnosci do narzucania widoku swoich gaci na pewno mi nie przejdzie, to wiem ;)

                                    Ale przy okazji zaskoczylam dlaczego ludzie tak czesto staja sie podejrzliwi gdy ja sie usmiecham czy jestem dla nich zwyczajnie mila. Zastanowiwszy sie widze ze, ci jedyni mili do mnie zwykle chcieli zebym cos od nich kupila.

                                    Tak, za energia i checia do zycia tesknie mocno, wiec smaruj do tego Mikolaja szybko bo czas ucieka! ;))
                                    • to.niemozliwe Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 23:02
                                      To jest trochę nie fair Clarissa, Life jest naprawdę miły! :-)
                                    • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 00:51
                                      clarissa3 napisała:

                                      > Ale przy okazji zaskoczylam dlaczego ludzie tak czesto staja sie podejrzliwi gd
                                      > y ja sie usmiecham czy jestem dla nich zwyczajnie mila. Zastanowiwszy sie widze
                                      > ze, ci jedyni mili do mnie zwykle chcieli zebym cos od nich kupila.

                                      A sama wstydzisz się bycia interesowną, nastawioną na zysk i korzyść z innych ludzi bez niczego w zamian?
                                      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 10:20
                                        stany, na milosc, toz nie z kazdym te interesy mozna robic - wyobraz sobie sytuacje w pracy, na przyklad. Czy na jakims wykladzie duzym, czy konferencji. Nie usmiechniesz sie i przyjaznie nie zagadasz do nikogo bo nikogo walnac na kase w tej sytuacji nie chcesz?.... Pewnie tak...;(
                                        • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 21:07
                                          clarissa3 napisała:

                                          > stany, na milosc, toz nie z kazdym te interesy mozna robic - wyobraz sobie sytu
                                          > acje w pracy, na przyklad. Czy na jakims wykladzie duzym, czy konferencji. Nie
                                          > usmiechniesz sie i przyjaznie nie zagadasz do nikogo bo nikogo walnac na kase w
                                          > tej sytuacji nie chcesz?.... Pewnie tak...;(

                                          No i doszliśmy do meritum czyli "chcesz".

                                          Idealnie by było gdybyś tylko chciała żeby ludzie dawali Ci kasę i była z tego w pełni zadowolona. Stan buddy, idealna równowaga psychiczna w swoim łóżeczku czy gdziekolwiek indziej :)
                                          Ale jest tam tęsknota za czymś jeszcze zdaje się.
                                          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 21:27
                                            ha ha ;) ze niby musze chciec walic?

                                            Ja to sie martwie jak to bedzie na starosc - bo gume od majtek trudno bedzie w garsci utrzymac, i i te wszystkie PINy spamietac.

                                            ps: wczoraj w Londynie ktos zgwalcil 90 latke gdy sobie szla raniutko do sklepu. ...:(
                                            • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 22:54
                                              Jakoś tak luźno skojarzył mi się utwór Nirvany "rape me". Pomyślałem, że można śpiewać "rape me my friend" i znaleźć zrozumienie, a nawet zrobić na tym karierę.
                                              No bo może Curt Cobain chciał lecz musiał trzymać tak mocno własną gumę od majtek?

                                              Miliony ludzi słuchały faceta śpiewającego o tym że trzyma własne gacie tak mocno.
                                              • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 27.06.14, 00:41
                                                bardzo na temat.

                                                Dobranoc ;)
                                  • to.niemozliwe Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 23:04
                                    Zawsze jakoś mi brakowało czegoś w tym, co piszesz. Teraz już wiem - brakowało tego, żeby było widać ze sposobu formułowania wypowiedzi, że jesteś po prostu miły. :-)
                                    • lifeisaparadox Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 21:09
                                      to.niemozliwe napisał:

                                      > Zawsze jakoś mi brakowało czegoś w tym, co piszesz. Teraz już wiem - brakowało
                                      > tego, żeby było widać ze sposobu formułowania wypowiedzi, że jesteś po prostu m
                                      > iły. :-)

