kod_matrixa
09.07.18, 16:06
Psychologia skupia się jedynie na efekcie końcowym procesów zachodzących w mózgu (dane wyjściowe) z praktycznie zerową wiedzą o jego pracy, właściwościach i wielu nieznanych funkcjach (przepływ impulsów elektrycznych za pomocą neuronów itd. - dane wejściowe), i rzeczywistym wpływie tych czynników determinujących ww. dane wyjściowe, nazywane emocjami i ogólnie wszystkim tym, co określamy zachowaniem człowieka.
Implikacje takiego stanu rzeczy są brzemienne w skutkach i przypominają diagnostykę pojazdów samochodowych przez kierowcę, nie mającego pojęcia o mechanice i warsztacie samochodowym.
W efekcie mamy do czynienia z psychologami, którym wydaje się, że człowieka można "naprawić" samym nakierowaniem na inny tok myślenia (nauczeniem go innego sposobu myślenia i postępowania) lub tłumacząc mu cokolwiek, podpierając się logicznym myśleniem, kiedy już gołym okiem widać, że takie metody muszą być w ogromnej większości skazane na niepowodzenie.
Weźmy na warsztat taki "parametr" jak logiczne myślenie. Otóż człowiek nie może funkcjonować jedynie w oparciu o nie, ponieważ nie umiałby nawet uzasadnić swojej egzystencji (po co mam żyć i męczyć się, skoro i tak umrę, a moi potomkowie jak i cała ludzkość może skończyć tak jak dinozaury). Tu z pomocą przychodzą emocje, które jak powszechnie wiadomo potrafią bardzo mocno stać w sprzeczności z logicznym myśleniem i najwyraźniej spełniają swoją funkcję. Nie wnikam już głębiej w problem logiki jako takiej, która stanowi swego rodzaju wsparcie dla ludzkiej percepcji, ale w naturze może już nie mieć wszędzie zastosowania (mechanika kwantowa itp.).
Możliwe, że na poziomie anatomii mózgu istnieją pewne zabezpieczenia (swoiste simlocki), ograniczające procesy logicznego rozumowania w odniesieniu do pewnych sytuacji dla naszego dobra psychicznego i maniakalne oszukiwanie swojego mózgu (patrz bezowocne terapie) jest niczym bicie głową w mur. To tylko jeden z przykładów, ale podobnych problemów w odniesieniu do innych nieskutecznych lub co gorsza szkodliwych terapii zapewne jest bez liku.
No, ale co tam dla naszych nieustraszonych magistrów psychologii, nie takie rzeczy rozkmijają jak ludzki mózg - co prawda najbardziej skomplikowana rzecz w znanym nam wszechświecie, stanowiąca ogromne wyzwanie dla neurobiologów, neurochirurgów czy fizyków, ale nie dla takich fachowców. ;)
Reasumując, znowu kłania się brak naukowego podejścia i przygotowania tej dziedzinie oraz nieuchronne związane z nim dyletanctwo. To, że wyzwanie stojące przed psychologią (przynajmniej znaną nam w jej obecnym kształcie) przerasta ją o całe wieki świetlne, widać gołym okiem i z bardzo daleka. Z uwagi na fakt, jakie zadanie postawiono przed psychologią, trudno oprzeć się wrażeniu, że ten kto to zrobił albo był bardzo złośliwy albo miał bardzo osobliwe poczucie humoru. Jednak najprawdopodobniejszym wariantem wydaje się być ten, w którym on sam był takim samym dyletantem jak cała ta dziedzina.