Dodaj do ulubionych

samotność

19.05.05, 20:16
odczuwam ogromną samotność. niewypowiedzianą. nie czuję filingu z nikim na
świecie. nie wiem czy dam radę?
Obserwuj wątek
    • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 20:27
      bazylka9 napisała:

      > odczuwam ogromną samotność. niewypowiedzianą. nie czuję filingu z nikim na
      > świecie. nie wiem czy dam radę?

      toś samotny/a jak sam Bóg.
      współczuję ci bardzo,ale na pocieszenie mogę dodać(jeśli wierzący/a jesteś to
      wiesz teraz co może czuć Bóg już od stworzenia świata,a ty chcesz się załamać z
      powodu samotności tylko przez jedno swoje życie?
      • bazylka9 Re: samotność 19.05.05, 20:44
        nie wiem co czuł Bóg bo skąd mam wiedzieć???? Nie uważam aby moje czy Twoje
        życie było mniej ważne niż Boga czy kogokolwiek. Życie każdego jest jego życiem
        jedynym i nie mniej ważnym niż samego Boga. To nie rozwiązuje samotności.
        • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 21:04
          bazylka9 napisała:

          > nie wiem co czuł Bóg bo skąd mam wiedzieć???? Nie uważam aby moje czy Twoje
          > życie było mniej ważne niż Boga czy kogokolwiek. Życie każdego jest jego
          życiem
          > jedynym i nie mniej ważnym niż samego Boga. To nie rozwiązuje samotności.

          nie,to nie rozwiązuje samotności, ale pozwala samotność lepiej zrozumieć.
          i przede wszystkim pomaga też zrozumieć,że nasza samotność nie jest ani lepsza
          ani gorsza od tej jaką mógł doświadczać Bóg.
          ale jeśli słowo Bóg ci nie odpowiada,to może zaproponujesz inne określenie
          odwzorowujące,które byłoby zrozumiałe i dla ciebie i dla mnie?
          • bazylka9 Re: samotność 19.05.05, 21:12
            Aspołecznie, odpowiada mi słowo "Bóg" i mam szacunek ale jest to dla mnie za
            wielkie i za głębokie. Czekam na Twoją propozycję..
            • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 21:19
              bazylka9 napisała:

              > Aspołecznie, odpowiada mi słowo "Bóg" i mam szacunek ale jest to dla mnie za
              > wielkie i za głębokie. Czekam na Twoją propozycję..

              moją propozycję na zastąpienie słowa "Bóg"?
              próbowałam i nie znalazłam,ale starałam się odrzucić wszystko(?) to co "Bogiem"
              nie jest czyli wszystko to co znajdowałam w sobie samej.
              wtedy "Bog" jawi się jedynie jako....pewien wytwór
              ludzkiej,wielokulturowej,wielonarodowej cywilizacji i ewolucji umysłu ludzkiego.
              po to, aby człowiek jednak się "nie zagubił" w tych swoich rozterkach i
              poszukiwaniach.
              Boga?
              samego siebie?
              sensu istnienia?
              • bazylka9 Re: samotność 19.05.05, 21:27
                Uważam, że jesteś Bogiem samej siebie i nie ma sensu szukać gdzieś daleko. Jeśli
                Bóg jest to przemawia przez nas, a więc słuchaj samej siebie i to jest chyba
                jedyne rozwiązanie.
                • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 21:34
                  bazylka9 napisała:

                  > Uważam, że jesteś Bogiem samej siebie i nie ma sensu szukać gdzieś daleko.
                  Jeśl
                  > i
                  > Bóg jest to przemawia przez nas, a więc słuchaj samej siebie i to jest chyba
                  > jedyne rozwiązanie.

                  :))))))))))
                  gdybym ja tak napisała o sobie,a jeszcze przyszło by mi do głowy na wizycie u
                  psychiatry tak o sobie powiedzieć,to chyba skończyłabym na dożywociu "za
                  zamknietymi drzwiami".

                  ale teraz na poważnie
                  kończysz ten post "poradą dla mnie",a to przecież ty założyłeś/aś ten wątek i
                  ja tu jestem tylko gościem i o poradę "kogo mam słuchać" nie prosiłam.
                  • bazylka9 Re: samotność 19.05.05, 21:38
                    W porządku. Nic nikomu nie radzę. Przepraszam. Gdy myślę o kimś (np. o Tobie
                    "aspołecznie"to wszystko wydaje mi sie łatwe, ale w drugą stronę jest gorzej.
                    Ogólnie jest ch.... i nic na to nie poradzę.
                    • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 21:50
                      bazylka9 napisała:

                      > W porządku. Nic nikomu nie radzę. Przepraszam. Gdy myślę o kimś (np. o Tobie
                      > "aspołecznie"to wszystko wydaje mi sie łatwe, ale w drugą stronę jest gorzej.
                      > Ogólnie jest ch.... i nic na to nie poradzę.


                      :))))))))
                      w porządku,ja tylko.....całkowicie się zgadzam
                      ogólnie jest ch....
                      a w samotności zamiast samotnie jest co najmniej podwójnie ch....
                      • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 21:55
                        aspolecznie napisał:

                        > ogólnie jest ch....
                        Według jakich kryteriów rozpoznajesz, co ch.., a co nie ch..? Oczywiście
                        całkowicie ogólnie.
                        > a w samotności zamiast samotnie jest co najmniej podwójnie ch....
                        Im więcej ludziów, tym większy ch.. .
                        Aneta
                        • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 22:19
                          aneta10ta napisała:

                          > aspolecznie napisał:
                          >
                          > > ogólnie jest ch....
                          > Według jakich kryteriów rozpoznajesz, co ch.., a co nie ch..? Oczywiście
                          > całkowicie ogólnie.
                          > > a w samotności zamiast samotnie jest co najmniej podwójnie ch....
                          > Im więcej ludziów, tym większy ch.. .
                          > Aneta

                          i dlatego nie uchronimy się od tego,aby ilość przemieniać w jakość.
                          ja już swoje zadanie "odrobiłam"
                          teraz niech się inni trudzą
                          • bazylka9 Re: samotność 19.05.05, 22:33
                            Nie zapędzajcie się w swym myśleniu za daleko... Piszcie tak, aby inni Was
                            zrozumieli bo każde zdanie jest wskazówką dla innych, którzy tego potrzebują.
                            Nie piszcie o drodze ku..... Znam ta drogę i nie chcę nią iść!!! Kiedyś nią
                            szłam... Nie jest cudna.. Jest koszmarna.
                            • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 22:40
                              bazylka9 napisała:

                              > Nie piszcie o drodze ku..... Znam ta drogę i nie chcę nią iść!!! Kiedyś nią
                              > szłam... Nie jest cudna.. Jest koszmarna.