                                      Żeby tylko :)
        • to.niemozliwe Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 22:53
          Clarissa, tu jest pies pogrzebany. Że dajesz za darmo (przepraszam za dość trywialne określenie). To nie jest tak, że jak zaczniesz "dawać", tj. zaspokajać cudze potrzeby, to automatycznie w rewanżu dostaniesz co chcesz. To jest pułapka bycia pożywką dla różnej maści wampirów energetycznych. Nie "dajesz", tylko wymieniasz, handel wymienny.
          Ja Ci paciorki, Ty mi banany (lub odwrotnie) :-)
          Wymieniaj za to, co ma dla Ciebie wartość, nie za nic. Po dobrej transakcji obie strony są zadowolone, a mówiąc naszym językiem - każdy uważa, że ma więcej Dobrótek niż miał przed transakcją.
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 25.06.14, 23:44
            Ja wiem, ale potrzebuje chyba jakiegos treningu jak to sie robi bo wytresowano mnie na bycie mila i usluzna panienka, jak to dawniej bylo, taka ktora chamstwo kwituje humorem - ale mam juz dosc tego naciskania na mnie, mowienia mi co ja mysle, co musze, co powinnam, tego manipulowania w klopoty, dyktowania i wywyzszania nade mna, i przywlaszczania sobie tego co moje. Tego okradania!!! Z mojego czasu, moich marzen, moich emocji i majatku. To juz epidemia! Jesli ja sie potrafie hamowac to inni pewnie tez! Basta!!

            A takich nie-sprzatajacych po sobie nadetych i panoszacych sie arogantow szczegolnie nie lubie!

            Uff ;)))

            ps: wlasnie sie chyba rzad UK zawalil - moze to wreszcie cos komus do myslenia da?... jesli jeszcze potrafia...
            • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 26.06.14, 10:29
              zapomnialam dodac ze rozplotkowanych kobiet obgadujacych za plecami tez nie lubie bardzo!

              Amen.
            • to.niemozliwe Re: Podsumowujac.. 30.06.14, 20:14
              A może potrzeba Ci zdefiniowana swojego celu i podporządkowania swoich działań temu celowi? Wówczas człowiek przestaje być reaktywny, a zaczyna działać racjonalniej.
              Niestety, deficyt intymności zaburza tę świadomość celu. Wtedy ludzie się łaszą o głaski i podporządkowują byle tylko nie być samemu. Nawet są w stanie zaakceptować pewne rodzaj zależności.
              Znaczy...chłopa se znajdź z doskoku i robote konkretną...;-)
              • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 09:52
                Ha! Dopiero ten wpis zauwazylam.

                a ja nieracjonalnie dzialam?

                Taz to powyzej opisalam jakich facetow spotykam - sama chamska arogancja. Roboty ludziom z PL ciekawej nie daja, dzieki polityce anty-imigracyjnej , choc wciaz szukam... Kilka bestialskich gwaltow tez ostatnio bylo w poblizu co nie zacheca do wychodzenia wcale...

                Oj, nie lubie ja tego naszego nowego swiata, nie lubie.
                • hansii bez sensu (to podsumowanie.) 03.07.14, 13:56
                  clarissa3 napisała:
                  Taz to powyzej opisalam jakich facetow spotykam - sama chamska arogancja.

                  - zmien srodowisko.

                  Roboty ludziom z PL ciekawej nie daja,

                  a co to za kraj ?
                  a musza ja dawac ?
                  polityka anty-imigracyjna to normalna czesc polityki.
                  w Polsce tez islamuskow sobie nie zycze.

                  > Oj, nie lubie ja tego naszego nowego swiata, nie lubie.

                  - nie ty jedna.
                  polecam melisse, albo krople Waleriana
                  (zdrowotnie nieszkodliwe)
                  • clarissa3 Re: bez sensu (to podsumowanie.) 03.07.14, 14:11
                    sam sie jej napij - to moze te gacie wreszcie pozbierasz?!
                    • hansii I nadal bez sensu (to podsumowanie.) 03.07.14, 14:24
                      pytam ponownie: jakisz to kraj ?
                      bo na razie - to nadal brzedzisz.

                      i to niby jaki kraj mialby "dawac" prace tym z PL ?
                      Polacy to nie Zydzi - to nie Narod Wybrany
                      • clarissa3 Re: I nadal bez sensu (to podsumowanie.) 03.07.14, 14:36
                        a moze gazete sobie poczytaj?

                        Ja mysle ze czlowiek to czlowiek - i dla mnie nie ma znaczenia to gdzie sie urodzil. Ma natomiast to jakim jest czlowiekiem - chamow okropnie nie lubie, jak juz pisalam!
                        • hansii dotarlo. 03.07.14, 15:09
                          tylko nadal nie obrazaj Polakow.

                          - bo Ci na korzysc /albo na niekorzysc/ niczym sie nie roznia od innych.
    • hansii a scond ta idea ? 24.06.14, 10:02
      clarissa3 napisała:
      > Znajomosci jakie mam sa okropnie powierzchowne i wiekszosc drazni mnie
      - pogadac zywo nie daje sie czy gdzies wspolnie pojsc inndziej niz na drinka
      - konczy sie na tym, ze wyglada na to ze ja wciaz narzekam.
      Z mojej strony, staram sie pokierowac i sprowokowac rozmowe na gnebiace mnie tematy, wytykam jakies negatywy w nadzieji ze ten ktos zaneguje ale wtedy napotykam na mur.
      Widze ze ludzie malo pojmuja otaczajacy ich swiat, zajeci sa soba


      a scond ta idea, ze mialoby byc inaczej ?
      ze inni chcieliby zajmowac sie Twoimi problemami - skoro maja swoje ?

      gdybym chcial opowiadac innym o moich problemach, to nikt ze znajomych by mi chyba
      nie pozostal.
      moje problemy zostawiam dla siebie...
      czasami , naturalnie, o cos spytam ( "co bys zrobil na moim miejscu"...)
      ale to wszystko...

      ________________________________________________
      czlowiek nie staje sie madrzejszy od mowienia...
      - a tylko od sluchania.
      • clarissa3 Re: a scond ta idea ? 24.06.14, 11:39
        a gdzie ja mowie ze spodziewam sie zeby sie moimi problemami zajmowali?

        Ja spostrzegam ze zebym je miala niewiedziec jak wielkie to zadno doopska nie ruszy i nie zaproponuje zeby pomoc - gdu na obiadek z drinkiem zaprosze to kazde leci. Potem sie pyta kiedy nastepny.
        • hansii Re: a scond ta idea ? 24.06.14, 15:06
          clarissa3 napisała:
          > a gdzie ja mowie ze spodziewam sie zeby sie moimi problemami zajmowali?

          - caly przekaz tego postu jest taki...
          ja zajmuje sie ichnimi - to oni powinni moimi...
          >
          > zadno doopska nie ruszy i nie zaproponuje zeby pomoc - gdy na obiadek z drinkiem zaprosze to kazde leci. Potem sie pyta kiedy nastepny.


          Alesz tak to jest.
          Mam tak od dawna i nie pisze o tym na foro. bo po co ?

          Nie mam nadziei, nie mam rozczarowan.

          Moze z jedna tylko roznica:
          po obiadku u mnie pytam wprost: - to kiedy teraz nastepny u CIEBIE ?
          • clarissa3 Re: a scond ta idea ? 24.06.14, 15:31
            caly przekaz tego postu jest taki...
            > ja zajmuje sie ichnimi - to oni powinni moimi...

            A nie?!

            To tak na krzywy ryj jedynie??? A bo ja Matka Teresa?

            A gdzie ja mam pomoc znalezc jak nie u tych ktorym czas swoj poswiecalam, czy tych ktorzy uczyli sie ode mnie, i korzystali?

            Co w razie kiedy ja mam klopot? Nastepny obiad mam wydac, czy moze trzeba zaplacic jakies ekstra? A moze mam oddac cos co mam? (bo i takie byly zakusy...)

            To prawda ze jestem rozczarowana. Ale nie nazwala bym tego nadzieja tylko wiara w cos co okazalo sie nieprawda.

            Zostal niesmak. I ciekawosc wynikajaca z tego doswiadczenia - czy sa jacys inni? Gdzie?! ;)
            • hansii rozumiem, ale tak to bywa... 24.06.14, 15:52
              clarissa3 napisała:
              > A nie?!

              - ano nie. nie biore sobie na kark problemow innych i nie oczekuje, ze ktos bedzie zajmowal sie moimi. a przy "obiadku" (w koncu czasem trza z kims sie spotkac...) rozmawiam o problemach neutralnych...
              np. - ile kosztowal remont mieszkania, gdzie jedziecie na wakacje itd...

              > A gdzie ja mam pomoc znalezc jak nie u tych ktorym czas swoj poswiecalam,
              czy tych ktorzy uczyli sie ode mnie, i korzystali?

              - no to jakas idea, rozumiem, ale nie PEWNOSC i GWARANCJA.

              > To prawda ze jestem rozczarowana. Ale nie nazwala bym tego nadzieja tylko wiara
              > w cos co okazalo sie nieprawda.
              > Zostal niesmak. I ciekawosc wynikajaca z tego doswiadczenia - czy sa jacys inni
              > ? Gdzie?! ;)

              - no sa/bywaja, calkiem Cie nie zgasze...
              poniewaz jednak sam do tej (chetnej do pomocy) mniejszosci nie naleze - to i nie oczekuje niczego od innych.
              • clarissa3 Re: rozumiem, ale tak to bywa... 24.06.14, 16:43
                zapomniales dodac ze do tego masz mamusie? ;)
                • hansii nie, nic nie jest wieczne... 24.06.14, 17:25
                  "mamusie" (naprawde) wlasnie pochowalem i aktualnie kloce sie z siotra o podzial mieszkania.

                  a jezeli pod okresleniem "mamusia" masz na mysli ZONE
                  - to zapewniam, ze po niej tez niczego sie nie spodziewam.
                  • clarissa3 Re: nie, nic nie jest wieczne... 24.06.14, 17:45
                    Przykro mi.

                    Trzymaj sie!
                    • hansii nadal - nic nie jest wieczne... 24.06.14, 17:59
                      to Ty sie 3miej.

                      JA nie mam z tym najmniejszych problemow.
                      rodzimy sie i ...umieramy
                      - byle w zgodzie z prawem Boskim i Panstwowym

                      a gdy jedno i drugie sie uda...
                      to jusz CUD - czego i Tobie zycze.
                      • clarissa3 Re: nadal - nic nie jest wieczne... 24.06.14, 19:06
                        gratuluje ci samozadowolenia wiec! ;)
                      • mona.blue Re: nadal - nic nie jest wieczne... 24.06.14, 19:21
                        Wyrazy współczucia.
                        • hansii I komu tu wierzyc ? 24.06.14, 23:26
                          I komu tu wierzyc ?
                          powyzej od Clarissy odebralem gratulacje za samozadowolenie i pryvatnie Ci poviem,
                          ze mi go nie brakuje, wienc i wspolczucia nie potrzebuje - odsylam Ci go.
                          • to.niemozliwe Re: I komu tu wierzyc ? 25.06.14, 23:00
                            Współczucia, że jesteś teraz bardziej sam niż byłeś niedawno.
                            Samotność to taka "mała śmierć". Rodzimy się "z kogoś", powstajemy "z kogoś", dorastamy z kimś, żyjemy dla kogoś i z czyjegoś powodu. Jedyne naprawdę z czym się zmagamy w życiu to samotność, antycypacja śmierci. Jedyny pojedynek, który na pewno przegramy odchodząc w niebyt. Tak sądzę.
                            • hansii o hollera... mocne. 26.06.14, 00:25
                              ale nie do mnie.
    • malwi.4 Re: Podsumowujac.. 01.07.14, 22:55
      Gdy robi się do d..., to jak tu wcześniej Ci doradzono, warto pomyśleć o celach. Ja tak robię. Skupiam uwagę na celach/marzeniach. Tych długoterminowych, ale i takich codziennych, dokonujących się w teraźniejszości. To odrywa moje myśli od smutków, to mnie motywuje, nadaje chwili sens.

      Też się ostatnio na kimś się zawiodłam. I ciężko mi z z tym było. Była pustka. Ale może podświadomie za dużo oczekiwałam, im większe porozumienie/przyjaźń się wytwarzała. A może po to robi się puste miejsce, by wypełnił je ktoś inny. I doceniłam tych, którzy trwają przy mnie od lat i na których zawsze mogę liczyć.

      Jeśli chcesz działać to działaj. I wyciągaj z czterech ścian takie rozmamłane ;) typy jak ja.

      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 09:58
        no wlasnie ten opor w ludziach juz mi ciazy - nie-inspirowalni z brakiem entuzjazmu, czy zwyklego ciepla albo wesolosci jak kamien uwiazany mnie sciaga...
        • nvv Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:08
          To co nam w ludziach przeszkadza, to nasze nieświadome cechy które w nich widzimy.
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:13
            Ja nie mam ambicji bycia taka jak ktos inny.... twierdzi ze jest...
    • nvv Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:40
      Masz problem bo nie ufasz i udajesz kogoś kim nie jesteś.

      Bądź sobą i zaufaj.
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:48
        Tyle wyczytales? Brawo!
        • nvv Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:52
          Wszystkiego najlepszego. Spóźnione (chyba), ale szczere. Więcej uśmiechów.

          O to jak leci nie pytam, bo widzę, ale jutro też jest dzień, a życie to takie doliny i górki.

          I przestań mi dopiekać, bo jak Cię... (;
          • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:59
            Bola mnie dzis zatoki - w sumie to nie wiem czy chora po prostu nie jestem na cos powazniejszego...

            Dzieki! ;)
            • nvv Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 15:05
              Może wyjdź na słońce? Czasem pomaga na zatoki się wygrzać, przy okazji ciepło poprawia nastrój, a witamina D też pomaga. Jak mi czasem źle, to wygrzanie, choćby w kocu, mi czasem pomaga.

              I nie jojcz już tyyyle, sympatyczna i mądra z Ciebie kobieta. Idę już sobie, bo za dużo kofeiny wypiłem i jestem nakręcony, też mam ochotę się teraz z kimś pokłócić, ale wolę jakoś produktywniej spożytkować energię. (:
              • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 15:08
                slabe slonce dzis i silny wiatr...

                papa ;)
      • clarissa3 Re: Podsumowujac.. 03.07.14, 14:56
        przypomniales mi - kiedys mialam taka kolezanke co wszystko swietnie wiedziala ale gdy mialam jakis problem i sie zwierzalam to zawsze odpowiadala: 'napij sie'.

        Kiepsko juz z nia... ale przypominiales mi jakos o niej - ciekawe dlaczego?
        • hansii i slusznie... :) 03.07.14, 15:21
          clarissa3 napisała:
          > ale gdy mialam jakis problem i sie zwierzalam to zawsze odpowiadala: 'napij sie

          i slusznie .
          twoich problemow za ciebie nikt nie rozwiaze.
          • clarissa3 Re: i slusznie... :) 03.07.14, 15:59
            tak, to widac ze cie od tego dogadywania nijak nie idzie zniechecic... Oj Hansi! Zajmij ty sie czyms!
            • hansii Toba ? 03.07.14, 16:34
              clarissa3 napisała:
              > tak, to widac ze cie od tego dogadywania nijak nie idzie zniechecic...
              Oj Hansi Zajmij ty sie czyms!

              Toba ?
              zawsze.
              170 ?

              pisz scond piszesz :)

              • clarissa3 Re: Toba ? 03.07.14, 16:54
                wielu pewnie mysli ze z ksiezyca ;)
                • hansii Re: Toba ? 04.07.14, 15:30
                  clarissa3 napisała:
                  > wielu pewnie mysli ze z ksiezyca ;)

                  malo mnie interesuja glosy "wielu".
                  dla mnie byloby to "o jeden most za daleko".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka