kasiolda
06.10.04, 15:38
dzien ogolnie byl fajny,ale do czasu...nie wiem co sie stalo ale tato zaczal
robic mi uwagi ze jestem gruba i za duzo jem,zjadlam jablko,potem po godzinie
brzoskwinie a on ze znowu jem...potem zjadlam obiad no i oczywiscie tez
krzywo sie patrzyl..no to zpaytalam sie czy mam wogole nic nie jesc..zaczal
mi wmiawac ze jem duzo i czesto..wkurzylam sie i powiedzialam zeby sie ode
mnei odczepil..obrazil sie i powiedzial ze nie bedzie sie do mnie
dozywal..nie mam pojecia co mu sie ubzduralo tak nagle..do poludnia wszystko
bylo ok...przyzwyczailam sie juz ze moiw do mnie gruba,chociaz tez mi jest
przykro i czasem mowie ze nie chce zeby tak do mnie mowil..ale wczesniej nie
zloscil sie nie mial pretensji ze jem..o co chodzi???
i to wszystko mnie zabolalo..najblizsza mi osoba..mialam ochote poplakac
sobie i objesc sie,ale powiedzialma o nie..ja ci pokaze...schudne i juz nie
powiesz do mne gruba...teraz mam motywacje...
dalej jest mi smutno..ale bede twarda,skoro nie hce ze mna gadac,trudno,swiat
nie konczy sie na tym,nie zamierzam spelniac niczyich oczekiwan..juz
nie..jezeli kocha mnie za to ze jestem grzeczna dziewczynka i slucham sie
rodzicow a nie za to ze po prostu jestem,coz..mowi sie trudno...