                              My Pierwsza Brygada, strzelecka gromada,
                              Na stos rzuciliśmy swoj życia los,
                              na stos, na stos!
                              Aneta
                            • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 22:41
                              bazylka9 napisała:

                              > Nie piszcie o drodze ku..... Znam ta drogę i nie chcę nią iść!!! Kiedyś nią
                              > szłam... Nie jest cudna.. Jest koszmarna.
                              A może wszystko zależy od tego, dokąd się lezie?
                              Aneta
                            • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 22:42
                              bazylka9 napisała:

                              > Nie zapędzajcie się w swym myśleniu za daleko... Piszcie tak, aby inni Was
                              > zrozumieli bo każde zdanie jest wskazówką dla innych, którzy tego potrzebują.
                              > Nie piszcie o drodze ku..... Znam ta drogę i nie chcę nią iść!!! Kiedyś nią
                              > szłam... Nie jest cudna.. Jest koszmarna.

                              droga ku samotności jest trudną drogą i niewielu nią podąża.
                              bywa na niej i straszno i koszmarnie.
                              dlatego też drogę ku....
                              kończę kropkami
                              innej nie znam oprócz swojej własnej oraz tych,którzy nią już szli przede mną
                              • marenta Re: samotność 20.05.05, 15:06
                                Prawdziwym sobą można być tylko w samotności, ale uwolniwszy się od presji
                                otoczenia, człowiek ulega rozprężeniu, staje się chaotycznym zlepkiem
                                przeciwstawnych uczuć, myśli i marzeń. Nie działając na otoczenie, nie
                                dysponuje własnym odbiciem w otoczeniu, obraz samego siebie staje się nierealny.

                                Nie można bezkarnie zdzierać masek, gdyż dochodzi się w końcu do pustki lub
                                prymitywnych, zmiennych przeżyć biologicznych.

                                Brak zewnętrznych sprawdzianów sprawia, że autoportret jest zależny głownie od
                                nastrojów.

                                W miarę upływu czas, człowiek wchodzi w pewne role i już nie może sie wycofać.
                                Czas obcina skrzydła marzeniom

                                Kępiński ("Autoportret człowieka")
                                • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 17:16
                                  Z jednej strony samotnośc jest czymś pięknym... Gdy się przybywa non stop w
                                  zgiełku ludzkim to samotność jest wręcz wybawieniem. Przynajmniej dla mnie.
                                  • marenta Re: samotność 20.05.05, 21:01
                                    samotność to wytchnienie, ale samotność może być też
                                    "dobra", budująca, ucząca nas czegoś, wzmacniająca nas lub "zła", ucieczkowa,
                                    nałogowa, znam je obie
                                    uczucia zasługują na traktowanie ich serio
                                    • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 21:15
                                      Marento nie broniłam się sama bo jestem tylko "z doskoku". Później będę dłużej.
                                      Nie wyszło nic źle Tobie. Wprost przeciwnie. Każde zdanie tutaj wypowiedziane
                                      jest dla mnie ważne, choćby przeciwko. Taka jest rola forum. Ten zbiór Waszych
                                      myśli, zdań, uczuć, emocji jest dla mnie bardzo cenny. Lubię czytać co myślisz.







                                      +

                                      • marenta Re: samotność 20.05.05, 21:20
                                        nie jestem przeciwko, jestem bliżej Ciebie niż myślisz,
                                        a jeśli z czymś się nie zgadzasz, to nie przytakuj, bo to nie tędy droga,
                                        pozdrawiam
                                        Marenta
                        • marenta Re: samotność 20.05.05, 17:25
                          ch.. to wszystko co ściąga mnie w dół nie dając nic w zamian
                          • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 17:28
                            Mianowicie co Cię ściąga w dół?
                            • marenta Re: samotność 20.05.05, 18:00
                              mogłabym powiedzieć: zło świata, źli ludzie, złe wynalazki, ale odpowiem
                              inaczej -moje słabości
                              • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 18:21
                                Wydaje mi się, że to właśnie nie Twoje słabości tylko źli ludzie... itd. W
                                naszym kraju trudno jest żyć ludziom innym. To oni muszą się chować przed tymi
                                "normalnymi" bo zostaną wyśmiani, odrzuceni, postawieni do kąta, sprowadzeni do
                                zera..
                                • marenta Re: samotność 20.05.05, 18:26
                                  nie, to jest Twój problem, to Ty jesteś słaba, to Ty zdecydujesz jak się za
                                  chwilę zachowasz
                                  • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 18:43
                                    Wiem Marento, że to ja o wszystkim decyduję i ja jestem słaba i wogóle ... Ktos
                                    jednak to sprawił doświadczeniem całego życia, że nie mam pewności siebie, nie
                                    mam poczucia bezpieczeństwa, mam o sobie zdanie jakie mam i czuję się nikim przy
                                    innych. Nie tłumaczę się. Pracuję nad tym wszystkim wiele lat ale jakoś nic z
                                    tego nie wychodzi. Unikam ludzi bo to mój ból.
                                    • marenta Re: samotność 20.05.05, 21:54
                                      Bazylko
                                      trzeba żyć pomimo, nie można się wycofywać bo coś tam się kiedyś stało, bo
                                      oceniasz się gorzej niż innych. trzeba zaakceptować tego "nikogo" w sobie,
                                      zastanowić się jakie ten nikt ma potrzeby,
                                      ten nikt przede wszystkim musi czuć się bezpieczny, pomimo, że jest nikim, musi
                                      wiedzieć, że nawet jeśli wokół jest ch..nia ty go nadal kochasz i stoisz po
                                      jego stronie, jesteś mu TERAZ ojcem i matką, cokolwiek głupiego zrobi lub
                                      powie. Ma prawo błądzić, ma prawo się dopytać, ma prawo nie być duszą
                                      towarzystwa, ma prawo być po prostu nikim. Ale niech dąży do bycia swoim
                                      lepszym nikim. To Ty -ale przez miłość i litość do tego nikogo -ustalasz mu
                                      poprzeczkę, nie tak, żeby się na niej przewrócił ale i nie przez zamykanie go w
                                      czterech ścianach samotności. On ma zacząć szukać i za to go kochaj i wspieraj
                                      A z tą dobrocią... sama w sobie dopiero teraz odkrywam "masochistkę", dopiero
                                      jak staję się na chwilę "zła" w czym wcześniej byłam niezmiennie "dobra" i
                                      ustępliwa odkrywam że tak naprawdę nie byłam dobra bo chciałam, tylko dlatego,
                                      że... czy ja wiem... chciałam się za coś zemścić, coś udowodnić... wczoraj
                                      zrobiłam coś "złego", trochę niechcący, ale przesadziłam w reakcji, fakt byłam
                                      na bani, to był wygłup..... ale coś zrozumiałam, całe życie mściłam się na
                                      facetach za swoją matkę... wczoraj pierwszy raz było mi przykro, bo
                                      przesadziłam w reakcji, po raz pierwszy zobaczyłam, że obcy facet jest słaby i
                                      było mi go szkoda. Strasznie żałuję tego co zrobiłam, ale to jest żal podszyty
                                      jakimś egoistycznym zadowoleniem (do którego nie powinnam się chyba przyznawać)
                                      że tam , gdzie byłam już nie wrócę. Pozdrawiam
                                      • marenta Re: samotność 20.05.05, 22:10
                                        nie, nie jestem sadystką;)
                                      • marenta Re: samotność 21.05.05, 15:07
                                        "Gesty są tylko gestami. Słowa są tylko słowami
                                        Są tylko po to, żeby naciskać klawisze w mózgu. Klawisz z napisem PRZYJAŹŃ,
                                        klawisz z napisem SZCZĘŚCIE Ciach... już przebrzmiały dzwięki. I człowiek musi
                                        odejść bo już nie ma kogo kochać i musi umrzeć, choć przecież będzie jeszcze
                                        żył tak długo, tak długo...
                                        Boże mój, choć już wiem, że nie jesteś mój. Myślałam, że jesteś dobry dla
                                        wszystkich ludzi na ziemi, a okazało się, że jesteś dobry tylko dla niektórych.
                                        Wybaczam Ci, ale i Ty mi wybacz, bo Twoja córka musi od Ciebie odejść. Nie wiem
                                        jak naprawdę nazywa się to miesce, gdzie muszę iść, ale muszę tam iść, bo już
                                        nic innego mi nie pozostało.
                                        Nie wiem czy kiedykolwiek byłam dobra, Może byłam tylko spragniona i
                                        podlizywałam się do studni. Udawałam przed Tobą grzeczną, bo chciałam, żebyś
                                        mnie polubił. I może za to ukarałeś mnie,Ojcze. Nie ma już dla mnie miejsca w
                                        Twoim domu, który jest domem wszystkich, ale niektórzy muszą odejść, żeby
                                        poszukać sobie innego schronienia, choćby na dnie piekła. Ale do dna mam
                                        jeszcze daleko i zanim tam trafię, mam jeszcze dużo czasu, och bardzo dużo
                                        czasu.
                                        I tak jak przed chwilą chciałam lecieć i własnym sweterkiem jak szmatą od
                                        podłogi wybrać całą święcono wodę z moją śliną, by nie zabrudzić
                                        świętokradztwem moim jakiejś babinki poskręcanych paluszków, tak teraz niech
                                        zatroszczy się o to Twoja służba kościelna, Ojcze mój niedobry.
                                        Żegnaj"

                                        T.Tryzna, "Panna Nikt"
                                        • bazylka9 Re: samotność 21.05.05, 19:07
                                          "Czasem
                                          pogadałby człowiek
                                          sam ze sobą..
                                          Ale gdzież tam,
                                          ja mu pytanie a on mi dwa"
                                          Pozdrawiam Was słonecznie :)
                                          • aneta10ta Re: samotność 21.05.05, 22:11
                                            A odpowiedzi! Te dopiero się mnożą jak króliki na wiosnę.
                                            Aneta
                                            • bazylka9 Re: samotność 21.05.05, 22:30
                                              Masz Aneto rację. Odpowiedzi jest wielokrotnie więcej. Samotność byłaby do
                                              zniesienia, gdyby ją na 100% zaakceptować. Może kiedyś mi sie to uda? Narazie
                                              cierpię z jej powodu bo mam jej za dużo.
                                          • marenta Re: samotność 22.05.05, 00:22
                                            "świadomość człowieka to jakby kierowca ciężarówki z ogromną przyczepą, który
                                            nie wie co znajduje się w tej przyczepie, ale nie może się zatrzymać i zajrzeć
                                            pod plandekę, więc musi jeździć po różnych okropnych wertepach i odgadywać po
                                            zachowaniach ciężarówki rodzaj ładunku, jego ciężar, itd. Więc trzeba
                                            ryzykować, ale jednocześnie trzeba być bardzo ostrożnym, bo przecież w każdej
                                            chwili grozi nam katastrofa. (...) mogę sobie jechać drogą ubitą kołami innych
                                            ciężarówek, najlepiej autostradą, razem z milionami takich samych jak ja, ale
                                            że na tej drodze nigdy się nie doweim, kim naprawdę jestem i zdechnę tak samo
                                            głupia, jak się urodziłam"
                                            Panna Nikt, T.Tryzna
                                  • aspolecznie Re: samotność 20.05.05, 18:54
                                    marenta napisała:

                                    > nie, to jest Twój problem, to Ty jesteś słaba, to Ty zdecydujesz jak się za
                                    > chwilę zachowasz

                                    a nie przyszło ci na myśl,że Ona może być po prostu dobra i nie chcieć przyjąć
                                    zasad walki o swoje "miejsce w szeregu" ustanowionym przez to społeczeństwo w
                                    którym przyszło jej żyć?
                                    • marenta Re: samotność 20.05.05, 18:59
                                      dobra dla ludzi a czy dobra dla siebie?
                                      • aspolecznie Re: samotność 20.05.05, 19:03
                                        marenta napisała:

                                        > dobra dla ludzi a czy dobra dla siebie?

                                        dobra dla ludzi a słaba by walczyć o "swoje miejsce w szeregu",czyli dobra dla
                                        innych kosztem dobra swojego
                                        • marenta Re: samotność 20.05.05, 19:07
                                          > dobra dla innych kosztem dobra swojego
                                          masochistka
                                          • aspolecznie Re: samotność 20.05.05, 19:14
                                            marenta napisała:

                                            > > dobra dla innych kosztem dobra swojego
                                            > masochistka

                                            czemu akurat od razu taka fachowo-naukowa nazwa-diagnoza?
                                            przecież nie napisała, ze samotność sprawia jej rozkosz
                                            gdyby była masochistką to nie miałaby problemu ze znalezieniem sadysty
                                            • marenta Re: samotność 20.05.05, 19:17
                                              no to jak daje się gnębić bo nie umie się bronić, to nie robi tego z dobroci
                                              • aspolecznie Re: samotność 20.05.05, 19:28
                                                marenta napisała:

                                                > no to jak daje się gnębić bo nie umie się bronić, to nie robi tego z dobroci

                                                po raz ostatni prostuję twoje "skrzywienie"
                                                pisałam o dobroci
                                                a czy ta dobroć wynika ze słabości to tego nie wiem
                                                jeśli Ty wiesz,że dobroć zawsze oznacza siłę to...czemu to forum istnieje?
                                                chcesz powiedzieć,że tu są przegrani słabeusze?
                                                • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 19:39
                                                  Dziękuję aspołecznie :)
                                                  • aspolecznie Re: samotność 20.05.05, 19:50
                                                    bazylka9 napisała:

                                                    > Dziękuję aspołecznie :)

                                                    :)))))
                                                    miło mi,ze jednak udzieliłam się społecznie
                                                    ale od czego są zasady jeśli nie od tego,żeby wiedzieć kiedy je złamać?
                                                  • marenta Re: samotność 20.05.05, 19:53
                                                    nic z tego nie rozumiem
                                                    znowu chciałam dobrze a wyszło źle
                                                    naprawdę nic nie rozumiem?
                                                  • marenta Re: samotność 20.05.05, 19:54
                                                    dlaczego Ty sama się nie broniłaś? dlaczego?
                                                  • marenta Re: samotność 20.05.05, 19:55
                                                    a mnie skopcie
                                                • marenta Re: samotność 20.05.05, 22:47
                                                  podobno dobro nie wie, że jest dobrem, z Biblii chyba
                                                  ale ja myślę, że dobre uczynki muszą być wynikiem naszej woli, a nie
                                                  manipulacją poczuciem winy i krzywdy,
                                                  co dobre, co złe, dajmy juz temu spokój, chodzi o to, że trzeba być najpierw
                                                  asertywnym, (czy tylko dla mnie to słowo tak zachłystuje?)
                                            • marenta Re: samotność 20.05.05, 20:21
                                              > > > dobra dla innych kosztem dobra swojego

                                              to prawda Bazylko?
                                    • marenta Re: samotność 20.05.05, 20:10
                                      > a nie przyszło ci na myśl,że Ona może być po prostu dobra i nie chcieć
                                      przyjąć
                                      > zasad walki o swoje "miejsce w szeregu" ustanowionym przez to społeczeństwo w
                                      > którym przyszło jej żyć?

                                      Bazylko czy aspołeczny ma rację?
                    • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 21:52
                      bazylka9 napisała:

                      > Ogólnie jest ch.... i nic na to nie poradzę.
                      Weź na przeczekanie.
                      Aneta
                • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 21:51
                  Bardzo ryzykowne sugestie. Ludzie mają różniste sumienia. Zasady muszą być!
                  Aneta
                • marenta Re: samotność 20.05.05, 17:53
                  a czy to nie wszystko jedno w Tobie, czy poza Tobą? jesteśmy jakąś sumą
                  energii, sumą świadomości, o całej reszcie nic nie możemy powiedzieć, wspólnie
                  tworzymy to źródło, z którego czerpiemy
                  Mój ojciec chrzestny zawsze mówił, nie oddawaj mi, pomóż komuś następnemu
                  • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 22:15
                    marenta napisała:

                    > Mój ojciec chrzestny zawsze mówił, nie oddawaj mi, pomóż komuś następnemu
                    Podobnie mawiał Dżizes i jeszcze parę osób.
                    Aneta
                    • marenta Re: samotność 20.05.05, 22:26
                      czyzbyś i w tych słowach "węszła" coś złego? ;)
                      pozdrawiam
                      • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 22:32
                        To jeden z przejawów dobra.
                        Aneta
                        • marenta Re: samotność 20.05.05, 23:07
                          węszenie zła?:) znaczy się wiary też trzeba się pozbyć? :)
                          • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 23:18
                            Aneta napisała:
                            Marenta napisała:
                            > Mój ojciec chrzestny zawsze mówił, nie oddawaj mi, pomóż komuś następnemu
                            >>Podobnie mawiał Dżizes i jeszcze parę osób.
                            To jest jeden z przejawów dobra. Zgadzam się z Twoim chrzestnym i Dżizesem.
                            Aneta


                            • bazylka9 Re: samotność 20.05.05, 23:42
                              Trudno określić co to jest to "dobro". Każdy ocenia przez swój punkt widzenia.
                              Dla mnie dobrem jest żyć tak, aby innym nie szkodzić. Nie tylko to zresztą.
                              Jeśli dobro czeka na wdzięczność to nie jest dobrem.
                              • marenta Re: samotność 20.05.05, 23:57
                                a potrafisz być dla siebie samej dobra bez czekania na swoją własną
                                wdzięczność? :)
                                • aneta10ta Re: samotność 21.05.05, 11:16
                                  Ja tak, nawet wkalkulowawszy karę, jaka na mnie spotka po skonsumowaniu
                                  słodkości.
                                  Aneta
                              • aneta10ta Re: samotność 21.05.05, 11:12
                                bazylka9 napisała:

                                > Jeśli dobro czeka na wdzięczność to nie jest dobrem.
                                lecz szantażem.
                                Aneta
              • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 21:48
                aspolecznie napisał:

                > "Bog" jawi się jedynie jako....pewien wytwór
                > ludzkiej,wielokulturowej,wielonarodowej cywilizacji i ewolucji umysłu
                ludzkiego
                > .
                > po to, aby człowiek jednak się "nie zagubił" w tych swoich rozterkach i
                > poszukiwaniach.
                > Boga?
                > samego siebie?
                > sensu istnienia?
                Dobra w sobie.
                Aneta
                • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 21:57
                  aneta10ta napisała:

