juliaa21
30.10.15, 11:12
Mam problem, nie chcę, żeby ktokolwiek mnie źle zrozumiał. Nie mam siana w głowie, zarabiam na siebie od 16 roku życia, ale mam ambicje, studiuję na 3 roku finanse i rachunkowość. Od pół roku mam faceta, w którym się zakochałam do pierwszego wejrzenia. Jest kochany, czuły, wrażliwy, rozumiemy się bez słów, od początku myślałam, że to TEN. Jednak teraz wychodzi dużo rzeczy... kiedy po raz pierwszy przyszłam do jego mieszkania poznałam jego mamę-byłam w szoku, a nawet trochę przerażona. Mój chłopak pochodzi trochę z beidniejszej rodziny. Moja rodzina nie jest milionerami, ale starcza nam na wyjazdy zagraniczne, rodzice kupili mi i bratu mieszkanie na studia, przelewają nam pieniądze na utrzymanie. ( Tu od razu zaznaczę dla hejterów, że NIE, NIE ŻERUJE NA RODZICACH, zarabiam swoje pieniądze, jestem aktualnie na stażu). Wracając.. jego rodzina ma założoną niebieską kartę, ojciec ich bił, już nie żyje. Mama jest zaniedbana, klnie jak szewc, boje się wyjść z jego pokoju jak jestem sama u niego. Dodatkowo ostatnio dowiedziałam się (nie od niego), że nie ma matury.. Dla mnie to był szok. Nigdy go o to nie pytałam, bo jest to dla mnie oczywiste. Pochodzę z wykształconej rodziny, sama zastanawiam się czy nie zrobić drugiego kierunku, ciagle chodzę na staże/szkolenia. On niby owszem, zarabia w budowlance, ale jest to dorywcza praca, a branża budowlana jest taka, że w zimie nie ma sezonu=nie ma pracy. Mieszka z mamą i siostrą, ma 23 lata. Czasami jak chce gdzieś iść to mówi, że nie ma kasy, a dla mnie to ważne. Po prostu.. nie wyobrażałam sobie takiego życia dla siebie..
Jestem przyzwyczajona do pewnego poziomu życia i nie chodzi tu o materializm po prostu chodzi mi o realną szanse takiego związku. Wg mnie zawsze strona która jest biedniejsza będzie miała kompleksy i ciągle będą o to kłotnie... Co jeśli po studiach ja będę wiecej zarabiać niż on?
Moje pytanie brzmi co zrobić? Myślę czy zerwać czy liczyć na to, że w przyszłości coś się zmieni. Chcę, żeby zdał jakąkolwiek szkołę wieczorową/zawodową, zrobił prawo jazdy. Jednak gdy spytałam go czy w ogóle planuje coś zmienić w związku z wykształceniem to odpowiedział, że dla niego to nei ma znaczenia. A chodzi o to, że dla mnie ma! Ogromne. Bardzo go kocham, jesteśmy identyczni, tacy sami. Kocham go za charakter, podoba mi się z wyglądu, ale te rzeczy, o których wyżej wspomniałam stają się dla mnei nie do przeskoczenia... Doradźcie proszę oczko.gif Czy myślicie, ż taki związek ma przyszłość? Jeśli tak to jak go nakłonić do wykształcenia? Przecież z branży tej w jakiej jest nie będzie dostawał stałej pensji ( on montuje okna, więc zależy to od pogody), a chciałabym mieć zapewnione bezpieczeństwo na przyszłość, stabilizację.