ulcus_duodeni
08.11.04, 14:41
Trudno mi proszę Was tak na 100% powiedzieć, jak do tego doszło. Sytuacje w
życiu są różne. Najgorsze to jednak takie gdy człek łyka jakiś owoc zakazany.
Niewątpliwie, takim zakazanym owocem jest sikanie do zlewu na talerze. Ile to
się trzeba naoglądać na boki czy ktoś nie wchodzi przypadkiem, ile
nastresować, ten tylko się dowie kto na talerze szczał. A ileż to razy, człek
zwyczajnie nie zdąży wytrzepać małego porządnie i te ostatnie, najważniejsze
krople poniesie do gaci. Potem to się tam miele, jątrzy, obciera i...
zapalenie napletka gotowe.
Nie wykluczone iż stało się to w trakcie pochłaniania postów forumowych, gdy
człek wprost oderwać się nie może od pasjonującej lektury i... popuszcza.
Potem już procedura zapalania jak wyżej. Czy zdajecie sobie sprawozdanie jak
ja cierpię? Tak bardzo, że odczuwam nieodpartą potrzebę podzielenia się swoim
bólem, współczucia i może jakichś rad. Co począć? Jak tu dymać, jak
przemieszczać się, no jak choćby odejść od kompa i tego forum? Pamiętajcie,
że mój potężny fallus jest organem żywym, nie spoczywa w grobie, gdzie nie ma
już bólu, nie ma zmartwień, nie ma niczego, są tylko robale i fałszywy żal
bzdeciarzy, którzy poczytują za swój obowiązek jęknąć na śmiertelnym wątku o
matce i prędziutko pobiec do tematów jakże bliskich śmierci..., a mianowicie
tematów własnych pozdrowień, zakochania przez internet, dulszczyzny,
prywatności och wszystkiego..., aby o nich....
Pochylcie się może nad moim żywym członkiem, złóżcie mu jakieś wyrazy, zanim
zajmiecie się znowu sobą i waszym nędznym, nudnym, sobaczym życiem.