                  > aspolecznie napisał:
                  >
                  > > "Bog" jawi się jedynie jako....pewien wytwór
                  > > ludzkiej,wielokulturowej,wielonarodowej cywilizacji i ewolucji umysłu
                  > ludzkiego
                  > > .
                  > > po to, aby człowiek jednak się "nie zagubił" w tych swoich rozterkach i
                  > > poszukiwaniach.
                  > > Boga?
                  > > samego siebie?
                  > > sensu istnienia?
                  > Dobra w sobie.
                  > Aneta

                  a zasady?
                  przecież aby było "dobro w sobie" te zasady powinny być też dobre.
                  a jak je zachować kiedy wokół jest ogólnie ch...?
                  można wtedy albo się poświęcać albo być aspołecznym...ze swoimi
                  zasadami "dobrymi w sobie"
                  • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 22:10
                    aspolecznie napisał:

                    > a zasady?
                    > przecież aby było "dobro w sobie" te zasady powinny być też dobre.
                    Są wytworem społecznym, zniewalającym jednostkę.
                    > a jak je zachować kiedy wokół jest ogólnie ch...?
                    Albo rybka, albo pipka.
                    > można wtedy albo się poświęcać albo być aspołecznym...ze swoimi
                    > zasadami "dobrymi w sobie"
                    Nie przepychaj mnie w stronę filozofii _ zasadami dobrymi w sobie_, bo mam o
                    niej mizerne pojęcie, więc na kruchy lód nie wlezę. Wiesz, że mówię o _dobru we
                    mnie_.
                    W zasadzie masz rację. Teoria alistów kreśli trzecią drogę dla tych, którzy
                    podążają mimo zasad, kierując się własnymi powodami. A może to oni przecierają
                    szlak ku ..?
                    Aneta

                    • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 22:17
                      aneta10ta napisała:

                      > W zasadzie masz rację. Teoria alistów kreśli trzecią drogę dla tych, którzy
                      > podążają mimo zasad, kierując się własnymi powodami. A może to oni
                      przecierają
                      > szlak ku ..?
                      > Aneta
                      >

                      Aneto,
                      wiesz coś więcej o tej "trzeciej drodze"?
                      nie znam teorii alistów.
                      nie znam żadnej teorii.
                      idę swoją własną drogą i wiem tylko tyle,że nie ma innego wyjscia jak
                      właśnie ...trzymajac się pewnych zasad podążać ku....
                      • aneta10ta Re: samotność 19.05.05, 22:30
                        aspolecznie napisał:

                        > Aneto,
                        > wiesz coś więcej o tej "trzeciej drodze"?
                        To szarość pomiędzy czernią a bielą.
                        > nie znam teorii alistów.
                        Przykład: rozkwasił ojcu nos, ALE uczynił to pod wpływem gwałtownego ataku
                        furii, a nie ze zlej woli.
                        > nie znam żadnej teorii.
                        Czasem przeczytam to lub tamto, lecz niczego nie udaje mi się na stałe
                        uwewnętrznić. Wcześniej czy później zaczynam krecią robotę. Jak dotąd nie
                        ostało się nic.
                        > idę swoją własną drogą i wiem tylko tyle,że nie ma innego wyjscia jak
                        > właśnie ...trzymajac się pewnych zasad podążać ku....
                        Aha, ale to takie męczące i trudne. Czasem marzy mi się brodaty guru.
                        Któregoś z poetów międzywojnia pytano, czy interesuje się polityką. Odparł:
                        nie, od tego mam Piłsudskiego.
                        Aneta

                        • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 22:47
                          aneta10ta napisała:

                          > Aha, ale to takie męczące i trudne. Czasem marzy mi się brodaty guru.

                          mam podobne marzenie

                          > Któregoś z poetów międzywojnia pytano, czy interesuje się polityką. Odparł:
                          > nie, od tego mam Piłsudskiego.
                          > Aneta
                          >

                          też bym chciała powiedzieć, że od tego to mam....
                          tylko że wtedy może bym się zanudziła na śmierć?
                          poetką nie jestem a inne talenty,jeśli takowe nawet były,to jakoś się rozmyły
                          • bazylka9 Re: samotność 19.05.05, 22:53
                            Dla mnie droga ku... to droga ku śmierci. Szłam nią poprzez samobójstwo
                            (niedokonane). Wtedy myślałam, że jedyna to droga. Teraz wiem, że nie. Nie chcę
                            wracać do tego, dlatego pisałam, że to koszmarne. Przepraszam.
                            • aspolecznie Re: samotność 19.05.05, 23:01
                              bazylka9 napisała:

                              > Dla mnie droga ku... to droga ku śmierci. Szłam nią poprzez samobójstwo
                              > (niedokonane). Wtedy myślałam, że jedyna to droga. Teraz wiem, że nie. Nie
                              chcę
                              > wracać do tego, dlatego pisałam, że to koszmarne. Przepraszam.

                              przecież i tak wszyscy idziemy ku...śmierci, ale to co jeszcze ważniejsze i
                              nieprzemijające to miłość jaką razem z sobą niesiemy idąc ku...
                              i to jest życie właśnie
                              • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 10:10
                                aspolecznie napisał:

                                > przecież i tak wszyscy idziemy ku...śmierci, ale to co jeszcze ważniejsze i
                                > nieprzemijające to miłość jaką razem z sobą niesiemy idąc ku...
                                > i to jest życie właśnie
                                Cymesik!
                                Aneta
                              • marenta Re: samotność 20.05.05, 17:37
                                aspołeczna miłość?;)
                            • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 10:07
                              bazylka9 napisała:

                              > Przepraszam.
                              Za co..?
                              Aneta
                          • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 10:05
                            aspolecznie napisał:

                            > też bym chciała powiedzieć, że od tego to mam....
                            > tylko że wtedy może bym się zanudziła na śmierć?
                            Z pozyskanym czasem dałoby się zrobić parę fajnych rzeczy. To nie problem nudy,
                            lecz umiejętności uznania nieomylnego autorytetu.
                            > poetką nie jestem a inne talenty,jeśli takowe nawet były,to jakoś się rozmyły
                            Odczuwasz potrzebę posiadania talentu??? Po co Ci toto? Komu się dostał,
                            przeklął.
                            Aneta
                            • marenta Re: samotność 20.05.05, 17:39
                              bo fajnie byłoby wykrystalizować swój krzyż wokół tego talentu, to jakaś prawda
                              o człowieku dla innych
                              • aspolecznie Re: samotność 20.05.05, 18:36
                                marenta napisała:

                                > bo fajnie byłoby wykrystalizować swój krzyż wokół tego talentu, to jakaś
                                prawda
                                >
                                > o człowieku dla innych

                                chyba o to chodzi
                                bez talentu "znikasz" niezauważony/a choć przecież ten sam "wykrystalizowany
                                krzyż" jest udziałem obu

                                ale zauważyłam ciekawostkę
                                "niezauważona" Ania nie ma nic popularno-książkowego do napisania na temat
                                samotności?
                                jeśli nie ma nic do powiedzenia w tym temacie to cóż może wiedzieć o człowieku?
                                czy bez poznania samotności możliwe jest odnalezienie głębi człowieka w sobie i
                                innych?
                                gdzie wtedy rodzi się miłość?
                                ta wykrystalizowana jak krzyż?
                                w obowiązku i popędzie?
                              • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 21:26
                                O prawdę o Tobie zatroszczą się sami inni. Spokojna głowa. Nie popuszczą.
                                Aneta
                                • marenta Re: samotność 20.05.05, 22:04
                                  prawda dla nich i dla mnie oczywiście

                                  > O prawdę o Tobie zatroszczą się sami inni. Spokojna głowa. Nie popuszczą.
                                  ale faktycznie, bardziej chodzi tu o postawienie pytania, niż o uzyskanie
                                  odpowiedzi, przynajmniej tak powinno być:)
                                  • aneta10ta Re: samotność 20.05.05, 22:24
                                    marenta napisała:

                                    > prawda dla nich i dla mnie oczywiście
                                    Tak się nie da. Kiedy Ci pokażą wymalowany konterfekcik, możesz natychmiastowo
                                    wykonać przewrotkę.
                                    > > O prawdę o Tobie zatroszczą się sami inni. Spokojna głowa. Nie popuszczą.
                                    > ale faktycznie, bardziej chodzi tu o postawienie pytania, niż o uzyskanie
                                    > odpowiedzi, przynajmniej tak powinno być:)
                                    Najpierw padają odpowiedzi, a potem dostosowuje się pytania. Tak najczęściej
                                    bywa.
                                    Aneta
                                    • marenta Re: samotność 22.05.05, 03:11
                                      w sumie to ważny jest sam akt twórczy, jeżeli jest rzetelny, to ma sens, co
                                      najmniej dla jednej osoby
    • intrance Re: samotność 20.05.05, 20:28
      ja czuje filinig z kims w dalekim swiecie
      i nie wiem czy to jest takie dobre dla mnie
      bo serce czasem jeszcze bardziej boli kiedy
      pomysle ze nigdy sie nie spotkamy
      bo nie dam rady tam dotrzec

      ale najpierw musze dotrzec do samego siebie
      zbadac wszystkie moje leki ktore mnie ogarniaja
      i wmowic sobie ze tylko wydaja sie takie wielkie
      a wcale nie sa

      wierze w to ze skoro mozg potrafi przyjac ze jest nam zle
      to musi tez dac sie przeprogramowac w druga strone
      pewnie to troche potrwa ale sie da
    • ria2 Re: samotność 21.05.05, 00:44
      Mam podobnie. I co tu robić? Jak żyć?

      Bleeeee :-(
      Ria
    • mskaiq Re: samotność 21.05.05, 02:06
      Mysle ze powinnas zrobic wszystko aby przelamac ten brak uczucia do innych
      ludzi. Bardzo czesto sie pojawia sie taki brak filingu, jedyny sposob aby sie
      go pozbyc to zaczac nawiazywac kontakty z ludzmi wbrew temu uczuciu.
      Kiedy zaczniesz to robic, ten filng wroci, mysle ze masz racje ze bez niego
      jest bardzo trudno poradzic sobie w zyciu.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aneta10ta Re: samotność 21.05.05, 16:19
        mskaiq napisał:

        > Bardzo czesto sie pojawia sie taki brak filingu, jedyny sposob aby sie
        > go pozbyc to zaczac nawiazywac kontakty z ludzmi wbrew temu uczuciu.
        > Kiedy zaczniesz to robic, ten filng wroci
        Wolałabym, żebyś pofilingował ze mną z autentycznego zapotrzebowania, a nie pod
        przymusem, choćby własnoręcznym. A z powrotami to różnie bywa.
        Pozdrawiam
        Aneta

        • jioji Re: samotność 21.05.05, 22:43
          To zadawaj się z ludźmi zdrowymi, skoro lubisz autentyczne zapotrzebowania. Po
          co tutaj wchodzisz? Chyba po to, żeby drwić z ludzi z problemami. Niektórzy
          muszą sie przłamywać i zmuszać się do życia i mieć nadzieje, że będzie lepiej.
          Jak wolisz innych ludzi to przebywaj z nimi, a nie dołuj smutnych.
          • wajla25 Re: samotność 21.05.05, 22:48
            kogo dotyczy twoja wypowiedź jjo...?
            • aneta10ta Re: samotność 21.05.05, 23:10
              Też tak mam, że jak się wścieknę, wychodzi mi niezbornie.
              Aneta
              • jioji Re: samotność 22.05.05, 11:49
                Jak się nie wsciekniesz także.
            • jioji Re: samotność 22.05.05, 11:52
              wajla25 napisała:

              > kogo dotyczy twoja wypowiedź jjo...?

              aneta10ta, wyj...... taki trudno sie domyślić skoro pod jej tekstem była zapisana?
              • bazylka9 Re: samotność 22.05.05, 14:18
                "Samotność- nikogo o nią nie wiń.
                Ona przyszła od środka"
                • aspolecznie Re: samotność 22.05.05, 16:03
                  bazylka9 napisała:

                  > "Samotność- nikogo o nią nie wiń.
                  > Ona przyszła od środka"

                  a jak "weszła" do tego środka?
                  razem z narodzinami?
                  gen samotności?
                  • bazylka9 Re: samotność 22.05.05, 22:18
                    Może i gen samotności.
                    Odkąd pamiętam, zawsze ją odczuwałam.
                    • aspolecznie Re: samotność 22.05.05, 22:33
                      bazylka9 napisała:

                      > Może i gen samotności.
                      > Odkąd pamiętam, zawsze ją odczuwałam.

                      a może ten gen to poczucie odrzucenia?
                      małe inteligentne dzieci chyba zdają sobie w jakiś sposób sprawę, że
                      są "niechciane".
                      a czy "niechciane" inteligentne dziecko może nie popaść w smutek z tego powodu?
          • an_a1 Re: samotność 21.05.05, 23:03
            Mask.. wie, że nie potrzebuje się przede mną bronić.
            Aneta
    • aspolecznie Re: samotność 22.05.05, 22:44
      samotność i smutek-siostry dwie,a może i bliźniaczki nawet

      ale Ria i Bazylka to chyba jedna osoba?
      • bazylka9 Re: samotność 22.05.05, 22:58
        Masz rację z odrzuceniem, ale ile można o tym myśleć? Do końca zycia będzie się
        to wlekło? Teraz też jestem odrzucana i często nie wiem z jakiego powodu. Coś
        musi być co to powoduje. Nie wiem co to jest. Zresztą nieważne może już..
        Nie jestem Rią. Jestem pojedyńcza.
        Pozdrówka.
        • aspolecznie Re: samotność 23.05.05, 09:43
          bazylka9 napisała:

          > Masz rację z odrzuceniem, ale ile można o tym myśleć? Do końca zycia będzie
          się
          > to wlekło? Teraz też jestem odrzucana i często nie wiem z jakiego powodu. Coś
          > musi być co to powoduje. Nie wiem co to jest. Zresztą nieważne może już..
          > Nie jestem Rią. Jestem pojedyńcza.
          > Pozdrówka.

          Bazylko
          a może zaakceptujesz tą swoją "inność" powodującą poczucie odrzucenia?
          inność też może być piękna i potrzebna.
          potrzebna tym "nie innym",aby im przypominać o....
          chociażby o tym, że człowiek oprócz roli społecznej jest przede wszystkim OSOBĄ
          JEDNOSTKOWĄ i NIEPOWTARZALNĄ
          i nie każdemu jest dane mieć tego świadomość.
          Ty już tą świadomość masz i powinnaś to "odrzucenie" potraktować jako
          WYRÓŻNIENIE swojej osobowości z tłumu bylejakiego,który zadowala się.....
          chyba wiesz co wstawić w miejsce tych kropek.
          • ania20055 Re: samotność 23.05.05, 10:05
            aspolecznie napisał:

            człowiek oprócz roli społecznej jest przede wszystkim OSOBĄ
            >
            > JEDNOSTKOWĄ i NIEPOWTARZALNĄ
            > i nie każdemu jest dane mieć tego świadomość.
            > Ty już tą świadomość masz i powinnaś to "odrzucenie" potraktować jako
            > WYRÓŻNIENIE swojej osobowości z tłumu bylejakiego,który zadowala się.....
            > chyba wiesz co wstawić w miejsce tych kropek.



            ja bym raczej doradzila ci, przezycie swojej samotnosci we wspolnocie z innymi
            ludzmi, poniewaz wszyscy jesresmy w jakis sposob samotni. zadna ludzka milosc
            nie jest w stanie tego faktu zmienic. mysle ze jedynie poczucie wspolnoty ze
            wszystkimi ludzmi tym. "tlumem" jak ich ktos bezdusznie nzwal, moze przyniesc
            jakas wewnetrzna radosc pomimo smutku osamotnienia.
            a co do odrzucenia...to nie przejmuj sie, znajdziesz takich jak ty
            - odrzuconych - i podtrzymacie sie. twoja sytuacja nie jest tak wyjatkowa jak
            myslisz.
            • aspolecznie Re: samotność 23.05.05, 10:10
              ania20055 napisała:

              > ja bym raczej doradzila ci, przezycie swojej samotnosci we wspolnocie z innymi
              > ludzmi, poniewaz wszyscy jesresmy w jakis sposob samotni. zadna ludzka milosc
              > nie jest w stanie tego faktu zmienic. mysle ze jedynie poczucie wspolnoty ze
              > wszystkimi ludzmi tym. "tlumem" jak ich ktos bezdusznie nzwal, moze przyniesc
              > jakas wewnetrzna radosc pomimo smutku osamotnienia.

              idź do kościoła
              tam znajdziesz swoją wspólnotę,o której piszesz "tym tłumem" oraz "miłość" o
              jakiej śnisz i marzysz, aby zabić w sobie samotność

              żegnam i nie odpiszę
              • bazylka9 Re: samotność 23.05.05, 21:34
                Dzięki za wszystkie wypowiedzi. Mam wiele do analizowania Waszych myśli, zdań,
                uczuć,emocji. Wszystkie cos dają, aczkolwiek mam swoich "ulubionych" tutaj,
                którzy dają mi każdym swoim zdaniem jakby radość. Nie tylko w tym wątku.
                Trzymajcie się. Pozdrawiam.
                • marenta Re: samotność 23.05.05, 21:40
                  gdzie idziesz?
                  • bazylka9 Re: samotność 23.05.05, 21:49
                    Pomyślałam, że już nie będę przynajmniej w tym wątku nic juz pisać bo ... nie
                    wiem co. Brak weny. :)
                    • marenta Re: samotność 23.05.05, 21:54
                      szkoda:)
                      miałam marzenie, że odpowiesz: do ludzi:P
                      byłoby ładnie:)
                      pozdrawiam
                      • bazylka9 Re: samotność 23.05.05, 22:00
                        Wolę Was czytać. Gdy coś przyjdzie mi go głowy to oczywiście odpowiem ludziom bo
                        czytam różne wątki. Wielu Was tu mądrych ludzi i jestem pod wrażeniem..
                    • aneta10ta Re: samotność 23.05.05, 22:18
                      Lubię Cię!
                      Aneta
                      • marenta Re: samotność 23.05.05, 22:34
                        chcesz, żeby ten forum umarł?!
                        • aneta10ta Re: samotność 24.05.05, 07:01
                          Lepsze naturalne zejście niż śmierć z nudów.
                          Aneta
                          • wajla25 Re: samotność 24.05.05, 21:35
                            Ano.. Radźcie sobie bezemnie. Sorry. Nie mam siły. Nie ważne co myśliście.
                            Napewno o czymś co jest mi obce. Nie mam siły o tym myśleć...
                            Przepraszam. Pieprzę to wszystko. Szukajcie.Wybaczcie.Zapomnijcie.
                            • aneta10ta Re: samotność 25.05.05, 00:10
                              I co się nadymasz jak trębacz przed hejnałem?
                              Toć na Forumie demokracja: można bywać, ale przymusu nie ma.
                              A nawroty to Forumowa specjalność.
                              Aneta
      • ria2 Re: samotność 22.05.05, 23:06
        Witam Aspolecznie i Bazylkę!

        Samotność jest oczywiście jedną z przyczyn smutku, choć - moim przypadku -
        tylko jedną.

        Nie, nie jestem Bazylką, choć możliwość takiego porównania, potwierdza tylko
        moją teorię: "nic nowego pod słońcem". Szkoda tylko, że mnie to nie pociesza.

        Ria
    • bazylka9 Re: samotność 23.05.05, 22:45
      Nie umrze. Może zniknie tylko na jakis czas, ale nas przybywa przecież, a więc..
      "Samotność w tłumie" to znane powiedzenie ale na żywo głupio komuś powiedzieć
      "jestem samotny w środku". Tutaj łatwiej było i nie żałuję, że to powiedziałam.
      Myślę, że i innym przyda sie ten wątek (jeśli juz się nie przydał). Dlatego
      wiem, że nie umrze..
    • bazylka9 Re: samotność 24.05.05, 22:10
      Wajla25 to ja bazylka9. Tak jakoś wyszło. papappa. żegnajcie
    • marenta Autoportret, Kępiński na bezsenność;). Pozdrawiam 25.05.05, 02:37
      Zrozumienie drugiego człowieka, wczucie się w jego przeżycia, a nawet sam
      kontakt z nim, zmniejsza zazwyczaj napięcie uczuć negatywnych

      Może jest to klęską człowieka, że gdzie ma on najwięcej kontaktów ze światem
      otaczającym, tj. z innymi ludzmi, tam porusza się najmniej pewnie

      Każdy kontakt z otoczeniem jest swoistą walką: zwyciężę ja lub zwycięży
      otoczenie

      Człowiek wchodząc w przestrzeń wspólną musi wyrzec się swej intymności, od
      momentu wejścia w ludzką wspólnotę jest on skazany na to, że każdy jego ruch,
      każde słowo i każdy gest będą oceniane przez innych ludzi

      Skazani jesteśmy na swą strefę intymności, nie możemy wyśpiewać tego co
      czujemy, i zawsze jest w nas trochę z ogórka Gałczyńskiego, ogórka, "który nie
      śpiewa".

      Nie można drugiego człowieka obserwować, nie działając na niego

      Tęsknota za bliskim i intymnym kontaktem z drugim człowiekiem może być
      silniejsza u tych, którzy od początku swego życia tego kontaktu byli pozbawieni

      Większy wpływ na nastrój ma ton i barwa głosu niż treść wypowiadanych słów

      Zrozumienie drugiego człowieka nie rozgrywa się tylko na płaszczyźnie
      intelektualnej, może nawet ważniejsza jest płaszczyzna uczuciowa

      Nie należy bać się w czasie rozmowy przerw-długich nieraz chwil milczenia.
      Cisza w kontakcie intymnym jest prawie zawsze ciszą twórczą, w której coś się
      dzieje, czasem więcej niż w trakcie działania, tj. mówienia. Spięcia
      emocjonalne, przeskoki w sposobie patrzenia na siebie dokonują się właśnie w
      ciszy

      U człowieka występuje zawsze pewien niedosyt, za moało mu jest tego, co jest,
      chciałby świat zmieniać, narzucać mu własne struktury czynnościowe

      Problem, gdzie postawić granicą buntu przeciw własnemu losowi, jest jednym z
      najtrudniejszych problemów każdego człowieka

      Człowiek, któryw życiu doznał prawie wszystkich nieszczęść, potrafii się już
      tylko uśmiechać

      Uczucia są głównym czynnikiem kształtującym wewnętrzną hierarchię wartosci

      Po przezwyciężeniu własnego oporu i oporu otoczenia czuje się smak życia

      Gdyby życie było rajem możnaby było obejść się bez lęku i bólu

      Zasadnicze postawy uczuciowe ("do" i "od" - kocham i nienawidzę) realizować
      się mogą tylko w stosunku do drugiego człowieka. Z nim można złączyć się w
      akcie seksualnym i jego można życia pozbawić, osiągając w ten sposób szczytowe
      punkty tychże postaw. Dlatego stosunek do drugiego człowieka ma w sobie utajoną
      ambiwalencję (kocham i nienawidzę). Dlatego drugi człowiek zmiejsza napięcie
      lękowe, a jednocześnie je mobilizuje.

      U podłoża postawy "do" tkwi prawo zachowania życia gatunku, a u podłoża
      postawy "od" - prawo zachowania życia własnego

      Pogodnemu nastrojowi towarzyszy postawa "do", świat przyciąga, a smutnemu -
      postawa "od", swiat odpycha.

      Postawa "od" wymaga większej mobilizacji energii ze strony ustroju niż
      postawa "od"

      W zabawie jest się raz na górze, a raz na dole, raz wydaje się rozkazy, a raz
      się ich słucha, dzięki czemu znikają cechy wynikające z pochyłej płaszczyzny
      stosunku do otoczenia - despotyzm i zbytnia uległosc

      niezgodność między dystansem rzeczywistym a marzeniowym powoduje, że ludzie
      odczuwają pustkę wokół siebie, mimo że otoczeni są ludżmi

      ---
      Wyładowanie agresji nie jest lekarstwem na uczucia negatywne

      Nienawiść na ogół nie może być wyładowana, a jeśli nawet jest to możliwe, jest
      ona nienasycona. Każde wyładowanie zwiększa jeszcze jej ładunek.

      Nie można stale kogoś nienawidzić, stwarza to zbyt długotrwałą mobilizację
      ustroju do walki; stałe napięcie wewnątrzne prowadzi w końcu do zmęczenia i
      spadku sił

      Agresja łączy się z autoagresją




      • aspolecznie Re: Autoportret, Kępiński na bezsenność;). Pozdra 25.05.05, 08:30
        mądry ten Kępiński
        niestety nie spotkałam nigdy tak mądrego człowieka
        a wydaje mi się być ważne zgodność tego co się pisze ze zgodnością swojego
        życia według tego co się pisze
        • marenta Re: Autoportret, Kępiński na bezsenność;). Pozdra 25.05.05, 15:12
          psychiatra - humanista
          nie żyje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka