Dodaj do ulubionych

Młodzieńczy bunt

15.09.14, 02:03
Czy przeżywaliście okres młodzieńczego buntu? Jak on wyglądał? Muzyka? Stroje, fryzury? Znajomy wynalazł jakiś stary filmik z koncertu, na którym jesteśmy i naszły mnie wspomnienia...
Obserwuj wątek
    • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 18.09.14, 22:27
      Miałam. Ale nie tak, by walczyć z rodzicami. Bałam się tej walki. Buntowałam się pod osłoną nocy.
      I dziwne, że gdy się wyprowadziłam do innego miasta (akademik) - dojrzałam, znikły pewne potrzeby.


      ps.1 wywoływałaś mnie Wiolcia. Pracuję. Nadrabiam ogromne zaległości po poprzedniku. I obawiam się, czy nie zawiodę szefa.

      ps.2 ślub i wesele przeżyłam. Okazuje się, że na ataki histerycznego wzruszenia pomaga nieco prymitywna metoda - oddychać głęboko. To fizjologia wszystko. Można się oszukać. Gdyby jeszcze ktoś dbał o nastrój mój w takich dniach, zamiast focha mieć, bo coś uwiera. Jak mnie uwiera, nikomu nie psuję chwili na którą czekał.

      ps.3 mój wampir działać zaczął znów. Nie mam kontroli (chyba). Po co on mi to robi??
        • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 20.09.14, 22:34
          Od jakiegoś czasu (kilku lat) lubię raz na jakiś czas "pobuntować się". Poszaleć. Nie wiem, czy ta metoda mi pomaga.

          Tak to jest, że jak wampir się odzywa czuję wyrzuty sumienia. Gdy go uciszam niedowartościowanie. Uciszam go. Szkoda mi energii. Niby wszystko proste. Pełno recept na dowartościowanie. A ostatecznie dzieje się to kosztem drugiego człowieka. A może tak właśnie ten świat działa?? Wiem. Są gorsze nieszczęścia.

          Te moje "bunty" wampira uciszają.

          Wiem, wiem. Piszę od rzeczy. Uciekam.
          • mona.blue Re: Młodzieńczy bunt 20.09.14, 23:43
            malwi.4 napisała:

            > Od jakiegoś czasu (kilku lat) lubię raz na jakiś czas "pobuntować się". Poszale
            > ć. Nie wiem, czy ta metoda mi pomaga.
            >
            > Tak to jest, że jak wampir się odzywa czuję wyrzuty sumienia. Gdy go uciszam ni
            > edowartościowanie. Uciszam go. Szkoda mi energii. Niby wszystko proste. Pełno r
            > ecept na dowartościowanie. A ostatecznie dzieje się to kosztem drugiego człowie
            > ka. A może tak właśnie ten świat działa?? Wiem. Są gorsze nieszczęścia.
            >
            > Te moje "bunty" wampira uciszają.
            >
            > Wiem, wiem. Piszę od rzeczy. Uciekam.

            A co to jest ten "wampir"?
          • nvv Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 10:05
            > A ostatecznie dzieje się to kosztem drugiego człowieka. A może tak właśnie ten świat działa??

            Po części tak; życie karmi się innym życiem.
            Cierpienie jednego bywa przyjemnością drugiego.

            A czasami to co wydaje nam się kosztem dla drugiego człowieka, jest jego/jej przyjemnością.
            Jedną z największych przyjemności jest dawać przyjemność komuś.

            > Uciekam.

            Jak sarenka.

            Co do tematu. Był taki film, "Buntownik z wyboru".
            Myślę, że ten film, na pewnym poziomie, mówi o prawie każdym z nas.
            • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 20:38
              A czasami to co wydaje nam się kosztem dla drugiego człowieka, jest jego/jej przyjemnością.
              Jedną z największych przyjemności jest dawać przyjemność komuś.


              a bywa, że jest i przyjemnie i się cierpi, daje się i przyjemność i jednocześnie cierpienie, ale tak to jest z wampirami
              • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 21:04
                Czasem taka przyjemność z cierpieniem jest przeskokiem do naszego "innego" ja. Odkrywamy w sobie inną osobę. Zauważamy nas samych z innej perspektywy. Tej lepszej. Ktoś nam ją pokazuje. Może zmiana na lepsze musi czasem boleć. Ale jej podstawą jest przyjemność jednak.
                • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 22.09.14, 20:45
                  Zauważyłam, że je w ludziach nowo poznanych i jednocześnie takich, z którymi będę spędzać dużo czasu (np w pracy) szukam ciepła, wspólnej płaszczyzny. To znaczy nie szukam na siłę, ale gdy widzę punkty wspólne, podobieństwo jakieś, pozytywne nastawienie do mnie to się czuje lepiej w takim gronie, potrzebuje tego. Może za bardzo poufałości szukam.
          • lutsyfer Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 13:19
            a czy ty potrafisz normalnie zyc bez wyszukiwania problemow tam, gdzie one nie istnieja. gdzie jest ten wampir i jak on wyglada, co ci ten wampir robi, juz widac popadasz w schizofrenie, wyszukujesz na sile wrogow tam, gdzie ich nie ma, ale jak szukasz to znajdziesz, tak ta spirala dziala. czasem jak cie czytam to tak jakbym czytal czy slyszal polaczkowo, nie mylic z polakami, ruski to wrog i wampir, zaciagnie cie do zsrr, niemiec to szkop z drugiej wojny, ktory zawiezie do obozu koncentracyjnego, mistrzostwa swiata, to polaczkowo kobietom z iranu chcialoby na sile chuste wlozyc i wyrzucic je z ich prywatnych samochodow. pokaz mi tego wampira, a najlepiej wklej jego fote po czynnym linkem tu
            • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 20:35
              fotkę??
              musiałabym swoją wkleić

              a to się pomyliłaś z tym polaczkowem, ale bardzo byś chciała etykietkę mi przykleić z napisem zaścianek

              nie czytaj mnie już

              • lutsyfer Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 21:20
                ja juz sie nie odzywam bo mi szkoda slow ale jedno co ci przyznac nalezy, manipulowac to potrafisz
                ja tez potrafie i jak zajdzie taka koniecznosc to upublicznie gnojenie jednej kobiety wsolnie z jej eks
            • brygada_ww Re: Młodzieńczy bunt 25.09.14, 18:32
              Ten post to celowe sprowokowanie idiotow, to samo zrobil Paco w swoim watku. Tak to juz jest, a przeciez tego forum nikt nie czyta i nikt sie nie zna. Przyjdzie debil i bedzie wyzywal i rozladowywal agresje tylko dlatego, ze ma ktos ciemne wlosy, pozniej niczemu niewinny czlowiek musi przepraszac za idiote, zeby inni nie mieli przez niego problemow.
              Jeszcze czegos takiego nie widzialam...
              Chyba przefarbuje sie na blond, bo kretyn moze wszystko, nie chce sie bac tylko dlatego, ze natura obdarzyla mnie ciemnymi wlosami.
          • brygada_ww Re: Młodzieńczy bunt 22.09.14, 20:02
            Wiem, wiem. Piszę od rzeczy. Uciekam.

            Jak to fajnie tak sobie uciec, tak sobie uciec.
            Ten wampir to ja i przyjde do Ciebie wieczorem i wbije kly, tak podejde, przytule sie i wbije kly.
              • brygada_ww Re: Młodzieńczy bunt 22.09.14, 20:37
                malwi.4 napisała:

                > Nie rozumiesz? To ja sama tym wampirem czasem jestem. Nie liczę się z konsekwen
                > cjami.... przytulam się i wypijam krew.

                Wiesz co, dalam dziecku pacze chipsow, w jednej chwili pogryzlo dziecko chipsy, a na drugi dzien zaczelo udawac rybe, zeby karmic chipsamio. Ma zlota rybke w akwarium i udaje rybe. Co robic?
                  • brygada_ww Re: Młodzieńczy bunt 22.09.14, 23:42
                    malwi.4 napisała:

                    > A co robić jak ma kota a udaje psa? Czekam, aż wyrośnie.

                    Ja juz nie wiem, chce udawac rybe, to niech udaje, jak chce chipsa, to nakladam na dolne zeby, a moze lepiej dac cala paczke chipsow i niech sobie poradzi. Ale u mnie ten strach ze sie zakrztusi.
                      • brygada_ww Re: Młodzieńczy bunt 23.09.14, 20:49
                        malwi.4 napisała:

                        > A mój nieznosi przedszkola. I nie wiem, czy jest nadzieja na poprawę.

                        To daj sobie spokoj z przedszkolem, nie kazde dziecko lubi. Skoro nieznosi przedszkola, to nie ma sensu, bo niepotrzebnie dziecko bedzie sie stresowac. Poszukaj dobrej opiekunki, ktora kocha dzieci, zapewniij w domu dostateczna ilosc zabawek (mysle, ze to masz) i na spokojnie. Wiadomo, ze musi byc to zaufana osoba. Moze sporobuj podrzucic malucha rodzicom na czas, gdy pracujesz.
                • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 22.09.14, 22:28
                  To inaczej zabierać komuś pozytywną energię, zabiegać o nadmierną uwagę, czasem mieszać w cudzym życiu dla własnych korzyści emocjonalnych.

                  Ale dawać też potrafię. Chyba, że w tym dawaniu egoizm jest.

                  Lepiej się nad tym nie zastanawiać tylko żyć. Żyć tak, by nikogo nie krzywdzić. I starać się przeglądać we własnym wnętrzu. Nie w otoczeniu.
                  • mona.blue Re: Młodzieńczy bunt 22.09.14, 22:39
                    malwi.4 napisała:

                    > To inaczej zabierać komuś pozytywną energię, zabiegać o nadmierną uwagę, czasem
                    > mieszać w cudzym życiu dla własnych korzyści emocjonalnych.

                    To ja czasem też tak mam niestety.
                    >
                    > Ale dawać też potrafię. Chyba, że w tym dawaniu egoizm jest.

                    Podobno człowiek jest naprawdę zadowolony z życia jak umie dawać.
                    >
                    > Lepiej się nad tym nie zastanawiać tylko żyć. Żyć tak, by nikogo nie krzywdzić.
                    > I starać się przeglądać we własnym wnętrzu. Nie w otoczeniu.

                    fakt :)
                    • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 23.09.14, 20:00
                      > Podobno człowiek jest naprawdę zadowolony z życia jak umie dawać.

                      Tylko, że w dawaniu jest satysfakcja - więc to nie jest tak zupełnie bezinteresowność. Są jakiś korzyści.
                      • mona.blue Re: Młodzieńczy bunt 23.09.14, 20:23
                        malwi.4 napisała:


                        > Tylko, że w dawaniu jest satysfakcja - więc to nie jest tak zupełnie bezinteres
                        > owność. Są jakiś korzyści.

                        Myślę, że to dobrze, że jest satysfakcja w dawaniu, nie musimy tak się "biczować", że nie jest to całkiem bezinteresowne. Poza tym coś się "traci" - czas, pieniądze. I nie każdego stać na dawanie, trzeba być już na jakimś etapie rozwoju duchowego, żeby wyjść poza swój egoizm.
    • jan_stereo Re: Młodzieńczy bunt 19.09.14, 16:44
      Ja za mlodu sie nie buntowalem za bardzo, wszystko bylo nowe, to co sie mialem rzucac, staralem sie poznawac i rozumiec, dopiero za doroslosci bardziej mnie ciagnie w tym kierunku, jak juz czlowiek przejrzal na oczy, bo wczasniej zyl sobie w glebokiej nieswiadomosci ukladow tego swiata....
      • clarissa3 Re: Młodzieńczy bunt 21.09.14, 17:04
        na pokazaniu dwoch palcy na rozne nieciekawe pomysly ktore 'dorosli' maja i forsuja na mlodziezy na ogol - gderaniem, szantarzem, humorami i awanturami - typu wyjdz za maz / ozen sie, a z mniej glupich to nie garb sie, ubierz sie w to i to, posprzataj pokoj, idz tu i tam a tam nie, itp. Nastoletni czlowiek juz na swoje wlasne wpada - jedne lepsze inne takie sobie. Jesli sie trafi towarzystwo ostro kontrolujace to nie ma innego wyjscia przeciez jak dwa palce i w nogi! ;))
    • paco_lopez Re: Młodzieńczy bunt 24.09.14, 12:51
      Mój młodzieńczy bunt nie dotyczył relacji z rodzicami, a skupiał się raczej na szpanerskich i konsumerskich zachowaniach rowieśników z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Nie byłem jednak modelowo naburmuszony. Zwiewałem z lekcji tyle ile było trzeba dla nabrania lepszych wspomnień z czasów szkolnych. wyczyniałem różne niezaplanowane i karkołomne akcje, ale to było po prostu życie nieodpowiedzialnego szczeniaka z lekko dysfunkcyjnej rodziny, która jak poczytam choćby tutejsze relacje byłaby obsolutnie łatwa do sprzedania albo zamiany na inne bardziej toksyczne toczące się jeszcze w dorosłości. Moi starzy nie byli ani kościołkowi, ani nomenklaturowi, ani nie mieli nic do długości włosów czy koloru koszuli także....
      • clarissa3 Re: Młodzieńczy bunt 24.09.14, 18:55
        Eh, wspomnienia! ;)

        Ja do tej pory pamietam jak to bylo po tym gdy mnie matka sciagnela w bialy dzien z publicznego skewru w srodku miasta gdzie w pilke kopana gralam z wataha z podworka w spodenkach od gimnastyki .. w wieku ok 13 lat. Ze niby dziewczynie nie wypada! ;) Dzis cala ulica pelna nawet starszych w takich szortach!

        Wagary moje to glownie byly pomysly innych ktorym sie nie oparlam - stali na drodze do szkoly i kusili..;)

        A Alpagi po krotkim epizodzie juz nie ruszylam nigdy. Uf, coz to bylo za swinstwo... wymiotne ;))
    • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 03.10.14, 22:27
      To tu trolowałam o wampirze??

      No więc jestem człowiekiem. Nie przekraczam granicy. Z tego też czerpię dużo przyjemności.

      Zastanawiam się co mi daje bycie wampirem... I czy da się z tego wyleczyć i nie tęsknić za tym. Wiem, wiem nikt nie wie o czym ja tu do Was rozmawiam.
      • brygada_ww Re: Młodzieńczy bunt 04.10.14, 00:08
        malwi.4 napisała:

        > To tu trolowałam o wampirze??
        >
        > No więc jestem człowiekiem. Nie przekraczam granicy. Z tego też czerpię dużo pr
        > zyjemności.
        >
        > Zastanawiam się co mi daje bycie wampirem... I czy da się z tego wyleczyć i nie
        > tęsknić za tym. Wiem, wiem nikt nie wie o czym ja tu do Was rozmawiam.

        Pisz Wampiryzade, ja jestem na "wakacjach" u bieglej sadowej czy o czym to ja w ogole rozmawiam.
    • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 05.10.14, 21:14
      Ja miałam taki okres buntu pt. szara mysza. Wszystko było na "nie". Szare stroje, depresyjna muzyka, włosy upięte w warkocz. I chciałam być niewidoczna. Potem przyszedł okres, że chciałam być widoczna dla odmiany. Nocne eskapady, krótka spódniczka, farbowane na blond długie włosy, alkohol, nieszczęśliwa miłość... Był czas, że się wstydziłam tego okresu. A teraz patrzę się na tą nastoletnią A. z nostalgią. Widocznie nie potrafiłam wtedy inaczej wyrazić siebie, tego co czuję jak w taki właśnie sposób.
        • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 05.10.14, 22:04
          Bardzo mnie przybiła wiadomość, którą znalazłam wieczorem na stronach internetowych. Odeszła Ania Przybylska. Mądra kobieta, najpiękniejsza polska aktorka.... matka, wieloletnia towarzyszka życia swego ukochanego.

          śpieszmy się kochać ludzi... i doceniajmy każdą chwilę... one tak szybko umykają...
    • shachar Re: Młodzieńczy bunt 05.10.14, 23:12
      Moja matka była kościółkowa , a ojciec pijak. A pijak, jak to pijak, wypsztyknął w końcu na inny kontynent , żeby pić bez obciążeń. Zostałyśmy dwie dziewczyny z matką , która miała pomysł na życiowe dylematy, żeby np układać ciuchy w szafie. Nie powiem, chyba dałam jej popalić swoim wiecznym zwłóczeniem psów , piciem piwa przed budką z piwem, i ogólną pogardą dla kobiety nieradzącej sobie, nerwowej i zawziętej. Teraz trochę inaczej na to wszystko patrzę.
      W końcu wyrosłam na człowieka , który oddaje pieniądze , nie obraża ludzi telefonicznie i trzyma głowę jako tako na powierzchni, ale słowo honoru, nie chcecie wiedzieć, co się dzieje w mojej szafie, bunt po całości.
      • wiolcia29_2 Re: Młodzieńczy bunt 05.10.14, 23:33
        Teraz dopiero mam świadomość, iż buntowałam się przeciwko emocjonalnej nieobecności moich rodziców i robiłam wszystko żeby zwrócić na siebie ich uwagę. Aż w końcu poszłam w świat, w którym czułam czyjąś bliskość, a był to świat muzyki rockowej. Potrafiłam tydzień przed maturą pojechać na drugi kraniec Polski na koncert ulubionej kapeli. Matura nie byłą mi wtedy do niczego potrzebna. Poszłam na nią tylko dlatego, żeby "starzy" nie marudzili, kompletnie nieprzygotowana. Dopiero teraz zrozumiem, że bunt przeciwko komuś jeszcze bardziej wiąże nas z tą osobą.
        Moja matka miała bałagan w szafach, szafkach, ogólnie w domu. Ja natomiast lubię, gdy rzeczy są na swoim miejsc". Lubię przewidywalność, bo to daje poczucie kontroli.;) Moje dzieci natomiast "kochają" bałagan.;)
        • shachar Re: Młodzieńczy bunt 05.10.14, 23:55
          Zdumiewa mnie , jak bardzo jestem amalgamatem rodziców; pijackość i ambicje literackie ojca plus nieśmiałość i skrytość matki. Jakbym się nie buntowała, jestem tym, kim jestem.

        • nvv Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 00:17
          > [...] bunt przeciwko komuś jeszcze bardziej wiąże nas z tą osobą.

          Ha! Cenna uwaga. Chwilę refleksji u mnie wywołała.

          Droga do prawdy usłana jest ponoć takimi paradoksami.
        • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 07:45
          Ja też lubię porządek, choć go zwykle nie mam. I od kilku lat chyba buntuję się znów. Przerzucam się na zewnątrz.

          Często, gdy człowiek zaczyna tworzyć samego siebie i wyłamuje się, bo chce żyć po swojemu otoczenie uznaje to za bunt. Podobno najtrudniej przy zmianie siebie pozyskać akceptację otoczenia przyzwyczajonego do starego "ja".
          • mona.blue Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 10:26
            malwi.4 napisała:

            > Ja też lubię porządek, choć go zwykle nie mam. I od kilku lat chyba buntuję się
            > znów. Przerzucam się na zewnątrz.
            >
            co to znaczy "na zewnątrz"?

            > Często, gdy człowiek zaczyna tworzyć samego siebie i wyłamuje się, bo chce żyć
            > po swojemu otoczenie uznaje to za bunt. Podobno najtrudniej przy zmianie siebie
            > pozyskać akceptację otoczenia przyzwyczajonego do starego "ja".

            chyba tak, ja tak miałam
        • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 12:34
          Aż w końcu poszłam w świat, w którym czułam czyjąś bliskość a był to świat muzyki rockowej.

          Ja tę bliskość z kolei odnalazłam w kościele. Był taki czas, że należałam do wspólnoty. Ale wręcz uciekłam z niej bo robiło się zbyt ciepło na sercu. Wybrałam towarzystwo, gdzie był alkohol, cyniczne podejście do życia. Nawet wtedy kilka serc złamałam, ale ja się bałam bliskości okropnie. Do tej pory się boję. Wolę szorstką miłość mojego męża, niż czułość. Ja też podobno szorstka jestem.

          Ja i dziś uciekam w świat muzyki, gdy mi źle. Choć, ostatnio wpadłam na pomysł jednej aktywności fizycznej, podczas której wyładowałbym swoje frustracje, emocje silne.
          • mona.blue Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 13:59
            malwi.4 napisała:


            >
            > Ja tę bliskość z kolei odnalazłam w kościele. Był taki czas, że należałam do wspólnoty.

            to tak jak ja, z tym że ja nadal nalezę

            szkoda, że odeszłaś


            > ale ja się bałam bliskości okropnie. Do tej pory się boję.

            dlaczego boisz sie bliskości (możesz mi na priv odpowiedzieć)

            Wolę szorstką miłość mojego męża, niż czułość. Ja też podobno szorstka jestem.

            ja chyba też
            >
            > Ja i dziś uciekam w świat muzyki, gdy mi źle. Choć, ostatnio wpadłam na pomysł
            > jednej aktywności fizycznej, podczas której wyładowałbym swoje frustracje, emoc
            > je silne.

            ciekawa jestem jakiej?
            • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 22:49
              > dlaczego boisz sie bliskości (możesz mi na priv odpowiedzieć)

              Nie wiem, czemu. Bliskości towarzysza życia się nie boję. Czuję się swobodnie.
              Ale czuje się niezręcznie wobec koleżeńskiej bliskości płci przeciwnej. Tak się wyrażę. Gdy poczuję czyjeś "dbanie" o mnie (koleżeńskie) wyrastają mi kolce.

              > ciekawa jestem jakiej?

              Od dawna się przymierzam. Bieganie po prostu : )
          • wiolcia29_2 Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 14:16
            Malwi, a czy nie jest tak, że bałaś i boisz się bliskości, ponieważ nie zaznałaś jej w dzieciństwie? To, co jest nowe, nieznane budzi lęk. Jak się później często zdarza, nieuzasadniony.
            • malwi.4 Re: Młodzieńczy bunt 06.10.14, 22:55
              To chyba nie lęk, to budzi.... odrazę.

              Od ojca bliskości nie zaznałam. Od matki przytulanie było po uprzednim wzbudzeniu poczucia winy. Eh. Nie ważne co było. Ważne, by za rok móc powiedzieć znam siebie lepiej, jest mi ze sobą lepiej.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka