27.09.04, 14:32
Czy jest w Waszej rodzinie ktos stary? Jak jego obecnosc wplywa na cala
rodzine? Jak wplynie jego nieobecnosc? Kim jest - w sensie roli w grupie?

z.
Obserwuj wątek
    • j_ar Re: Staruchy 27.09.04, 14:42
      oczywiscie, ale..czemu tk nieladnie, staruchy zaraz..po prostu, sympatyczne
      staruszki, tudziez staruszkowie... a ile ubawu jest jak dziadek kichnie do
      garnka z zupa i mu z nosa poleci na ziemniaki stojace obok;).. no ubaw dla
      calej rodziny hahaha... uwielbiam, te rodzinne spotkania....
      • Gość: ola Re: Staruchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 08:32
        Ziemiomorze...uważam że jesteś zwykłą chamką nawając ludzi
        starszych "staruchami"..Z tego co wiem tez jesteś juz nienajmłodszą starą dupą,
        tez młodsze osoby nazywają cię pewnie staruchą,hehehe.Jebnij się w łeb
        przygłupie ;-(
        • procesor Re: Staruchy 28.09.04, 10:53
          Gość portalu: ola napisał(a):
          > Ziemiomorze...uważam że jesteś zwykłą chamką nawając ludzi
          > starszych "staruchami"..Z tego co wiem tez jesteś juz nienajmłodszą starą
          > dupą, tez młodsze osoby nazywają cię pewnie staruchą,hehehe.Jebnij się w łeb
          > przygłupie ;-(

          A powyzszy list swiadczy o dobrym wychowaniu i wrazliwosci jego autorki..
          Co to było słomce i o belce..
    • kvinna jest 27.09.04, 14:51
      dziadek, prawie 80-letni.
      trochę outsider.

      wkurzałam się, gdy zauważyłam, że przy okazji zlotów rodzinnych nie był
      słuchany (nie ma już bardzo mocnego głosu), zaczęłam go słuchać, najpierw chyba
      patrzeć na niego, cholera, jaka radość, gdy poczułam, że to dla niego ważne.

      odżył. zaczął snuć wspominki. uśmiechałam się do siebie, gdy mówił o kimś "to
      był pocieszny człowiek". zabieramy go na imprezy u nas (mieszka na wsi). cieszy
      się.

      chyba w tym momencie stał się królem. tak.
      senior rodu.

      babcia - dookoła niej wszystko się kręci.
      wstaje i rusza świat (coś jak w "Kronice ptaka nakręcacza").

      gdy byłam blisko niej - bunt
      zauważyła i złagodniała w wymaganiach

      podsumowując: nie widzę ich na co dzień, ale od pewnego czasu bardzo często o
      nich myślę

      co się stanie, gdy umrą?
      powaga, nie wiem

      chyba postaramy się, aby miejsce, w którym żyją trwało, aby ziemia była
      uprawiana (przynajmniej jakaś jej część)

      A Ty, Ziemiomorze?

    • caorle Re: Staruchy 27.09.04, 19:13
      Faktycznie, straszny tytuł wątku.

      Dlaczego?

      • Gość: baba zona Re: Staruchy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 19:16
        Tyz jezdem stara... No, moze w srednim wieku, ale i tak niektorzy twierdza, ze
        czas do trumny ;)
        Sorry, tak mnie naszlo, ale i tak jestem w dobrym humorze mimo urodzin :)
      • ziemiomorze Re: Staruchy 27.09.04, 21:21
        Dlaczego straszny?
        Nieladny. O starszych ludziach nieladnie nieladnie mowic? Spokrewnionych
        starszych?
        • caorle Re: Staruchy 27.09.04, 21:33
          Nie to że nieładnie nieładnie mówić...(nie posądzaj mnie o to:-)))

          ale dlaczego tak?
          i nie tylko o spokrewnionych

          ja naprawdę lubię starych ludzi - ale tylko "żywych" nie mylić z takimi którzy
          jeszcze żyją
    • m.malone O mnie romawiają, hehe:DDDD 27.09.04, 21:37

      • aretha04 Re: O mnie romawiają, hehe:DDDD 27.09.04, 21:59
        m.malone napisał:

        a cóż z Ciebie za zarozumialec:)))
        pozdr.
        A.
        • m.malone Re: O mnie romawiają, hehe:DDDD 27.09.04, 23:25
          Wcale nie. O starych. No to TEŻ o mnie
          hehe
          pozdrawiuję
          MM
    • procesor Re: Staruchy 27.09.04, 22:20
      Praktycznei już nie ma.

      A jakby były-byli to na pewno nie nazwałabym staruchami.

      Właściwie to lada moment moi rodzice wejdą do kategorii hmm - osób starych. Ale
      do mnie to nie dociera - dla mnie zawsze są o 32 i 34 lata starsi ode mnie. A
      przeciez cały czas młoda.:)
    • baabett Re: Staruchy 28.09.04, 02:01
      ziemiomorze napisała:

      > Czy jest w Waszej rodzinie ktos stary? Jak jego obecnosc wplywa na cala
      > rodzine? Jak wplynie jego nieobecnosc? Kim jest - w sensie roli w grupie?
      >
      > z.

      Są. Wspaniali. Pobrali się mając 79 i 80 lat. 2 lata po ślubie. Niebywała
      jasność umysłu, poczucie humoru, serca młode, dusze towarzystwa, wiedza życiowa
      i książkowa, cięty i dowcipny język, nieocenieni w niekończących się dyskusjach
      przy stole podczas rodzinnych uroczystości. Bez tematów tabu. Przekomarzający
      się, wzajemnie i dowcipnie uszczypliwi. Jakby przechodzili właśnie wiosnę życia.
      Świetny przykład dla każdego pokolenia w rodzinie: jak się nie starzeć w
      środku, wewnątrz i jak zachować pogodę ducha. Dla mnie nie są "staruchami", są
      młodzi duchem, młodsi od niejednego znanego mi małżeństwa w wieku średnim...
      Bez nich spotkania rodzinne pozbawione byłyby niepowtarzalnego uroku...
      • otryt Re: Staruchy 28.09.04, 09:39
        baabett napisała:

        > Są. Wspaniali. Pobrali się mając 79 i 80 lat. 2 lata po ślubie.

        Z duża przyjemnością przeczytałem Twój opis i z jeszcze większą radością
        spotykam podobnych ludzi. Zastanawiam się, jak się do tego dochodzi? Myślę, że
        przez całe życie trzeba na to pracować. Dzieci wszystkie są urocze, później
        jakoś to się różnicuje. W starszym wieku, jak w soczewce, czasem jak w
        karykaturze, odbijają się wszystkie ich cechy, które gdy byli młodsi były
        słabiej widoczne.

        Moi teściowie są już starzy. Teść był zawsze duszą towarzystwa, o olbrzymiej
        wiedzy, towarzyski, wesoły. Byłem kiedyś w niego zapatrzony. Dziś zżera go
        choroba neurologiczna, siedzi milczący, gdy się spotykamy w licznym gronie
        rodzinnym, trudno jest mu się wysłowić, wszyscy naokoło coś mówią a jemu trudno
        powiedzieć jedno zdanie, denerwuje się, że mu nie wychodzi, że inni nie zawsze
        mają cierpliwość, aby dłuższą chwilę poczekać lub dopomóc wypowiedzieć to
        zdanie.
        Moja żona ma niezwykły dar rozmawiania z takimi ludźmi, mogą nic nie mówić,
        ona widzi w ich oczach, co chcą powiedzieć. Niedawno obserwowałem z radością
        pierwsze kroki swoich dzieci, ich rozwój. U teścia obserwuję te same etapy, ale
        w odwrotnym kierunku. Jest to niezwykle przykre, szczególnie dla najbliższych,
        że nie będzie już lepiej, więc staramy się ten czas wspólnie nam jeszcze dany,
        jak najlepiej wykorzystać.

        Pozdrawiam serdecznie
        otryt
    • malvvina Re: Staruchy 28.09.04, 08:41
      mnie tytul nie szokuje
    • amyk Re: Staruchy 28.09.04, 09:33
      HA ha ha ...na szczęście autor tego wątku też kiedyś będzie staruchem.
      To jedna ze sprawiedliwości społecznych.
      A czas biegnie, oj biegnie...
      • ziemiomorze Re: Staruchy 28.09.04, 10:52
        A, szczerze mowiac, powatpiewam, ze bede staruchem.
        Mam wrazenie, ze robie duzo, zeby byc urocza, sfiksowana nieco, ale jednak
        fajna staruszka. Bo obserwacja starych bliskich takze w tym pomaga: w
        dorosnieciu do wlasnej starosci. Czy bede otoczona miloscia, na tyle, na ile
        bede mogla sprawna, z przytomnym umyslem, ciagle uzyteczna itd.
        • procesor Re: Staruchy 28.09.04, 10:56
          Nie wydaje ci sie Ziemiomorze że o wielu osobach już w młodym wieku da sie
          powiedziec czy będa staruszkami czy staruchami??
          MOże starość to cos co od urodzenia nosimy w sobie? Potem tylko wyciera sie to
          co na wierzchu - dzieciństwo, młodość, wiek średni - i to co w samiutkim srodku
          na starośc w całej okazałosci sie objawia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka