Dodaj do ulubionych

czy ktos pozyczylby mi bata?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 21:52
Chcialabym batem potraktowac zwolenniczki i zwolennikow (solidarnie, a jakze)
czytania cudzej korespondencji czyli chamstwa nad chamstwami.

Dosc czesto tu sie ktos tym przechwala lub do tego nawoluje. Zawsze wtedy
otwiera mi sie noz w kieszeni, ale ja nie jestem chlopiec, dobrze nozem nie
rzucam, wiec poprosze bata. Bede lala do krwi, podobno czasem da sie
cwiercludzi wytresowac.

Co Wy macie za sieczke w tych mozgach zeby uwazac ze obrona wlasnego stanu
posiadania usprawiedliwia taka zbrodnie? Zapamietajcie sobie, zlamane meskie
costam lub kobity upadle, ze nawet troska o zycie autora wymaga zgody a d r e
s a t a na taki czyn.
Obserwuj wątek
    • komandos57 Czesc GF 03.11.04, 21:55
      Fajnie Cie widziec.Czy cos przegapilem w czasie mojej nieobecnosci?
      • Gość: gf Komandos :)))))) witaj.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 21:57
        no, kilka odcinkow tego serialu brazylijskiego przespales, ale przeciez ten
        serial jest tego rodzaju, ze kiedy bys sie do ruchu nie wlaczyl, to i tak to
        samo leci :)))

        ktos sie o Ciebie bardzo martwil na privie...ktos, do kogo kiedys pisales...
        • komandos57 Re: Komandos :)))))) witaj.... 03.11.04, 22:04
          Gość portalu: gf napisał(a):

          > no, kilka odcinkow tego serialu brazylijskiego przespales, ale przeciez ten
          > serial jest tego rodzaju, ze kiedy bys sie do ruchu nie wlaczyl, to i tak to
          > samo leci :)))
          >
          > ktos sie o Ciebie bardzo martwil na privie...ktos, do kogo kiedys pisales...
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          Poczte mam.Jakkolwiek......Widze ze wciaz nabor nowych,starych pryszczy tu na
          forumie.Ale telenowelka idzie.....A jak moi chlopcy miewaja sie?
          • zalozylam_nowe Re: Komandos :)))))) witaj.... 04.11.04, 18:42
            komandos57 napisał:

            > Gość portalu: gf napisał(a):
            >
            > > no, kilka odcinkow tego serialu brazylijskiego przespales, ale przeciez t
            > en
            > > serial jest tego rodzaju, ze kiedy bys sie do ruchu nie wlaczyl, to i tak
            > to
            > > samo leci :)))
            > >
            > > ktos sie o Ciebie bardzo martwil na privie...ktos, do kogo kiedys pisales
            > ...
            > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            > Poczte mam.Jakkolwiek......Widze ze wciaz nabor nowych,starych pryszczy tu na
            > forumie.Ale telenowelka idzie.....A jak moi chlopcy miewaja sie?
            >


            troche za Toba plakali niektorzy... ;)
    • kamfora a właściwie... 03.11.04, 22:00
      ...to na czym opierasz przekonanie, że czytanie cudzej korespondencji
      jest zbrodnią?
      Dlaczego pójście do łóżka "z miłości" z cudzą żoną/mężem jest ok,
      a przeczytanie "z miłości" korespondencji własnego męża/żony z "kimś
      innym niż ja" już zbrodnią nazywasz?

      Śmiiiiszne to ;-)
      • Gość: gf Re: a właściwie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.04, 22:04
        na czym opierasz przeswiadczenie, ze ja uwazam iz "pójście do łóżka "z miłości"
        z cudzą żoną/mężem jest ok"?

        cudzej korespondencji sie nie czyta podobnie jak nie gwalci sie ludzi - jesli
        tego nie czujesz, juz nie poczujesz...
        • kamfora Re: a właściwie... 03.11.04, 22:40
          Swoje przeświadczenie na temat Twojego (czy jakiegokolwiek Forumowicza)
          "uważania" opieram oczywiście zawsze na postach Twoich (czy też innych Forumowiczów)

          Dlaczego "się nie czyta"?
          No powiedz coś więcej, oprócz tego, co zazwyczaj, że jak nie czuję to już nie
          poczuję ;-)
          • zalozylam_nowe Re: a właściwie... 04.11.04, 18:44
            kamfora napisała:

            > Swoje przeświadczenie na temat Twojego (czy jakiegokolwiek Forumowicza)
            > "uważania" opieram oczywiście zawsze na postach Twoich (czy też innych
            Forumowi
            > czów)
            >

            Obawiam sie ze raczej w tym przypadku byl to akt chciejstwa z Twojej strony ;)


            > Dlaczego "się nie czyta"?
            > No powiedz coś więcej, oprócz tego, co zazwyczaj, że jak nie czuję to już nie
            > poczuję ;-)


            Bo to naruszenie czyjegos prawa do tajemnicy. Jego osobistego terytorium.
            • kamfora Re: a właściwie... 04.11.04, 21:44
              zalozylam_nowe napisała:

              > Obawiam sie ze raczej w tym przypadku byl to akt chciejstwa z Twojej strony ;)

              Nie - tak zrozumiałam Twoją wypowiedź.


              > Bo to naruszenie czyjegos prawa do tajemnicy. Jego osobistego terytorium.

              Czy uważasz "prawo do tajemnicy" za najwyższe prawo człowieka?
              A co z "prawem do informacji"?

              No i najważniejsze: dlaczego uważasz, że Twoje przekonania
              powinni podzielać (pod groźbą "zbatowania") inni ludzie?
              • komandos57 Praktycznie..... 04.11.04, 21:49
                Co tam korespondencja prywatna......czyz ona ma dla mnie jakies az takie
                strategiczne znaczenie?Jakies tam rzeczy prywatne do kogos.....Az takie ciekawe?
                No i jak ktos zobaczy czopa,niech mu powie hello.Lub Cossa niech ukoi tego
                mantalnego niedojeba.
              • zalozylam_nowe Re: a właściwie... 04.11.04, 22:21
                kamfora napisała:

                > zalozylam_nowe napisała:
                >
                > > Obawiam sie ze raczej w tym przypadku byl to akt chciejstwa z Twojej stro
                > ny ;)
                >
                > Nie - tak zrozumiałam Twoją wypowiedź.

                Rada bym byla poznac podstawe ;)


                >
                >
                > > Bo to naruszenie czyjegos prawa do tajemnicy. Jego osobistego terytorium.
                >
                > Czy uważasz "prawo do tajemnicy" za najwyższe prawo człowieka?
                > A co z "prawem do informacji"?

                Tak, jedno z najwyzszych.
                Co to jest 'prawo do informacji'?



                > No i najważniejsze: dlaczego uważasz, że Twoje przekonania
                > powinni podzielać (pod groźbą "zbatowania") inni ludzie?
                >
                >


                Odpowiedzialam nizej, ale chetnie powtorze. Zaoszczedzimy z MMifune na bazooce,
                co bysmy ja musieli nabyc, gdybys sie zamachnela na prywatnosc tych, ktorych
                kochamy ;)
    • triss_merigold6 Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 03.11.04, 22:52
      IMO usprawiedliwia zbieranie dowodów do pozwu rozwodowego z orzekaniem o winie
      i do rozprawy o wyznaczenie wysokości alimentów. Tak się dziwnie składa, że
      przed sądem trzeba mieć dowody a druga strona często nie kwapi się z ich
      dostarczeniem (zwłaszcza jeśli potwierdzają przykrą dla owej strony
      rzeczywistość np. fakt notorycznego zdradzania lub ukrywanych zarobków).
      Gf życie nie jest czarno-białe...
      • zalozylam_nowe Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 18:37
        triss_merigold6 napisała:

        > IMO usprawiedliwia zbieranie dowodów do pozwu rozwodowego z orzekaniem o
        winie
        > i do rozprawy o wyznaczenie wysokości alimentów. Tak się dziwnie składa, że
        > przed sądem trzeba mieć dowody a druga strona często nie kwapi się z ich
        > dostarczeniem (zwłaszcza jeśli potwierdzają przykrą dla owej strony
        > rzeczywistość np. fakt notorycznego zdradzania lub ukrywanych zarobków).
        > Gf życie nie jest czarno-białe...

        Bardzom ciekawa, tych korzysci, ktore daje rozwod z orzeczeniem winy, co to sa
        warte tego, zeby sie zeszmacic.

        gf
        • triss_merigold6 Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 19:05
          Korzyści: skutki majątkowe, alimenty na stronę pokrzywdzoną (można się ubiegać).

          Są sytuacje kiedy odchodzący partner nie chce łożyć na wspólne dziecko. Ot, z
          dnia na dzień zaczyna mieć je w zadzie i twierdzi, że ubogi jest a była to
          pazerna suka. Wtedy przed sądem można udowodnić, że dochody posiada np.
          zdobywając kwity, że pracuje na czarno.
          Sądu nie interesuje w jaki sposób dowody zostały zdobyte (może być prywatny
          detektyw, kopie rachunków bankowych, dowody zakupów, przelewy, zaświadczenie z
          pracy, nagranie).
          Idź ze swoją tezą na forum "samodzielna mama" i powiedz kobietom, które zostały
          same z dziećmi, że wspaniałomyślnie powinny odpuścić mężowi...
          • Gość: gf Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 19:45
            Nie opowiadaj, merigold, bredni, ze jedyna droga sadowego pozyskania alimentow
            na dziecko (skoro juz sie jest taka idiotka, ze ma sie dziecko z kretynem) jest
            schodzenie do poziomu szamba. Udowodnic prace na czarno mozna i bez czytania
            cudzej korespondencji.
            • triss_merigold6 Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 19:58
              Czasem można, czasem nie.
              Ten "kretyn" mógł być kiedyś kochanym mężulkiem a że później odbiła mu szajba
              to inna rzecz... chociaż? Czy zakochanie w innej pani możn nazwać szajbą?

              Pracę na czarno można w różny sposób udowodnić ale dochody już trudniej.

              A jak udowodnić zdradę? Najprościej dzięki bilingom telefonicznym, wydrukom z
              gg (jeśli ktoś korzysta).
              Ja nie twierdzę, że to fair. Albo że czytanie cudzej korespondencji to powód do
              dumy, chwalebny czyn itd. Ale jeśli druga strona ewidentnie gra nieczysto to
              czułabym się zwolniona z obowiązku przestrzegania reguł obowiązujących
              przyzywoitych ludzi.
              • zalozylam_nowe Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 20:03
                triss_merigold6 napisała:

                > Czasem można, czasem nie.
                > Ten "kretyn" mógł być kiedyś kochanym mężulkiem a że później odbiła mu szajba
                > to inna rzecz... chociaż? Czy zakochanie w innej pani możn nazwać szajbą?

                Nie mozna. Predzej zwykla koleja zycia. A juz najmniej powodem do histerii.


                >
                > Pracę na czarno można w różny sposób udowodnić ale dochody już trudniej.
                >
                > A jak udowodnić zdradę? Najprościej dzięki bilingom telefonicznym, wydrukom z
                > gg (jeśli ktoś korzysta).

                Po cholere chcesz udowadniac zdrade? Zeby dostac alimenty na siebie?

                > Ja nie twierdzę, że to fair. Albo że czytanie cudzej korespondencji to powód
                do
                >
                > dumy, chwalebny czyn itd. Ale jeśli druga strona ewidentnie gra nieczysto to
                > czułabym się zwolniona z obowiązku przestrzegania reguł obowiązujących
                > przyzywoitych ludzi.

                Jasne, bardzo praktyczna zasada. Gratulejszyn. Mam nadzieje, ze jesli Ciebie
                kiedys dopadnie milosc do kogos innego i na tyle Ci przewroci w mozgu, ze w
                pierwszym oszolomieniu zapomnisz o regulach obowiazujacych przyzwoitych ludzi
                (w tym takiej, ze najpierw nalezy sie rozstac z jednym, a dopiero potem z
                drugim zadawac) to Twoj maz bedzie mial dosc klasy, zeby nie zastosowac sie do
                zasady, ktora wyzej poparlas i nie grzebac w Twojej prywatnosci.


                • triss_merigold6 Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 20:16
                  Tylko, że ta "zwykła kolej życia" jest nieszkodliwa u nastolatków i ludzi
                  wolnych. Jeśli żyje się w związku to konsekwencje dotyczą też postronnych np.
                  dzieci.
                  Można chcieć udowodnić zdradę. Chociażby po to, żeby nie czuć się jak idiotka,
                  której partner wmawia obłęd/paranoję/wymyślanie sobie. Żeby wiedzieć na czym
                  się stoi tj., że już nie jest się jedyną.
                  Żeby mieć pewność, że dotychczasowy związek w dotychczasowym kształcie się
                  rozpadł.
                  Żeby nie szarpać się z podejrzeniami których partner nie chce wyjaśnić.
                  Alimentów na siebie mało kto oczekuje, na dzieci - owszem.

                  Co prawda nie należy mowić "nigdy" ale... ja przeżyłam na tyle dużo, że nie
                  jestem skłonna do uniesień i zakochań. Uczuciom do kogoś nowego trzeba dać
                  szansę a ja bym tego nie zrobiła pozostając w taki związku w jakim jestem czyli
                  dobrym i udanym.

                  Uważam, że zdradzany/a ma prawo się bronić, ma prawo wiedzieć co się wokół
                  dzieje.
                  Uprzedzając pytania: nie dotykam kompa męża, jego telefonu komórkowego, jego
                  rachunków, teczki, bilingów, nie sprzątam mu biurka. Szanuję potrzebę
                  prywatności i przestrzeni bo sama też taką mam. Nie dzwonię do pracy żeby
                  sprawdzić czy tam jest i o której wyszedł. Ufam. I mam nadzieję, że się nie
                  zawiodę.
                  • zalozylam_nowe Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 21:18
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Tylko, że ta "zwykła kolej życia" jest nieszkodliwa u nastolatków i ludzi
                    > wolnych. Jeśli żyje się w związku to konsekwencje dotyczą też postronnych np.
                    > dzieci.

                    To nie ma zadnego zwiazku z tematem tego watku. Co chcesz powiedziec? Ze jesli
                    malzenstwo jest bezdzietne to czytanie cudzej korespondencji jest be, a kiedy
                    dzietne, be staje sie wzgledne i niemal zamienia w cacy?


                    > Można chcieć udowodnić zdradę. Chociażby po to, żeby nie czuć się jak
                    idiotka,
                    > której partner wmawia obłęd/paranoję/wymyślanie sobie.

                    Przykro mi, ale jesli ktos potrzebuje udowadniac (eks?)partnerowi swoj brak
                    obledu, to prawdopodobnie nie wszystko jest z nim jednak OK.


                    > Żeby wiedzieć na czym
                    > się stoi tj., że już nie jest się jedyną.
                    > Żeby mieć pewność, że dotychczasowy związek w dotychczasowym kształcie się
                    > rozpadł.
                    > Żeby nie szarpać się z podejrzeniami których partner nie chce wyjaśnić.

                    Merigold, odpowiedz na te wszystkie pytania jest w twoim lbie i sercu.
                    Wystarczy zapytac siebie. Nawet nie jego.


                    > Alimentów na siebie mało kto oczekuje, na dzieci - owszem.

                    Czytanie cudzej korespondencji jest slabo z tym zwiazane.


                    > Co prawda nie należy mowić "nigdy" ale... ja przeżyłam na tyle dużo, że nie
                    > jestem skłonna do uniesień i zakochań. Uczuciom do kogoś nowego trzeba dać
                    > szansę a ja bym tego nie zrobiła pozostając w taki związku w jakim jestem
                    czyli
                    >
                    > dobrym i udanym.

                    To bardzo dobrze, ze nie jestes do tego sklonna TERAZ.


                    >
                    > Uważam, że zdradzany/a ma prawo się bronić, ma prawo wiedzieć co się wokół
                    > dzieje.
                    > Uprzedzając pytania: nie dotykam kompa męża, jego telefonu komórkowego, jego
                    > rachunków, teczki, bilingów, nie sprzątam mu biurka. Szanuję potrzebę
                    > prywatności i przestrzeni bo sama też taką mam. Nie dzwonię do pracy żeby
                    > sprawdzić czy tam jest i o której wyszedł. Ufam. I mam nadzieję, że się nie
                    > zawiodę.


                    Zdradzany nie ma prawa do wiedzy na temat detali zdrady. Tego jestem akurat w
                    stu procentach pewna.
    • Gość: Imagine Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.unl.edu 03.11.04, 23:09
      batem to ja bym ciebie posmyral, o niewierna ....
      • zalozylam_nowe Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 18:39
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > batem to ja bym ciebie posmyral, o niewierna ....


        za co, lomatko, za co?
    • m.malone Chyba bat na nic GF:) 03.11.04, 23:18
      Moim zdaniem potrzebna bazuka
      • zalozylam_nowe Re: Chyba bat na nic GF:) 04.11.04, 18:39
        m.malone napisał:

        > Moim zdaniem potrzebna bazuka

        Masz racje. Eliminowac ich wraz z ich genami ;) !
    • j_ar Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 08:26
      a.. a rachunki mozna otwierac? bo zem sie juz pogubil ;(
      • kamfora Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 08:49
        j_ar napisał:

        > a.. a rachunki mozna otwierac? bo zem sie juz pogubil ;(

        Rachunki to również rodzaj korespondencji, a więc - jak wyżej :-))

        Nie wiem natomiast w dalszym ciągu, dlaczego jedne rzeczy,
        które ludzie ośmielają się robić bez wyraźnej zgody innych
        zasługiwać miałyby na miano "chamstwa nad chamstwem",
        a inne chociaż też bez zgody - nie zasługują?
        Żeby było śmiesznej, to "chamstwo nad chamstwem"
        występuje zazwyczaj PO wystąpieniu tych innych, "nie-chamskich" ;-)
        • j_ar Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 08:53
          to rozumiem, ze pamietnik tez odpada ;(... to straszne
          • kamfora Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 09:01
            j_ar napisał:

            > to rozumiem, ze pamietnik tez odpada ;(... to straszne

            Pamieeeentnik? Chiba nie. Bo to niby korespondencja ze sobą, ale...

            No, ale ćwieka mi zabiłeś ;-) Najchętniej bym teraz poszła się
            przespać z tym problemem, ale niestety do pracy muszę ;-)
            • Gość: bez zdrada nie jest przestepstwem, wlamanie jest. IP: *.arcor-ip.net 04.11.04, 12:10
              nawiazuje do Twojej wczorajszej wypowiedzi:
              w systemach wolnosciowo-demokratycznych (czyli tkzw. Cywilizacji Zachodniej)
              zdrada nie jest przestepstwem.
              moze to byc dla niektorych moralnie naganne, ale przestepstwem to nie jest.

              I dlatego maz, ktory zdradza zone moze byc s...synem, lub zwyklym kobieciarzem,
              moze sie w kims innym zakochac (i wtedy trudno o potepienie nawet moralne).

              Natomiast zona wkradajaca sie do jego zakodowanej korespondencji popelnia
              zwykle przestepstwo (kradziez z wlamaniem) - mimo, ze moralnie mozna to roznie
              oceniac.
              Tak to widze i nazywam rzeczy po imieniu.

              • Gość: ale Re: zdrada nie jest przestepstwem, wlamanie jest. IP: *.proxy.lucent.com 04.11.04, 12:28
                Triss-merigold napisała:

                "Tak się dziwnie składa, że
                przed sądem trzeba mieć dowody a druga strona często nie kwapi się z ich
                dostarczeniem (zwłaszcza jeśli potwierdzają przykrą dla owej strony
                rzeczywistość np. fakt notorycznego zdradzania lub ukrywanych zarobków)."

                Czy w kontekście tego co napisałeś, tego rodzaju dowody nie mają żadnej
                wartości dla sądu, nie mogą być brane pod uwagę?
                • ty.ja Re: zdrada nie jest przestepstwem, wlamanie jest. 04.11.04, 12:32
                  Gość portalu: ale napisał(a):

                  > Czy w kontekście tego co napisałeś, tego rodzaju dowody nie mają żadnej
                  > wartości dla sądu, nie mogą być brane pod uwagę?

                  no i takim to sposobem...od "małego" przeszliśmy do większego...problemu
                • Gość: bez Re: zdrada nie jest przestepstwem, wlamanie jest. IP: *.arcor-ip.net 04.11.04, 12:39
                  a) przed sadem , ale w jakiej sprawie?
                  b) o ile wiem, naczelna zasada prawodawstwa jest,
                  ze kazdy dowod przed sadem jest dowodem, nawet ten zdobyty nielegalnie.
                  Natomiast za nielegalnie zdobyte dowody mozna odpowiadac w osobnym procesie.
              • ty.ja Re: zdrada nie jest przestepstwem, wlamanie jest. 04.11.04, 12:31
                Gość portalu: bez napisał(a):

                > nawiazuje do Twojej wczorajszej wypowiedzi:
                > w systemach wolnosciowo-demokratycznych (czyli tkzw. Cywilizacji Zachodniej)
                > zdrada nie jest przestepstwem.
                > moze to byc dla niektorych moralnie naganne, ale przestepstwem to nie jest.
                >
                > I dlatego maz, ktory zdradza zone moze byc s...synem, lub zwyklym
                kobieciarzem,
                >
                > moze sie w kims innym zakochac (i wtedy trudno o potepienie nawet moralne).
                >
                > Natomiast zona wkradajaca sie do jego zakodowanej korespondencji popelnia
                > zwykle przestepstwo (kradziez z wlamaniem) - mimo, ze moralnie mozna to
                roznie
                > oceniac.
                > Tak to widze i nazywam rzeczy po imieniu.
                >

                i chyba nasza cywilizacja chyliłaby się ku upadkowi, gdyby zaczęto zmieniać
                znaczenia etyczno-moralne zdrady i włamania połączone z kradzieżą, zwłaszcza
                bardzo osobistych spraw
                większe przestępstwo zawsze chyba zaczyna się od przestępstwa "małego" niby
                usprawiedliwionego czymśtam
              • j_ar Re: zdrada nie jest przestepstwem, wlamanie jest. 05.11.04, 08:40
                mimo twojego niewatpliwie swiatlego wywodu i logicznego rozumowania tez
                niewatpliwie, to jednak wolalbym aby mi przejrzala rachunek niz przespala sie z
                kolega...czy to znaczy, ze jestem bardziej za przestepstwem niz moralna nagana?
                tak?
          • zalozylam_nowe Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 18:41
            j_ar napisał:

            > to rozumiem, ze pamietnik tez odpada ;(... to straszne


            swoj wlasny? ;)
        • zalozylam_nowe i pudlo kamfora! 04.11.04, 18:41
          kamfora napisała:

          > j_ar napisał:
          >
          > > a.. a rachunki mozna otwierac? bo zem sie juz pogubil ;(
          >
          > Rachunki to również rodzaj korespondencji, a więc - jak wyżej :-))
          >
          > Nie wiem natomiast w dalszym ciągu, dlaczego jedne rzeczy,
          > które ludzie ośmielają się robić bez wyraźnej zgody innych
          > zasługiwać miałyby na miano "chamstwa nad chamstwem",
          > a inne chociaż też bez zgody - nie zasługują?
          > Żeby było śmiesznej, to "chamstwo nad chamstwem"
          > występuje zazwyczaj PO wystąpieniu tych innych, "nie-chamskich" ;-)


          gros ludzi czyni tak profilaktycznie lub na podstawie p o s z l a k !
    • charmaine A co powiecie na: 04.11.04, 12:59
      zainstalowanie w komputerze programu szpiegowskiego, który to zapisuje
      wszystko, łacznie z hasłami do kont?
      Nadmieniam, że z tego komputera korzysta nie jedna osoba!!!
      • ty.ja Re: A co powiecie na: 04.11.04, 17:10
        charmaine napisała:

        > zainstalowanie w komputerze programu szpiegowskiego, który to zapisuje
        > wszystko, łacznie z hasłami do kont?
        > Nadmieniam, że z tego komputera korzysta nie jedna osoba!!!

        ależ ty masz kontakty!
        przy takowych to bat bezużytecznym narzędziem jest
      • zalozylam_nowe Re: A co powiecie na: 04.11.04, 18:38
        charmaine napisała:

        > zainstalowanie w komputerze programu szpiegowskiego, który to zapisuje
        > wszystko, łacznie z hasłami do kont?
        > Nadmieniam, że z tego komputera korzysta nie jedna osoba!!!


        poczatki choroby psychicznej...
        • charmaine Re: A co powiecie na: 04.11.04, 19:47
          Piszesz?
          Zakomunikuję instalatorowi:)
    • vielonick hahaha ;) 04.11.04, 17:03
      > ktos sie o Ciebie bardzo martwil na privie...ktos, do kogo kiedys pisales...

      a ja za takie cos biore pasa i leje po doopie
      i nie tylko ja

      forum to forum
      priv to priv
      ale niektorym sie miesza, niestety
      • Gość: małgo Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 17:33
        Zeby wszyscy się pogodzili i byli równie
        niewinni lub rownie zbrukani,nalezy zmodyfikowac
        kodeksy.
        Do dekalogu dodac prapierwsze przykazanie:nie będziesz
        czytał(a)korespondencji małzonka swego.

        Do kodeksu karnego wprowadzic zakaz oszukiwania małżonka,(w tym
        zakaz cudzołożenia).

        Zniknie problem co było pierwsze,wazniejsze,bardziej zbrodnicze
        oszustwo,czy włamanie.Mogą się pojawic natomiast dyskusje dotyczące
        wysokosci kar.Ile zdrowasiek za co i ile lat odosobnienia?:)))
        • ty.ja Re: hahaha ;) 04.11.04, 17:48
          Gość portalu: małgo napisał(a):

          > Zeby wszyscy się pogodzili i byli równie
          > niewinni lub rownie zbrukani,nalezy zmodyfikowac
          > kodeksy.
          > Do dekalogu dodac prapierwsze przykazanie:nie będziesz
          > czytał(a)korespondencji małzonka swego.
          >
          > Do kodeksu karnego wprowadzic zakaz oszukiwania małżonka,(w tym
          > zakaz cudzołożenia).
          >
          > Zniknie problem co było pierwsze,wazniejsze,bardziej zbrodnicze
          > oszustwo,czy włamanie.Mogą się pojawic natomiast dyskusje dotyczące
          > wysokosci kar.Ile zdrowasiek za co i ile lat odosobnienia?:)))

          ponieważ ja to ty
          a ty to ja
          więc twój "złoty środek" pomiędzy moje ty a twoje ja oddzielone tylko kropką ty
          swoim "złotym środkiem" swojej zgody zamieniasz na zdrowaśki i kary
          odosobnienia ja od ty i ty od ja
          świetny środek antykoncepcyjny
          poleć go wszystkim jako najskuteczniejszy i niezawodny
          przeludnienie idiotów mielibyśmy z głowy po wsze czasy
          • Gość: małgo Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 18:29
            Nie godzę się ani na oszustwo ani na kradziez,
            ani na usprawiedliwianie kradziezy oszustwem,
            oszustwa kradziezą.
            Odniosłam sie jedynie do dyskusji,ktora sie
            toczy w wątku.Zreszta takie dyskusje pojawiają sie
            cyklicznie,przy okazji wątków o zdradzie.
            Jak one wyglądają?Jedni powołują się na kodeks karny,
            inni na dekalog i moralnosc.
            Dodatkowo sądy sa "modyfikowane"doswiadczeniami dyskutujących.
            Nie ma ,zadnej mozliwości porozumienia w tej kwestii.
            Stąd mój ironiczny "złoty środek".
            Jesli chodzi o moje zdanie ;nie nalezy czytac cudzej korespondencji,
            a jesli się to zrobiło,nalezy sobie zdawać sprawe,ze zle się zrobiło.
            Nie nalezy zdradzać,jeśli się to zrobiło,nalezy zdawać sobie sprawę,ze
            to złe.
            W obydwu wypadkach nie powinno się odpowiedzialnosci za
            swoj "grzech",czy "przestępstwo"przerzucac na innych.
            Jednak ja nie nazwę czytania cudzej korespondencji zbrodnią i
            bardziej mnie osobiście gorszy zdrada i znęcanie się psychiczne nad
            rodziną,(to dotyczy innego wątku),niz przeczytanie cudzego listu.
            Kazdy ma swój kompas,strzałka mojego tak mi wskazuje.
            Ten post byl powazny.
            • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 18:34
              A mnie 'zdrada' bardziej nie gorszy. Z reguly pozostaje w bezposrednim zwiazku
              z rozkladem relacji, choc jest oczywiscie fatalnym posunieciem. Natomiast
              czytanie cudzej korespondencji nie jest zadna 'naturalna konsekwencja'...
              Naturalna konsekwencja zdrady jest zadanie sobie paru pytan, potem partnerowi i
              potem poszukanie wspolnych rozwiazan.

              • triss_merigold6 Re: hahaha ;) 04.11.04, 19:07
                A jeśli zdradzający/a nie chce szukać "wspólnych rozwiązań"?
                Zakładasz sytuację idealną.
                • Gość: małgo Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 19:46
                  ezarło mi dlugi post ale Triss napisala to co chciąlam.
                  Mało,ze nie chce szukac,twierdzi,ze nie ma zadnego
                  problemu.
                  Zdaza sie tak,ze o rozkładzie związku "wie"tylko zdradzający.
                  Zdradzany jest przekonany,ze zyje w najszczęsliwszym stadle,a
                  partner utwierdza go w tym mylnym przekonaniu.

                  Masz rację,ze czytanie nie jest konsekencją naturalna samej
                  zdrady.Jednak jest jakąs tam konsekwencja ,matactw i całej
                  palety zachowań zdradzajacego.Dopiero przedstawienie namacalnego
                  dowodu zmusza taką osobę do wyciągnięcia glowy z piasku i podjęcia
                  jakiejkolwiek rozmowy i szukania rozwiązan.

                  Zostawmy zdrade.Czy uwazasz,ze można przeczytac pamiętnik,bądz
                  list dziecka jesli wszystko wskazuje,ze grozi mu niebezpieczenstwo,
                  (sekta,narkotyki..),a ono stanowczo zaprzecza?(Pominmy to,ze w dobrej
                  rodzinie to się nie zdarza i były wczesniej błedy wych.)
                  Czy wg.Ciebie Gf zdarza się jakas sytuacja,w ktorej przeczytanie cudzej
                  korespondencji jest dopuszczalne?

                  • Gość: gf Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 19:53
                    Nie malgo. Jesli ktos Cie kiwa, niechybny (niehybny?) to znak, ze wcale z nim
                    nie jestes.


                    > Zostawmy zdrade.Czy uwazasz,ze można przeczytac pamiętnik,bądz
                    > list dziecka jesli wszystko wskazuje,ze grozi mu niebezpieczenstwo,
                    > (sekta,narkotyki..),a ono stanowczo zaprzecza?


                    Nie mozna.
                    Czy chcialabys, zeby w analogicznej sytuacji ktos czytal Twoj?


                    > (Pominmy to,ze w dobrej
                    > rodzinie to się nie zdarza i były wczesniej błedy wych.)
                    > Czy wg.Ciebie Gf zdarza się jakas sytuacja,w ktorej przeczytanie cudzej
                    > korespondencji jest dopuszczalne?

                    Tak. Jesli chodzi o czyjes zycie. Powiedzmy, ze ktos zaginal, na stole lezy
                    list od niego zaadresowany do osoby trzeciej, gotowy do wrzucenia, a osoba
                    trzecia wedruje po dzungli bez komorki.

                    Otworzylabym. Oczywiscie z ciezkim sercem.
                    • Gość: małgo Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 20:24
                      Wiadomo,ze gdy ktos kiwa to związek nie jest szczęsliwy.
                      Chodzi o to ,ze bywają tacy i takie wytrawni(e) kiwający,
                      ze druga strona nie zdaje sobie sprawy w czym tkwi(ale to
                      na inny wątek).

                      Czy ratowanie dziecka przed sekta lub nalogiem nie jest
                      ratowaniem jego życia?Nie chodzi o stalą inwigilację ale
                      bardzo uzasadnione podejrzenie.Trudno mi zdecydowac czy
                      bym chciala ,jednak gdyby mnie to uratowalo przed czyms
                      np.jakims 12l Wojtkiem z netu ..do zastanowienia.

                      • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 21:21
                        Gość portalu: małgo napisał(a):

                        > Wiadomo,ze gdy ktos kiwa to związek nie jest szczęsliwy.
                        > Chodzi o to ,ze bywają tacy i takie wytrawni(e) kiwający,
                        > ze druga strona nie zdaje sobie sprawy w czym tkwi(ale to
                        > na inny wątek).

                        A mnie chodzi o to, ze jezeli on Cie kiwa a Ty jestes kiwana - nie ma mowy o
                        istnieniu jakiegokolwiek zwiazku.


                        > Czy ratowanie dziecka przed sekta lub nalogiem nie jest
                        > ratowaniem jego życia?


                        Nie.

                        > Nie chodzi o stalą inwigilację ale
                        > bardzo uzasadnione podejrzenie.Trudno mi zdecydowac czy
                        > bym chciala ,jednak gdyby mnie to uratowalo przed czyms
                        > np.jakims 12l Wojtkiem z netu ..do zastanowienia.
                        >


                        Heh...a wiec uwazasz ze metoda obrony dziecka przed e-pedofilem jest
                        studiowanie jego korespondencji?
                • Gość: gf Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 19:46
                  Pozwolic mu odejsc lub odejsc samemu. Proste.
              • kamfora Re: hahaha ;) 04.11.04, 22:04
                W gruncie rzecz, Gf, czytanie cudzej korespondencji jest rodzajem zdrady.
                Więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak podkreślasz znaczenie
                tego "czynu chamskiego". I w jednym i w drugim przypadku chodzi
                przecież o brak miłości wzajemnej.

                Zdaje się, że ulegasz dziwnemu przeświadczeniu, jakoby osoba
                zdradzana w sensie "łóżkowym" powinna wykazać się niebywałą szlachetnością,
                tudzież uczciwością bielszą nad śniegi Himalajów ;-)
                • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 22:09
                  kamfora napisała:

                  > W gruncie rzecz, Gf, czytanie cudzej korespondencji jest rodzajem zdrady.
                  > Więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego tak podkreślasz znaczenie
                  > tego "czynu chamskiego". I w jednym i w drugim przypadku chodzi
                  > przecież o brak miłości wzajemnej.

                  Czyzby ludzi czytywali tylko korespondencje 'osob niby kochanych'?


                  > Zdaje się, że ulegasz dziwnemu przeświadczeniu, jakoby osoba
                  > zdradzana w sensie "łóżkowym" powinna wykazać się niebywałą szlachetnością,
                  > tudzież uczciwością bielszą nad śniegi Himalajów ;-)
                  >
                  >


                  Kamfora, powstrzymywanie sie od czytania cudzej korespondencji to zadna
                  szlachetnosc ani uczciwosc bielsza nad sniegi Himalajow. Moze nie wynos pod
                  niebiosa rzeczy zwyklych, bo w ten sposob, posrednio, skladasz hold zlu.
                  • kamfora Re: hahaha ;) 04.11.04, 22:16
                    zalozylam_nowe napisała:


                    > Kamfora, powstrzymywanie sie od czytania cudzej korespondencji to zadna
                    > szlachetnosc ani uczciwosc bielsza nad sniegi Himalajow. Moze nie wynos pod
                    > niebiosa rzeczy zwyklych, bo w ten sposob, posrednio, skladasz hold zlu.

                    ????
                    Może nie nadawaj aż takiego znaczenia zwykłej dyskusji.

                    Powtórzę pytanie inaczej: dlaczego uważasz, że czytanie cudzej korespondencji
                    jest złem? I dlaczego uważasz, że wszyscy powinni podzielać Twój pogląd,
                    skoro co najmniej połowa populacji twierdzi, że nie jest?
                    • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 22:18
                      kamfora napisała:

                      > zalozylam_nowe napisała:
                      >
                      >
                      > > Kamfora, powstrzymywanie sie od czytania cudzej korespondencji to zadna
                      > > szlachetnosc ani uczciwosc bielsza nad sniegi Himalajow. Moze nie wynos p
                      > od
                      > > niebiosa rzeczy zwyklych, bo w ten sposob, posrednio, skladasz hold zlu.
                      >
                      > ????
                      > Może nie nadawaj aż takiego znaczenia zwykłej dyskusji.

                      To nie dyskusja. To publikacja :D


                      >
                      > Powtórzę pytanie inaczej: dlaczego uważasz, że czytanie cudzej korespondencji
                      > jest złem? I dlaczego uważasz, że wszyscy powinni podzielać Twój pogląd,
                      > skoro co najmniej połowa populacji twierdzi, że nie jest?

                      To proste. Dzieki temu nie bede musiala mordowac tych, ktorzy naruszyliby
                      prywatnosc moich bliskich i nie pojde do wiezienia ;P
                      • kamfora ok 04.11.04, 22:24
                        Wnioskuję, że nie masz ochoty na dyskusję.
                        Dobranoc.
                        • zalozylam_nowe Re: ok 04.11.04, 22:26
                          kamfora napisała:

                          > Wnioskuję, że nie masz ochoty na dyskusję.
                          > Dobranoc.


                          Mam. Ale nie moge odpowiedziec na pytanie, czym jest jazz :)
      • Gość: baba zona Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 17:39
        No to lej....
        Tylko szkoda, bo dla niektorych medium nieistotne...
        Pozdrawiam (cos sie stalo, vielonick?) :)
        • vielonick Re: hahaha ;) 05.11.04, 01:29
          i bede
          ciesze sie, ze mam Twoje blogoslawienstwo ;)))))

          > Pozdrawiam (cos sie stalo, vielonick?) :)

          nie :), a dlaczego?
          kazda niedyskrecja jest nie w porzadku
          i gdyby to o mnie chodzilo
          bylabym bardzo zniesmaczona
      • Gość: gf Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 17:42
        Bzdura. Nie napisalam 'Iksinska sie o Ciebie martwila'. Nic z tego dla
        postronnych czytelnikow tej uwagi nie wynika.

        Kiedy mnie ciotka pyta, czy moj brat wyzdrowial, to owszem, mowie bratu, ze
        ciotka sie o niego martwila. Bez przesadyzmu, jmx, bez przesadyzmu...
        • indiana_dzons Re: hahaha ;) 04.11.04, 20:49
          Gość portalu: gf napisał(a):

          > Bzdura. Nie napisalam 'Iksinska sie o Ciebie martwila'. Nic z tego dla
          > postronnych czytelnikow tej uwagi nie wynika

          oj wynika, wynika
          nie tylko z tej uwagi, ale i z innych, czasem watkow calych.
          az czasem czlowiek mysli, ze wlasnie o to chodzilo by wynikalo ;))
          dla postronnych, ktorzy uwaznie czytaja
          • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 21:24
            indiana_dzons napisała:

            > Gość portalu: gf napisał(a):
            >
            > > Bzdura. Nie napisalam 'Iksinska sie o Ciebie martwila'. Nic z tego dla
            > > postronnych czytelnikow tej uwagi nie wynika
            >
            > oj wynika, wynika
            > nie tylko z tej uwagi, ale i z innych, czasem watkow calych.
            > az czasem czlowiek mysli, ze wlasnie o to chodzilo by wynikalo ;))
            > dla postronnych, ktorzy uwaznie czytaja


            Troche dziwne. Co moze wynikac z takiej uwagi? Wlamiesz sie do skrzynki
            Komandosa i mojej, zeby namierzyc tych, z ktorymi oboje korespondujemy? :)
            • indiana_dzons Re: hahaha ;) 04.11.04, 21:42
              zalozylam_nowe napisała:

              >
              > Troche dziwne. Co moze wynikac z takiej uwagi? Wlamiesz sie do skrzynki
              > Komandosa i mojej, zeby namierzyc tych, z ktorymi oboje korespondujemy? :)


              no dobra, zostawmy to ;)))
              • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 21:46
                indiana_dzons napisała:

                > zalozylam_nowe napisała:
                >
                > >
                > > Troche dziwne. Co moze wynikac z takiej uwagi? Wlamiesz sie do skrzynki
                > > Komandosa i mojej, zeby namierzyc tych, z ktorymi oboje korespondujemy? :
                > )
                >
                >
                > no dobra, zostawmy to ;)))


                jasne...cos chcialam powiedziec, tylko jeszcze nie wiem co... :)
                niemniej zaznaczylam swoja obecnosc ;)

                'zum zdrowie!' dobra kobieto ;)
                • indiana_dzons Re: hahaha ;) 04.11.04, 21:51
                  zalozylam_nowe napisała:

                  > indiana_dzons napisała:
                  >
                  > > zalozylam_nowe napisała:
                  > >
                  > > >
                  > > > Troche dziwne. Co moze wynikac z takiej uwagi? Wlamiesz sie do skrz
                  > ynki
                  > > > Komandosa i mojej, zeby namierzyc tych, z ktorymi oboje koresponduj
                  > emy? :
                  > > )
                  > >
                  > >
                  > > no dobra, zostawmy to ;)))
                  >
                  >
                  > jasne...cos chcialam powiedziec, tylko jeszcze nie wiem co... :)
                  > niemniej zaznaczylam swoja obecnosc ;)

                  nie gram Twoimi metodami, wiec odpusc sobie
                  bo wiem, co powiedziec, tylko odgrzebywaloby to tajniki nie tylko Twojej
                  prywatnej korespondencji, ktora probowalas tu upubliczniac na forum, w kilku
                  roznych formach.
                  wiec nie mam najmniejszego zamiaru tego robic.

                  Bo wielu czytalo, i kto chce ten wie
                  ty tez wiesz.

                  i daruj sobie zachowania w stylu "o ustapila, trzeba dokopac tak by sie nie
                  podniosla"
                  nie bawi mnie to
                  > 'zum zdrowie!' dobra kobieto ;)
                  • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 21:55
                    masz jakis problem ze soba? w czyms Ci pomoc?
                    • indiana_dzons wyplacze Ci sie na priva, OK? ;DD n/t 04.11.04, 22:00
                      zalozylam_nowe napisała:

                      > masz jakis problem ze soba? w czyms Ci pomoc?


                      • zalozylam_nowe Nie, nie OK. Zdecydowanie nie OK. nt 04.11.04, 22:04
                        • indiana_dzons ironii nie poniala??? nt 04.11.04, 22:06
                          • zalozylam_nowe mowi sie 'aronii' 04.11.04, 22:13
                            Wieksze wrazenie, niz ta, jakze wyrafinowana, aronia, zrobila na mnie
                            perspektywa listu od Ciebie. Mroz kolo serca, bo jeszcze bana nie ustawilam.

                            pozdrawiam
                            a moze nie?

                            moze nie :)
                  • komandos57 Re: hahaha ;) 04.11.04, 22:01
                    indiana_dzons napisała:
                    > i daruj sobie zachowania w stylu "o ustapila, trzeba dokopac tak by sie nie
                    > podniosla"
                    > nie bawi mnie to
                    > > 'zum zdrowie!' dobra kobieto ;)
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Z nikim nie prowadze korespondencji na miare.....TAJNEJ.Prywatna tak.W
                    zasadzie jedna tylko ma dla mnie znaczenie wazne.Wiem ze tu pisza ludzie rozne
                    rzeczy.Wiec......ta prywatna jest tylko i wylacznie do jednaj osoby.A TA OSOBA
                    jest najwyzszej klasy.Wiec ....reszta.........
                    Aha,hello Marusia.
                    • zalozylam_nowe Re: hahaha ;) 04.11.04, 22:06
                      > Z nikim nie prowadze korespondencji na miare.....TAJNEJ.Prywatna tak.W
                      > zasadzie jedna tylko ma dla mnie znaczenie wazne.Wiem ze tu pisza ludzie
                      rozne
                      > rzeczy.Wiec......ta prywatna jest tylko i wylacznie do jednaj osoby.A TA
                      OSOBA
                      > jest najwyzszej klasy.Wiec ....reszta.........
                      > Aha,hello Marusia.


                      I slusznie. W tym kregu cywilizacyjnym obowiazuje monogamia ;)

                      pzdr K&M :)
        • vielonick Re: hahaha ;) 05.11.04, 01:15
          Gość portalu: gf napisał(a):

          > Bzdura. Nie napisalam 'Iksinska sie o Ciebie martwila'. Nic z tego dla
          > postronnych czytelnikow tej uwagi nie wynika.
          >
          > Kiedy mnie ciotka pyta, czy moj brat wyzdrowial, to owszem, mowie bratu, ze
          > ciotka sie o niego martwila. Bez przesadyzmu, jmx, bez przesadyzmu...

          dla Ciebie przesadyzm dla mnie nie

          prywatnosc osob postronnych jest tak samo wazna jak wlasna
          skoro komandos sia zalogowal to nalezalo mu to napisac na priv
          jesli czulas taka potrzebe podzielenia sie z nim ta informacja
          i zakladam, ze rzeczona osoba sama, jak zauwazyla komandosa mogla mu to napisac
          czy prywatnie czy publicznie to juz jej sprawa
          nie sadze, zebys zostala upowazniona do takich wyznan

          i nie kazdy ma maniere marusi paplania wszystkiego na okolo

          re kiedy pyta: ale nie zauwazylam, ze by kom Cie zapytal
          'czy ktos sie o mnie martwil'
          zapytal ogolnie co slychac na forum
          pomijam kwestie, ze nie chodzi o rodzine a obcych ludzi
          • Gość: gf Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 00:59
            Podstawa normalnego funkcjonowania wsrod ludzi jest umiejetnosc oddzielania ich
            spraw prywatnych, o ktorych nas informuja, od ich spraw publicznych, o ktorych
            nas informuja. Jesli zwierzam sie matce, ze lece do Krakowa, nie oczekuje, ze
            zatai to przed ojcem, kiedy ten zapyta, gdzie jestem. Ufam, ze to zrozumiale.

            > jesli czulas taka potrzebe podzielenia sie z nim ta informacja
            > i zakladam, ze rzeczona osoba sama, jak zauwazyla komandosa mogla mu to
            napisac
            > czy prywatnie czy publicznie to juz jej sprawa
            > nie sadze, zebys zostala upowazniona do takich wyznan


            No i pudlo jak stad do Tokio.


            > i nie kazdy ma maniere marusi paplania wszystkiego na okolo

            Owszem, niektorzy maja maniere paplania na ucho autentycznie prywatnych rzeczy -
            w odroznieniu od wyimaginowanie prywatnych.

            > re kiedy pyta: ale nie zauwazylam, ze by kom Cie zapytal
            > 'czy ktos sie o mnie martwil'
            > zapytal ogolnie co slychac na forum
            > pomijam kwestie, ze nie chodzi o rodzine a obcych ludzi


            Wlasciwie sama sie sobie dziwie, ze Ci to tlumacze, ale lubie Cie i to pewnie
            dlatego. Otoz napisalam tak do K, bo uznalam, ze sprawi mu to jakis rodzaj
            drobnej przyjemnosci. Mnie by sprawilo. Ani moj interlokutor ani
            osoba 'martwiaca sie' nie sa dla mnie obcymi ludzmi. Wrecz odwrotnie.
            Najwyrazniej tez nikomu poza Toba nie sprawilo to przykrosci - a bezposrednio
            zainteresowanym wcale.

            Dlatego tez pozostane przy mojej praktyce odrzucajac Twoj punkt widzenia jako
            nazbyt neurotyczny.

            Uklony nizsze niz Mathiasa :)
            • vielonick Re: hahaha ;) 06.11.04, 03:18
              Gość portalu: gf napisał(a):

              > Podstawa normalnego funkcjonowania wsrod ludzi jest umiejetnosc oddzielania ich
              >
              > spraw prywatnych, o ktorych nas informuja, od ich spraw publicznych, o ktorych
              > nas informuja. Jesli zwierzam sie matce, ze lece do Krakowa, nie oczekuje, ze
              > zatai to przed ojcem, kiedy ten zapyta, gdzie jestem. Ufam, ze to zrozumiale.

              matka, ojciec, corka
              osoba martwiaca sie, gf, komandos + reszta forum
              widzisz roznice?
              bo ja spora

              dziekuje za wyznanie lubienia
              odwzajemnione zreszta :)

              ale tu nie ma co tlumaczyc
              kazdy ma inne granice prywatnosci
              i inne poczucie co wolno a czego nie wolno w kontaktach z innymi


              > > i nie kazdy ma maniere marusi paplania wszystkiego na okolo
              >
              > Owszem, niektorzy maja maniere paplania na ucho autentycznie prywatnych rzeczy
              > -
              > w odroznieniu od wyimaginowanie prywatnych.

              to, ze marusia albo ktokolwiek inny
              pisze ze do kogos napisze na gg, gdzies zadzwoni, napisze list etc.
              nie nazywalabym wyimaginowanymi prywatnymi sprawami
              podobnie jak umawianie sie malona i jara na piwo
              albo rozmowa alfiki ze scylla na temat urzadzania domu
              nie widze sensu ani potrzeby zamieszczania publicznie,
              gdy ma sie ze soba kontakt prywatny a nawet osobisty
              takich informacji

              re przykrosc: to nie jest kwestia przykrosci, mojej osobistej czy innej
              nie lubie czegos takiego
              i o tym pisze

              Ty robisz co uznasz za stosowne i ja tez
              proste :)

              skoro te uklony tak niskie
              to ja powinnam sie polozyc ;)

              dobranoc :)
              • Gość: gf Re: hahaha ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 18:17
                Dobrze, sprecyzuje.

                Gdybym poinformowala tylko matke, ze jestem w Helsinkach (zmienmy destynacje,
                zeby nie bylo nudno ;)), oczekuje wrecz a nie tylko nie mam nic przeciwko, ze
                kiedy moj ojciec publicznie zapyta, gdzie jestem, publicznie uslyszy. Teraz
                lepiej pasi? :)


                > matka, ojciec, corka
                > osoba martwiaca sie, gf, komandos + reszta forum
                > widzisz roznice?
                > bo ja spora


                Tak? Znasz mnie? I pozostalych? Wiesz co mnie z kim laczy? Fju, fju... ;)




                > to, ze marusia albo ktokolwiek inny
                > pisze ze do kogos napisze na gg, gdzies zadzwoni, napisze list etc.
                > nie nazywalabym wyimaginowanymi prywatnymi sprawami
                > podobnie jak umawianie sie malona i jara na piwo
                > albo rozmowa alfiki ze scylla na temat urzadzania domu
                > nie widze sensu ani potrzeby zamieszczania publicznie,
                > gdy ma sie ze soba kontakt prywatny a nawet osobisty
                > takich informacji

                Idac dalej tym tropem nalezaloby uznac, ze w ogole nie ma sensu wymiana postow
                na forum miedzy 2 osobami kontaktujacymi sie poza nim. Ja mam do takich spraw
                liberalny stosunek: wrecz podoba mi sie, ze ludzie czuja sie swobodnie, chocby
                tylko w moich watkach. Ze ktos do kogos pisze 'lubie Cie' albo 'idz na poczte'
                etc. podoba mi sie kazdy przejaw sympatii czy wrecz czulosci. Wlasnie
                publiczny, bo czyni swiat lepszym. Nigdy nie gorszyli mnie ludzie opowiadajacy
                mi jak strasznie kogos kochaja, albo - bo ja wiem - tulacy publicznie dziecko.
                A przeciez to tez sa prywatne rzeczy...

                Smieszy mnie wizja (nierealna zreszta) forum poswieconego psychologii, na
                ktorym trwaja (pseudo)uczone debaty na temat tej dziedziny nauki lub
                pseudoprofesjonalne 'leczenie' przypadkow zglaszajacych sie do leczenia.
                Mam wyobraznie i wiem, ile i kiedy moga znaczyc niby blahe rzeczy na temat piwa.



                > re przykrosc: to nie jest kwestia przykrosci, mojej osobistej czy innej
                > nie lubie czegos takiego
                > i o tym pisze


                Skoro Ty sie kladziesz, to ja ide do piwnicy ;P
    • procesor Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 04.11.04, 22:37
      Zabawne jest to nawoływanie do poszanowania tajemnicy korespondencji prze gf.

      POSZANOWANIA

      Bo jest to oczywiście rzecz oczywista ż ekażdy ma prawo do prywatności, w tym i
      poszanowania tajemnicy korespondencji niezaleznie od tego czy to list paierowy
      czy e-mailowy, SMS czy zapis GG.

      Mozna grzmiec i nawoływac do karania.. :)
      Tak sie jednak składa że nawet w kodeksie karnym nie ma określonych sciśle kar
      za wykroczenia i przestępstwa. Są "widełki". Sąd w dodatku bierze pod uwage
      wszelkie okoliczności - a przynajmniej powinien - i dopiero na podstawie
      rozeznania całej sytuacji wydaje wyrok. Czasem surowy, czasem w zawieszeniu,
      czasem uwalnia od winy.. Zabił? A może w obronie własnej? Kradł? Może dzieci
      nie miał czym nakarmić?
      Okoliczności..
      Jakże istotne.

      Jak łatwo oburzyć się - jak on/ona mogła naruszyć tajemnice korespondencji?!
      Jak dziwnie to brzmi w ustach kogoś kto dopuścił sie naruszenia czegoś zancznie
      bardziej istotnego - przysięgi wierności. Zaraz gf napisze "to po co
      przysiegac, przecież i tak wiadomo że nie da się przewidzieć co będzie z tą
      miłoscią za rok, 5 lat, było nie przysięgac".
      :)
      Ale przyrzekał(a).
      A nawet jeśli nie? To jeśli są w związku wolnym, bez przysiąg, a on/ona
      ja/jego zdradza - to czyz nie jest jeszcze gorzej??

      Nie dajmy sie zwariowac. Ciężar tych czynów jest niewspółmierny. Ze wskazaniem
      na większa wagę zdrady..

      Oczywiście nie mam na myśli patologicznego szpiegowania drugiej osoby. Ale choc
      gf idealizuje acetów, uważając ich za biednych i prześladowanych, to właśnie
      oni celują w szukaniu na boku przygody, przy równoczesnym wmawianiu żonie czy
      nie_żonie, że to tylko przyjaźń albo nic nie znacząca znajomość. I gdy taka
      oszukiwana kobieta , przeciez nie slepa na to co sie dzieje, w obliczu jego
      zaprzeczeń werbalnych i pozawerbalnych sygnałów zaprzeczających jego słowom
      równocześnie - poszuka w jego korespondencji jak jest naprawdę..

      To oczywiście ona jest tu główną winowajczynia.

      No bo oczywiście ona winna , hehe, że on szukał kochanki..

      Okoliczności, okoliczności..
      :)
      Pewnie lepiej żeby żona przypadkiem nakryła ich in flagranti i zabiła w
      afekcie.. Będą okolicznosci łagodzące, ale jak przeczyta listy - na stos, na
      stos z nią!!
      :P
      • zalozylam_nowe o q-m...ale elaborat :D 04.11.04, 22:40
        i jaki emocjonalny fju fju... troche szkoda, ze malo merytorycznie...

        • procesor Re: o q-m...ale elaborat :D 04.11.04, 22:49
          zalozylam_nowe napisała:
          > i jaki emocjonalny fju fju... troche szkoda, ze malo merytorycznie...

          Za to twoja odpowiedz (tak jak i ta do Kamfory) - jakże merytoryczne!
          hehehe

          Zwłaszcza to fju fju..
          I "o q-m" w temacie..

          Doprawdy jestem pod wrażeniem..hihi.
          • Gość: gf jaki elaborat, taki komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 22:53
            gdybys przeczytala bez wstepnych zalozen pierwszy wers pierwszego akapitu i
            drugi ostatniego - wiedzialabys, ze wystepujesz z bzdura

            ale przeciez jak chcesz, nie pierwszy to raz....
            • procesor Re: jaki elaborat, taki komentarz 04.11.04, 23:01
              Hehe, gf znowu w akcji.

              Prosze zacytuj, wysil sie. Bo wychodzi na to że wolisz krążyć okół w nadziei,
              że nikt nie sprawdzi co tam napisane..

              A skoro "jaki elaborat taki komentarz" to pierwszy w wątku list stanie sie
              punktem wyjściowym do mojego komentarza..

              No i oczywiscie osoba używająca określeń "dajcie mi bata - bede lala do krwi,
              podobno czasem da sie cwiercludzi wytresowac." jest moralnie nieposzlakowana..
              wszak to tylko styliustyka.. anie zdanie dające pojęcie o jej podejściu do
              ludzi.

              Jak dla mnie gf, masz pełne prawo do nie czytania prywatnej korespondencji
              zdradzającego cie oocohanego.. Naprawdę do niczego cie nie zmuszam i nie
              namawiam. Nie czytaj.
              • komandos57 Re: jaki elaborat, taki komentarz 04.11.04, 23:06
                procesor napisała:

                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                Kochasz mnie ciut,Procesorko?Przytul mnie w swoje ogromne cucuchy.Zimno mi.
              • Gość: gf Re: jaki elaborat, taki komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 23:07
                Rozumiem, ze jestes puszczona w trombe, poniekad Ci wspolczuje, acz tylko
                poniekad, ale zeby zyc obsesja na punkcie innych kobiet? fju, fju...

                Otoz bedziesz sie musiala sama do rzeczonych wersow pofatygowac, bo zbyt
                leniwam by Ci dobrze zrobic. No a po pierwsze zbyt Cie nie lubie hihi.
                Niemniej stoi tam napisane jak wol, ze rzecz jest o plciach wszelkich, wiec
                wciskanie mi dzieciaka w brzuch raczej jednak dowodzi obsesji :D

                KLaniam sie i zegnam, bedac wzruszona, ze czytasz moje watki tak pilnie ;)))
                • procesor Re: jaki elaborat, taki komentarz 04.11.04, 23:13
                  Łatwo sie wzruszasz.

                  Twoje sympatia do mojej osoby jest mi dobrze znana. :) Nie pochlebiaj sobie że
                  akurat twoje watki takie zajmujące, ot, twoje poglądy gdzieś w bok od moich.
                  Zawsze można porozmawiać, z tym że ty wolisz chyba wycieczki osobiste niż
                  rozmowy.

                  Ogólnie na tym forum brak ostatnio ciekawych tematów.
                  Ale zawsze pozostaje archiwum, mozna wrócić do ciekawych dyskusji sprzed lat.
                  • komandos57 Re: jaki elaborat, taki komentarz 04.11.04, 23:17
                    procesor napisała:

                    > Łatwo sie wzruszasz.
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Moj dream jest byc Twoim wibratorem na jedna noc.Przywdziac maske Zorro z
                    zaklejonymi dziurami na slipia i zatanczyc z Toba.Buzka Procesoreczko.Ah,na
                    sama mysl o Twoich cycach,bomba idzie w gore.Pa kochanie.
                  • Gość: gf Re: jaki elaborat, taki komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 01:06
                    procesor napisała:

                    > Łatwo sie wzruszasz.

                    Powiem wiecej - bardzo lubie.


                    >
                    > Twoje sympatia do mojej osoby jest mi dobrze znana. :) Nie pochlebiaj sobie
                    że
                    > akurat twoje watki takie zajmujące, ot, twoje poglądy gdzieś w bok od moich.

                    Nie klam. To jest moj watek, a Ty sie pofatygowalas, przewidujac bzdet, i jaki
                    elaborat walnelas... hihi...

                    Musi masochizm po prostu :)


                    > Zawsze można porozmawiać, z tym że ty wolisz chyba wycieczki osobiste niż
                    > rozmowy.

                    :DDDDDDDDD

                    proponuje Ci zebys przeczytala swoj pierwszy wpis w tym watku! :D




                    > Ogólnie na tym forum brak ostatnio ciekawych tematów.


                    Ogolnie jest to Twoj permanentny poglad. Zastanawia mnie tylko, po cholere
                    permanentnie go publikujesz zamiast zalozyc 'ciekawy watek' w koncu?


                    > Ale zawsze pozostaje archiwum, mozna wrócić do ciekawych dyskusji sprzed lat.

                    I dlaczego tego nie robisz czas mitrezac na moje watki?

                    :D
                    • procesor Re: jaki elaborat, taki komentarz 06.11.04, 10:33
                      :)
                      Nie wmawiaj mi czegoś czego nie robie. A nie kłamię.
                      Gdy sie dopisuję do wątku to nie dlatego że przewiduję bzdet ale dlatego że mam
                      ochotę rozmawiać. Wiara w ludzi pozawala mi oczekiwac że nawet z nielubianą
                      osobą można rozmawiac, wystarczy trochę tolerancji..

                      Zeby cos było permanentne musi sie stale i często powtarzac, albo trwać hehe
                      jak makijaz..
                      Moj pogląd o braku ciekawych tematów nie powtarza sie na forum zbyt często, na
                      ogół pozostaje w mojej głowie. Dlatego bywają przerwy w moim pisaniu. Ale jak
                      to Fnoll napisał wciąż mnie tu sprowadza nadzieja i wciąż się rozczarowując -
                      ciągle próbuję. :)

                      A do starych wątków wracam, bywa, super tematyka. I ile nicków które zaginęly w
                      mrokach sieci..

                      PS Jeśli po prostu nie chcesz żebym pisała w twoich watkach - to powiedz
                      wprost. :)
                      • Gość: gf Re: jaki elaborat, taki komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 18:29
                        procesor napisała:

                        > :)
                        > Nie wmawiaj mi czegoś czego nie robie. A nie kłamię.
                        > Gdy sie dopisuję do wątku to nie dlatego że przewiduję bzdet ale dlatego że
                        mam
                        >
                        > ochotę rozmawiać. Wiara w ludzi pozawala mi oczekiwac że nawet z nielubianą
                        > osobą można rozmawiac, wystarczy trochę tolerancji..

                        Jesli swoj pierwszy post w tym watku uwazasz, za przepelniony tolerancja, to
                        nie pozostaje mi nic innego jak pozostac na wieki z rozdziawiona ze zdziwienia,
                        jak u dziecka, geba...



                        >
                        > Zeby cos było permanentne musi sie stale i często powtarzac, albo trwać hehe
                        > jak makijaz..
                        > Moj pogląd o braku ciekawych tematów nie powtarza sie na forum zbyt często,
                        na
                        > ogół pozostaje w mojej głowie. Dlatego bywają przerwy w moim pisaniu. Ale jak
                        > to Fnoll napisał wciąż mnie tu sprowadza nadzieja i wciąż się rozczarowując -
                        > ciągle próbuję. :)

                        Jak dla mnie, powtarza sie bardzo czesto i kojarze Cie niemal wylacznie z nim -
                        to znaczy w moim odbiorze jest Twoja najbardziej charakterystyczna cecha. Nie
                        bede sie na ten temat dluzej spierac, bo nie ma to najmniejszego sensu przeciez.



                        > A do starych wątków wracam, bywa, super tematyka. I ile nicków które zaginęly
                        w
                        >
                        > mrokach sieci..
                        >
                        > PS Jeśli po prostu nie chcesz żebym pisała w twoich watkach - to powiedz
                        > wprost. :)


                        Powiem tak: pisz, jesli masz ochote. Mnie od tego niczego nie ubywa. Ale tez i
                        nie przybywa.

                        Pozdrawiam.
            • procesor Re: jaki elaborat, taki komentarz 04.11.04, 23:30
              Gość portalu: gf napisał(a):
              > gdybys przeczytala bez wstepnych zalozen pierwszy wers pierwszego akapitu i
              > drugi ostatniego - wiedzialabys, ze wystepujesz z bzdura
              >
              > ale przeciez jak chcesz, nie pierwszy to raz....

              A wiesz gf że używając samych cytatów z Biblii stworzono ponoć powieść
              romantyczną, kryminał, a nawet powieść pornograficzną??
              :)

              W tym sęk, że istotne jest to co POMIĘDZY.

              Pamietaj że ja nie neguje że taka kobieta (czy facet) łamie tajemnice
              korespondencji. Bo choć napisałam że każdy ma do niej prawo - nie napisałam że
              jest to prawo najwyższe.

              A dla ciebie najwyraźniej ma ono znaczenie najistotniejsze - furda zdrada,
              grunt, że nie dopuścil się złamania tajemnicy korespondencji.. :D
              Nie widzisz że to dośc humorystyczne podejście?
              "- Gf, twój oocohany cię zdradza, wiedziałas o tym?
              - Tak, ale to nie szkodzi, grunt że moich listów nie czyta.."

              :D
              • Gość: gf Re: jaki elaborat, taki komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 18:40
                Ale ja nie napisalam ksiazki (grubej...) tylko kilkuzdaniowy post. Skoro w 2
                zdaniach wylozylam expresis verbis, ze idzie mi o panie i panow, i skoro w
                pozostalych nie ma nic, co podwazaloby te deklaracje, to chyba mam prawo
                oczekiwac, ze czytelnicy odbiora ow post tak, jak zadeklarowalam, po raz drugi,
                w dyskusji z Toba? Mysle nieskromnie, ze mam.

                Zyje wystarczajaco dlugo, zeby znac pare wystarczajaco dramatycznych historii.
                Wystarczajaco do tego, zeby wiedziec, ze ten/ta, kto w tzw.spolecznym odbiorze
                uznawany/a jest za kata, bywa ofiara. Jak juz napisalam wyzej albo nizej zdrada
                bywa efektem. Marnym, ale efektem a nie wylacznie przyczyna. Co to za odkrycie
                zreszta...

                Natomiast naruszanie cudzego terytorium osobistego, dla siebie, dla swoich
                korzysci, jest dla mnie zawsze - zwlaszcza w przypadkach zwiazanych z
                tzw.zdrada - jednoznacznie nieetyczne.

                Jesli Ciebie smieszy etycznosc, to moze faktycznie nie powinnas dopisywac sie
                do moich watkow.

                p.s. Tak, wybaczylabym tzw.zdrade. Nie, nie wybaczylabym naruszenia mojego
                osobistego terytorium. To znaczy zapewne wybaczylabym, ale cos by we mnie na
                zawsze peklo w relacji z kims takim. Mysle tez, ze gdybym w jakims pijanym
                widzie naruszyla czyjes terytorium, nie moglabym dalej zyc, bez jakiejs
                wieloletniej megapokuty. Smiej sie, nie dabam o to za grosz.
      • Gość: Luty Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.ny325.east.verizon.net 05.11.04, 02:20
        procesor napisała:

        > Zabawne jest to nawoływanie do poszanowania tajemnicy korespondencji prze gf.
        >
        Dla mnie nie jest zabawne...
        Nawolywanie do poszanowania tajemnicy korespondencji, jest, dla mnie oznaka
        wewnetrzej etyki...zewnetrznej zreszta tez.... hihi....

        Poza tym widze, ze ludzie lubia sie grzebac we wlasntm zyciu jak w smietniku...

        Acha, jak gf napisze 'po co przysiegac', to gf bedzie miala racje...po co
        przysiegac...?
        A jezeli juz sie przysieglo, to ten ktos, komu sie przysieglo, powinien z tej
        przysiegi zwolnic...jezeli jest normalnym czlowiekiem...coz bardziej
        nienormalnego, jak trzymanie na sile drugiegi czlowieka przy sobie...brrrrr

        • Gość: gf Luty :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 00:38
          Dobry wieczor :)))


          > Acha, jak gf napisze 'po co przysiegac', to gf bedzie miala racje...po co
          > przysiegac...?
          > A jezeli juz sie przysieglo, to ten ktos, komu sie przysieglo, powinien z tej
          > przysiegi zwolnic...jezeli jest normalnym czlowiekiem...coz bardziej
          > nienormalnego, jak trzymanie na sile drugiegi czlowieka przy sobie...brrrrr

          Tak, tak i jeszcze raz tak! :)

          pzdr ;)
          • Gość: Luty Re: Luty :))) IP: *.ny325.east.verizon.net 06.11.04, 04:03
            Wiesz gf, latwo jest zgodzic sie z Toba...sama rozkosz...
        • procesor Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 06.11.04, 10:25
          Gość portalu: Luty napisał(a):
          > procesor napisała:
          > > Zabawne jest to nawoływanie do poszanowania tajemnicy korespondencji przez
          gf.

          > Dla mnie nie jest zabawne...
          > Nawolywanie do poszanowania tajemnicy korespondencji, jest, dla mnie oznaka
          > wewnetrzej etyki...zewnetrznej zreszta tez.... hihi....

          Widzisz zabawne jest nie w góle ale w kontekście. Czyli okoliczności znowu. Bo
          zdradzająca osoba zarzucająca zdradzanemu brak etyki - bo zajrzałw jego
          prywatną korespndencję..hahaha.. wybacz - humorystyczne.
          Tajemnica korespondencji - tak.
          Zdrada - nie.
          Jedno i drugie z powodów etycznych..

          > Acha, jak gf napisze 'po co przysiegac', to gf bedzie miala racje...po co
          > przysiegac...?
          > A jezeli juz sie przysieglo, to ten ktos, komu sie przysieglo, powinien z tej
          > przysiegi zwolnic...jezeli jest normalnym czlowiekiem...coz bardziej
          > nienormalnego, jak trzymanie na sile drugiegi czlowieka przy sobie...brrrrr

          Alez tak! Zwolnić. Trzymanie na siłę kogoś w takeij sytuacji jest bez sensu.
          Tylko..
          Dużo bardziej bez sensu jest zdradzanie żony/męża i tchórzliwe krycie się z tym
          z powodu zwykłego chamstwa i wygodnictwa. Bo często taka zdradzana osoba
          mówi "odejdź", chce by oczyscic sytuację - skoro tamto drugie kocha innego,
          chce z nim być. I ten zdradzający nie chce. Z wygodnictwa, z lenistwa, z obawy
          że zostanie na lodzie? Bo sie boi alimentów? Mężczyźni i kobiety mają różne
          motywy by tak funkcjonowac - tu kochanka/kochanekj a tam mąż, żona - utzymujący
          dom czy tez utrzymujący ten dom w porządku..

          To dopiero jest nienormalne trzymanie człowieka przy sobie!!
    • m.malone Wiecie... 05.11.04, 00:53
      dlaczego, kiedy czytam ten watek przypomina mi sie ten kawał:

      "a u was negrów biją"???????
      • Gość: małgo Re: Wiecie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 00:56
        nie wiecie;(
        a wiecie,ze ten wątek to
        odprysk innego,stąd meandry?:)
        • m.malone Re: Wiecie... 05.11.04, 01:03
          Gość portalu: małgo napisał(a):

          > nie wiecie;(
          > a wiecie,ze ten wątek to
          > odprysk innego,stąd meandry?:)

          każde coś jest odpryskiem czegoś, stąd zawsze meandry:)
    • Gość: ll Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: 62.233.169.* 05.11.04, 03:00
      Oooo nieeee!!!!!!!!!!!!! Zgadzam sie z procesorka, ze wazne sa tutaj
      OKOLICZNOSCI. Nie mozna pozwalac innym na chamstwo swoim kosztem. Co to to NIE!
      • Gość: gf Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 00:49
        Przykro mi, ale brak zwiazku logicznego.
        • Gość: ll Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: 62.233.169.* 06.11.04, 00:53
          owszem, w twojej wypowiedzi :D
          • Gość: gf Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 01:01
            Napisz cos nowego i ciekawego, to chetnie pogadam.
            • Gość: ll Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: 62.233.169.* 06.11.04, 01:04
              nowego i ciekawego?
              brak zwiazku logicznego
              :DDDD
    • jarmucha Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 05.11.04, 09:05
      hihihihi

      a moja kobita to po polsku ani w zab...moge se romansowac ile wlezie

      a jakby co, (jakby sie nauczyla) to jej zawsze od chamek niedelikatnych moge
      nawrzucac...

      jak ja znam , to to sobie to do serca wezmie...
      mowila mi zebym sie wyprowadzil, bo czuje chyba pismo nosem,
      ale dowodow nie ma ;))))))))

      a gdze tam sie bede wyprowadzal, no co ona mi moze zrobic, no co?
      nie kocham jej, kocham ta druga...
      ale niech sie dziewczyna nie przemecza, ladna jest mloda, pranie sprzatanie ,
      to nie dla niej
      koszule, skarpetki...moja slubna to robi najlepiej...
      to po co mam sie wyprowadzac

      ostatnio nawet robote stracilem,
      teraz to juz sumienia nie bedzie miala zeby mnie wykopac
      • procesor Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 05.11.04, 11:16
        jarmucha napisał:
        > hihihihi
        > a moja kobita to po polsku ani w zab...moge se romansowac ile wlezie
        > a jakby co, (jakby sie nauczyla) to jej zawsze od chamek niedelikatnych moge
        > nawrzucac...
        >
        > jak ja znam , to to sobie to do serca wezmie...
        > mowila mi zebym sie wyprowadzil, bo czuje chyba pismo nosem,
        > ale dowodow nie ma ;))))))))
        > a gdze tam sie bede wyprowadzal, no co ona mi moze zrobic, no co?
        > nie kocham jej, kocham ta druga...
        > ale niech sie dziewczyna nie przemecza, ladna jest mloda, pranie sprzatanie ,
        > to nie dla niej
        > koszule, skarpetki...moja slubna to robi najlepiej...
        > to po co mam sie wyprowadzac
        > ostatnio nawet robote stracilem,
        > teraz to juz sumienia nie bedzie miala zeby mnie wykopac

        Mioooooodzio! ;)

        Tylko zapomniałes zadedykować ten tekst
        "dla gf z serdeczny podziekowaniem za wsparcie!"

        hehehe
      • Gość: gf Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 00:48
        No wlasnie. Kazdemu wedlug potrzeb ;)

        pozdrawiam :))
      • Gość: ryb Re: czy ktos pozyczylby mi bata? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 06.11.04, 01:03
        sumienia nie ma, zreszta jak baba...zeby ludzi w zime z domu wyrzucac, cos takiego.
    • m.malone Pewnie jestem głupi... 06.11.04, 13:20
      widzę jednak, że wielu dyskutasów w tym wątku nie rozumie określenia i z n a c
      z e n i a "terytorium osobistego" (jak je Girl nazwałaś). A to wykształca się
      wcześniej i jest silniejsze od jakiegokolwiek innego stanu posiadania.
      Może niektórzy tego nie mają. Albo nie mają do momentu, w którym zostanie
      naruszone. Wtedy zaczyna boleć.

      Moim zdaniem jest to dużo intymniejsza strefa niż np. detale masturbacji Kvinny
      czy kogokolwiek innego.

      I krótko - można zapoznać się z cudzą korespondencją WYŁĄCZNIE za niewymuszoną
      zgodą jej właściciela.

      Proszę też nie wciskać, że jesli bronię swojego obszaru i nikogo do niego nie
      dopuszczam, to oznacza, że godzę się z łamaniem dkalogu czy co tam jeszcze było
      przywoływane.

      O! Dixi et animam levavi.
      MM
      • megxx A co z policją? 06.11.04, 13:52
        Czy w imię ochrony strefy prywatnej nie mogą posługiwać się podsłuchem,
        czytaniem korespondencji itp. metodami?
        Robią to(podobno tylko?), gdy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa.
        Dyskusja nie wyniknęła z sytuacji, gdy ktoś poczytał sobie maile, czy archiwum
        gg dla przyjemności czytania, ale by sprawdzić, czy nie zostaje złamane prawo
        rodzinne.

        Jakie piękne byłyby rodziny, gdyby nikt nie miał powodów mieć tajemnic przed
        małżonkiem, dziećmi....
        (jedyna dopuszczalna tajemnica: prezent kupiony kilka dni przed np Mikołajem)
        Ale to mrzonki...

        • m.malone Re: A co z policją? 06.11.04, 15:04
          A co, jesteś policjantem abo i prokuratorem, Małgośka?
          • megxx Re: A co z policją? 06.11.04, 15:28
            Na szczęście nie, bo mogłabym mieć wyrzuty sumienia! ;)

            Generalnie nie czyta sie cudzej korespondencji, ale jeżeli ktoś chce zrobić coś
            głupiego i czujemy, że coś jest nie tak, to w imię chęci pomocy nie popełnimy
            grzechu ciężkiego czytając list.

            Każdy czuje, że są takie sytuacje, w których zawiesza się powyższą zasadę.
            • m.malone Nie mam nic do powiedzenia:( nt 06.11.04, 15:53

            • Gość: gf Re: A co z policją? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 18:21
              gxx napisała:

              > Na szczęście nie, bo mogłabym mieć wyrzuty sumienia! ;)
              >
              > Generalnie nie czyta sie cudzej korespondencji, ale jeżeli ktoś chce zrobić
              coś
              > głupiego i czujemy, że coś jest nie tak, to w imię chęci pomocy nie popełnimy
              > grzechu ciężkiego czytając list.
              >
              > Każdy czuje, że są takie sytuacje, w których zawiesza się powyższą zasadę.

              Ja pisze o ludziach, ktorzy zawieszaja ja bez wyrzutow sumienia i ze wzgledu na
              swoj interes.

              Nie mowiac juz o tym, ze wiadomo dokad prowadzi droga wybrukowana dobrymi
              checiami...
      • Gość: gf Re: Pewnie jestem głupi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 18:23
        Wiesz MM, najsmutniejsze ze wszystkiego jest dla mnie to, ze ludzie sa tak
        latwo sklonni naruszyc terytorium kogos, kogo jak twierdza, kochaja. Obawiam
        sie, ze to wyklucza milosc :(
    • oocohany Re: czy ktos pozyczylby mi bata? 06.11.04, 18:59
      Cichaj gf, wylacz magafony.
      Zajrzala, przeczytala, mleko wylane.
      Zmienie program pocztowy, skrzynke i hasla.
      Pobajeruje, znowu uwierzy.
      Ty na razie baw sie na forum.
      Za czas jakis, jak sprawa przycichnie skontaktuje sie z toba.
      Bedziemy sie znowu przyjaznili i kochali.
      Jak widzisz, ona jest nie do zycia, ale to juz ustalilismy.
      Najgorsze, ze wychowuje moje dzieci.
      Strach sie bac co z nich wyrosnie przy takiej matce.
      Twoj Polimerek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka