szczesliwawa
19.10.04, 01:20
Witajcie. Jestem nowa na tym forum (od jakiegos czasu podczytuję, ale dopiero
teraz zdecydowałam sie napisać).
Wychodzę z kompulsywnego obżerania się. Powolutku. Jakimś cudem przekonałam
się, że zdrowsze (docelowo zdrowe) odżywianie się jest dla mnie fajne. Że
lubię soki owocowo-warzywne, zakupiłam sokowirówkę, co okazało się najlepszą
inwestycję ostatnich miesięcy, przestałam liczyc kalorie. Zmiany wprowadzam
stopniowo, zaczęłam od ograniczania cukru - przecież to świństwo jest,
krzywdę mi robi, więc po co ładować toto do kawy.... kawa bez cukru tez jest
dobra... Kanapki bez masła robi sie i szybciej i też są dobre... Oczywiście
codziennie, bez ograniczeń piję te naprawdę przepyszne świeże soki ze
wszystkiego, z czego się da. Poprawiły mi się cera, odpornosć i przemiana
materii ;-)
Wiecie co, tyle lat byłam gruba, jeden rok dłużej nie zrobi mi różnicy... nie
śpieszę się, nie muszę chudnąć 10 kilo miesiecznie. Nawet nie wiem, czy
cokolwiek schudłam, ale wiem, że napewno jestem zdrowsza. I z czasem trochę
tłuszczu pewnie gdzieś sobie pójdzie. A jeśli nigdy szczupła nie będę, też
sie świat nie zawali. Jeśli mam atak i muszę natychmiast cos pozreć w dużej
ilości, siadam i próbuję to przemyśleć... wiem, że brzmi to śmiesznie, ale u
mnie działa. I tak rozmawiam sama ze sobą, czy na pewno chcę się obeżreć. I
dlaczego. Może jestem po prostu głodna? Proponuję sobie pół litra soku,
przygotowanie chwilę trwa, piję powoli... jeśli nadal "muszę" cos zjeść,
próbuję z jakąs leciutką kanapką... jeśli i to nie zaspokaja, znowu ze sobą
gadam.I czasami costam pozeram, czasami z organizmem dochodzimy do wniosku,
że właściwie juz nie musimy jeść. jeśli żrę, no cóż, trudno. Nic sie złego
nie dzieje. Nie próbuję się karać, nie wymyslam sobie nagród w stylu
jedzeniowym (jak czekolada, taki manipulant przemysłu cukierniczego,
uzależniający i obrzydliwie słodki może być nagrodą - tak sobie tłumaczę) i
tak dalej. I, wiecie co, odkryłam, że naprawdę nie wszyscy muszą mnie lubić :-
) Jakoś jest mi nawet nieźle z tą świadomością :-)
Pozdrawiam Was gorąco i wierzę, że nam wszystkim uda się wygrzebać z BED
Sz