Dodaj do ulubionych

tzw. docieranie sie

12.10.04, 16:54
Ciekawi mnie,czy to co sie dzieje w moim zwiazku od kiedy mieszkamy razem to
normalne docieranie sie czy raczej wlasnie rozpada sie moj zwiazek.
Norma to codzienna klotnia o byle co, chec postwienia na swoim za wszelka
cene,niechec do kompromisow ("bo ja mam tak w zwyczaju"),jak rowniez zanik
romatycznych wieczorow.
trudno tak opisac co sie dzieje,jak to bylo u Was?tez mysleliscie\myslalyscie
ze to juz koniec?ze jednak do siebie nie pasujecie?ze nie uda sie wypracowac
jakiejs normalnosci?
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: To nie docieranie.. 12.10.04, 17:18
      to jest walka o władzę. On chce przewodzić dowodzic w domu. Jeśli przegrasz tę
      walkę to będziesz jego prywatnym popychadłem na długo, obserwuj go i wyciagaj
      wnioski nie angażuj się w kłótnie.
      • Gość: speedymika Re: To nie docieranie.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 17:23
        no wlasnie,my dwa skorpiony...
        masz 100% racji.
        no ale jak bede ustepowac to chyba tylko utwierdze go w walce o wladze?
        ja w ogole nie mam cierpliwosci ani kobiecej intuicji....boje sie ze przegram z
        kretesem
        pzdr
    • megxx Re: tzw. docieranie sie 12.10.04, 19:21
      Wszystko wygląda ładnie jak spędza się pare godzin ze sobą, a potem każdy do siebie.
      Kiedy zaczyna się codzienność, związek szarzeje.
      Tylko od Was zależy, czy poddacie się temu, czy wypracujecie własny sposób na życie.
      Należałoby zacząć od rozmowy, ale tak by nie prowokować kłótni w pierwszym (ani
      w następnych) zdaniu, hasłem: "bo ty..."
      Każdy powinien mówić o swoich odczuciach i oczekiwaniach. Spróbujcie popatrzeć
      na siebie tak, jak mógłby Was zobaczyć zewnętrzny obserwator.
      Jeżeli obie strony wykażą dobrą wolę negocjacji(kompromisy są niezbyt dobre, bo
      ktoś musi ustąpić, a negocjacje mogą doprowadzić do takiej sytuacji, że obie
      strony są zadowolone), to możecie dogaać się w wielu szczegółach, wypracować
      Wasze wspólne stanowisko, waszą reakcję na wiele zdarzeń.
      Jeżeli zaś chcecie władzy, jedno chce zawładnąć drugim, to związek jest bez sensu.
      Często wyobrażamy sobie partnera, że będzie taki, a nie inny, tak, a nie inaczej
      będzie reagował, a potem złościmy się, że jest nie tak jak chcemy. (Dużo pisze o
      tym A. de Mello w "Przebudzeniu").

      Pocieszającym jest fakt, że prawie u wszystkich wspólne zamieszkanie nie
      przebiegało aż tak różowo jak się zapowiadało wcześnej.

      Życzę Wam powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka