tezee
28.06.15, 12:42
Mam problem z nadopiekuńczymi kobietami jakimi sa moja matka i tesciowa,trudno sie z nimi żyje,ciagle sie martwią,nakręcają,nie potrafią uwierzyć ze dorośli ludzie jakimi sa ich dzieci dają sobie rade, ze żyją OK, ze nic im nie zagraża, ze nie maja większych życiowych problemow.Nadopiekunczosc powoduje ze żyją w ciągłym leku i obawach o swoje dorosłe dzieci.Znalazlam na nie dawno temu sposób który działa w 100%,zeby je uspokoić zawsze pokazuje im sie od perfect strony,przyjmuje w wypolerowanym na błysk domu, piękna pachnąca i wypoczęta,zadbane dzieci, maz i dwudaniowy obiad,choc nie jestem perfekcyjna wrecz nie znoszę takiego modelu nie uwazam zeby akurat takie rzeczy były dowodem na to ze ktos sobie radzi, nie ma większych problemow to one z jakis powodów potrzebuja takich obrazków by sie uspokoić wtedy dają mi spokój nie zamęczają telefonami, nie tworzą, jest OK.wkurza mnie to ze nie moge byc w 100 na luzie przy własnej teściowej bo inaczej bedzie sie o mnie martwić choc nie ma obiektywnie ku temu powodów, żyje na prawdę dobrze i normalnie.Nie moge zrozumieć czemu sa kobiety które potrzebują sie dostymulowac uspokoić swoje leki o najbliższych w ten sposób,o co tu chodzi?