stokrotka82
22.09.04, 13:18
Witam!
moja historia zaczęła się bardzo dawno temu, w sumie już jak się urodziłam.
Od początku byłam strachliwym dzieckiem. Jedyną i najmłodszą córeczką,
siostrą 2 sporo starszych braci. Wszystkiego się bałam. Trwało to przez
długie lata mojego dzieciństwa. Lęk po mału się wykruszał. Dorastałam. W
końcu, prawie minął. Poszłam na studia. Stałam się bardziej samodzielna,
dorosła. Poznałam miłość swojego życia. No i wydawaźć by się mogło, że
historia z happyendem. Niestety. Odkąd zaczęło się szczęście, zaczęły wracać
lęki. O przyszłość, o miłość, o niego. Potem umarła moja babcia. Zaczęłam bac
się w nocy zmrużyć oka. Od tamtej pory nie przesypiam prawie normalnie ani
jendej nocy. W dzień byle głupstwo potrafi wyprowadzić mnie z równowagi.
Wtedy płaczę, albo mam dziwne wrażenie, że wszystko jest źle, że nic mi sie
nie udaje, że Ukochany nie kocha, a ja jestem do niczego. Dodam,że mam bardzo
nerwową mamę, z którą też miałam (bez powodu) problemy. No i moje nerwy
zaczęły odbijać się na moim zdrowiu. Ehhh, ja naprawde nie potrafie sama dać
sobie z tym rady, a moje otoczenie...już chyba nie wie co może zrobić, żeby
było lepiej. Proszę poradźcie coś.