Dodaj do ulubionych

Poczucie winy

IP: 216.143.112.* 24.04.02, 23:42
To jest raczej pytanie do dziwczyn, a raczej do kobiet, ktore maja swoje
dzieci. Wciaz neka mnie poczucie winy w stosunku do swojej matki, ktora
obiektywnie ma calkiem niezle zycie (fak zostala sama po smierci ojca; ale ja i
moje rodzenstwo utrzymujemy z nia bliski kontakt). Faktem jest, ze nawe
wszystkich dziedzinach zycia odnioslam wiekszy od matki sukces, sama tez jestem
o wiele lepsza matka, wyroslam na osobe bardzo cieplo, majaca mase przyjaciol -
moja mama czuje sie samotna, twierdzi ze cale zycie przeharowala dlas nas...

Ja tez pracuje, i to duzo ale mam z tej pracy radosc i satysfakce; i nigdy mi
by na mysl nie przyszlo ze w jakikolwiek sposob poswiecam sie dla swoich
dzieci..
Wlasciwie, wrecz mam uczucie ze bylabym o wiele szczesliwsza osoba, gdybym
wychowana byla w mniejszym poczuciu winy...

Chyba potrzebowalam sie wygadac...

Dzieki za Wasze komentarze.

Elka
Obserwuj wątek
    • Gość: roseanne Re: Poczucie winy IP: *.sympatico.ca 25.04.02, 00:16
      moje dzieci wciaz sa male, ale decyzja o zostaniu w domu i wychowywaniu ich
      byla moja decyzja ,ktora sobie bardzo chwale.
      Qurcze, dla mnie to przywilej, ze moge z nimi byc, kiedy tego chca i ciagle
      jeszcze chca.
      Poswiecenie?
      przez mysl mi nie przeszlo.

      moze zmienie zdanie ,jak podrosna.
      pozdrawiam
    • Gość: kasia28 Re: Poczucie winy IP: *.atol.com.pl 25.04.02, 00:20
      To takie typowe: matka poświęcająca się dla dzieci a potem "kłujaca" je tym w
      oczy.
      Po pierwsze: nikt jej nie kazał mieć dzieci,
      po drugie: nie musiała się "zaharowywać" dla Was, wystarczyłoby gdyby Was
      tylko wychowała i dała miłość,
      po trzecie: to nie w porządku wypominać komuś coś co się dla niego zrobiło
      po czwarte: rodzice wychowują dzieci dla świata, nie dla siebie, więc dzieci
      nie musza im poswiecac swego życia-opieka, pomoc owszem, ale zadne oddawanie
      długu,
      Sama jestem matką i nigdy nie wypomniałam ani nie wypomnę dzieciom, ze
      poswieciłam im swoje życie, bo uważam, ze to iż je urodziłam było moja decyzją
      (sławetne zdanie: one sie na świat nie prosiły). Poza tym wiem, ze kiedys
      odejda, założą własne rodziny, bedą miały własny swiat, wiec po prostu nie
      poswiecam sie dla nich. Mam własny swiat, zainteresowania i staram się skupic
      bardziej na swoim małżeństwie, bo ono mi pozostanie, gdy dzieci odejdą. To nie
      znaczy, ze się nimi nie zajmuję: kocham Je, daję im poczucie bezpieczeństwa,
      bawię się z Nimi i uczę, rozmawiam itd, dbam o podstawowe sprawy, ale nie
      wyrzekam sie siebie dla nich. Od poczatku uczę Je, ze matka tez człowiek i ma
      swoje prawa, do odpoczynku i swego swiata też. I one to akceptują, tak jak ja
      akceptuję ich prawa.
      Więc nie powinnaś się czuć źle, mieć wyrzutów sumienia, jesli tylko masz z nia
      kontakt, moze ona na Ciebie i innych liczyć w kazdej chwili, nie zaniedbujesz
      jej. Winnaś jej szacunek i wdzieczość za wychowanie, ale nie musisz całować
      jej po rękach i padać plackiem na twarz.
      I jeszcze dam Ci przykład jak poradzić sobie z samotnością. Babcia mojego
      męża, 83-letnia kobiecina, 5-ro dzieci, każde w innym mieście, odwiedzaja ja
      kiedy mogą, wnuki też. Ale na codzień ona ma koleżanki, kilka pań w mniej
      więcej Jej wieku, które wpadają do Niej od czasu do czasu i zawsze w niedzielę
      na kawkę. Wiec jak widać tylko od nas zależy czy jesteśmy samotni czy nie,
      nawet na starość. Moze po prostu Twoja matka nie potrafi sobie znaleźć
      przyjaznych ludzi, albo wyrzuciła z życia tych, co miała, Ale to nie Twój
      problem.

      Pozdrawiam
      Kasia
      • Gość: frisky2 Re: Poczucie winy IP: 62.233.139.* 25.04.02, 09:36
        Podpisuje sie pod postem Kasi. A wlasciwie zaryzykowalbym nawet twierdzenie, ze
        dzieci nie maja byc za co wdzieczne rodzicom. To rodzice decydowali sie na
        dzieci, a decydujac sie brali na siebie obowiazek wychowania ich, wykarmienia
        itp., chocby to sie wiazalo z poswieceniamni. Mozna byc wdziecznym za to, ze
        rodzice chcieli, starali sie dac dziecku szczescie.
        • pletwa3 Re: Poczucie winy 25.04.02, 10:15
          To jeszcze i ja się podpiszę pod postami Kasi28 i Frisky'ego. Co prawda moi
          rodzice nie domagają się ode mnie poświęceń, w każdym razie nie okazują tego,
          ale wiem, że ciągle czekają na moje wizyty, czy choćby telefony. I mam czasem
          poczucie winy, kiedy w zamęcie codziennym zapomnę zadzwonić przynajmniej co
          drugi dzień. Oni właśnie nie potrafili sobie jakoś ciekawie "urządzić" swojej
          starości, prawie nie mają znajomych, siedzą w domu, a jedyną ich rozrywką jest
          kłócić się między sobą - no i czekać na moje wizyty, a potem o nich sobie
          opowiadać. I tego sama bym chciała na starość uniknąć - tej samotności, którą
          jakby sobie wybrali, na zasadzie: nasze życie skończone, wypada nam tylko
          siedzieć w domu i czekać na śmierć. A ja jestem jedyną osobą, która ma ich w
          tym czekaniu wspierać. Chociaż bardzo ich kocham i bardzo mi ich żal - męczy
          mnie to czasem, mam przecież swoje życie, pracę, dom...A nawet jak chcę ich
          gdzieś wyciągnąć, rozerwać - wycofują się, boją ruszyć z domu...Jest tak, jakby
          ich życie skończyło się w momencie, kiedy stałam się samodzielna i odeszłam z
          domu - teraz pozostaje im tylko żyć "odpryskami" mojego życia...Każde
          wydarzenie, które im opowiem, oni potem wałkują, roztrząsają, analizują, nawet
          jakąś błahostkę...Smutne to.
      • Gość: El Re: Poczucie winy IP: 216.143.112.* 25.04.02, 15:42
      • ad12 Re do autorki i kasi 28 25.04.02, 19:29
        Gość portalu: kasia28 napisał(a):

