Dodaj do ulubionych

Moja historia - szukam przyczyn

22.11.04, 10:06
Pisałyście o tym żeby zastanowić się nad przyczynami. Uchwycić moment w
którym dostaję napdau na słodycze. Problem jest większy niż przypuszczałam.
Ja po prostu mogę je jeść bez względu na pogodę, stan ducha, porę roku. Są =
jem. Nie potrafię powiedzieć nie. Nie ma konkretnej przyczyny typu smutek czy
niepowodzenie,
Sięgnęłam pamięcią wstecz. Słodycze zawsze były mi wydzielane, zawsze
chciałam więcej niż dostawałam i pojawiały się tez awantury że wyjadałam coś
z szufladki w której były trzymane. Czy to mogło powodować nakręcanie się i
chęć ich ciągłego jedzenia ?? Ja mogłabym siąść i zjeść kilka czekolad,
batoników, lodów. Nigdy tego nie zrobiłam ale czuję że mogłabym. Pisałam już
o nasiadówkach po kilka batonów i czekoladek z Wedla typu kasztanki tik taki
itp. To było na studiach. Takie pożegnania ze słodyczami i zawsze to był ten
ostatni raz. I za dwa dni to samo. Nigdy nie najadalam się tak słodyczami
żeby nie móc już wcisnąć niczego więcej. Zawsze mam miejsce na więcej.
Zastanawiam się też czy to że jestem jedynaczką co do której zawsze były
stawiane duże oczekiwania, wymagania itd, a wychowywana byłam bardzo surowo
tez ma znaczenie. Jak na razie nie mam pomysłu jak z tym walczyć i dobija
mnie to. Wiem że nie powinnam bo tyję a nie potrafię się opanować. Dodam
jeszcze że nie zwracam. Próbowałam ale nie idzie mi to.
Nie mam też syndromu samotnej kobitki objadającej się ciastkami by
rekopmensować brak faceta. Mam cudownego kochającego męża. Więc to też nie
to !!
Wolałbym wiedzieć dlaczego dostaję takiego małpiego rozumu jak widzę słodkie :
( Paradoksalnie jem w ogóle mało, chudo i nie tykam pizzy, kiełbas wędlin,
mięsa tłustego itp. Z tłustych rzeczy jem sery pod każda postacią i tego też
jest stanowczo za dużo. Przynajmniej 2 - 4 plasterki sera dziennie. Przy
moich tendencjach tycia musze to ograniczyć. Ale ser choć uwielbiam mogę
odłozyć i nie jeść słodycze mają nade mną przewagę. Niestety :(
Może po przeczytaniu tego WY wpadniecie na jakiś pomysł ??
Obserwuj wątek
    • kasiolda Re: Moja historia - szukam przyczyn 22.11.04, 10:49
      hmm wiesz co ser tez ma w sobie duzo cukru.moze jednak cos jest nie tak z twoim
      poziomem cukru we krwi,a moze jest to spowodowane wahaniami poziomu
      insuliny.nie wiem najlepiej gdybys powiedziala o tym lekarzowi,na pewno cos
      poradzi.
      sama widzisz ze nie ma sensu mowic sobie za dzisiaj ostatni dzien jem cos
      slodkiego,ze od jutra koniec z tym.moze tu jest przyczyna,ze mowiac sobie tak,
      robisz sobie krzywde,bo w twojej swiadomosci pojawia sie mysl,ojej nigdy juz
      nie zjem tego czy tamtego, a ja to tak lubie,i swiadomie czy nie swiadomie jest
      ci zle z tego powodu,jest ci zal ze musisz sobie odmawiac tego i jak widzisz
      cos slodkiego to dlatego wariujesz?
      zastanow sie,moze lepiej nie obiecywac sobie,moze lepiej jesli masz na cos
      ochote to zjedz to,moze wtedy sie uspokoisz i nie bedziesz potrzebowac zjesc
      dwoch czekolad?
      hmm a moze jest w tym cos co pisalas,ze jestes jedynaczka,moze jedzac slodycze
      pomagaly ci czuc sie lepiej,zastepowaly obecnosc siostry,brata, zastepowaly
      milosc,poczucie bezpieczenstwa,moze to jednak psychiika jest przyczyna?
      moze warto odwiedzic psychologa?
      pozdrawiam
      • be81 Re: Moja historia - szukam przyczyn 22.11.04, 15:15
        Może się zastanów czemu jest tak, że Twoje zycie obraca się wokół wagi itp.
        Poziom cukru to moim zdaniem oddzielna sprawa. Owszem może być coś nie tak i
        potrzebujesz co dzień słodyczy i je lubisz( jak prawie wszyscy) Ale objadanie
        się do bólu czy to słodyczami czy warzywami to inna kwestia.Najczęściej się
        tak dzieje, gdy w życiu brakuje czegoś na tyle zajmującego i dającego euforię
        aby się tym zająć lub.. uciekamy w nałóg bojąc się stawić czoła codziennej
        czasem trudnej rzeczywistosci. Oczywiscie kazdy jest indywidulany i najlepiej
        byłoby w takim wypadku podjąć terapię, bo dość niepokojące jest to co piszesz-
        że próbowałaś zwracac itp.Pozdrawiam:)))

        • trycka Re: Moja historia - szukam przyczyn 22.11.04, 17:28
          Dziewczyny po raz kolejny sie przekonałam,ze jestescie madrymi kobietkami:))))).
          Mowie to szczerze:P...
          Własciwie wszystko co chciałam Ci powiedziec napisały dziewczyny.Dodam tylko od
          siebie,ze u mnie ze słodyczami jest podobny problem.Jak mam kompulsa to rzucam
          sie na słodycze.Kiedys myslałam,ze ja je po prostu tak uwielbiam.Lubie je,ale
          głownie na ich widok trace kontrole.
          Psycholog wytłumaczyła mi mechanizm ,o ktorym pisała Kasiolda.Im bardziej sobie
          czegos zabraniamy,tym bardziej tego pragniemy i to cos urasta do boskich
          rozmiarow,czegos cudownego ,ale zakazanego.U mnie tak jest z
          tymi "przekletymi"słodyczami.Kiedy byłam na diecie nie pozwalałam sobie na ich
          jedzenie.kiedy miałam chwile zwatpienia od razu sie na nie rzucałam.Błedne koło.
          Druga rzecz to szukanie w jedzeniu czegos czego nam brakuje,zagłuszanie tego co
          nam nie odpowiada.
          Ja tez mam w sumie fajne zycie.Młodo wyszłam za maz,jestem juz 7 lat po
          slubie,a mam teraz 26 lat.Kochamy sie z mezulkiem wciaz bardzo mocno,mamy
          dzieciaki,dom,samochod,prace...Niby sielanka.Znalazłam jednak w swoim zyciu
          kilka spraw,ktore mi nie odpowiadały,a ktorych nie probowałam zmienic.Wydawało
          mi sie,ze nie dam rady:
          -zawsze byłam niesmiała,miła dla innych,robiłam wszystko,zeby inni byli
          zadowoleni.Na siłe szukałam akceptacji...?
          -dawałam sie zawsze wykorzystywac,nie umiałam walczyc o swoje
          -nie zauwazałam kiedy troska mojej mamy zmieniła sie w dominacje nad moim zyciem
          -nie dawałam sobie psychicznie rady z dzieciakami,chyba byłam za młoda.Duzo
          płakałam z nerwow...i jadłam...
          Mysle,ze cos by sie jeszcze znalazło...Kiedys tego nie zauwazałam.nie
          wiedziałam o co chodzi,czemu jem...?Dopiero wizyty u psychologa otworzyły mi
          oczy i nadal otwieraja...
    • smutna1989 Re: Moja historia - szukam przyczyn 19.12.04, 12:58
      mam tak samo... identycznie... tylko, że ja jem wszytsko za porządkiem jak
      leci, nie tylko słodycze... ostatnio wytrzymałam tydzień bez większych
      obrzerek, ale o z tego jak potem nie wytrzymałam i...buu... no nic życze
      powodzenia, apap!!!
      • clara18 Re: Moja historia - szukam przyczyn 19.12.04, 13:55
        u mnie jest zupelnie tak samo jak u smutnej1989, jem wszystko co popadnie, to
        nie sa juz same slodycze, dzisiaj znowu mialam napad...:(lodowka jest znowu
        pusta a ja juz nie moge sie ruszac, potrzebuje pomocy, ale boje sie komukolwiek
        o tym powiedziec bo moi rodzice maja i tak wiele swoich problmow, moje
        przyjaciolki nawet nie beda wiedziec jak mi pomoc, a moj chlopak...nie wyobrazam
        sobie mu o tym powiedziec, moze dzieki wam uda mi sie wytrzymac, zycze wszystkim
        powodzenia:*
        • kasiolda Re: Moja historia - szukam przyczyn 19.12.04, 18:45
          boisz sie,ale wlasnie powiedzialas.i mozesz liczyc na nasze wsparcie,ale
          pamietaj ze to Twoje zycie,ze Ty musisz sie z tym uporac.
          przede wszystkim warto sie zastanowic dlaczego jesz,w ktorych momentach,jakie
          uczucia Ci wtedy towarzysza.i najlepiej byloby gdybys wybrala sie do
          psychologa,specjalisty,ktory pomoze Ci zrozumiec siebie,swoje problemy.
          a jeszcze co do mowienia,nie przejmuj sie,jesli uznasz ze jestes gotowa zeby
          powiedziec komus to powiesz,nic na sile,czasem warto zrzucic ten ciezar,nawet
          jesli ktos nie bedzie wiedzial jak Ci pomoc,sam fakt ze zrozumie,przytuli
          czasami wystarczy.
          glowa do gory!
          pisz jesli masz taka potrzebe
          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka