tezniemogeztymsobieporadzic
08.10.04, 05:45
Od dluzszego czasu niby jestem szczesliwy, ale drecza mnie wyrzuty sumienia,
bo nie jednej osobie wyrzadzilem duza krzywde. Zrozumialem moze troche po
niewczasie, ze w zyciu nie moga spelniac sie wszystkie zyczenia. Zycie moze i
jest piekne, ale chcialem by bylo ono jak sen, do ktorego sam napisze
scenariusz.
Z mojego punktu widzenia nie zakladal on niczyjej krzywdy, ale wlasnie
dlatego ze tylko z mojego punktu widzenia co bylo bardzo egoistyczne,
odwrocilo sie to przeciwko mnie. Wpadlem w depresje. Trwala ona dlugo, ale
powoli juz z niej wychodze.
A wychodzilem z niej niekonwencjonalnymi metodami niegodnymi pochwaly, o
ktorych nie chce tu pisac. W kazdym razie to one wlasnie sprawily, ze nimi
jeszcze kogos dodatkowo ranilem. Zdaje sobie z tego sprawe, i zdawalem juz
wtedy, ale nie umialem sobie z tym inaczej poradzic. Sprawy sercowe... Jak by
inaczej. Dopadaja nas niezaleznie od wieku i malo kto chyba potrafi sobie z
nimi poradzic. Sam do siebie czuje obrzydzenie bo postepowalem niezgodnie ze
swoimi zasadami. Z jednej strony ciesze sie ze zroumialem to i postanowilem i
potrafie sie opamietac, ale z drugiej strony te wyrzuty... Jak ich sie pozbyc
i naprawic swe bledy????????????????
Pozdrawiam