Dodaj do ulubionych

Śmierć-co o Niej myslicie?

IP: *.atol.com.pl 07.04.02, 17:52
CZy myślicie o smierci w ogóle? Czy się Jej boicie? Jaka według Was jest, czym
jest? Pustką, przejściem do innego świata: Raju, innego wcielenia, końcem,
początkiem? Czy umiera tylko ciało? Czy dusza również? I czy wogóle wierzycie
w duszę?
Tak mnie naszło dzisiaj "śmiertelne rozmyslanie":)
Czasem to pomaga, zeby "oswoić" śmierc.

Pozdrawiam
Kasia
Obserwuj wątek
    • Gość: LG Re: Śmierć-co o Niej myslicie? IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 07.04.02, 19:11
      Gość portalu: kasia28 napisał(a):

      > CZy myślicie o smierci w ogóle? Czy się Jej boicie? Jaka według Was jest, czym
      > jest? Pustką, przejściem do innego świata: Raju, innego wcielenia, końcem,
      > początkiem? Czy umiera tylko ciało? Czy dusza również? I czy wogóle wierzycie
      > w duszę?
      > Tak mnie naszło dzisiaj "śmiertelne rozmyslanie":)
      > Czasem to pomaga, zeby "oswoić" śmierc.
      >
      Tak mysle o smierci w roznych okolicznosciach i ciagle sie jej boje.Boje sie
      smierci swojej, boje sie smierci najblizszych i wlasciwie nie wiem ktorej
      bardziej.Boje sie bolu, braku kontroli nad wlasnym cialem i umyslem. Wiem ze
      napewno jest ona koncem i poczatkiem ...ale poczatkiem czego? Wirze ze jes ta
      druga strona zycia ta LEPSZA ale czasami mam watpliwosi czy tak napewno jest i
      tego sie boje ,boje sie ze moge tam byc sama i strasznie tesknic za bliskimi.
      Mysle ze same rozmowy o smierci to malo zeby byc na nia przygotowanym jezeli jest
      ona jeszcze daleko.To oswojenie i pokora wobec niej przychodzi w obliczu jakiegos
      cierpienia lub choroby o ktorej mamy swiadomosc.
      Kasiu idzie wiosna, swieci slonce - chce sie zyc a skad u Ciebie takie smutne
      myśli? lepiej chyba rozwazac na temat zycia.
      Pozdrawiam cieplutko.
      LG

      • Gość: kasia28 Re: Śmierć-co o Niej myslicie? IP: *.atol.com.pl 07.04.02, 22:36
        No widzisz, tak wiosennie mi:) Czasem własnie w takichich radosnych, pełnych
        zycia chwilach tak mnie nachodzi myśl o śmierci.Np. gdy urodziłam synka,
        patrzyłam jak spał na Niego i myślałam o śmierci. Że jest tak nierozerwalnie
        złączona z zyciem, ze On też kiedys umrze, ze ja będę starą kobietą, ze będę
        babcią itd. I moje myśli nie są wcale smutne. Moje myślenie i obserwacja życia
        pomagają mi w zrozumieniu, iż jest ona nieodwołalna, przypisana każdemu z nas,
        ale nie jest zła. Nie boję się śmierci, ale też nie czekam na Nią. Wiem, ze
        przyjdzie i jestem na to przygotowana (o ile można byc na to przygotowanym).
        Boję się tylko samotnego umierania, bez bliskich, bez świadomości, ze coś
        wartościowego po sobie zostawiam. I w jakiś sposób wierzę, ze możemy się
        odradzać, tak jak wszystko co nas otacza. Właśnie jak choćby ta wiosenna
        trawa, która po zimie co roku odrasta.
        A zadałam to pytanie, bo wiele ludzi, któzy mówią o śmierci (albo zwykle
        unikają tego tematu)boją się jej, boja się co sie z nimi stanie po śmierci.
        Niektórzy wrecz panicznie reagują. Dlatego chciałam wiedzieć nie tyle czy
        ludzie boja sie jej, ale "dlaczego" sie jej boją.

        Pozdrawiam wiosennie i ciepło
        bynajmniej nie smutna
        Kasia
    • arek_cz Re: Śmierć-co o Niej myslicie? 07.04.02, 20:07
      kasia28 napisałaś:

      [...]
      > Jaka według Was jest, czym jest?
      Jest sprawiedliw - bo przychodzi do kazdego. Jest jedyna
      która na mnie czeka.
      Strach - tak ale nie przed Nia ale przed bólem. Bo czesto
      kojarzymy Ja z bolem, cierpieniem czasami fizycznym a
      czasami z psychicznym.

      > Pustką, przejściem do innego świata: Raju, innego
      > wcielenia, końcem, początkiem?
      Tego nie wie nikt bo przeciez kazda wiara, a wlasciwie
      kazdy czlowiek pojmuje ja inaczej.
      Dla mnie jest koncem a czy jest cos pózniej?? mam
      nadzieje bo jak nie - coz to dlaczego staramy sie zyc i
      postepowac tak a nie inaczej?

      > Tak mnie naszło dzisiaj "śmiertelne rozmyslanie":)
      > Czasem to pomaga, zeby "oswoić" śmierc.
      Czy chesz ja oswoic czy tylko oswoic sie z mysla o Niej??
      > Pozdrawiam
      > Kasia

      Czekajacy na Nia Arek
      • Gość: kasia28 Re: Śmierć-co o Niej myslicie? IP: *.atol.com.pl 07.04.02, 22:41
        Jej się chyba nie da oswoić, w końcu to nie zwierzę ani człek:) Chodzi mi o
        oswojenie z myślą o niej. Większość ludzi jak zauważyłam unika rozmów o
        niej,wspominania symboli z nią zwiazanych itd . ,jak gdyby wypieranie jej z
        rozmów i myśli spowodował, ze jej nie ma. A przecież w niektórych kulturach, w
        których o śmierci mówiło się tak samo naturalnie jak o życiu, miłości,
        dzieciach, jedzeniu itd. śmierć nie była straszna. Była tylko kolejnym etapem
        w życiu.
        Dlatego ja się jej nie boję. Boje się tylko czasem samotnego umierania.

        Pozdrawiam wesoło
        Kasia
        • arek_cz Re: Śmierć-co o Niej myslicie? 08.04.02, 10:44
          kasia28 napisałaś:

          [...]
          > Dlatego ja się jej nie boję. Boje się tylko czasem samotnego umierania.
          Tak to jest chyba najgorsz smierc - w samotnosci.

          Arek
    • Gość: wredna2 Re: Śmierć-co o Niej myslicie? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 06:24


      A coz to jest Smierc?

      To nie_u_ni_knio_ne !

      Najlepiej nie myslec, tak jak nie mysli sie o katarze, ktory tez musi kiedys
      nadejsc...

      taaaaakkk....

      Mnie tylko wciaz bardziej intryguje to, co potem......

      wr.
    • Gość: oak Re: mam nadzieję że skleroza jej nie zwiastuję IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 10:55
      Gość portalu: kasia28 napisał(a):

      > CZy myślicie o smierci w ogóle? Czy się Jej boicie? Jaka według Was jest, czym
      > jest? Pustką, przejściem do innego świata: Raju, innego wcielenia, końcem,
      > początkiem? Czy umiera tylko ciało? Czy dusza również? I czy wogóle wierzycie
      > w duszę?
      > Tak mnie naszło dzisiaj "śmiertelne rozmyslanie":)
      > Czasem to pomaga, zeby "oswoić" śmierc.
      >
      > Pozdrawiam
      > Kasia

      polecam przejrzenie wątku z dnia 17-03-2002, "śmierć czy się jej boicie, co o tym
      myslicie ?"... czy coś w ten deseń.
      Czy żeby zaistnieć... żeby nie bać się "śmierci na Forum", naprawdę trzeba
      kopiować wątki
      Może jednak wolałbym bym "śmierć virtualną", ale to moje zdanie.....
      ... i zakładam że to skleroza )))))) nie desperacki okrzyk "ja też tu
      jestem", "mamo, tato widzicie mnie"
      z wyrazami szacunku dla Mariposy za inny wątek, ale w pasujący do tego jak ulał

      • Gość: kasia28 Re: mam nadzieję że skleroza jej nie zwiastuję IP: *.atol.com.pl 08.04.02, 13:18
        Przepraszam, ale rzeczonego watku nie widziałam i nie czytałam. Jeśli ktoś się
        poczuł urażony "skopiowaniem" to przepraszam. A zaistniec nie muszę ani
        koniecznie istnieć na Forum-wystarczy, ze istnieję w życiu. Czasem nachodza
        mnie takie myśli i chciałam przeczytać co inni na ten temat sądzą, skoro juz
        taki wątek jest i wszyscy wyrazili w nim swoje zdanie, odszukam go,
        przeczytam. A jeśli ktoś nie chce nie musi wypowiadac się w moim wątku.
        Po raz kolejny jakiś watek "umrze", bo komuś się coś nie podoba. A dla mnie
        jest to temat akurat bardzo ważny ze względów osobistych o których nie chcę
        pisać,ale o tym poczytam sobie we wspomnianym wątku "sklerotycznie" przeze
        mnie pominietym.

        Pozdrowienia dla wszystkich fanów Mariposy
        Kasia
        • Gość: ja Re: mam nadzieję że skleroza jej nie zwiastuję IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 08.04.02, 14:06
          nie wiem czemu mają służyć wypowiedzi oaka....jeżeli się nie podoba - nie
          zabieram głosu! A jak już musi to samemu otworzyć sobie swój własny wątek...
          Jakieś to dziwaczne zarzucać wielbłądowi że jest wielbłądem. Bywam tu z rzedka -
          ale coraz to głupsze te wasze "czepianie się" Ty chyba oak umierasz z nudów!
          skoro uczysz się na pamięć "spisu treści" z datami!
          Kasiu - nie przejmuj się. Skoro wątek sam "umarł" 17/03/2002 - to jeśli
          ineteresujący - należało go "odrodzić". Pozdrawiam Cię
          • Gość: Z Śmierć to.. IP: 192.168.1.* 08.04.02, 14:20
            Najstarsza choroba przenoszona drogą płciową.
            I nie ma na nią lekarstwa.
            Jest paskudna i zła
            Choć czasem przynosi ukojenie
            Jest przeciwieństwem tego co mamy najcenniejsze - życia.
            Też bym chciał, żeby mnie nie dopadła (pomarzyć)..
            • Gość: Pastwa Re: Śmierć to.. do Z IP: *.rivnet / 10.1.15.* 08.04.02, 14:24
              Gość portalu: Z napisał:

              > Najstarsza choroba przenoszona drogą płciową.

              Mogę Ci zagwarantować, że osiagnąć ją można i bez drogi płciowej, nie wierzysz?


      • Gość: Pastwa Re: Oryginalność Oaka IP: *.rivnet / 10.1.15.* 08.04.02, 14:17
        Czy aby zaistnieć, należy używać tych samych słów, co we wcześniejszych wątkach
        (parafrazując Cię)?
        Powinieneś Oak wymyśleć zupełnie nowe wyrazy, aby móc tu pisać, inaczej nas
        zanudzisz, swoją drogą, to nie tematy są smętne, ale odpowiedzi na nie.
        • Gość: oak Re: Oryginalność Oaka - bezbarwna i cicha ))) IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.02, 14:47
          oryginalność ma licha... ))))
          ... tu nie chodzi i oryginalność i doniosłość w wielkim tych słów znaczeniu...
          i dalej tłumaczył nie będę bo dobrze wiesz o co chodzi.
          Mnie biega mniej więcej o to że ciekawe wątki zbyt często umierają... /choć
          wcale nie twierdzę że ten o śmierci jest nieciekawy/... to tylko jeden który
          obrazuje część zjawiska opisanego przez Mariposę – „byle dużo mnie było”. ....
          i wcale nie musisz się z tą opinią zgadzać, ......tak samo jak ja mogę ją
          uważać za słuszną.
          I nie widzę powodu dla którego należałoby za każdym razem wypowiadać się
          pozytywnie lub ewentualnie grzecznie przemilczeć gdy ci się coś nie widzi. To
          jest forum, a nie kącik wzajemnej adoracji.
          W tym kraju i tak zbyt wiele rzeczy się przemilcza w imię tak zwanej "miłej
          zgody" lub tak zwanej „kultury osobistej” pojmowanej w swoisty sposób
          ewentualnie jeszcze tak zwanego "państwa prawa"... ale zlazłem z tiemy.
          To resztę też przemilczę )))))) .... w imię miłej zgody ))))) .... i nie będę
          się zagłębiał dlaczego określam ten wątek mianem... „byle dużo mnie”
          A czy oakie jest oryginalny cóż Twoja ocena, Twoje opinia ważna dla Ciebie, a
          kimże ja tu jestem ni©kim )))))
          • Gość: kasia28 Re: Oryginalność Oaka - bezbarwna i cicha ))) IP: *.atol.com.pl 08.04.02, 15:35
            Zastanawiam się Oak co masz na myśli mówiąc:" byle dużo mnie"? Bo ja nie mam
            wrazenia, ze jest mnie za dużo. Nie jestem inicjatorką wątków (mam na swym
            kącie bodajże dwa), niewiele się wypowiadam i jest to mój wybór, więc się nie
            skarżę, ze mało mnie na forum. A co do mojego wątku napisałam już, ze nie jest
            zwróceniem na siebie uwagi tylko pytaniem dla mnie osobiscie bardzo ważnym.
            Nie miałam tego pisać ale napiszę, zeby juz nikt mi nie zarzucił, ze
            stworzyłam wątek by wypromowac siebie. Myślę o śmierci, bo jestem człowiekiem
            z tzw. "wyrokiem w zawieszeniu", mam przed sobą pare lat życia, tylko albo aż.
            Zawsze gdy źle się poczuję, zasłabnę przychodzą mi różne myśli. Nie boję się
            śmierci, ale w takich momentach myślę jak to będzie. I najlepiej byłoby
            zapytac ludzi wprost podając prawdziwy powód mego pytania, ale nie chciałam o
            tym pisać. Chciałam tylko wiedzieć co inni o niej myślą, moze chciałam
            uspokojenia. Nie wiem. I gdybym chciałą zaistnieć na forum, przypomniec się
            najlepiej byłoby stworzyć wątek pod takim np. tytułem:"KASIA28 NIEDŁUGO
            UMRZE!!!", nieprawdaż jaki chwytliwy tytuł? Toby ludzie pisali!
            I nie piszę tego, by wzbudzic litośc. Nie jestem nieszczęśliwa tylko czasem
            samotna w moich zmaganiach ze smiercią i to forum często mi pomaga.

            Mozecie drodzy forumowicze nie pisac juz w tym wątku. Widocznie juz tak musi
            być.
            Pozdrawiam
            Kasia
            • Gość: Pastwa Re: Oryginalność Oaka - bezbarwna i cicha ))) IP: *.rivnet / 10.1.15.* 08.04.02, 16:30
              Kasia28:
              Mozecie drodzy forumowicze nie pisac juz w tym wątku. Widocznie juz tak musi
              być.

              My od samego początku nie musimy, zapewne, więc chcemy, bo jest to temat, który
              odnosi sie do spraw, które nie przestały być aktualne w chwili zaniku,
              niegdysiejszego wątku, o zbliżonej tematyce.
              W rzeczywistości wałkujemy od tysięcy lat w kółko to samo(prawda, wiara, dobro,
              zło itd.)z tą różnicą, że zmieniają się nam poglądy odnośnie tych zagadnień,
              ale to jest wynik naszego rozwoju i poszerzania wiedzy ludzkiej, co byłoby nie
              możliwe bez zainteresowania takimi wątkami, jak np. ten.

              Pozdrawiam


            • Gość: inka_s zazdroszczę IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.04.02, 22:27
              A ja ci Kasiu zazdroszczę!
              Chętnie bym sie zamieniła. Ale kto wie może nie muszę - kto wie co na nas czeka
              za rogiem?
              Nie przejmuj sie Kasiu oakiem i innymi - jeśli nie chca nie musza brac udziału
              w tej rozmowie. I juz.
              Śmierć jest dla mnie teraz wybawieniem - wybawieniem od tęsknoty takiej
              strasznej że aż tchu brak. Właściwie nie wiem czemu tak się tak jej boimy - to
              przecież życie boli tak strasznie czasem. Ja wierzę że śmierć to początek nie
              koniec.
              Kto boi sie bardziej śmierci - wierzący w "ciąg dalszy" czy ci dla których
              to "koniec wszystkiego"? Piszcie o sobie.
              Ja - przestałam sie bać śmierci jako takiej - al enadal boje sie bólu,
              cierpienia. Napisałaś Kasiu że boisz sie samotności w śmierci - aż mnie za
              serce ścisnęło... Mój mąż umierał samotny , na odludziu, mój Boże! łzy nawet
              teraz staja mi w oczach gdy o tym myslę! Naprawde żałuję że nie zginęlismy
              razem w wypadku rok temu. Przynajmniej nie tesknilibysmy za sobą.
              • Gość: kasia28 Re: zazdroszczę-inka_s IP: *.atol.com.pl 08.04.02, 22:45
                Wiem dlaczego mi "zazdrościsz", czytałam gdzieś o Twojej tragedii. Ale ja
                sobie nie zazdroszczę:) Mam dla kogo żyć:męża, dwójkę dzieci. Zawsze myślałam,
                ze będę miała wnuki, będe je widywać, chodzić na spacery, nosić na rękach itd.
                A teraz to nie wiem, czy zobaczę moje dziecko w ciąży. Ale cieszę się z tego,
                co mam i co jeszcze mnie spotka, choćby moje "jutro" miało skończyć się za
                dwa dni. Boję się tylko właśnie tego "zniknięcia" nagle, sama. Boję się, gdy
                np. jestem na zakupach i nagle zasłabnę. Siadam na ławce i proszę, nie wiem
                kogo/co, zeby nie tu, nie teraz. Chcę być w domu. I smutno mi i ciężko, gdy
                widzę jak mój mąż boi się wychodzić z domu. Ale jestem szczęśliwa, bo wiem, ze
                mnie kocha i to jest dla mnie najważniejsze. To, ze nie jestem sama teraz. Ale
                czasem żal...Żal tego, czego nie zobaczę, nie doświadczę.

                Kasia
                • Gość: inka_s Re: zazdroszczę-inka_s IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 08.04.02, 23:01
                  Kasiu - ja to rozumiem. Ja też miałam dla kogo żyć = mąż, córeczki, tyle
                  marzeń, wspólnych planów. I nagle śmierć wkroczyła w nasze plany. Ja juz nie
                  urodze mu syna, nie zbudujemy razem domu, nie będziemy razem patrzeć na wnuki,
                  nie będziemy sie razem ładnie starzeć. On zawsze zostanie młody - ja kto wie,
                  może stanę sie sklerotyczna staruszką?...
                  A nie masz wrażenia KAsiu że mimo wszystko koniec świata nie byłby złym
                  rozwiązaniem? Bo ja gdy myslę o mojej śmierci - to wiem ż eto rozwiązanie dobre
                  DLA MNIE. A reszta rodziny? Ich ból w dwójnasób wzmocniony, a cierpienie
                  dzieci? Wiem że chęć ucieczki wśmierć (NIE samobójstwa!) jest nie tylko we
                  mnie - w jego rodzicach również, jego przyjaciel powiedział: szkoda że to nie
                  ja, byłoby lepiej...
                  Ale koniec świata nie byłby dobrym rozwiązaniem dla tych co są szczęśliwi i
                  chca tym szczęściem ŻYĆ. No właśnie - nie mogę byc samolubna. Co prawda to nie
                  wątek o sensie życia ale- moim zdaniem sens naszego życia to inni ludzie. Nie
                  opieranie sie na nich by brać - ale dawnie siebie innym. Wiem ż esą tu tacy co
                  zaraz mnie zakrzyczą. Dla mnie jednak sens ma to co damy z siebie innym - a
                  nie - ile "wydusimy" z życia dla siebie.
                  • kasia28 Re: zazdroszczę-inka 09.04.02, 13:14
                    Masz rację Inko. Najważniejsze jest dawać siebie innym. Mam nadzieję, że udaje
                    mi się to w stosunku do moich bliskich. Zanim nie dowiedziałam się co mnie
                    czeka nie doceniałam tego tak bardzo, że mam wokół siebie ludzi, którzy mnie
                    kochają, dla któych jestem ważna. Byli, ja ich kochałam, dbałam, ale gdy już
                    wiedziałam zaczęłam się zastanawiać nad nami. Teraz dni dla mnie to minuty,
                    godziny, każdą z nich muszę wykorzystać, by im siebie dać zanim mnie
                    zabraknie. Wiem, że dla nich to będzie gorsze, bo oni zostaną. Ale mnie też
                    czasami żal naszych "foteli bujanych":) Zawsze marzyliśmy, że na starość
                    będziemy mieli dom z werandą i bujanymi fottelami, wnuki będą nas odwiedzać...
                    Teraz to już na zawsze zostanie marzeniem. Choć "zmusiłam" męża do
                    przyrzeczenia, że gdy to nadejdzie kupi mi fotel:)
                    Rozumiem też co piszesz, że chciałabyś być z nim wtedy. Ja też ciągle
                    podświadomie chcę być z Nim zawsze i o każdej porze. Zawsze gdy gdzieś jedzie
                    ja jadę z Nim, choćby tylko załatwić małą sprawę. Gdyby coś się stało
                    chciałabym być z Nim, wolałabym żeby to się stało razem z Nim. Nie
                    potrafiłabym chyba zostać sama. I dlatego tym bardziej mi smutno ze względu na
                    Niego, bo wiem co czuje. I czasem jestem zła na swój los, na...nie wiem kogo,
                    ze tak musi być. Że myślałam, iż tyle lat jeszcze przede mną, przed nami, a tu
                    trzeba łapać każdą chwilę, bo moze własnie jest ostatnią.
                    Gdy się dowiedziałam o "tym" było mi Go żal i żałowałam, ze pojawiłam się w
                    Jego życiu. Mógł przecież mieć inną kobietę, zdrową, mógłby się cieszyc nią i
                    z nią do starości, a tak? Czasem myślałam, ze moze dobrze by było, gdybyśmy
                    się rozstali, żeby miał inne życie, ale ona jak osioł chce być do końca przy
                    mnie i jeszcze mówi, że juz chyba sam zostanie, itd.:) Miło to słyszeć, ale w
                    takiej sytuacji ma to także inny wydźwięk. Nie chcę myśleć, ze zniszczyłam Mu
                    życie.
                    Wiesz co? Smutno i ciężko jest zostawać samemu, ale równie ciężko jest
                    zostawiać wszystko co się kocha. Myślę, ze Twojemu mężowi było równie ciężko i
                    jeśli jest gdzieś jakiś "inny świat" to On tam pewnie czeka:)

                    Nie mam siły już pisać na razie
                    Pozdrawiam
                    Kasia
    • maly.ksiaze Film - jak najbardziej na temat 09.04.02, 04:59
      Jakis czas temu ogladalem film pt. "Wit" - po polsku pewnie "Rozum", albo jakos
      tak. W roli glownej - i praktycznie jedynej: Emma Thompson.
      Film, ktory wplynal na mnie jak chyba zaden inny.

      Czy ktos z Was to widzial?

      Pozdrawiam,

      mk.
    • dalla Re: Śmierć-co o Niej myslicie? 09.04.02, 11:32
      Czesto mysle o smierci, choc staram sie te mysli odsuwac od siebie. Bo sie
      cholernie boje - nieistnienia. Nie potrafie sobie tego wyobrazic. Zastanawiam
      sie, jaki sens ma zycie, bo co zostala nam dana swiadomosc smierci... Ja nie
      potrafie sobie z tym poradzic.

      Nie wierze, ze cos jest po drugiej stronie, a nawet jesli, to obawiam sie, ze
      do raju bym nie trafila.
    • Gość: fnoll Re: Śmierć IP: *.bydgoska.krakow.pl 09.04.02, 11:40
      moja śmierć to mój złuszczony naskórek - tylko na większą skalę
    • krychal Re: Do Kasi28 . 09.04.02, 14:24
      Kasiu jestem przerazona tym co piszesz o sobie. Przeczytalam prawie (chyba
      prawie) wszystkie Twoje wypowiedzi na tym forum i wzbudzily we mnie wiele
      sympati do Ciebie i to o czym piszesz w tym watku podcielo mnie. Kasiu walcz,
      walcz, o to co masz najcenniejesze dla siebie , dla dzieci ,dla meza.Walcz
      o swoje zycie, przeciez medycyna w dzisiejszych czasach wiele potrafi u nas za
      granica...... WALCZ,WALCZ i nie poddawaj sie. Trzymam za Ciebie kciuki i
      pozdrawiam goraco.
      Krychal
      • Gość: kasia28 Re: Do Kasi28 . IP: *.atol.com.pl 09.04.02, 19:24
        To ktoś mnie w ogóle czyta:)?
        Dziekuję, ale ja już nie mam o co walczyć. Werdykt został ogłoszony, odwołania
        juz nie ma:( Teraz walczę juz tylko o to, by udało mi się przeżyć te obiecane
        10 lat. Już się pogodziłam z tym i cieszę każdym dniem, który mi podarowano. I
        każdym dobrym słowem:)

        Pozdrawiam
        Kasia
        • Gość: Pastwa Re: Do Kasi28 . IP: *.rivnet / 10.1.15.* 09.04.02, 19:33
          kasia28 napisała:

          > To ktoś mnie w ogóle czyta:)?

          Bez wyjątków.

          Pozdr.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka