1pani-nikt
03.05.15, 19:19
Od dluzszego czasu mam wrazenie,ze moj zwizek stal sie strasznie tkosyczny. Chcialabym,zeby ktos mi pomogl w ocenie sytacji ,bo czasami jak sie jest w srodku ciezko spojrzec na wszytko z perspektywy. Jestem w zwiazku od 4 lat w tym 1,5 mezatka . Poczatki byly cudowne : milosc ,podroze ,harmonia czulam sie najszczesliwsza osba na swiecie. Myslalam,ze juz zawsze tak zostanie. Zdecydowalismy sie na dziecko. Poszlo bez zadnych problemow. Sielnaka w rodzinie itp.
Wszytko zaczelo sie psuc po narodzinach dziecka ,a mianowicie kiedy rodzina malzonka zaczela ingerowac w nasze zycie. Juz jak wyjezdzalam z porodowki matka malzonak czekala w drzwiach ,pomimo,ze prosilam,zeby 1 dzien pozwolili mi odpoczac. Moj maz nie uszanowal mojej woli i oni tez nie ,jakby moja wola byla powietrzem. Moja tesciowa 2 dni siedziala przy lozku , zamiast mojego meza......chociaz ja chcialam ten czas spedzic z moja nowa rodzina. Pozniej chciala przychodzc codziennie i robic wszytko za nas. Chociaz tak naprawde nie bylo takie potrzeby. Jak w delikatny spokob jej mowilismy to sie obrazala i wkoncu zaczela mnie traktowac jak wroga. Komentowac wszytko co robie , moj ubior ,jak prowadze dom to,ze powinnam siedziec w domu i nie pracowac ,bo w tym wieku nie jestem juz nic warta. Zaczela wkoncu buntowac przeciwko mnie mojego meza i cala jego rodzine. On nigdy nic nie kometowal,pomimo moich prosb o przystopowanie swojej mamy. Kiedys wkoncu wybuchlam i jej powiedzialam ,zeby sie nie wtracala w moje zycie i ,zeby nie probowala zyc za nas. Na chwile pomoglo ,ale zrobila najgorsza w rodzinie ze mnie. Potwora . Jak tylko sie upokoili moi tesciowie to za jakis czas znowu kometarze. No wkoncu ja tez zaczelam prowokowac i sie odgryzac i tak dzisiaj zakonczylismy kontakty ,bo powiedzialam ,ze juz nie chce ich widziec..........( dlugo by opowidac) W tym wszytkim moj zwiazek ucierpial bardzo. Poczula sie zraniona i opuszczona ,ze moj maz nie trzyma mojej strony. Siedzialam sama w domu z nowonarodzonym dzieckiem ( bo on pracowal za granica) ,a on dzownil do mnie o opoieprzal mnie,ze sie nie dogaduje z jego mamusia. Widze,ze jak mi sie z nimi nie uklada to moj maz totalnie odemnie izoluje . Jakby nasz relacja zalezala ciagle od mojego ukaladu z jego rodzicami. Ponadto problemy finansowe .Ciagly brak pieniedzy pomimo moich staran : z 1 pracy mnie zwolnili jak zaszlam w ciaze ,z 2 z braku dyspozycyjnosci ,bo maly byl maly a ja sama bylam ,bo maz za granica. Teraz otwrlam firme i 1 rok jest ciezki .Praca na kredyt. I czuje sie wyczerpana psychicznie . Czuje sie bezwartosciowa i jakbym nic nie byla warta. Moj maz cigle patrzy mi na rece i mowi,ze wszytko zle robie. Zle kroje warzywa ,ze gotuje ,zle sprzatam ..........Przedtem robila wszytko idelanie . Dodam,ze jego mama tez tak ma ,ze na rece patrzy jakbys wszytko zle robila. Z szczesliwej pelnej energii osoby zrobilam sie zywym trupem : wstaje,zeby odwalic podstawowe obowiazki i najchteniej bym lezala i nic nie robila. W srodku irytuje sie ,bo tak naprawde to nie ja . Mam duzo planow na przyszlosc ,ale jestem w punkcie beznadzieji. I w dodatku czuje sie winna ,ze moze to moj chrakter i cos ze mna nie tak. Poradzcie co robic.......