        > To takie typowe: matka poświęcająca się dla dzieci a potem "kłujaca" je tym w
        > oczy.
        > Po pierwsze: nikt jej nie kazał mieć dzieci,
        > po drugie: nie musiała się "zaharowywać" dla Was, wystarczyłoby gdyby Was
        > tylko wychowała i dała miłość,
        > po trzecie: to nie w porządku wypominać komuś coś co się dla niego zrobiło
        > po czwarte: rodzice wychowują dzieci dla świata, nie dla siebie, więc dzieci
        > nie musza im poswiecac swego życia-opieka, pomoc owszem, ale zadne oddawanie
        > długu,
        > Sama jestem matką i nigdy nie wypomniałam ani nie wypomnę dzieciom, ze
        > poswieciłam im swoje życie, bo uważam, ze to iż je urodziłam było moja decyzją
        > (sławetne zdanie: one sie na świat nie prosiły). Poza tym wiem, ze kiedys
        > odejda, założą własne rodziny, bedą miały własny swiat, wiec po prostu nie
        > poswiecam sie dla nich. Mam własny swiat, zainteresowania i staram się skupic
        > bardziej na swoim małżeństwie, bo ono mi pozostanie, gdy dzieci odejdą. To nie
        > znaczy, ze się nimi nie zajmuję: kocham Je, daję im poczucie bezpieczeństwa,
        > bawię się z Nimi i uczę, rozmawiam itd, dbam o podstawowe sprawy, ale nie
        > wyrzekam sie siebie dla nich. Od poczatku uczę Je, ze matka tez człowiek i ma
        > swoje prawa, do odpoczynku i swego swiata też. I one to akceptują, tak jak ja
        > akceptuję ich prawa.
        > Więc nie powinnaś się czuć źle, mieć wyrzutów sumienia, jesli tylko masz z nia
        > kontakt, moze ona na Ciebie i innych liczyć w kazdej chwili, nie zaniedbujesz
        > jej. Winnaś jej szacunek i wdzieczość za wychowanie, ale nie musisz całować
        > jej po rękach i padać plackiem na twarz.
        > I jeszcze dam Ci przykład jak poradzić sobie z samotnością. Babcia mojego
        > męża, 83-letnia kobiecina, 5-ro dzieci, każde w innym mieście, odwiedzaja ja
        > kiedy mogą, wnuki też. Ale na codzień ona ma koleżanki, kilka pań w mniej
        > więcej Jej wieku, które wpadają do Niej od czasu do czasu i zawsze w niedzielę
        > na kawkę. Wiec jak widać tylko od nas zależy czy jesteśmy samotni czy nie,
        > nawet na starość. Moze po prostu Twoja matka nie potrafi sobie znaleźć
        > przyjaznych ludzi, albo wyrzuciła z życia tych, co miała, Ale to nie Twój
        > problem.
        >
        > Pozdrawiam
        > Kasia

        Zgadzam sie z toba Kasiu !!! Jesli kobieta decyduje sie zeby miec dzieci to jej
        decyzja!! nikt opisanej wyzej matki nie zmusil do tego!! Ja mam szczescie i mam
        bardzo cudownych rodzicow !!! Postanowilam ze poczekam z dziecmi az bede gotowa
        zeby nie zdarzyla sie mi taka sytuacja jak autorce tego tematu !!! Musze ci
        powiedziec ze jesli moja mama powiedziala by mi ze zmarnowala swoje zycie
        wychowujac mnie to chyba by mi serce peklo !! Gratuluje ci tego ze doszlas w
        zyciu tak wysoko !!!
    • Gość: moi Re: Poczucie winy IP: 213.25.85.* 25.04.02, 14:01
      Twoja mama to typowa "Matka Polka", matka-kwoka, która po śmierci, odejściu
      męża poświęca swój czas dzieciom zapominając, że one są tylko częścią jej życia
      i któregoś dnia odejdą do swojego świata a ona będzie nadal matką, którą
      kochają, ale nie potrzebują na codzień. Nie umiejąc zapełnić wolnego czasu,
      będąc sama czuje się niepotrzebna, rozgoryczona - stąd pretensje i wzbudzanie w
      Tobie i rodzeństwie poczucia winy.
      Zadne dorosłe dziecko nie ma obowiązku ciągłego przebywania z rodzicami, to
      rodzice powinni umieć wypełnić pustkę po "pustym gnieździe". A Ty będąc dobrą
      matką spłacasz w ten sposób dług zaciągnięty niejako u mamy i nie masz powodu
      aby czuć się winną samotności matki, tym bardziej, że jak piszesz utrzymujesz z
      nią kontakt.
      Zastanawiam się jeszcze nad jedną sprawą. Być może po śmierci Waszego ojca w
      życiu Twojej mamy był mężczyzna, z którym nie mogła, nie umiała, bała się
      związać ze względu na Was.
      • Gość: Ela Re: Poczucie winy IP: 216.143.112.* 25.04.02, 16:03
        Tak wlasnie jest - moja mama zyje odpryskami naszego zycia, to jest dobre
        okreslenie. Konczy tez calkiem powazne inwestycje budowlane - tez dla nas,
        ktore sprawiaja ze boryka sie z remontami, ...itd -tez dla nas. My jestesmy
        urzadzeni - wlasciwie o wlasnych silach i wolelibysmy widziec nasza mame
        wydajaca pieniadze na wlasne przyjemnosci niz inwestycje remontowo-budowlane.

        Bardzo bym chaciala aby kogos poznala, z kim moglaby spedzic ciekawa starosc,
        ale nie widze na razie perspektyw takich...

        Dziekuje Wam Wszystkim.

        Elka
    • Gość: kamfora Rodzice w oczach dziecka IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.04.02, 18:51
      Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

      Faktem jest, ze nawe
      > wszystkich dziedzinach zycia odnioslam wiekszy od matki sukces, sama tez jestem
      >
      > o wiele lepsza matka, wyroslam na osobe bardzo cieplo, majaca mase przyjaciol

      Czy SAMA WYROSŁAŚ na taką osobę, czy to jednak Twoja matka Ci w tym pomogła?
      A na jakiej podstawie stwierdzasz, że jesteś lepszą matką, i to "o wiele"?
      Czy Twoje dzieci są już dorosłe?

      No i nurtuje mnie jeszcze jeden problem: Czy matka ( w opinii dziecka) może
      sobie "pozwolić" na jakieś załamanie, na bycie niekonsekwentną, na narzekanie -
      czy też ma OBOWIAZEK być jak skała? Inaczej będzie się mówić: "no cóż ona chce?"
      • roseanne Re: Rodzice w oczach dziecka 25.04.02, 19:16
        Gość portalu: kamfora napisał(a):


        > No i nurtuje mnie jeszcze jeden problem: Czy matka ( w opinii dziecka) może
        > sobie "pozwolić" na jakieś załamanie, na bycie niekonsekwentną, na narzekanie -
        >
        > czy też ma OBOWIAZEK być jak skała? Inaczej będzie się mówić: "no cóż ona chce?
        > "


        wiesz, ze matka ma takie same prawa, jak kazdy czlonek rodziny.
        Co wiecej, dzieci musza znac mame, jako czlowieka z pewnymi minusami, zalamaniami
        itd.
        Tak mysle, ze jak widza potkniecia i poprawianie sie doroslych latwiej im z
        wlasnymi pomylkami.
        pozdrawiam serdecznie
        • ad12 Re: Rodzice w oczach dziecka 25.04.02, 19:33
          roseanne napisał(a):

          > Gość portalu: kamfora napisał(a):
          >
          >
          > > No i nurtuje mnie jeszcze jeden problem: Czy matka ( w opinii dziecka) moż
          > e
          > > sobie "pozwolić" na jakieś załamanie, na bycie niekonsekwentną, na narzeka
          > nie -
          > >
          > > czy też ma OBOWIAZEK być jak skała? Inaczej będzie się mówić: "no cóż ona
          > chce?
          > > "
          >
          >
          > wiesz, ze matka ma takie same prawa, jak kazdy czlonek rodziny.
          > Co wiecej, dzieci musza znac mame, jako czlowieka z pewnymi minusami, zalamania
          > mi
          > itd.
          > Tak mysle, ze jak widza potkniecia i poprawianie sie doroslych latwiej im z
          > wlasnymi pomylkami.
          > pozdrawiam serdecznie

          Zadna matka kamfoero nie ma prawa powiedziec do dziecka "zmarnowalam moje zycie
          wychowujac ciebie " Ja rowniez uwazam ze nie powinno sie przed dziecmi okazywac
          swoich slabosci i obarczac je naszymi problemami ! Dla dziecka jestes
          najwazniejsza osoba na swiecie no pomysl co sie stanie jak okazesz dziecku swoja
          slabosc ????
          • roseanne Re: Rodzice w oczach dziecka 25.04.02, 19:39
            wydaje mi sie, ze nie polapalas(es) sensu mojej wypowiedzi.
            slowa o marnowaniu zycia, nigdy pasc nie powinny.
            natomiast takie zwykle codzienne pomylki, mowienie "przepraszam, pomylilam
            sie". przeciez pomylki sa normalna rzecza, przytrafiaja sie kazdemu, a
            nauczenie sie przyznania do wlasnego bledu ,to bardzo wazna lekcja wychowawcza.
          • Gość: kamfora Prawo matki... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.04.02, 19:55
            ad12 napisał(a):

            > Zadna matka kamfoero nie ma prawa powiedziec do dziecka "zmarnowalam moje zycie
            >
            > wychowujac ciebie " Ja rowniez uwazam ze nie powinno sie przed dziecmi okazywac
            >
            > swoich slabosci i obarczac je naszymi problemami ! Dla dziecka jestes
            > najwazniejsza osoba na swiecie no pomysl co sie stanie jak okazesz dziecku swoj
            > a
            > slabosc ????

            No, tak. Więc uważasz, że jeżeli kobieta staje się matką, to już nie ma prawa
            mieć problemów "ze sobą"? A właściwie, może je mieć, ale nie może okazywać tego
            dzieciom? Ma cały czas grać osobę silną? A jeżeli to dziecko jest już dorosłe? -
            czy i wtedy NIE WOLNO JEJ się przyznać, że czuje się samotna, że widzi swoje
            życie jako w pewnym sensie zmarnowane, bo w jakimśtam momencie dokonała nie
            takiego wyboru?
            Czy to tylko córka może przyjść i zwierzyć się z jakiejś porażki? Na dodatek
            zarzucając matce, że tak naprawdę, to ta porażka - to wskutek błędów
            wychowawczych popełnionych przez tę matkę...
            A jeśli matka nie potrafi sobie poradzić po śmierci ojca - to najlepiej
            niech ...itd, to przecież jej problem...

            I...w jakim wieku z KOBIETY robi się KOBIECINA?
            • Gość: ad12 Re: Prawo matki... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 25.04.02, 20:05
              Gość portalu: kamfora napisał(a):

              > ad12 napisał(a):
              >
              > > Zadna matka kamfoero nie ma prawa powiedziec do dziecka "zmarnowalam moje
              > zycie
              > >
              > > wychowujac ciebie " Ja rowniez uwazam ze nie powinno sie przed dziecmi oka
              > zywac
              > >
              > > swoich slabosci i obarczac je naszymi problemami ! Dla dziecka jestes
              > > najwazniejsza osoba na swiecie no pomysl co sie stanie jak okazesz dziecku
              > swoj
              > > a
              > > slabosc ????
              >
              > No, tak. Więc uważasz, że jeżeli kobieta staje się matką, to już nie ma prawa
              > mieć problemów "ze sobą"? A właściwie, może je mieć, ale nie może okazywać tego
              >
              > dzieciom? Ma cały czas grać osobę silną? A jeżeli to dziecko jest już dorosłe?
              > -
              > czy i wtedy NIE WOLNO JEJ się przyznać, że czuje się samotna, że widzi swoje
              > życie jako w pewnym sensie zmarnowane, bo w jakimśtam momencie dokonała nie
              > takiego wyboru?
              > Czy to tylko córka może przyjść i zwierzyć się z jakiejś porażki? Na dodatek
              > zarzucając matce, że tak naprawdę, to ta porażka - to wskutek błędów
              > wychowawczych popełnionych przez tę matkę...
              > A jeśli matka nie potrafi sobie poradzić po śmierci ojca - to najlepiej
              > niech ...itd, to przecież jej problem...
              >
              > I...w jakim wieku z KOBIETY robi się KOBIECINA?

              Nie mowie tutaj o dziciach doroslych !!Wydaje mi sie ze jak dzieci dorosna to
              mozesz rozmawiac z nimi o swoich problemach i prosic o rade !!jesli w mojej
              rodzinie zdarzyla by sie sytuacja ze ktores z rodzicow by umarlo ( az sie boje
              pisac !!) to sama bym dniem i noca czuwala powiedzmy przy mamie !!! Ale nadal
              uwazam ze matka w zadnym wieku nie ma prawa takiej rzeczy powiedziec do
              dziecka !!! TY bys to zrobila ????
            • Gość: Elzbieta Re: Prawo matki... IP: 216.143.112.* 25.04.02, 20:18
              > No, tak. Więc uważasz, że jeżeli kobieta staje się matką, to już nie ma prawa
              > mieć problemów "ze sobą"? A właściwie, może je mieć, ale nie może okazywać tego
              >
              > dzieciom? Ma cały czas grać osobę silną? A jeżeli to dziecko jest już dorosłe?
              > -
              > czy i wtedy NIE WOLNO JEJ się przyznać, że czuje się samotna, że widzi swoje
              > życie jako w pewnym sensie zmarnowane, bo w jakimśtam momencie dokonała nie
              > takiego wyboru?
              > Czy to tylko córka może przyjść i zwierzyć się z jakiejś porażki? Na dodatek
              > zarzucając matce, że tak naprawdę, to ta porażka - to wskutek błędów
              > wychowawczych popełnionych przez tę matkę...
              > A jeśli matka nie potrafi sobie poradzić po śmierci ojca - to najlepiej
              > niech ...itd, to przecież jej problem...
              >
              > I...w jakim wieku z KOBIETY robi się KOBIECINA?


              Jakie to ostre slowa - zupelnie wlasnie tak jakbym slyszala swoja mame... I znow
              czuje sie winna... Ale ja przeciez spedzam z mama czas, kazdy urlop spedzam w
              Polsce z mama, mama do mnie przyjezdza, dbam by mama ladnie wygladal (ubrania,
              kosmetyki), dzwonie czesto. Ale wydaje sie ze wciaz jest nie tak, ze cos jest
              zle...

              Moja Mama nie jest kobiecina, super wyglada (jest ladna i zgrabna) i ... bardzo,
              bardzo smutna. Ale moze rzeczywiscie to ta straszna pustka....

              No i znow czuje sie winna.

              Elka

              Elka


      • Gość: Elzbieta Re: Rodzice w oczach dziecka IP: 216.143.112.* 25.04.02, 20:09
        Kamfora,

        Tez sie na tym czesto zastanawiam, i tez mysle jak bardzo moge obciazac moje
        dzieci moimi problemami. Tak moje dzieci sa prawie dorosle, (18 lat najstarsze) i
        wiem ze dziecinstwo mialy o wiele lepsze niz ja. Nie borykaja sie z tereapiami,
        depresjami, sa zadowolone i spelnione.

        Ale tez wiem ze kazdy jest inny, ze zycie w tamtej Polsce nie bylo latwe, ja mam
        tak bardzo inna perspektywe. Ale wiem ze jestem dobra matka ...

        Elka

        >
        • ad12 Re: Rodzice w oczach dziecka 25.04.02, 21:37
          Gość portalu: Elzbieta napisał(a):

          > Kamfora,
          >
          > Tez sie na tym czesto zastanawiam, i tez mysle jak bardzo moge obciazac moje
          > dzieci moimi problemami. Tak moje dzieci sa prawie dorosle, (18 lat najstarsze)
          > i
          > wiem ze dziecinstwo mialy o wiele lepsze niz ja. Nie borykaja sie z tereapiami,
          >
          > depresjami, sa zadowolone i spelnione.
          >
          > Ale tez wiem ze kazdy jest inny, ze zycie w tamtej Polsce nie bylo latwe, ja ma
          > m
          > tak bardzo inna perspektywe. Ale wiem ze jestem dobra matka ...
          >
          > Elka
          >
          > >

          Elzbieto jestes bardzo dobra matka !!! I bardzo dobra corka wydaje mi sie ze to
          twoja mama ma problem ze soba myslalas moze o terapii dla niej ( to nie jest zart
          wiem ze wielu tutaj zartownisow wchodzi ale ja mowie powaznie rodzina jest dla
          mnnie najwazniejsza)sprobuj z nia porozmawiac moze ona jset po prostu zazdrosna
          ze ty masz zycie pelne sukcesow??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka