Dodaj do ulubionych

toxic boy?!

24.11.04, 14:55
Witajcie!
Czy ktos mógłby pogadać za mną? Jak się wyrwać z toksycznej relacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: krish Re: toxic boy?! IP: *.chello.pl 24.11.04, 15:21
      nie ma innej metody niz odejsc w p i z d u

      gadac sobie mozesz, ale chcesz uslyszec "sprobuj jeszcze dalej..."

      a to mozesz zrobic sama albo wcale

      Twoj wybor
      • desmo74 Re: toxic boy?! 24.11.04, 15:30
        Uuuuhhh.... Czuję, że wylano mi szklaneczkę czegoś zimnego na głowę...
        To nie jest tak, że chce tylko gadać.
        Po prostu chciałabym być pewna, że to nie ja "źle to widzę". Że nie mam "zbyt
        wybujałych oczekiwań". Chciałabym uwierzyc, że zasługuję na coś więcej...

        Pozdrawiam
        D.
        • Gość: gf Re: toxic boy?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:37
          mysle, ze moglabys bardziej precyzyjnie opisac 'sytuacje' ;))
        • Gość: krish Re: toxic boy?! IP: *.chello.pl 24.11.04, 15:37
          nawet jezeli ktos ci powie ze zle to widzisz i masz zbyt
          wybujale oczekiwania to co ?

          nadal bedziesz czula tak jak czujesz

          twoje widzenie jest subiektywne

          ale twoje

          i nikt ci nie podpowie uczciwie jak zyc

          bo nikt nie jest toba
        • malvvina Re: toxic boy?! 24.11.04, 16:37
          ani ty ani ja ani nikt na nic nie zasluguje. Wzielas co chcialas i masz,
          uswiadom sobie to a bedziesz mogla zrezygnowac. Zalezy od ciebie.
          • an_a1 Re: toxic boy?! 25.11.04, 13:22
            malvvina napisała:

            > Wzielas co chcialas i masz,
            Raczej ile umiałaś wziąć...
            Ana
    • Gość: gumka Re: toxic boy?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.04, 15:40
      sama nazwalas te relacje toksyczna
      znasz wiesz odpowiedz
      a wyrwiesz sie odchodzac i zrywajac kontakt
    • Gość: Hubert Re: toxic boy?! IP: *.chello.pl 24.11.04, 16:57
      Poszukac sobie innego, lepszego towarzystwa. I przebaczyc zeby nie ciagac tego
      za soba jak smrodu do innych zwiazkow.

      Pozdrawiam Hubert
      • desmo74 dziękuję Wam za odzew 25.11.04, 08:42
        Witajcie!

        Dziękuję za wszystkie Wasze odpowiedzi. Wstyd mi trochę, że mimo 30-tki na
        karku i wielu doświadczeń życiowych, w rozpadem małżeństwa włącznie, znowu
        zrobiłam ten sam błąd. Jestem jak taka wygłodniała, wychudzona mała sarenka,
        która idzie za wyciagnietą w jej stronę dłonią z jedzonkiem...Pełna wiary,
        ufności i oddania. Konstatuje później, że ta rączka nic za sobą nie niesie, a
        gdy pytam cichutko...co to? słyszę, że takie jest życie, nie ma czasu, bo
        praca, bo dzieli nas duża odległość,a w ogóle przecież to miłości nie ma,
        wszyscy się zdradzają, chodzi tylko o seks, w ogóle to życie jest jak bagno,
        więc to nie ma sensu... a poza tym jesteśmy na to za starzy...itp. (pada
        pytanie w moją stronę: czy mnie nie można tak po prostu kochać - czytaj: brać,
        nic z siebie nie dawać, dyktować zasady bez brania pod uwagę drugiej strony)

        A mnie się wydaje, że co, jak co, ale w życiu liczy się właśnie drugi człowiek,
        relacja z nim, to co możemy mu dać...dzięki ludziom właśnie można
        sobie "osłodzić" trochę ten parszywy żywot (jeśli już mamy na życie patrzeć z
        takiej perspektywy). Tworząc sobie taką enklawę, tworzymy coś pięknego... i
        wartościowego...Nie przeczę, że to jest proste, ale trzeba próbować, prawda?!
        Czy naprawdę jestem taka naiwna?!

        Pozdrawiam ciepło
        D.
        • desmo74 Re: dziękuję Wam za odzew 25.11.04, 08:52
          Oczwiscie miało być "nie przeczę, ze nie jest to proste"

          Jeszcze raz pozdrawiam
          Ja-niepraktyczna 30-tka wierząca w miłośći dostająca za to w dupencję...
          D
          • ettrich Re: dziękuję Wam za odzew 25.11.04, 08:57
            nie trać w wiary
            na pociechę powiem Ci
            że na świecie kręci się
            mnóstwo fajnych, nietoksyczny gości
            jest w czym wybierać
            • desmo74 Dziękuję Ci Ettrich 25.11.04, 09:15
              trudno jest, powiem Tobie, nie tracić wiary...
              Staram się...Ale tak w przyrodzie bywa, że im piękniejszy kwiat, to pasożyty
              giganty przyciąga...
              Poza tym Toxic twierdzi, że jeszcze rok, dwa, i będzie po mnie... I chociaż
              wierzę, że miłość nie liczy nikomu lat...to podtruta trochę, boję się, czy
              jednak mnie to dotyczyć nie będzie...
              Pozdrawiam
              D.
              • wykrywacz.klamcow Re: Dziękuję Ci Ettrich 25.11.04, 11:45
                > Poza tym Toxic twierdzi, że jeszcze rok, dwa, i będzie po mnie...

                Toxic wlasnie dlatego jest toxic, ze gada takie rzeczy.
                Jesli uznasz ze "za rok dwa bedzie po Tobie", szybko dojdziesz do wniosku ze
                lepiej siedziec cicho przy nim - z jego punktu widzenia czysty zysk.

                Natomiast z tym "piekniejszym kwiatem" uwazaj, bo mozesz do wniosku ze
                przydarzaja Ci sie takie relacje bo jestes piekniejsza/wrazliwsza/lepiej
                wyksztalcona/inteligentniejsza/...* niz inni.
                I wtedy prosta droga do uznania ze "nic sie nie da zrobic" i cierpietniczego
                trwania w tym samym bagnie, bo przeciez nie bedziesz tepic swoich "zalet".


                * - niepotrzebne skreslic
                • desmo74 Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 12:09
                  Ja w kwestii piękniejszego kwiatka, zalet i trwania w bagnie...

                  Swoich "zalet" rzeczywiście tępić nie zamierzam i nie namawiam do tego nikogo.
                  One są oczywiście tylko w połowie przyczyną moich problemów (toxiki mają azymut
                  na swoje korzysci, więc konsekwentnie szukają fajnych ludzików mogących
                  zapewnić im max korzyści-przynajmniej ja tak, to widzę).
                  Największy problem w tym, że nie wierzę w siebie...Paradoks...Niby widzę i
                  wiem, ale w głębi siedzi we mnie coś innego...Mała, zapłakana dziewczynka,
                  którą tatuś zostawił...i teraz ta kobieta, którą jestem (mimo racjonalnych prac
                  nad sobą) ciągle związuje się z mężczyznami, którzy ja krzywdzą. I najpierw
                  myślę, że to wszystko moja wina i zgadzam się na to, aż rozumek dochodzi do
                  głosu i zakrzykując emocje każe odejść...To jest męczące.
                  Także to nie jest tak, że "nic się nie da zrobić". Można odejsć, tylko, żeby
                  historia się znowu nie powtórzyła!

                  Dziękuję Wykrywaczu.
                  Pozdrawiam
                  D.
                  • wykrywacz.klamcow Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 13:01
                    Wiesz mozna byc swietnym czlowiekiem, i nie dac sie robic w bambuko.
                    Roznica taka jak miedzy wrazliwoscia a przewrazliwieniem.

                    Dlatego IMO w Twoim przypadku Toxic wzial azymut nie na Twoja "fajnoludkowosc"
                    tylko na to ze jestes "mala zaplakana dziewczynka ktora tatus zostawil".
                    Wiadomo, ze najlatwiej roluje sie male dziewczynki.

                    Moze podchodzisz do mezczyzn szukajac w nich nie partnera, a "tatusia"
                    ktory "obetrze lzy malej dziewczynce"? I w ten sposob "sciagasz" takich ktorzy
                    Cie wykorzystuja?
                    Bo fajny ludzik chyba srednio jest zainteresowany ciaglym ocieraniem lez malym
                    dziewczynkom?
                    • ettrich Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 13:06
                      czy nie za gorzka ta pigułka?
                    • Gość: bum Re: Drogi Wykrywaczu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 13:15
                      głupiś i tyle
                    • desmo74 Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 13:18
                      Czyli sugerujesz, że nie ma szans?!

                      A gdzie akceptacja dla "wad" drugiego człowieka?! Czy tego, ze czasem bywam
                      małą samotną dziewczynką, która czuje się beznadziejna, nie można uznać za
                      wadę?!
                      No chances?! No way?!

                      Piszesz "Bo fajny ludzik chyba srednio jest zainteresowany ciaglym ocieraniem
                      lez malym
                      > dziewczynkom?" Czy fajny luzik nie dostrzeże niczego poza tym?! Czy fajne
                      ludziki nie mają szerszego pola widzenia?!

                      Pozdrawiam
                      D.



                      • arnick_a Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 14:35
                        desmo74 napisała:

                        > A gdzie akceptacja dla "wad" drugiego człowieka?! Czy tego, ze czasem bywam
                        > małą samotną dziewczynką, która czuje się beznadziejna, nie można uznać za
                        > wadę?!
                        W oczach faceta traktującego niańczenie swojej kobietki za naturalny sposób
                        okazywania miłości to, co nazywasz wadą, będzie istotnym atutem.

                        > Piszesz "Bo fajny ludzik chyba srednio jest zainteresowany ciaglym ocieraniem
                        > lez malym
                        > > dziewczynkom?" Czy fajny luzik nie dostrzeże niczego poza tym?! Czy fajne
                        >
                        > ludziki nie mają szerszego pola widzenia?!
                        Zasmarkana dziewczynka nie zakochuje się w _fajnym ludziku_. Ona potrzebuje
                        orła, sokoła, herosa.
                        Pozdrawiam
                        Arni
                        • desmo74 Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 14:43
                          Orła, sokoła, herosa mówisz...

                          Ale jak ja widzę orła, czy sokoła, to...biorę nogi za pas!!! Mały robi kuku, a
                          co dopiero heros...

                          Pozdrawiam
                          D.
                          • arnick_a Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 14:51
                            desmo74 napisała:

                            > Mały robi kuku, a
                            > co dopiero heros...
                            Zawsze wybrałabym duże kuku... Ale to już kwestia osobniczych skłonności.
                            Arni

                          • wykrywacz.klamcow Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 14:59
                            Ja to bym widzial tak:
                            Mala dziewczynka szuka orla czy sokola (nawet malenkiego, ale jednak) Omija
                            fajnych ludzikow, bo fajne ludziki nie otaczaja opiekunczym ramieniem tak jak
                            orly czy sokoly, te mniejsze rowniez.
                            A orzel/sokol ma dosc mocna hierarhizacje (cos jak przodownik i jego stado). I
                            potrzebuje silnego tresera, ktory naklodni go do opiekowania sie mala
                            dziewczynka. Pojawia sie problem, bo mala dziewczynka z automatu ustawia sie
                            jako ta gorsza, a o wzieciu bata i tresurze orla nie ma nawet mowy.
                            Orzel/sokol, stwierdza wiec, ze dziewczynka jest na koncu stada, jest
                            postacia "nizszej kategorii" - i zaczyna ja zwyczajnie olewac. Bo skoro nie
                            potrafi walczyc o swoje, nie zasluguje na uwage orla-sokola. Nawet takiego
                            mniejszego kalibru.

                            Innymi slowy sugeuje, ze poki sama nie zajmiesz sie mala dziewczynka, i sama
                            jej nie "postawisz na nogi", bedziesz ladowac sie w relacje z "Toxicami"
                            I wbrew temu co mi zarzucilas, nie sugeruje ze sie nie da, a jedynie to, ze
                            jesli ciagle trafiasz na toxicow, to problem lezy w Tobie i Twoim podejsciu.
                            • desmo74 Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:16
                              Masz rację...Nie łatwo mi to przyznać...
                              Muszę jej spuścić małe lanko...Albo nie lanko, bo ona potrzebuje dużo
                              miłości...Muszę ją chyba pokochać, tak paskudnie rozpuścić, żeby taka paskuda
                              mogła tupnąć nogą na jakiegoś z przeproszeniem ptaszka...

                              Dzięki
                              Pozdrawiam
                              D.
                              • arnick_a Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:41
                                desmo74 napisała:

                                > Muszę ją chyba pokochać, tak paskudnie rozpuścić, żeby taka paskuda
                                > mogła tupnąć nogą na jakiegoś z przeproszeniem ptaszka...
                                Jak już sobie potupie do woli, zastraszy ptaszka i co wtedy? Kolejny orzeł?
                                Arni
                                • desmo74 Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:45
                                  :-(
                                  Nie zastraszy, ale pokaże że na głowę jej wejść nie można. Tak profilaktycznie.

                                  pozdr
                                  D.
                                • wykrywacz.klamcow Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:46
                                  > Jak już sobie potupie do woli, zastraszy ptaszka i co wtedy?

                                  No wiec najlepiej by tupala bez ptaszka. A potem troche dorosla.
                                  Wtedy juz nie bedzie musiala tupac i krzyczec. Ani nie bedzie szukac ptaszkow
                                  ktore by sie nia zaopiekowaly.
                            • arnick_a Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:34
                              wykrywacz.klamcow napisał:

                              > A orzel/sokol ma dosc mocna hierarhizacje (cos jak przodownik i jego stado).
                              I
                              > potrzebuje silnego tresera, ktory naklodni go do opiekowania sie mala
                              > dziewczynka. Pojawia sie problem, bo mala dziewczynka z automatu ustawia sie
                              > jako ta gorsza, a o wzieciu bata i tresurze orla nie ma nawet mowy.
                              Bywają faceci mający zakodowaną od małego powinność opieki nad kobietą. Zgodzę
                              się natomiast, że taki czuwający nad gniazdem ptaszor nie jest łatwym
                              partnerem, czemu trudno się dziwić: albo-albo. Natomiast w piersiach małych
                              dziewczynek często bije waleczne serce popychające je raczej do boju niż
                              tresury. Kształtuje się wtedy chwiejna równowaga między partnerami. Trzeba
                              przyznać, że w takim układzie pióra czy sierść lecą kłębami pod obłoki.

                              > Innymi slowy sugeuje, ze poki sama nie zajmiesz sie mala dziewczynka, i sama
                              > jej nie "postawisz na nogi", bedziesz ladowac sie w relacje z "Toxicami"
                              > I wbrew temu co mi zarzucilas, nie sugeruje ze sie nie da, a jedynie to, ze
                              > jesli ciagle trafiasz na toxicow, to problem lezy w Tobie i Twoim podejsciu.
                              Moim zdaniem rzecz polega nie tyle na zmianie dziecięcych preferencji przy
                              wyborze partnera, co wydaje mi się raczej niemożliwe, co do uzbrojeniu
                              dziewczynki w sobie tak, aby była dla dominującego okazu równorzędnym
                              przeciwnikiem. Warto wspomieć, że układ: dominacja-podległość to zaledwie jedna
                              z wielu płaszczyzn, na których spotykają się kobieta z mężczyzną.
                              Arni
                              • wykrywacz.klamcow Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:44
                                > Moim zdaniem rzecz polega nie tyle na zmianie dziecięcych preferencji przy
                                > wyborze partnera, co wydaje mi się raczej niemożliwe, co do uzbrojeniu
                                > dziewczynki w sobie tak, aby była dla dominującego okazu równorzędnym
                                > przeciwnikiem.

                                Coz, nie jestem co prawda mala dziewczynka, ale mnie relacja oparta na
                                wzajemnym zbrojeniu sie i fortyfikowaniu raczej nie urzadza.
                                Dziewczynce proponowalbym wydoroslec, po prostu.
                                • desmo74 Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:47
                                  Tak mnie wkurzają te wypowiedzi o dorośleniu, że chyba się zaraz, natychmaist,
                                  tym dorośleniem zajmę!!! ;-)
                                  pozdr
                                  D.
                                • arnick_a Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:54
                                  wykrywacz.klamcow napisał:

                                  > Coz, nie jestem co prawda mala dziewczynka, ale mnie relacja oparta na
                                  > wzajemnym zbrojeniu sie i fortyfikowaniu raczej nie urzadza.
                                  > Dziewczynce proponowalbym wydoroslec, po prostu.
                                  Niewątpliwie masz rację. Dążyłam do podkreślenia konieczności zachowania
                                  postawy niezależnej od partnera, co w związku z tzw. twardym facetem może nie
                                  być łatwe. Ze strony kobiety potencjalna wojna z twardzielem to walka w obronie
                                  niepodległości i samostanowienia.
                                  Arni
                      • wykrywacz.klamcow Re: Drogi Wykrywaczu 25.11.04, 15:12
                        > Czyli sugerujesz, że nie ma szans?!

                        Niczego takiego nie powiedzialem

                        > A gdzie akceptacja dla "wad" drugiego człowieka?!

                        Akceptacja wad tez zalezy od ich stopnia. Moge zaakceptowac glosnego sasiada,
                        ktory jest swietnym czlowiekiem i np. zwyczajnie pomocnym czlowiekiem.
                        Gorzej jesli sasiad jest glosnym prostakiem, do tego zlosliwym.

                        > Czy fajny luzik nie dostrzeże niczego poza tym?!

                        Alez dostrzeze, kwestia proporcji. Jesli mala dziewczynka bedzie pojawiac sie
                        co chwila, to fajny ludzik bedzie tym coraz bardziej zmeczony.

                        Zwroc uwage na to co napisalem o orle-sokole. Mysle ze "fajny ludzik" tez
                        dziala w podobny sposob - po jakims czasie permanentnej malodziewczynkowatosci,
                        zaczyna traktowac owa dziewczynke per noga. O co zreszta mala dziewczynka sama
                        sie prosi, podkreslajac (zachowaniem, podejsciem, budowaniem relacji z innumi),
                        ze jest "gorsza".
                        A kto przejmuje sie tymi, ktorzy sami nie potrafia zadbac o siebie?
                        Przez jakis czas mozna, ciagle robienie za "zbawce" meczy.

                        Nie wiem na ile u Ciebie problem dotyczy "malej dziewczynki". Sugeruje sie tym,
                        co sama napisalas na forum, prezentujac sie jako biednego zuczka ktory
                        jest "dziewczynka do bicia". I bedzie, poki nie przestanie na siebie patrzec w
                        tych kategoriach.
    • martyna14 Re: toxic boy?! 24.11.04, 17:59

      Wejdz sobie i poczytac na strocie www.coda.com poszukaj tez ksiazki pod
      tytulem Kobiety, ktore kochaja za bardzo.
    • Gość: gf Re: toxic boy?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 17:53
      Jesli mezczyzna wybiera Ciebie, jest z Toba, twierdzi, że Cie kocha, i
      jednoczesnie nie czujesz morza milosci - najpewniej jest to tylko chlopiec.

      Mozna kochac chlopca - jak sie ma silny instynkt macierzynski ;)

      Tylko czy zycia nie szkoda?
      • arnick_a Re: toxic boy?! 26.11.04, 17:20
        Gość portalu: gf napisał(a):

        > Jesli mezczyzna wybiera Ciebie, jest z Toba, twierdzi, że Cie kocha, i
        > jednoczesnie nie czujesz morza milosci - najpewniej jest to tylko chlopiec.

        Warto pamiętać o nieadekwatności oczekiwań i sposobów ich zaspokajania w duecie
        damsko-męskim. Co dla jednych morzem, dla innych kałużą. Na wspólne, mniej lub
        bardziej wyraziste dla wszystkich różnice między płciami, nakładają się
        dodatkowo indywidualne, ukształtowane przez rodzinę pochodzenia czy szersze
        środowisko tworzących parę. Nie zawsze ten, kto kocha, umie o tym mówić. Nie
        wyrażasz kategorycznego sądu, i dobrze.
        Pozdrawiam
        Arni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka