Dodaj do ulubionych

Lepiej być złodziejem niż okradanym...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 16:34
Lepiej być gwałcicielem niż gwałconym,bijącym niż bitym itd.
Zaj... sta filozofia życiowa.Pogratulować!
Po trupach do celu.
Obserwuj wątek
    • Gość: Malina Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.04, 17:09
      Wymieniasz sytuacje przemocowe, to zupełnie nieadekwatne. Czyżbyś myślał,że
      kochanki na widok zaobraczkowanego faceta łapią go na arkan i ciągną,
      opierającego się, do swej jaskini rozpusty? Kochanka nikogo nie oszukuje - to
      mąż zdradzający żonę ja oszukuje, kochanka nie okrada, to maż mający
      kochanke /ale nie mój kochanek, bo ja, w przeciwieństwie do Marty, żyje na
      srednim poziomie i sama się utrzymuję/ okrada rodzinę z kasy. Skąd ta
      powszechna tendencja, by obwiniac kobietę i przypisywać jej wszelką
      nieuczciwość, skoto jedynym winnym i nieuczciwym jest mężczyzna - wobec swojej
      zony i rodziny...? Podwójna moralnośc? Panowie zawsze czyści, niewinni, a
      kobiety winne? "Bo ta suka mnie prowokowała..." - to właśnie wyznajesz?
      • quaver Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... 06.12.04, 17:49
        Tak, to złodziej kradnie, a uczciwy człowiek potem tylko kupuje to sobie na
        bazarku...
        Mężczyzna oszukujący żonę jest nie w porządku wobec rodziny, którą założył, ale
        i kobieta, która romansuje (świadoma jego sytuacji rodzinnej) z takim mężczyzną
        też jest nie w porządku wobec jego rodziny, która jest wartością samą w sobie.
        I tu jest dylemat. Ale romansujące panie nie widzą w tym niczego nagannego i z
        dumą lansują nowy styl zycia.
        To, czym sie kierujecie (uczuciem -ale wtedy nie byłoby was tutaj, żądzą zysku
        czy ciała) decydując sie na taki związek, to juz inna kwestia, ktora dzieli was
        na kochanki, utrzymanki i .....
        • Gość: Malina Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.12.04, 19:04
          Dlaczego JA mam dbać o cudze sprawy, cudzą rodzinę i cudze wartości? Każdy
          odpowiada za siebie. Wartości rodzinne łamie ten, kto pozostaje w relacji
          rodzinnej i ją psuje - facet. Ja jestem wolna kobietą i moja wartością jest
          zwiazek z miłym mi mężczyzna. To on, tkwiacy w pewnej relacji, która
          zobowiazuje / rodzina / ma dbać o jakość tej relacji. Wedle twojej filozofii,
          niedługo powinnam kosić cudze ogródki, nie? No bo przeciez estetyka otoczenia
          jest wartoscią..
          • quaver łehehe 06.12.04, 22:56
            Jakie cudze, skoro rzekomo łączy cię z facetem coś więcej niż seks i kasa? A
            może tylko tyle? Z twojego postu wnioskuję, że cynicznie podchodzisz do swojego
            hm, związku. Guzik cię obchodzi, co on robi ludziom, wobec których ma
            zobowiązania, że być może traci coś najcenniejszego na świecie: szacunek,
            miłość i zaufanie własnych dzieci. O żonie nie wspomnę, bo co ona warta? :-)
            Kierujesz się własną wygodą, a twoją wartością jest egoizm. Sądzę, że gdyby ci
            dobrze zapłacili, to te ogródki kosiłabyś z uśmiechem na ustach.
            • Gość: hansi łehehe? IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 06:05
              dlaczego uporyczwi zwracasz uwage kochankom, z robia zle,a nie zdradzajacym
              mezczyznom?

              boisz sie, ze by Cie wysmiali?
              • quaver Re: łehehe? 07.12.04, 11:30
                "> dlaczego uporyczwi zwracasz uwage kochankom, z robia zle,a nie zdradzajacym
                > mezczyznom?"

                Czytaj uważniej.
                Mężczyzna oszukujący żonę jest nie w porządku wobec rodziny, którą założył, ale
                i kobieta, która romansuje (świadoma jego sytuacji rodzinnej) z takim mężczyzną
                też jest nie w porządku wobec jego rodziny, która jest wartością samą w sobie.
                I tu jest dylemat.
                Nikomu nie zwracam uwagi, a rozmawiam akurat z kobietą. Nie pełnię tu żadnej
                misji nawracania, po prostu zwyczajnie nie rozumiem cynicznych ludzi. Nie
                uważam też, aby taka postawa przynosiła komuś coś dobrego a na pewno nie jest
                powodem do dumy.

                "> boisz sie, ze by Cie wysmiali?"
                Nie bardzo rozumiem czego się mam bać???
                • Gość: hansi Re: łehehe? IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 13:10
                  nikt tu nie powiedzial, ze to jest powodem do dumy.
                  (chocaz znam kregi, gdzie jest)
                  dobrze jednak byloby sie zgodzic z tym, ze to zonaty mezczyzna zdradza,

                  kochanka tylko w chodzi w pewien uklad, ale nikogo nie zdradza.
                  • quaver Re: 07.12.04, 13:24
                    "> nikt tu nie powiedzial, ze to jest powodem do dumy."
                    Własnie w tym rzecz, że kilka kobiet z tego forum usiłuje zrobić z układu ona-
                    żonaty (choć może to być żonata-on, itp. to nie jest istotne) powód do dumy,
                    szczycą się tym, że tak wygodnie ustawiły sie w życiu.
                    Różnie się ludziom układa, nie zawsze wszystko jest proste i ja to rozumiem.
                    ALe trudno mi zaakceptować fakt, że wchodząc w taki układ ktos może nie mieć
                    skrupułów, poczucia, że jednak uczestniczy w procesie niszczenia czegoś
                    ważnego, żyje w układzie opierającym się na oszustwie i jest z tego powodu
                    szczęśliwy. To się tyczy zarówno zdradzającego, jak i tego, kto z tej zdrady
                    korzysta. Dla mnie to patologiczny brak uczuć wyższych.
                    • Gość: hansi Re: IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 13:37
                      szczycenie sie to moze przesada, ale ja tak nicka "ona" i jej wypowiedzi nie
                      odebralem.
                      po prostu odpowiada na ataki.
                      cieszy mnie, ze widzisz roznorodnosc losow ludzkich.
                      Wrocmy do przykladu "ona". Przeciez wiesz (a jak nie wiesz, to ja Ci rzecze),
                      ze tak naprawde, to polowa kobiet nie przepada za seksem.
                      jezeli mezczyzna ma mila zone, udane dzieci, tyle tylko, ze kobieta nie
                      przepada za seksem to mialby sie rozwiesc, lub zawiazac sobie "na supelek"?
                      Tu zgadzam sie z ona, ze w takiej sytuacji nikt nie traci, gdy ow Pan bierze
                      sobie kochanke.

                      • Gość: ona Re: IP: *.ipt.aol.com 07.12.04, 13:48
                        Wlasnie Hansi, dokladnie tak jest. A na dodatek zona musi sie domyslac, tylko
                        nie chce wiedziec. Raz nawet do mnie zadzwonila. Jej malzonek podpisal z nami
                        kontrakt i bywal czesto w mojej firmie. Z jej sposobu mowienia i tego co mowila
                        moge z calym spokojem powiedziec, ze ona wie, ale n ie chce wiedziec. A ja nie
                        mam najmniejszego zamiaru chciec jej meza dla siebie. kazda z nas ma swoja
                        dzialke i wszyscy sa zadowoleni. Tylko panie i panowe na forum nie.
                      • quaver Re: 07.12.04, 13:57
                        Myślę, że gdyby żona owego pana zgodziła się na taki układ, to nie ma sprawy,
                        wszyscy są zadowoleni i uczciwi. Ale tak nie jest. Więc stwierdzenie "nikt nie
                        traci" nie jest zgodne z punktem widzenia wszystkich zainteresowanych z tego
                        układu. To jest punkt widzenia tych, co się umieli dobrze "ustawić".
                        Nie wiem, skad masz dane o "połowie kobiet", które nie są zainteresowane
                        seksem, bo mimo wszystko śmiem twierdzić, że pomimo wszelkich "badań" są to
                        rzeczy trudne do ocenienia.
                        Myślę, że to jest często wymówka mężczyzn znudzonych jedną kobietą, szukających
                        nowych podniet, nie do końca dojrzałych emocjonalnie do budowania trwałego
                        związku. Bo do bycia razem trzeba dojrzeć, wbrew pozorom to sztuka, niektórzy
                        mówią, że kompromisów. :-)
                        • Gość: ona Re: IP: *.ipt.aol.com 07.12.04, 14:01
                          Nie badz smieszny! Powiedzenie do zony "sluchaj....mam kochanke, ale zostaje z
                          toba", byloby bez serca. Takie postepowanie zburzyloby spokoj tej zonie. Jje
                          swiat by sie zawalil a przedewszystkim, musialaby zajac jakies stanowisko. I z
                          pewnoscia czulaby sie zobowiazana wystapic przeciwko mezowi, albo mnie. Bo tego
                          wymaga tzw "opinia publiczna". A jesli ona woli nie wiedziec? jesli ona
                          toleruje w milczeniu ten uklad? mamy jej to burzyc? W imie czego?
                          • quaver Re: 07.12.04, 14:35
                            Upraszczanie jak widzę, to twoja specjalność. Tak jest ci łatwiej i wygodniej,
                            twoja sprawa. Myślę, że mąż powinien był wyjaśnić pewne kwestie z żoną zanim
                            znalazł kochankę. Czy walczył o swoje małżeństwo, czy starał się otrzymać to,
                            czego pragnął? To są pytania, na które nie jestem ciekawa odpowiedzi.
                            Podejrzewam, że żona nie jest pewna, czy mąż ma kochankę. Byc może jest on na
                            tyle sprytny, że ona po prostu nie ma pewności...
                            "Bo tego
                            >
                            > wymaga tzw "opinia publiczna"
                            W związku dwojga ludzi istnieje jeszcze cała masa innych spraw, które mogą
                            utrudniac podejmowanie decyzji, a to, co pomyślą inni, to już w tym momencie
                            rzecz mało istotna.
                            Wiem, jak bardzo cierpi kobieta zdradzana przez męża. Mojej przyjaciółce mąż
                            całymi latami wmawiał, że jest głupia i wymysla bzdury, że się czepia. Choć
                            znajdowała dowody, że coś jest nie tak, że ma kogoś "na boku". Ale wypierał się
                            w żywe oczy. Wierzyła mu, bo bardzo go kochała i wolała cierpieć i mysleć o
                            sobie, że jest głupia, niż zwątpić w niego. Zapewniam, że wolałaby usłyszeć
                            prawdę i odzyskac szacunek dla niego i siebie samej. Nie życzę takich emocji
                            żadnemu człowiekowi.
                            Poza tym, zeby było jasne: ja nie oceniam twoich wyborów (nie ja będę ponosić
                            ich konsekwencje) i tego jak żyjesz, bo to nie moja sprawa. Nie pytaj więc, co
                            masz robić i jak postąpić. Ja moge tylko pokazać ci "inną stronę medalu".
                          • beznadziejna2 Re: 07.12.04, 18:07
                            Gość portalu: ona napisał(a):

                            > Nie badz smieszny! Powiedzenie do zony "sluchaj....mam kochanke, ale zostaje z
                            > toba", byloby bez serca. Takie postepowanie zburzyloby spokoj tej zonie. Jje
                            > swiat by sie zawalil a przedewszystkim, musialaby zajac jakies stanowisko. I z
                            >

                            pewnoscia czulaby sie zobowiazana wystapic przeciwko mezowi, albo mnie. Bo tego
                            >
                            > wymaga tzw "opinia publiczna". A jesli ona woli nie wiedziec? jesli ona
                            > toleruje w milczeniu ten uklad? mamy jej to burzyc? W imie czego?
                            a czemu on jej tego nie powie? bo moze by stracil majatek,uklady towazyskie,
                            a moze ta kobieta ma tez kogos tylko nie rozglasza tego,i wlasnie mazy o tym
                            zeby zekl slowo.
                            ona nie chce byc ta ktora tatusia zostawila dle innego pana,moze chce byc
                            zostawiona.Moze on o tym wie no i leniwy zeby szukac innej,wzial pierwsza lepsza, A pytanie co z toja wlasna godnoscia?
                        • Gość: hansi Re: IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 14:23
                          1. myslalem, z rozmawiam z powazna kobieta, ale zadajesz dziecinne pytania.
                          skad wiem, ze kobiety maja mniejszy poped seksualny od mezczyzn?
                          (srednio liczac oczywiscie)
                          - z licznych ksiazek i obszernej praktyki wlasnej. - wystarczy.?

                          2. Zona, ktora nawet sie domysla, ze maz ma kochanke, ale z roznych powodow
                          godzi sie z tym, nigdy sie do tego nie przyzna oficjalnie. Bo po co?
                          • quaver Re: 07.12.04, 14:39
                            A ja nie sądziłam, że rozmawiam z infantylnym mężczyzną, który nie rozumie
                            nawet pytań.
                            "skad wiem, ze kobiety maja mniejszy poped seksualny od mezczyzn?"
                            Nie zadałam takiego pytania.
                            • Gość: hansi To Twoje slowa IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 17:51
                              > Nie wiem, skad masz dane o "połowie kobiet", które nie są zainteresowane
                              seksem <

                              i nastepnie:

                              "skad wiem, ze kobiety maja mniejszy poped seksualny od mezczyzn?"
                              Nie zadałam takiego pytania.

                              ZADALAS.
                              Jezeli nie widzisz korelacji miedzy Tymi dwoma TWOIMI zdaniami, to juz Twoj
                              problem.
                          • scylla Drogi Hansie:) 07.12.04, 14:41
                            ale skąd wiesz?...no wiem, ale skąd ?... poprostu wiem, ale skąd do
                            kurzej łapy wiesz?..... poprostu wiem, ale proszę cie powiedz skąd
                            wiesz.?... no z obszrenych książek i swojego doświadczenia.
                            Hans jak zwykle-dostajesz bezpośrednie pytanie i leżysz:)
                            Coś to z Twoimi kobitami nie tak.Hans często noe miały ochoty na seks?
                            Ty, to może nie ich wina. No nie, przecież to nie możliwe żebyś nie dał
                            rady. A może chodzi o coś innego?
                            Zastanów się, masz czas do jutra?:)
                            • Gość: Hansi Drogi Scyllo IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 17:55
                              lezenie, to istotnie moja specjalnosc, zwlaszcza z ognistymi panienkami.
                              A wiesz, jak o takie trudno (wiekszosc ma temperament, jak Wisla w dolnym
                              biegu) wiec taka trzeba mocno i dlugo (za)trzymac.
                              Nie jestem wiec pewien, czy te pozycje lezaca uda mi sie do jutra zamienic
                              na siedzaca i laskawie pofatygowac sie z odpowiedzia dla Ciebie.

                              • scylla Hansie bez picu 08.12.04, 08:00
                                > lezenie, to istotnie moja specjalnosc, zwlaszcza z ognistymi panienkami.
                                > A wiesz, jak o takie trudno (wiekszosc ma temperament, jak Wisla w dolnym
                                > biegu) wiec taka trzeba mocno i dlugo (za)trzymac.

                                Dlatego lubię z tobą pisać, rozbawiasz mnie.
                                Ty zamiast się poddawać, to się weź porządnie do roboty.

                                > Nie jestem wiec pewien, czy te pozycje lezaca uda mi sie do jutra zamienic
                                > na siedzaca i laskawie pofatygowac sie z odpowiedzia dla Ciebie.

                                Widze tu pewien brak logiki, bo jakiś czas jednak znalazłeś :)
                                Możesz powiedzieć wprost, że jednak fantazja cię poniosła,
                                a nie po raz kolejny się wijesz.
                                Pozdrów "ognistą panienkę"
                                Więc może poczekam jednak na tą odpowiedź, oczywiście jak już wstaniesz:)
                                • Gość: hansi bez picu? IP: *.arcor-ip.net 08.12.04, 14:13
                                  1. Scylla, jest tu pare madrych dziewczyn na Forum, ktore zagadaja Cie na
                                  smierc i powiedza Ci, ze wszystkie konflikty i problemy miedzy mezem a zona
                                  mozna rozwiazac przy pomocy rozmowy, rokowan, no ewentualnie terapii.
                                  Gdyby tak bylo, nie byloby rozwodow.
                                  Ja rozumiem, ze dziewczyny strzega Swietego Ognia Malzenskiego, bo to bardziej
                                  w interesie kobiet, niz mezczyzn ,ale prosze nie za cene mijania sie z prawda.

                                  2. Tak powaznie przypominam tez , ze sumienie jest tylko pochodna wyznawanej
                                  etyki. Nie ma ludzi bez sumienia. Sumienie ma kazdy, tylko rozne.
                                  A zatem zgodzmy sie, co do tego, ze to, co Twoim zdaniem jest zle,
                                  moim zdaniem moze byc dobre.

                                  3. Poniewaz uparcie drazysz problem, ze nie nalezy oszukiwac partnera, tylko
                                  sie z nim "uczciwie" rozstac, zwracam uwage, ze zalezy to od sumienia wlasnie
                                  i od hierarhii celow.
                                  Trwanie w malzenstwie (i oszukiwanie partnera) moze wynikac z wygody, a moze
                                  tez z wyznawanej filozofii. (Zaznaczam, z nie pisze tu o wlasnym przypadku,
                                  tylko ogolnie).

                                  a) Kobiety-zony maja interes w obronie malzenstwa i potepieniu kochanek,
                                  gdyz chodzi im o wychowanie wlasnego potomstwa.
                                  b) kobiety-kochanki godzace sie z tym statusem sa zupelnie niegrozne,
                                  grozne sa dla zon sa tylko te, ktore chca wskoczyc na ich miejsce,
                                  gdyz chca osiagnac wlasne potomstwo.
                                  c)mezowie-kochankowie maja interes by miec zony i kochanki - jednoczesnie.

                                  To cala filozofia problemu.

                                  Pozostala pisanina na tym forum to wylewanie zali przez pokrzywdzonych.
                                  A moja , to po prostu DOBRA ZABAWA z elementami pedagogiki spolecznej.
                                  Uprzejmie przepraszam niektorych pokrzywdzonych, ze bawie sie ich kosztem.

                                  Przypominam pewien dowcip:
                                  bandyta dopada w ciemnej uliczce przechodnia i leje go po glowie.
                                  - rodaka bijesz! - krzyczy pokrzywdzony
                                  - a skad Ci ja, bucu, wezme o tej porze cudzoziemca! - odpowiada zbir.

                                  • beznadziejna2 Re: bez picu? 08.12.04, 14:19
                                    Gość portalu: hansi napisał(a):

                                    > 1. Scylla, jest tu pare madrych dziewczyn na Forum, ktore zagadaja Cie na
                                    > smierc i powiedza Ci, ze wszystkie konflikty i problemy miedzy mezem a zona
                                    > mozna rozwiazac przy pomocy rozmowy, rokowan, no ewentualnie terapii.
                                    > Gdyby tak bylo, nie byloby rozwodow.
                                    > Ja rozumiem, ze dziewczyny strzega Swietego Ognia Malzenskiego, bo to bardziej

                                    > w interesie kobiet, niz mezczyzn ,ale prosze nie za cene mijania sie z prawda.
                                    > malzenstwo w naszym interesie bardzej???
                                    a jak synus albo corcia sie wyksztalci ,osiagnie sukces to tatusowie
                                    nie lubia sie chwalic dziecmi????
                                    i coz my takiego z tego interesu mamy?
                                    > 2. Tak powaznie przypominam tez , ze sumienie jest tylko pochodna wyznawanej
                                    > etyki. Nie ma ludzi bez sumienia. Sumienie ma kazdy, tylko rozne.
                                    > A zatem zgodzmy sie, co do tego, ze to, co Twoim zdaniem jest zle,
                                    > moim zdaniem moze byc dobre.
                                    >
                                    > 3. Poniewaz uparcie drazysz problem, ze nie nalezy oszukiwac partnera, tylko
                                    > sie z nim "uczciwie" rozstac, zwracam uwage, ze zalezy to od sumienia wlasnie
                                    > i od hierarhii celow.
                                    > Trwanie w malzenstwie (i oszukiwanie partnera) moze wynikac z wygody, a moze
                                    > tez z wyznawanej filozofii. (Zaznaczam, z nie pisze tu o wlasnym przypadku,
                                    > tylko ogolnie).
                                    >
                                    > a) Kobiety-zony maja interes w obronie malzenstwa i potepieniu kochanek,
                                    > gdyz chodzi im o wychowanie wlasnego potomstwa.
                                    > b) kobiety-kochanki godzace sie z tym statusem sa zupelnie niegrozne,
                                    > grozne sa dla zon sa tylko te, ktore chca wskoczyc na ich miejsce,
                                    > gdyz chca osiagnac wlasne potomstwo.
                                    > c)mezowie-kochankowie maja interes by miec zony i kochanki - jednoczesnie.
                                    >
                                    > To cala filozofia problemu.
                                    >
                                    > Pozostala pisanina na tym forum to wylewanie zali przez pokrzywdzonych.
                                    > A moja , to po prostu DOBRA ZABAWA z elementami pedagogiki spolecznej.
                                    > Uprzejmie przepraszam niektorych pokrzywdzonych, ze bawie sie ich kosztem.
                                    >
                                    > Przypominam pewien dowcip:
                                    > bandyta dopada w ciemnej uliczce przechodnia i leje go po glowie.
                                    > - rodaka bijesz! - krzyczy pokrzywdzony
                                    > - a skad Ci ja, bucu, wezme o tej porze cudzoziemca! - odpowiada zbir.
                                    >
                                    • Gość: hansi Bz picu, czy bez wicu? IP: *.arcor-ip.net 08.12.04, 14:29
                                      Czytaj, prosze, dokladniej.

                                      Napisalem wyraznie: mezowie maja interes w posiadaniu i zon i kochanek.
                                      Przekladajac to na jezyk TVP oznacza to:
                                      Chca miec rodziny i dzieci (i chwalic sie nimi, a jakze!)
                                      a takze chca miec odrobine nienormowanego szalenstwa.

                                      do hollery! Kobiety chca tego samego. Tylko dla nich "poszalenie" oznacza
                                      wieksze ryzyko utraty stabilizacji. Decyduja sie wiec na to rzadziej.
                                      • beznadziejna2 Re: Bz picu, czy bez wicu? 08.12.04, 14:32
                                        Gość portalu: hansi napisał(a):

                                        > Czytaj, prosze, dokladniej.
                                        >
                                        > Napisalem wyraznie: mezowie maja interes w posiadaniu i zon i kochanek.
                                        > Przekladajac to na jezyk TVP oznacza to:
                                        > Chca miec rodziny i dzieci (i chwalic sie nimi, a jakze!)

                                        > a takze chca miec odrobine nienormowanego szalenstwa.
                                        >
                                        > do hollery! Kobiety chca tego samego. Tylko dla nich "poszalenie" oznacza
                                        > wieksze ryzyko utraty stabilizacji. Decyduja sie wiec na to rzadziej.
                                        okey,,przepraszam ,nie doczytalam.
                                  • scylla w końcu..... 09.12.04, 12:13
                                    Z tego co widze, to jak zejdziesz z ognistej to nawet sympozja piszesz:)))
                                    Pozdrowiłeś Ją?:)

                                    > 1. Scylla, jest tu pare madrych dziewczyn na Forum, ktore zagadaja Cie na
                                    > smierc i powiedza Ci, ze wszystkie konflikty i problemy miedzy mezem a zona
                                    > mozna rozwiazac przy pomocy rozmowy, rokowan, no ewentualnie terapii.
                                    > Gdyby tak bylo, nie byloby rozwodow.
                                    > Ja rozumiem, ze dziewczyny strzega Swietego Ognia Malzenskiego, bo to
                                    bardziej
                                    > w interesie kobiet, niz mezczyzn ,ale prosze nie za cene mijania sie z prawda.

                                    Akurat ja się też z tym zgadzam, nie da się rozwiązać wszystkich problemów
                                    małżeńskich za pomocą rozmów itd.( do tego musi być chęc obojga) jednak
                                    należy próbować, chyba że wiesz że nie ma sensu,
                                    ale wtedy nie ma też sensu być z takową.Więc się rozchodze i tyle.
                                    czemu boimy się takich decyzji?
                                    Lepiej żyć z takową i ją zdradzać?
                                    Czy może lepiej sie rozejść?

                                    > 2. Tak powaznie przypominam tez , ze sumienie jest tylko pochodna wyznawanej
                                    > etyki. Nie ma ludzi bez sumienia. Sumienie ma kazdy, tylko rozne.
                                    > A zatem zgodzmy sie, co do tego, ze to, co Twoim zdaniem jest zle,
                                    > moim zdaniem moze byc dobre.

                                    Nigdy tego nie negowałem, nawet podałem przykład Hitlera:)
                                    Możesz mieć takie sumienie jak chcesz, jednak ja mam prawo uważać,że jeżeli
                                    kogoś zdradzasz to go krzywdzisz. Ja cię nie oceniam, tylko stwierdzam fakt.

                                    > 3. Poniewaz uparcie drazysz problem, ze nie nalezy oszukiwac partnera, tylko
                                    > sie z nim "uczciwie" rozstac, zwracam uwage, ze zalezy to od sumienia wlasnie
                                    > i od hierarhii celow.
                                    > Trwanie w malzenstwie (i oszukiwanie partnera) moze wynikac z wygody, a moze
                                    > tez z wyznawanej filozofii.

                                    Tak i dalej tak twierdze. NIe należy oszukiwać partnera ze względu na
                                    szacunek do siebie i szacunek do partnera, oraz nie krzywdzeniem drugiej
                                    istoty, honor itd.
                                    Co do własnej filozofii tak jak ją tłumaczysz, to z morderstwa
                                    też można zrobić filozofię. I co wtedy też jest ok?

                                    > Pozostala pisanina na tym forum to wylewanie zali przez pokrzywdzonych.
                                    > A moja , to po prostu DOBRA ZABAWA z elementami pedagogiki spolecznej.
                                    > Uprzejmie przepraszam niektorych pokrzywdzonych, ze bawie sie ich kosztem.

                                    No i niech je wylewają, uczą się jedni drugich.
                                    Każdy ma prawo pisać to co czuje, a że się tym bawisz to nie ładnie, oj nie
                                    ładnie, no coż ale to twoje filozofia.
                                    Pisałe z tobą i przedstawiałem ci swoje zdanie nie dlatego żeby ci pokazać
                                    kim jeteś, tylko po to żebyś popatrzył na to z innej strony.
                                    A że zaczełeś mi wciskać kit że tojest ok, no to się z tym nie mogłem
                                    zgodzić, zwłazcza że widziałem że pływasz :)
                                    NIe będąc w związku możesz mieć panien ile chcesz, to naprawde jest proste,
                                    po cholere mieć partnerkę i jąkrzywdzić.
                                    To tyle

                                    • Gość: hansi Nic mi nie pokazales, Scylla IP: *.arcor-ip.net 09.12.04, 13:26
                                      Twoja filozofia i Twoje sumienie, to cos bardzo typowego dla czasow
                                      historycznych i szerokosci geograficznej, a w zwiazku z tym
                                      i formacji kulturowej w jakiej aktualnie zyjemy...

                                      (To bylo zagajenie...)

                                      Wiec to co piszesz, co soba reprezentujesz, to takie "TYPISZCZE"
                                      (nie ma w tym okresleniu ironii)

                                      Natomiast, to, ze ja jestem wobec tej formacji kulturowej autsiderem,
                                      nie oznacza, ze czuje sie gorzej.

                                      Jezeli zaczales z grubej rury od Hitlera, z zapytaniem,
                                      czy mial wyrzuty sumienia. - pewnie nie mial, zgadzamy sie.
                                      ALE PRZEKRACZAL PRAWO. Niemieckie i miedzynarodowe. Byl przestepca.

                                      Natomiast wracajac do naszego skromnego podworka - ja nie nawoluje
                                      do jakiegokolwiek przestepstwa...
                                      A klamanie w naszej kulturze jest dozwolone
                                      (poza sadem i zeznaniem podatkowym, naturalnie...)

                                      Nie uwazam tez ze krzywdze zone. Biedaczka lubi sex tylko raz w tygodniu,
                                      ale jest piekna, madra i nadobna...
                                      Dlaczego mialbym ja zostawic?
                                      Nawet ide jej na reke, nie molestujac jej seksualnie
                                      i wzbogacajac moje wlasne zycie erotyczne na zewnatrz...

                                      I widzisz, doszlismy jakby do punktu wyjscia...
                                      (wychodzi na to, ze Ty masz wyrzuty sumienia, ze wzgledu na niepotrzebna
                                      strate czasu, aby mnie przekonac).

                                      Mnie milo bylo porozmawiac.
                                      Skoro Kant i Nieztsche nie mogli sie zgodzic, co do Sumienia, nic dziwnego,
                                      ze nie mozemy zgodzic sie i my.
                                      • scylla ja ci pokazałem, ty nie zrozumiałeś 10.12.04, 08:04
                                        > Twoja filozofia i Twoje sumienie, to cos bardzo typowego dla czasow
                                        > historycznych i szerokosci geograficznej, a w zwiazku z tym
                                        > i formacji kulturowej w jakiej aktualnie zyjemy...

                                        Widzisz, co do mojej filozofii to niestety, ale się po raz kolejny
                                        pomyliłeś, bo nie ma ona zbyt dużo wspólnego z tą szerokością geograficzną
                                        i z jej historią. Tak jak pisałem wcześniej, czytasz ale nie analizujesz.
                                        Nie umiesz wyciągać wniosków z czyjeś wypowiedzi, co jest wynikiem
                                        zamnknięcia się na czyjś pnkt. widzenia, co znowu jest typowe dla zadufanych
                                        w sobie macho. (bez ironii, stwierdzenie faktu:) )

                                        > Wiec to co piszesz, co soba reprezentujesz, to takie "TYPISZCZE"
                                        > (nie ma w tym okresleniu ironii)

                                        Znowu błąd, bo skoro piszesz ze zdrada jest czymś normalnym w dzisiejszych
                                        czasach (ja tak nie uważam) to raczej honor nie jest "typiszczy" wręcz jestem
                                        skłonny twierdzić że jest bardzo nie "typiszczy". Natomiast stwierdze że to
                                        co ty uważasz jet "typiszczo płytkie" ponieważ tak narmalne w
                                        dzisiejszej UNII i tak nie biorące pod uwage innego człowieka.
                                        (twoim zdaniem normalne).

                                        > Natomiast, to, ze ja jestem wobec tej formacji kulturowej autsiderem,
                                        > nie oznacza, ze czuje sie gorzej.

                                        Hehehehehehehhehehehehehehehe autsiderem.... hehehehehehehehe
                                        chyba w swoim towarzystwie.
                                        Pewnie że się nie czujesz gorzej, musiałbyś najpierw dopuścić
                                        do siebie inny pnkt. widzenia, a tego nie robisz, więc czujesz się dobrze.

                                        > Jezeli zaczales z grubej rury od Hitlera, z zapytaniem,
                                        > czy mial wyrzuty sumienia. - pewnie nie mial, zgadzamy sie.
                                        > ALE PRZEKRACZAL PRAWO. Niemieckie i miedzynarodowe. Byl przestepca.

                                        Jakie prawo przekraczał, Niemieckie?
                                        Chyba nie pamiętasz jednaj rzeczy, on był prawem w Niemczech.(tak uważał)
                                        i mało tego wiekszość narodu też tak uważała.
                                        A więc prawo międzynarodowe łamał?
                                        Pokaz mi jeden paragraf, gdzie zdrada jest postrzegana jako zgodna z prawem?

                                        > Natomiast wracajac do naszego skromnego podworka - ja nie nawoluje
                                        > do jakiegokolwiek przestepstwa...
                                        > A klamanie w naszej kulturze jest dozwolone
                                        > (poza sadem i zeznaniem podatkowym, naturalnie...)

                                        Oj Hans Hans, wydoroślej.

                                        > I widzisz, doszlismy jakby do punktu wyjscia...
                                        > (wychodzi na to, ze Ty masz wyrzuty sumienia, ze wzgledu na niepotrzebna
                                        > strate czasu, aby mnie przekonac).

                                        Nie mam wyrzutów sumienia. Poznaje człowieka, jego motywacje,
                                        jego podejście do życia. jesteś dla mnie nauką o człowieku,
                                        jego próżnościach, jego słabościach, jego pysze itd.
                                        Poznaje sposób myślenia.

                                        > Mnie milo bylo porozmawiac.
                                        > Skoro Kant i Nieztsche nie mogli sie zgodzic, co do Sumienia, nic dziwnego,
                                        > ze nie mozemy zgodzic sie i my.

                                        Oj nie godzien ja, nie godzien takich porównań.
                                        Mi nie chodzi o zgode.
                                        Powtarzam, możesz myśleć co chcesz i robić jak chcesz, ale nie wciskaj kitu
                                        że to jest ok wobec innych ludzi, skoro ich krzywdzisz.

                                        • Gość: hansi zaczynasz mnie bawic, scylla, bujasz w oblokach IP: *.arcor-ip.net 10.12.04, 13:41
                                          (szkoda, ze nie jestes kobieta, uwielbiam byc zabawiany przez kobiety...).

                                          1. Hitler, nieuku, zgwalcil Niemcy i zgwalcil prawo niemieckie.
                                          Oczywiscie dyktator sam "jest prawem" i sam je stanowi.
                                          Stalin tez nie zlamal zadnego prawa sovieckiego zabijajac 20 mln wlasnych ludzi.
                                          Tym niemniej, nie tylko Hitler, ale i jego prawodastwo zostalo przez
                                          demokratyczne prawo niemieckie ocenione jako zbrodnia na narodzie niemieckim.

                                          2. O zdradzie i o tym, ze mam Ci pokazac, gdzie ona jest dozwolona.
                                          Kolejna Twoja ignorancja prawna.
                                          Gdybym chcial dyskutowac na TWOM POZIOMIE, musialbym Cie spytac:
                                          - pokaz mi, kogo w Unii skazano za zdrade?

                                          Ale nie zamierzam na Twoim poziomie dyskutowac, tak, jak nie zamierzam podwazac
                                          Twojej moralnosci, poniewaz bardziej cenie TOLERANCJE, niz przekonywanie kogos
                                          do moich racji.

                                          TAK WIEC: W systemie wolnosciowo-demokratycznym WSZYSKO, CO NIE JEST ZAKAZANE
                                          JEST DOZWOLONE. Jak widac masz niejakie trudnosci, ze zrozumieniem pryncypiow
                                          systemu wolnosciowo-demokratycznego.

                                          Ergo: ZDRADA JEST DOZWOLONA, podobnie, jak i klamstwo.

                                          A wracajac na podworko praktycznych ocen i porownan.
                                          Dla Ciebie: porzucanie zony (i dzieci) np. dlatego, ze nie mozesz sie dogadac
                                          i wybranie sobie nowego partnera jest lepsze.
                                          A PRZECIEZ PORZUCONA ZONE TEZ niejdnokrotnie KRZYWDZISZ.

                                          Dla mnie lepszym wyborem jest OKLAMYWANIE zony, ale pozostanie z nia
                                          i wziecie sobie kochanki.

                                          cbdo.




                                          • scylla a więc bawmy się..... 10.12.04, 14:38
                                            > (szkoda, ze nie jestes kobieta, uwielbiam byc zabawiany przez kobiety...).

                                            gdybym był kobietą to ty byś mnie zabawiał.

                                            > 1. Hitler, nieuku, zgwalcil Niemcy i zgwalcil prawo niemieckie.
                                            > Oczywiscie dyktator sam "jest prawem" i sam je stanowi.
                                            > Stalin tez nie zlamal zadnego prawa sovieckiego zabijajac 20 mln wlasnych
                                            ludzi

                                            Hitler mistrzu, był popierany przez 80 % społeczeństwa, był nie tylko dyktatorem
                                            ale dla nich był Bogiem, był przez nich kochany,dał im jedzenie, prace itd.
                                            omamił ich specjalnym przeznazceniem rasy aryjskiej.
                                            Zlikwidował ludzi odpowiedzialnych za porażkę w pierwszej wojnie światowej,
                                            zreszta haniebnie przegranej.
                                            Mistrzu jak nie kumasz to nie oceniaj ludzi.
                                            następny błąd.
                                            Ale pewnie o tym wiedziałeś boś pewnie wykształcony

                                            > Tym niemniej, nie tylko Hitler, ale i jego prawodastwo zostalo przez
                                            > demokratyczne prawo niemieckie ocenione jako zbrodnia na narodzie niemieckim.

                                            Tak, potzrebowali do tego 50 lat.
                                            coś długo debatowali.

                                            > 2. O zdradzie i o tym, ze mam Ci pokazac, gdzie ona jest dozwolona.
                                            > Kolejna Twoja ignorancja prawna.
                                            > Gdybym chcial dyskutowac na TWOM POZIOMIE, musialbym Cie spytac:
                                            > - pokaz mi, kogo w Unii skazano za zdrade?
                                            >
                                            > Ale nie zamierzam na Twoim poziomie dyskutowac, tak, jak nie zamierzam
                                            podwazac
                                            >
                                            > Twojej moralnosci, poniewaz bardziej cenie TOLERANCJE, niz przekonywanie
                                            kogos
                                            > do moich racji.

                                            po raz kolejny czegoś nie rozumiesz.
                                            Powiem ci to wprost:
                                            Jeżeli przeczytasz moje wypowiedzi, to się kapniesz a może i nie, że
                                            pisząc w taki sposób daje ci do zrozumienia że piszesz głupoty.
                                            Kurde ty na prawde tego nie kumasz.

                                            > Ale nie zamierzam na Twoim poziomie dyskutowac, tak, jak nie zamierzam
                                            podwazac
                                            >
                                            > Twojej moralnosci, poniewaz bardziej cenie TOLERANCJE, niz przekonywanie
                                            kogos
                                            > do moich racji.

                                            Nie jesteś w stanie dyskutować na moim poziomie, bo jeteś tak zadufany w
                                            swojej mądrości, że nawet nie kumasz że zaczełem rozmawiać z tobą w twoim
                                            stylu. a więc pośrednio oceniłeś sam siebie.
                                            Gratulacje.
                                            Pierwszy kroko już za tobą, może i zaczniesz wyciągać wnioski.

                                            > Ergo: ZDRADA JEST DOZWOLONA, podobnie, jak i klamstwo.

                                            Tak z tej strony już cię znam,
                                            nie masz się czym chwalić.

                                            > A wracajac na podworko praktycznych ocen i porownan.
                                            > Dla Ciebie: porzucanie zony (i dzieci) np. dlatego, ze nie mozesz sie dogadac
                                            > i wybranie sobie nowego partnera jest lepsze.
                                            > A PRZECIEZ PORZUCONA ZONE TEZ niejdnokrotnie KRZYWDZISZ.

                                            Dlatego, warto wiedzieć i czuć czy to ta osoba ma być twoją żoną.
                                            (aby jej nie krzywdzić)
                                            Jeżeli odchodzę, daje jej szansę na lepsze życie, spotkanie osoby która
                                            będzie lepsza niż ja, krzywdze ale nie tak jak bym ją oszukiwał.
                                            jeżeli odchodze to krzywdze, ale stać mnie na to żeby się do tego przyznać,
                                            przyznać się do błedu, a nie w tym błedzie żyć.
                                            a nie robić z siebie macho i jednocześnie dupka


                                            > Dla mnie lepszym wyborem jest OKLAMYWANIE zony, ale pozostanie z nia
                                            > i wziecie sobie kochanki.

                                            jesteś oszustem i kłamcą. sam tak piszesz więc nie miej pretensji.
                                            Tak to tez juz wiem, i co czekasz na oklaski?
                                            Bo żeś został z żoną? myślisz że dziecko tego nie wyczuwa? Nie wyczuwa tego ze
                                            coś tu nie gra? Uważasz że dasz kase i ok?uważasz że jestes sprytny, bo
                                            rolujesz swoją żonę, robisz z niej łosia, i jeszcze z tego powodu się chwalisz
                                            i jestes dumny.
                                            Człowieku bawisz się uczuciami ludzi którzy cie kochają i żadne prawo cię tu
                                            nie wytłumaczy.
                                            Jesteś tym co robisz, tym co czujesz, tym jak żyjesz.
                                            Zostałeś bo ci tak wygodnie, bo byś sobie bez niej nie poradził,
                                            zostałeś z żoną bo nie stać cię na prawdę.
                                            Bo zdarłaby z ciebie wszystko co masz.
                                            Jesteś słabiutki, oj słabiutki i dobrze o tym wiesz, więc maske zakładaj co
                                            dziennie i tak to nic nie zmieni.


                                            • quaver Otóż to 10.12.04, 14:50
                                              "Jeżeli odchodzę, daje jej szansę na lepsze życie, spotkanie osoby która
                                              będzie lepsza niż ja, krzywdze ale nie tak jak bym ją oszukiwał."
                                              I w tym cała rzecz.
                                              • Gość: hansi blad logiczny IP: *.arcor-ip.net 10.12.04, 15:40
                                                blad logiczny.

                                                1. jezeli ona chce , zebys odszedl, to Ci to sama mowi.
                                                (a jak o zdradach nie wie, to co ma jej szkodzic?).

                                                2. jezeli nie chce, abys odszedl, to odchodzac, krzywdzisz ja - tak, czy tak.

                                                • scylla Re: blad logiczny 13.12.04, 07:39
                                                  > 1. jezeli ona chce , zebys odszedl, to Ci to sama mowi.
                                                  > (a jak o zdradach nie wie, to co ma jej szkodzic?).

                                                  Sam piszesz sobie odpowiedzi, skoro piszesz to się zastanawiaj.
                                                  jak nie wie, to nie odejdzie.
                                                  Brawoooooooooo Hansie.

                                                  > 2. jezeli nie chce, abys odszedl, to odchodzac, krzywdzisz ja - tak, czy tak.

                                                  Gdybyś mnie uważnie czytał, to byś wiedział że to jest decyzja obojga.
                                            • Gość: hansi A więc bawmy się..... Lekcja 1. Salsa IP: *.arcor-ip.net 10.12.04, 15:37
                                              (ostatnio w modzie...)
                                              scylla, ale to co piszesz bawi mnie serdecznie...

                                              tak, jestem slabiutki i dobrzem i z tym...

                                              Ty sie mna nie zajmuj, tylko tymi milionami slabiutkich mezczyzn,
                                              ktorzy postepuja podobnie.

                                              To jest dopiero horror!

                                              PS. miales, kiedys jakas kochanke (juz jako zonaty)?

                                              PS2. Kobieta, ktora umialaby "zedrzec skore" i ulozyc sobie lepsze zycie
                                              z kims innym, potrafilaby tez SAMA ODEJSC.
                                              Widac ona czasem tez nie chce.
                                              (Moze i ona jest slaba?)

                                              Polecam studia nad logika wypowiedzi.
                                              • Gość: hansi dodatek historyczny IP: *.arcor-ip.net 10.12.04, 15:43
                                                pierwszy demokratyczny parlament niemiecki w roku 1949, wydal oswiadczenie, ze
                                                Hitler, przejmujac demokratycznie wladze, i nisczac demokracje sprzeniewierzyl
                                                sie jej idealom i oszukal Narod Niemiecki.
                                                Radzilbym nie zabierac glosu nt. spraw, o ktorych nie masz pojecia.
                                                • alfika Re: dodatek historyczny :))))) 13.12.04, 08:07
                                                  a nie sądzisz, że Niemcy przez jakieś parędziesiąt lat po wojnie byli za słabi,
                                                  żeby móc wydawać oświadczenia nie dyktowane układami politycznymi - o ile w
                                                  ogóle chcieli mieć troszkę własnej ziemi i prawo do posiadania armii?

                                                  pysiu, daj spokój historii, bo o polityce to ty jednak za dużo nie wiesz - a to
                                                  siostry syjamskie :)
                                                  • Gość: hansi nie , Alfika, Kochanie IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:08
                                                    poniewaz do wydania takiego oswiadczenia Republiki Federalnej Niemiec nikt nie
                                                    zmuszal.

                                                    Okupacja amerykanska "troche" sie roznila od sowvieckiej.
                                                    Do tego stopnia, ze Amerykanie nawet kwestie scigania zbrodniarzy hitlerowskich
                                                    pozostawili od roku 1949 samym Niemcom.

                                                    Mysle, Kochanie, ze jednak pare lekcji historii by Ci nie zaszkodzilo,
                                                    tak jak Niemcom nie zaszkodzilo kilka lat (1945-49) amerykanskiej nauki
                                                    demokracji, zanim wypuszczono ich z przedszkola.
                                                  • scylla Re: nie , Alfika, Kochanie 13.12.04, 13:17
                                                    Amerykańska nauka demokracji?
                                                    BUHAHAHAHAHHAHAHAHAHHAAH
                                                    no nie
                                                    Buhhahahahaha

                                                    Hans przyznaj się, niuchasz kleje,
                                                    tak samo robią ( Amerykanie) wszystko na pokaz jak ty.
                                                  • Gość: hansi Re: nie , Alfika, Kochanie - dodatek IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:21
                                                    Niemcy, przerazeni ogromem zniszczen 1945, w do konca lat 40-tych nie chcieli
                                                    miec wlasnej Armii. Do powolania Bundeswehry sklonili ich sami Amerykanie,
                                                    kiedy to, w zwiazku z pogarszajaca sie sytuacja miedzynarodowa, "niemieckie
                                                    mieso armatnie" zaczelo byc (obu stronom, zreszta) pilnie potrzebne.
                                                  • scylla Re: nie , Alfika, Kochanie - dodatek 13.12.04, 13:38
                                                    Przerażeni:)))
                                                    Bląd>
                                                    Widzisz mam cię.
                                                    Nie, nie chieli, tylko zgodnie z systemem demokratycznym jaki wdrążali
                                                    Amerykanie, a Niemcy się zobowiązali, nie mogli mieć armii.
                                                    Podpowiem ci że to są ustalenia na przełomie 1945-1946
                                                    To był jeden z warunków podejscia do demokratycznych wyborów.
                                                  • alfika Re: tak, tak :))))))))))))))))) 13.12.04, 13:40
                                                    szczególnie Niemcom było bardzo potrzebne niemieckie mięso armatnie :)

                                                    nie, choć przecież Niemcy nie chcieli mieć armii :)))))

                                                    chłopie, ty po prostu obrażasz ludzi licząc na ignorancję
                                                  • Gość: hansi Niemcom, NIE BYLO potrzebne niemieckie mieso IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:44
                                                    armatnie

                                                    i nie tylko nie mogli, ale i NIE CHCIELI miec Armii.

                                                    sklonili ich do tego Amerykanie wskutek zaostrzajacej sie konfrontacji z ZSRR
                                                    czy napisalem jasno?
                                                  • alfika Re: mało powiedziane: jasno :) 13.12.04, 13:56
                                                    jeszcze na dodatek wesoło - a tematu wojny nie należy tak traktować -

                                                    zobacz - Amerykanie, którzy rzekomo uczyli demokracji, zapewnili Niemcom
                                                    przedszkole nawet w tej dziedzinie - nagle gwałcą nieszczęsny kraj nakazując
                                                    tworzenie armii

                                                    czy ty nie masz wrażenia, że sobie zaprzeczasz?

                                                    Niemcy wiedzieli, że po tak położonej wojnie nie mają szans na posiadanie armii
                                                    a bycie potęgą bez armii - to nauczyciel historii ci powie, jakie są na to
                                                    szanse
                                                    chyba że po wojnie wg ciebie Niemcy byli gotowi oddać wszystko, byle nie stać
                                                    się potęgą, nie mieć armii i najlepiej nic nie mieć i nie być

                                                    to jeszcze zabrnij w spiski hitlerowców snute w Ameryce Pld. po wojnie
                                                    właśnie :)
                                                  • Gość: hansi zaczynasz sie gubic , Alfika IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 14:01
                                                    sytuacja roku 1945/46, byla dramatycznie inna, niz w roku 1949.

                                                    w latach 1945/46 Niemcy nie tylko nie mogli, ale i nie chcieli miec Armii.-
                                                    w roku 1946 (przemowienie Churhilla w Fulton) zaczyna sie zimna wojna i powstaje
                                                    Zelazna Kurtyna. Rok 1948, to radziecka blokada Berlina.

                                                    A rok 1949 to tworzenie Bundeswehry za zgoda i POPARCIEM Amerykanow.
                                                    jako Armii gotowej walczyc z ZSRR.

                                                    Czy pisze, jasno Kochanie?
                                                  • alfika Re: aniele 13.12.04, 14:26
                                                    po pierwsze - to, że powtórzysz "gubisz się" skierowane do ciebie, to mały
                                                    argument, jeśli tak chcesz w ogóle to traktować :)
                                                    po drugie, podajesz tylko fakty znane każdemu, kto był w szkółce podstawowej
                                                    i z których naprawdę nie wynika nic w kwestii realnej sytuacji w Niemczech, a
                                                    na dodatek udowadniasz, że aż tak bardzo okupacja od okupacji się nie różni -
                                                    mniejsza z tym

                                                    pływasz

                                                    powiem ci tak: jak będziesz chciał, to jest naprawdę porządna literatura, nawet
                                                    niezbyt skomplikowana :), oparta na dokumentach, wiarygodna, na temat
                                                    powojennej sytuacji Niemiec - nie tylko RFN -
                                                    będziesz chciał - sięgniesz,
                                                    szkoda ci na to czasu - to i nie ma co się poświęcać i pisać ci tutaj traktatów
                                                    historycznych
                                                  • Gość: hansi. Anielico? IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 14:40
                                                    widze, ze cos u Ciebie w koncu wskoralem, Anielico?
                                                    tak ladnie wreszcie sie do mnie odzywasz...

                                                    A powiedziec chcialem tylko tyle, co jest napisane powyzej.
                                                    I nic wiecej.
                                                    Zaproponuj lepiej Scylli, jakas szkolke, bo to z nim zaczela sie ta rozmowa...

                                                    Zdaje sie ze podwazalas ktorys z moich punktow?

                                                    Ktory, bo nie zrozumialem, Anielico?
                                                    - czy to ze jurysdykcja nad sciganiem zbrodniarzy hitlerowskich zostala
                                                    przekazana w roku 1949 sadom niemieckim?
                                                    - czy to, ze Bundeswehra w roku 1945/46 powstac nie mogla
                                                    a w roku 1949, nie tylko mogla, ale MUSIALA?

                                                    Napisz mi o ,ktory punkt Ci chodzi, abym wiedzial czego mam sie poduczyc?

                                                    pozdrawiam w rytmie Salsy.

                                                  • alfika Re: :)))) 13.12.04, 13:31
                                                    nie wiesz, aniołku, co piszesz :))))))
                                                    Niemcy nigdy same nie ścigały zbrodniarzy - podstawowy fakt
                                                    - tzn. tak mi się wydawało, że podstawowy, hehe

                                                    "okupacja amerykańska" własnie różniła sie od sowieckiej, słusznie i brawo :))))
                                                    - dlatego sprawy stawiano jasno
                                                    i Niemcy mieli wybór

                                                    ale jeszcze się poducz i nie wypisuj pierdół :))))))

                                                    ps. i nie nazywaj mnie kochaniem, to świadczy o braku klasy
                                                    błe
                                                  • Gość: hansi Alfika, sciganie zbrodniarzy hitlero. od roku 1949 IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:47
                                                    czyli od powstania REpubliki Federalnej Niemiec
                                                    zostalo przekazane jurysdykcji niemieckiej.

                                                    (inna sprawa, jak ona to robila, ale to naprawde inna sprawa)

                                                    Czy mowie jasno, Kochanie?
                                                  • scylla Re: Alfika, sciganie zbrodniarzy hitlero. od roku 13.12.04, 14:12
                                                    tak zostało przekazane.

                                                    > (inna sprawa, jak ona to robila, ale to naprawde inna sprawa)

                                                    Wlasnie i tu Alfika ma rację, nic lub prawie nic w tym kierunku
                                                    nie zrobili.

                                                    Sam widzisz jakie jest prawo Hans, te prawo którym się
                                                    tak chełpisz:)
                                                  • Gość: Scylla co sie porobilo, Scylla? IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 14:18
                                                    ja jestem RELATYWISTA moralnym,

                                                    a Ty stajesz sie relatywista PRAWNYM?

                                                    wiedzialem, ze Cie sprowadze na manowce.
                                                  • scylla tylko malućcy się podszywają 14.12.04, 09:47
                                                  • scylla tylko malućcy się podszywają 14.12.04, 09:55
                                                    Hans, normalnie nie wiedziałem że zostałem twoim idolem.
                                                    Oj malućki zagubiony chłopczyk, nawet nie wie kim jest.

                                                    > wiedzialem, ze Cie sprowadze na manowce.
                                                    :))))
                                                    Hans, nawet sam siebie oszukujesz.
                                                  • Gość: hansi wypisujesz dziecinade, scylla IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 10:02
                                                    Piszesz teksty, jak przedzszkolak.

                                                    Ile ty masz lat, dziecko?

                                                    Nie dosc , ze nie rozumiesz mojego dowcipu, to jeszcze udajesz, ze nie
                                                    zauwazasz, ze to moj tekst.
                                                    Tymczasem w sposob oczywisty wiadomo, ze to MOJ tekst, gdyz bezposrednio odnosi
                                                    sie do Ciebie i nawiazuje do moich mysli.
                                                    A zatem Twoj nick Scylla, wpisany jest przeze mnie OMYLKOWO.

                                                    Koncze, robisz sie DZIECINNY.

                                                  • scylla wyyyyyyyygraaaaaaałeeeeeem 14.12.04, 13:18
                                                    wygrałem....wygrałem.....wygrałem:)

                                                    Tak poważnie Hans, to jesteś już przegrany i po tym jak piszesz,
                                                    jak się tłumaczysz, jak pływasz, jak się wijesz, jak nie kumasz,
                                                    jak oszukujesz i to samego siebie,jak tracisz sens wypowiedzi,
                                                    po tym też to powinieneś wiedzieć.
                                                    Żyjesz ale nie wiesz dlaczego, tak naprawde śnisz, a życie takie piękne.
                                                  • Gość: hansi to masz tu glowna nagrode IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 13:35
                                                    zycie jest piekne. zgoda.
                                                    aha, tylko nie zdradz sie z ta nagroda przed zona.
                                                    nie lubie krzyku.
                                                    www.isoteens.com/tgp/isot165/65/13.jpg
                                                  • scylla o Hans, pasujesz mi do tej po lewej? 14.12.04, 13:44
                                                    Ja cie nie prosiłem o przysyłanie mi swoich zdjęć,
                                                    przed operacją.
                                                    No cóż dorobili ci to co chciałeś, to nie wracaj już do tego:)
                                                    Tak na marginesie, nie wiem skąd masz takie doświadczenie,
                                                    że jak się zobaczy gołą dupe to się krzyczy?
                                                    Lepiej idz z tym do lekarza:)))))
                                                  • Gość: hansi mylisz sie. - uwazam, ze lepiej pasuje do tej. IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 13:49
                                                    zawsze lubilem czekoladki
                                                    zwlaszcza przed obiadem.
                                                    www.nsgalleries.com/hosted1/ns/gals/lacey-duvalle/005.jpg
                                                  • scylla nie pasujesz Hans. 14.12.04, 13:56
                                                    Tak się właśnie zastanawiam czy ty doczegokolwiek pasujesz,
                                                    no tak, może tylko do tego.
                                                  • niewybrany wygrales? 14.12.04, 14:04
                                                    widze zwatpienie w Twej twarzyczce, Scylla.
                                                    podnies Sie.
                                                    nies dzielnie sztandar Twojej wygranej.
                                                    drugiej takiej zyciowej szansy jak ta:
                                                    gallys.nastydollars.com/cc/28/4.jpg
                                                    mozesz nie miec.
                                                  • niewybrany hollender 14.12.04, 14:06
                                                    znowu pomylilem nicki
                                                    przepraszam Cie za wczasu, Scylla.
                                                    to z naduzywania napojow wyskokowych.
                                                  • scylla tak właśnie myślałem 14.12.04, 14:16
                                                    problemy z osobowością?:)))))

                                                    Normalnie padne ze smiechu przez ciebie.

                                                    co się wstydzisz swoich postów?:)
                                                  • Gość: hansi zglupiales, kochany? IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 14:23
                                                    po prostu pisze na innym forum pod innym nickiem
                                                    i zwyczajnie po pijanemu mi sie myli.

                                                    __________________________________________
                                                    Do piekiel wstapil. Po drodze mu bylo.
                                                  • scylla Re: zglupiales, kochany? 14.12.04, 14:30
                                                    No popatrz pisałeś że lubisz ogniste coś tam....
                                                    A teraz przystawiasz się do mnie Hansiuniu, normalnie mnie rozklejasz
                                                    swoim pijaństwem:)
                                                    Dobra z tobą skończyłem na dzisiaj.
                                                    niech ci się hleje dzisiaj smacznie.
                                                  • Gość: hansi Re: zglupiales, kochany? IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 14:35
                                                    no i widzisz Scylla, jak to z niedzwiedzia mozna zrobic zajaczka.

                                                    (Chociaz lepiej , nie....)

                                                    Niedzwiedz zalatwia swoja potrzebe biologiczna pod drzewem.
                                                    Przechodzi obok zajaczek.
                                                    zajaczku liniejesz? - pyta niedzwiedz.
                                                    Nie - odpowiada zajaczek.

                                                    To chodz!

                                                    DOBRANOC
                                                  • alfika ej, hansi, a znasz to? :)))))) 14.12.04, 14:44
                                                    przychodzi 15latek na forum i skoro mało kto interesuje się jego zbiorem gołych
                                                    panienek - to przyznaje, że lubi ogniste...

                                                    i nawet prawdę pisze

                                                    ;)

                                                    nie dorastaj, dzieciństwo jest takie słodkie :)
                                                    i peeeeełne fantazji :))))))))
                                                • scylla trochę współczesności 13.12.04, 08:10
                                                  Brawo Hans,
                                                  a której części to był parlament wschodniej czy zachodniej.
                                                  A powiedz mi drogi geniuszu, uwazasz połówkowe uznanie winy,
                                                  czy raczej skłaniałbyś się do całościowych?
                                                  Tak, a jeszcze pamiętasz kiedy padł mur Berliński i jaki po paru latach
                                                  oswiadczenie
                                                  wydał rząd Niemiec?
                                                  A pamiętasz drogi chłopcze, kiedy sad najwyższy Niemiec uznał działanie
                                                  Hitlera za zbrodnicze?
                                                  Swoje rady, może najpierw stosój do samego siebie.
                                                  • Gość: historia czytaj uwazniej, IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:15
                                                    chlopcze.
                                                    Demokratycznie wybrany parlament niemiecki istnial wr. 1949 tylko w jednym
                                                    kraju.

                                                    Gdybys mial, Drogi scyllo trudnosci z odpowiedzia, jako wskazowke dodam,
                                                    ze nie chodzi tu o demokracje przymiotnikowa (socjalistyczna).

                                                    Warto tez zwrocic uwage, ze w roku 1990 (w sensie prawnym) nie bylo zadnego
                                                    zjednoczenia Niemiec, a tylko przylaczenie NRD do Republiki Federalnej
                                                    (Beitritt).

                                                    Wszelkie uchwaly Parlamentu Niemiec Zachodnich sa zatem nadal wiazace
                                                    dla calych Niemiec.
                                                    A zatem problemu , ktory poruszylem nie bylo potrzeby po roku 1990
                                                    rozpatrywac na nowo.
                                                    Twoje pytanie, wiec, Drogi Scyllo, nalezy uznac za hybione.

                                                  • scylla Re: czytaj uwazniej, 13.12.04, 13:31
                                                    niestety, ale w tym momencie musze się z tobą zgodzić,
                                                    wszystko uchwały obowiązują po "zjednoczeniu"
                                                    -no widzisz jak chcesz to się postarasz:)


                                                  • alfika Re: czesc :) 13.12.04, 13:43
                                                    mylą ci się nicki

                                                    (no chyba że usiłujesz stwarzać dużą ilość osób, które cię rzekomo popierają
                                                    hihihi)
                                              • vielonick Re: A więc bawmy się..... Lekcja 1. Salsa 11.12.04, 01:58
                                                Gość portalu: hansi napisał(a):


                                                > PS2. Kobieta, ktora umialaby "zedrzec skore" i ulozyc sobie lepsze zycie
                                                > z kims innym, potrafilaby tez SAMA ODEJSC.
                                                > Widac ona czasem tez nie chce.
                                                > (Moze i ona jest slaba?)

                                                moze jest slaba
                                                a moze skrajnie odpowiedzialna tzw. 'matka-Polka'...
                                                jednak sadze, ze to kwestia ambicji
                                                i zmiany priorytetow

                                                mozna odejsc z milosci
                                                mozna zostac z nienawisci
                                                czy to slabosc?
                                                • Gość: hansi aah - to sie nazywa tkzw. "Hassliebe" IP: *.arcor-ip.net 11.12.04, 02:18
                                                  (milosc-nienawisc). Znana piosenka

                                                  To sa bajki, Rybko.

                                                  normalny czlowiek nie meczy sie wiecej, niz potrzeba.
                                                  • vielonick Re: aah - to sie nazywa tkzw. "Hassliebe" 11.12.04, 02:34
                                                    meczenie kogos daje zaskakujaco duzo przyjemnosci

                                                    kazda kobieta Ci to powie ;)

                                                    dbrnc :)))
                                                  • Gość: hansi Re: aah - to sie nazywa tkzw. "Hassliebe" IP: *.arcor-ip.net 11.12.04, 19:06
                                                    tak.

                                                    jezeli sa to sluszne cele.

                                                    np. wychowanie dzieci do doroslosci.

                                                    inaczej - jest to masochizm.
                                                  • vielonick Re: aah - to sie nazywa tkzw. "Hassliebe" 15.12.04, 19:57
                                                    Gość portalu: hansi napisał(a):

                                                    > tak.
                                                    >
                                                    > jezeli sa to sluszne cele.
                                                    >
                                                    > np. wychowanie dzieci do doroslosci.
                                                    >
                                                    > inaczej - jest to masochizm.

                                                    to co Ty nazywasz 'slusznymi celami'
                                                    ja nazywam sadomasochizmem

                                                    malzensto nie jest konieczne do dobrego wychowywania dzieci
                                                    a czasem wrecz je (wychowanie) uniemozliwia
                                                  • Gość: hansi Re: aah - to sie nazywa tkzw. "Hassliebe" IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 20:05
                                                    pewnie, ze nie.
                                                    przeciez wiesz, ze mialem na mysli wspolnote i partnerstwo,
                                                    a nie zinstytucjonalizowane malzenstwo - jako takie.

                                                    ale o tym, moze na innym wontku?

                                                    bye.
                                                  • vielonick ciesze sie 15.12.04, 20:14
                                                    ze zgadzamy sie chociaz w jednym:
                                                    pozerstwo i fasady nie sluza niczemu
                                                    (dobremu)

                                                    baj :)


                                                    ps. ladna rosmufka wam wyszla
                                                    bedzie takich wiecej...? ;))
                                                  • Gość: hansi nie IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 20:23
                                                    bo przeciez dobrze wiesz, ze ja to sie czesze byle czym...

                                                    a radosna tfurczosc uskuteczniam tylko wtedy,
                                                    gdy pivo pije przed sniadaniem.
                                                    a to nie zawsze jest mozliwe.

                                                    wynocha mi na nowy wontek.
                                                    Twoj.

                                                    _____________________________________-
                                                    do piekiel wstapil. po drodze mu bylo.

                                                    bye.
                                              • scylla to ja ci wybijam rytm:) 13.12.04, 07:56

                                                > scylla, ale to co piszesz bawi mnie serdecznie...
                                                >
                                                > tak, jestem slabiutki i dobrzem i z tym...
                                                >
                                                > Ty sie mna nie zajmuj, tylko tymi milionami slabiutkich mezczyzn,
                                                > ktorzy postepuja podobnie.

                                                Tak jak piszesz, to mi się odrazu przypomina pewien dowcip:
                                                Jedzmy gówna , miliony much nie może się mylić.
                                                Miliony, miliony....miliony, ty hansi ponad miliony wulatój

                                                > To jest dopiero horror!
                                                Powiedz o źródłach danych, tylko nie pisz mi, że z wielu książek i własnego
                                                dośiwadczenia.

                                                > PS. miales, kiedys jakas kochanke (juz jako zonaty)?
                                                Nie i wcale mi z tym nie jest źle.
                                                Z tego co widze to jeszcze powinienem być z tego dumny,
                                                bo to takie niepospolite.

                                                > PS2. Kobieta, ktora umialaby "zedrzec skore" i ulozyc sobie lepsze zycie
                                                > z kims innym, potrafilaby tez SAMA ODEJSC.
                                                > Widac ona czasem tez nie chce.
                                                > (Moze i ona jest slaba?)

                                                Pewnie jest słaba, a może się poświęca?

                                                > Polecam studia nad logika wypowiedzi.

                                                Dzięki, ale mam pewne obawy co do polecanych przez ciebie studiów.
                                                Moje obawy są poparte twoimi wypowiedziami, bo w większości
                                                nijak nie moge znaleźć logiki.
                                                Niektóre masz ułożone i są ok, ale tych jest mniej:)
                                                • Gość: hansi Partia Zdradzajacych, to Inny Swiat, Scylla IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 12:59
                                                  Nie dla Ciebie. Tak, jak nie dla psa kielbasa

                                                  Chcialem Ci przyblizyc Inny Swiat, ale widac Twoim ulubionym zajeciem jest
                                                  udowadnianie wyzszosci swiat Wielkiej Nocy nad swietami Bozego Narodzenia.

                                                  Mozna i tak, tylko, po co?

                                                  Zrozum - mnie i moim znajomym lata Twoj stosunek do nas, zdradzajacych
                                                  i do kwestii posiadania jednoczesnie zony i kochanki.

                                                  Skromnie chcielismy pokazac tylko biednym zonom i troche mniej biednym
                                                  kochankom, ze jest jeszcze 3-cia grupa, zdradzajacych, ktorzy wynosza z tego
                                                  ukladu raczej plusy. I to tyle.
                                                  Nie namawiam Cie do wstapienia do naszej partii, przeciwnie.

                                                  Ilosc miejsc ograniczona.

                                                  Tow. Babiarz ( -) rzecznik prasowy Partii Zdradzajacych.
                                                  • scylla Re: Partia Zdradzajacych, to Inny Swiat, Scylla 13.12.04, 13:12
                                                    > Zrozum - mnie i moim znajomym lata Twoj stosunek do nas, zdradzajacych
                                                    > i do kwestii posiadania jednoczesnie zony i kochanki.

                                                    Tak lata wam i dlatego tyle czasu zmarnowałeś żeby mi pokazać "innyyy świat",
                                                    hansi naprawde czytasz to co piszesz?
                                                    Rozumiem że wam lata, a wy latacie za nim:)))
                                                    Tak jest, on was przejoł, a wy nie zabardzo mozecie skorzystać w
                                                    tym momencie z mózgu.
                                                    Oj ja naprawdę nie chce należeć do członków:)
                                                    waszej partii.
                                                  • alfika Re: Partia Zdradzajacych, to Inny Swiat, Scylla 13.12.04, 13:16
                                                    rozmowa Scylli i Hansiego:

                                                    h: zdradzam
                                                    s: to niehonorowe
                                                    h: ale to dozwolone
                                                    s: ale to niehonorowe
                                                    h: ale ja nie zdradzam, bo nie obiecywałem
                                                    s: no to co, ale krzywdzisz
                                                    h: zdradzam, ale to dozwolone
                                                    s: toż mówię, że to niehonorowe, choć dozwolone, jak wszystko
                                                    h: nie odpiszę ci, bo mam ognistą panienkę
                                                    s: to odpisz, jak sobie ulżysz
                                                    h: zdradzam, bo to popłaca i jest takie autsiderowskie
                                                    s: to niehonorowe, choć uparcie nie przyjmujesz tego do wiadomości
                                                    h: nie zapiszemy cię do partii, bo nie lubisz Bożego Narodzenia

                                                    :)))))))))))))
                                                  • Gość: hansi Alfika, chetnie bym Ci zdradzil pare innych plusow IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:27
                                                    ale najwyzej tylko na uszko, Kochanie...
                                                    Glosno nie moge.
                                                    Wiesz, zona, kochanka...

                                                    Nie chcialbym sobie popsuc istniejacych ukladow.

                                                    A jeszcze Scylla by mi sie zdemoralizowal i jednak poprosil o zapisanie do nas.
                                                    takiej krzywdy, temu porzadnemu chlopinie nie chcialbym wyrzadzic...

                                                  • alfika Re: Haniu 13.12.04, 13:35
                                                    głupiątko z ciebie niemiłosierne, ale tańcuj dalej :)))

                                                    ps. nie dajesz rady i zdradzasz się z tym jak nic :))))))))
                                                  • Gość: hansi Z czym, Alfiko, kochanie, nie daje Ci rady? IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:54
                                                    Salsa mi swietnie wychodzi, nie chcialabys sprobowac?

                                                    PS. W dobrym tonie jest nie tylko nie mowienie "Kochanie" - zbyt szybko...
                                                    Ale takze oddzielanie problemow historii od problemow tanecznych.
                                                  • alfika Re: Ze wszystkim, chłopaczku, ze wszystkim 13.12.04, 14:07
                                                    o dobrym tonie nie masz pojęcia, więc o tym nie pogadamy

                                                    nazywaniem mnie kochaniem nie zamkniesz rozmowy, bo to ty się osmieszasz z
                                                    sięganiem po to, co nie dla ciebie - wiesz, jak z tym psem i kiełbasą

                                                    temu, z którym tańczę, do pięt nie dorastasz - przejechałeś się
                                                    najnormalniej :)))

                                                    no i skoroś taki wyjątkowy, złotko, to aż dziwi mnie, ze bardzo konserwatywnie
                                                    podchodzisz do rozmów z kobietami - starasz się błysnąć zamiast skupić się na
                                                    rzeczowości
                                                    (nudzisz w ten sposób, podpowiem ci tak, by nikt nie słyszał :))))
                                                    i tracisz swój super image super mena z super nowoczesnym podejściem do
                                                    świata :)

                                                    ps. nie dajesz rady prowadzić rzeczowej rozmowy i tyle
                                                  • Gość: hansi nawet mi na tym przez moment nie zalezalo. IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 14:15
                                                    Najdrozsza. Masz pelna Racje. Zupelnie jak Scylla.

                                                    Gdyz nie wiem, kto to super man.
                                                    TV ogladam nie za czesto.

                                                    Fakt, Kindersztube zostawilem w szatni,
                                                    ale zawsze trace rozum, gdy widze, tak blyskotliwa kobiete, jak Ty.


                                                    PS. Co do Historii Niemiec, to radzilbym poczytac jednak
                                                    dokladnie moje powyzsze posty i troche sie poduczyc.
                                                  • alfika Re: nawet mi na tym przez moment nie zalezalo. 13.12.04, 14:55
                                                    ależ wiem, zresztą wszyscy wiemy, że ci nie zależy, nie zależało i nie będzie
                                                    zależało :)))))

                                                    akurat paskudnie trafiłeś, bo o II wojnie i jej wpływie na Europę czytałam
                                                    swego czasu wszystko jak leci
                                                    nie popiszesz się tu za bardzo

                                                    na dodatek o kindersztubie możesz tylko pomarzyć - przecież nie szanujesz ludzi

                                                    ps. z supermenem trafiłeś - zwrot pochodzi z tv właśnie :)
                                                  • Gość: hansi Alez dla Ciebie, zrobie wyjatek, moja Anielico IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 15:01
                                                    i od jutra zaczne byc piorunujaco grzeczny, Zgoda?

                                                    zaslugujesz w koncu na to.

                                                    PS. Wpierw jednak ustosunkuj sie merytorycznie do mojego postu z godz. 14.01
                                                    A o drugiej wojnie , nie czytalem wszystkiego "JAK LECI",
                                                    tylko wedlug pewnego planu. Scisle okreslonego.

                                                    pozdraviam, jak zawsze, w rytmie Salsy.
                                                  • Gość: hansi przepraszam, korekta. IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 15:03
                                                    mojego postu "Anielico" z godz. 14.40
                                                  • alfika Re: aniołku, 14.12.04, 08:11
                                                    na wszystkie swoje posty masz odpowiedź z godz. 14.26. :)

                                                    od jutra, od dzisiaj albo od kiedy zechcesz - możesz sobie być czym tylko
                                                    chcesz i jaki tylko chcesz, nie musisz o tym pisać - no, chyba że pali cię taka
                                                    potrzeba :)

                                                    a co do czytania jak leci - złotko, ja mam uczucia skierowane do ściśle
                                                    określonej osoby, zaś w czytaniu arcyciekawych dla mnie książek mogę sobie
                                                    spokojnie iść na żywioł - ty masz odwrotnie - i to też twoja sprawa :) - więc
                                                    czepianie się tego, co ktoś się naczytał kojarzy mi się jedynie z przekupką, co
                                                    to dużo mówi, a mało treści wnosi

                                                    kiwaj się dalej - w rytmie salsy - a jak ze Scyllą sobie nie możesz sam
                                                    poradzić, to nikt ci za bardzo nie pomoże, niestety
                                                    ale wolna droga, walcz dalej :)

                                                    i miłego dnia :)))))
                                                  • Gość: hansi Smieszysz mnie, Anielico swa polityczna indolencja IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 10:12
                                                    1. Ze Scylla, kochanie, nie musze sobie w ogole radzic, gdyz nie istnieje zaden
                                                    problem, poza wyglupami.
                                                    Scylla nie chce sie zapisac do mojej partii, jego wolne prawo , Kochanie.

                                                    2. Natomiast nie stosuj niepotrzebnie przrepychanek slownych, gdyz najwyrazniej
                                                    chcesz ukryc, ze nie masz pojecia o sytuacji w Niemczech w latach 1945-90.

                                                    Poniewaz lubie scislosci, nie weksluj tematu.

                                                    1. Sciganie zbrodni hitlerowskich zostalo przekazane jurysdykcji republiki
                                                    Federalnej Niemiec tuz po powstaniu tego Panstwa w 1949. A to jak to Niemcy
                                                    robili, to juz zupelnie inna para kaloszy.

                                                    2. Bundeswehra powstac w roku 1945/46 nie mogla, powstac w roku 1949 mogla
                                                    i musiala.
                                                    Chcialem powiedziec tylko tyle i nic wiecej. zarzucanie mi czegokolwiek innego
                                                    jest proba zwekslowania problemu na boczny tor.
                                                    tylko nie wiem, po co?

                                                    Bo nie podoba Ci sie moja Partia Zdradzajacych i Poligamistow?
                                                    Nie mieszaj polityki prawdziwej z kuchnia erotyczna, Kochanie.
                                                  • alfika Re: a cześć, wróżko :) 14.12.04, 10:54
                                                    cieszę się, że jestem w stanie rozśmieszyć stworzenie o tak prostym umyśle,
                                                    ciesz się więc jak najwięcej, na zdrowie :)


                                                    > 1. Ze Scylla, kochanie, nie musze sobie w ogole radzic, gdyz nie istnieje
                                                    zaden
                                                    >
                                                    > problem, poza wyglupami.
                                                    > Scylla nie chce sie zapisac do mojej partii, jego wolne prawo , Kochanie.


                                                    Za mało zwrotów "kochanie" - czyżby złość cię brała?
                                                    no dajże spokój, to tylko forum
                                                    dawaj śmiało, skoroś nie zrozumiał, że się wystawiasz usiłując wojować
                                                    dokuczliwością - jak muszka owocówka :)))))))))))
                                                    zwróciłam ci uwagę, ale naprawdę nie musiałeś jej zrozumieć - dlatego śmiało
                                                    pisz więcej "kochanie", wyrzuć tę złość z siebie


                                                    >
                                                    > 2. Natomiast nie stosuj niepotrzebnie przrepychanek slownych, gdyz
                                                    najwyrazniej
                                                    >
                                                    > chcesz ukryc, ze nie masz pojecia o sytuacji w Niemczech w latach 1945-90.


                                                    o, jakże ty mnie znasz :))))))))))))))))


                                                    >
                                                    > Poniewaz lubie scislosci, nie weksluj tematu.


                                                    "lubię ścisłości" :)))))))))))))))))))))))))))))


                                                    >
                                                    > 1. Sciganie zbrodni hitlerowskich zostalo przekazane jurysdykcji republiki
                                                    > Federalnej Niemiec tuz po powstaniu tego Panstwa w 1949. A to jak to Niemcy
                                                    > robili, to juz zupelnie inna para kaloszy.


                                                    wracaj do książek


                                                    >
                                                    > 2. Bundeswehra powstac w roku 1945/46 nie mogla, powstac w roku 1949 mogla
                                                    > i musiala.
                                                    > Chcialem powiedziec tylko tyle i nic wiecej.



                                                    oj oj, zaczynasz działać wbrew sobie...
                                                    ;)
                                                    żartowałam :)))




                                                    >
                                                    > Bo nie podoba Ci sie moja Partia Zdradzajacych i Poligamistow?
                                                    > Nie mieszaj polityki prawdziwej z kuchnia erotyczna, Kochanie.

                                                    strach patrzeć, jak mnie przejrzałeś!
                                                    znasz moje motywacje, ścieżki moich myśli - ojej i co teraz będzie :)))))))))

                                                    no to ok :)
                                                    kroki ci się mylą, mieszasz wieczorek taneczny z nauką prowadzenia konkretnych
                                                    rozmów, kroki mylisz
                                                    no i się potykasz

                                                    jesteś ignorantem
                                                    przeczysz sam sobie
                                                    no i również o erotyce nie masz zielonego pojęcia - wybacz, ale pieprzenie to
                                                    nie erotyka
                                                    to tylko pieprzenie
                                                  • Gość: hansi To jedziemy dalej, Aniolku - Entnazifizierung IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 11:20
                                                    material pierwszy z brzegu, gdyz daleko nie chce mi sie szukac:
                                                    www.gerdgruendler.de/Entnazifizierung.html
                                                    i tam masz taki passusik:
                                                    Der Kalte Krieg führte dazu, daß sie den Akzent von der Bestrafung vieler auf
                                                    die Zusammenarbeit mit allen Deutschen verlagerten. Im Oktober 1948
                                                    verzichteten sie auf die Überwachung der Spruchkammern und beteiligten sich
                                                    auch nicht mehr an den Verfahren.
                                                    Zwei Jahre später, am 15. Oktober 1950, verabschiedet der Bundestag Richtlinien
                                                    für Abschlussgesetze der Länder: Neue Verfahren sollten nicht mehr eingeleitet,
                                                    laufende Verfahren, soweit es nicht um Hauptschuldige und Belastete ging,
                                                    eingestellt, Berufsbeschränkungen und Vermögenssperren aufgehoben und
                                                    Hauptschuldige sowie Belastete, soweit keine strafrechtlichen Verfehlungen
                                                    vorlagen, auch amnestiert werden.


                                                    A tlumaczac sens na polski: w latach 1948-50 ciezar prawny i sadowy rozliczen
                                                    ze zbrodniami hitlerowskimi przeszedl z rak aliantow rece Bundestagu u Niemcow.

                                                    I to tyle, co, Kochanie, chcialem Ci powiedziec.
                                                    Ani mniej, ani wiecej.

                                                    pozdrawiam, jak zawsze, w rytmie Salsy.

                                                  • alfika Re: To jedziemy dalej :)))))) 14.12.04, 12:08
                                                    cóż za paskudna nieznajomość języka polskiego :)))
                                                    ale za to ślicznie i brawo za umiejętność korzystania z przeglądarek i
                                                    kopiowania tekstów :)

                                                    rybko, po wojnie Niemcy byli słabiutcy jak muchy na mrozie, dostali łaskawie
                                                    pomoc od Amerykanów, którą - częściowo, ale jednak - musieli spłacić, a nawet
                                                    rady miejskie były zwoływane przez dowódców wojsk alianckich
                                                    a jak gdzieś trafisz na wzmianki, z jakiego powodu Adenauer był odsuwany od
                                                    polityki i przez kogo, kto tworzył i podpisywał konstytucję - to pomyślisz parę
                                                    razy, zanim napiszesz coś równie głupiutkiego jak do tej pory :)

                                                    bye
                                                    :)

                                                    grać ci jeszcze do tańca
                                                  • Gość: hansi Aniolku, to niepotrzebne zlosliwosci IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 12:25
                                                    Tlumaczenia robilem lepiej 15 lat temu, piszac rozne prace naukowe.
                                                    Teraz bardziej cenie z rana dobry alhohol,
                                                    wiesz, wedlug dewizy: pivo z rana, jak smietana...

                                                    Przetlumaczylem Ci sens, Kochanie, cobys nie musiala Twego cennego czasu
                                                    na mnie tracic.

                                                    Nie weksluj tematu i nie zawracaj mi glowy Adeneuerem.
                                                    Od lat 1948-50 Niemcy przejeli sciganie wlasnych zbrodniarzy i o to chodzilo.
                                                    O nic mniej, ani wiecej.

                                                    A poniewaz jestem taki sado-macho,
                                                    przesylam Ci, z czystej sympatii, moj wlasny niemiecki wiersz
                                                    do mojej wlasnej (zdradzanej, a jakze zony)
                                                    poznecaj sie nad nim, jak masz ochote:

                                                    Sei...

                                                    sei,
                                                    sei mein Vogelchen, das mir immer vorbeifliegt,
                                                    wenn ich morgen früh aufstehe
                                                    glaub,
                                                    glaub nie an die Wahrheit, die ich Dir täglich verkündige
                                                    und die doch morgen falsch werden kann
                                                    leb,
                                                    leb Dein Leben in der Stille, die Du nie neben mir hast.
                                                    seh,
                                                    seh das Beste in Zukunft, die nie kommen wird
                                                    und sing
                                                    sing das Lied des Bestehens, das doch niemals unter uns besteht



                                                    Pozdraviam, jak zawsze, w rytmie Salsy
                                                    i zycze udanej walki ze zdradzajacymi.
                                                  • alfika Re: Aniolku, to... :))))))))))) 14.12.04, 14:11
                                                    w jedno mi uwierz, tylko w to jedno - naprawdę całkowicie Twoja i tylko Twoja
                                                    sprawa, co lubisz, co robisz i co tworzysz :)))
                                                    dlaczego myślisz, że ktokolwiek będzie cię nawracał czy upominał?
                                                    cóż za naiwność
                                                    chcesz się puszczać - to się puszczaj
                                                    chcesz być wierniusi - to bądź
                                                    to twoje życie i twoje decyzje, wszystko robisz na swój własny rachunek
                                                    żyj spokojny i szczęśliwy i niech ci się miło tańcuje

                                                    naprawdę niewiele jest w stanie zepsuć mi obraz swiata
                                                    twoje zdrady czy poprawne stosunki małżeńskie nie mają tu znaczenia

                                                    piszesz do żony - to śliczne i może nawet wzruszające -
                                                    ale co to ma do rzeczy?...
                                                    nie zajmuję się też twoim wierszem - bo mnie nie interesuje
                                                    a niemieckiego i tak nie znam - to zresztą też mi nie psuje humoru - umiem
                                                    wszystko, co mi trzeba, również uczyć sie tego, co chcę, a nie tego, co jest na
                                                    topie :)

                                                    tak więc jeśli uważasz, ze Niemcy sami ścigali swoich zbrodniarzy - to też
                                                    całkowicie, absolutnie i wyłącznie twoja rzecz :)
                                                    będziesz chciał, poczytasz na ten temat
                                                    nie będziesz chciał - no to nie :)

                                                    bywaj :)
                                                  • Gość: hansi Re: Aniolku, to... cos Ci opowiem... IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 14:19
                                                    No widzisz - i banka mydlana pekla... Z Twoim niemieckim i w ogole.

                                                    NIE. Niemcy nie scigali (prawie) swoich wlasnych zbrodnarzy...
                                                    Przejeli tylko JURYSDYKCJE nad ich sciganiem.
                                                    W roku 1949 rozpoczela sie zimna wojna i Amerykanie przekazujac jurysdykcje
                                                    Niemcom dobrze wiedzieli, ze Niemcy nie bada scigali wlasnych zbrodniarzy...
                                                    W istocie - procesow takich bylo po roku 1950 niewiele.
                                                    Niemcy chronili swoja substancje biologiczna, gdyz zbrodniarze, to byli
                                                    zazwyczaj wyksztalceni ludzie, potrzebni w nowym Panstwie do administracji,
                                                    przemyslu itd...
                                                    Byla to zatem cicha umowa miedzy Aliantami zachodnimi, a Niemcami.
                                                    Wy de facto przestajecie scigac wlasnych zbrodniarzy, a w zamian za to
                                                    wystawiacie wlasna Armie, ktora w razie koniecznosci bedzie walczyc razem
                                                    z nami przeciw ZSRR.

                                                    cbdo.
                                                  • alfika Re: Aniolku, to... cos Ci opowiem... 14.12.04, 14:34
                                                    :)))))))))))

                                                    nie, hansi, to jest wqłaśnie najfajniejsze, że nic nie pękło
                                                    można najspokojniej nie umieć niemieckiego i znać historię
                                                    można też spokojnie to napisać: nie umiem niemieckiego i czuć się z tym ok :)

                                                    a czy ty podasz mi wzór chemiczny marycytu?
                                                    nie?
                                                    no i co z tego? większość ludzi tutaj go nie poda - póki nie znajdzie w
                                                    wyszukiwarce internetowej :)
                                                    a ja go znam
                                                    no i co z tego?
                                                    jestem bardziej wartościowym człowiekiem?

                                                    a ty oceniasz wiedzę historyczną według znajomości języka niemieckiego?
                                                    nie sądzisz, że robisz z siebie dziwaka?

                                                    nauczyłeś się kiedyś jakiegoś języka dla przyjemności?
                                                    nie?
                                                    spróbuj, to naprawdę fajne mówić po francusku albo czesku :)
                                                  • Gość: hansi naumialem sie... IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 14:40
                                                    (tylko boje sie, ze jedna taka z forum za te publikacje mnie zabije...)

                                                    Que seria la vida sin rosas
                                                    una senda sin ritmo ni sangre
                                                    un abismo sin noche ni dia

                                                    (Garcia Llorca)

                                                    PS. Czeski tez lubie ( i jeszcze 2 inne)

                                                    DOBRANOC





                                                  • alfika Re: no i widzisz :) 14.12.04, 14:46
                                                    znowu przekopiowałeś :)

                                                    papatki :)))))))))))))
                                                  • Gość: hansi Vidze IP: *.arcor-ip.net 14.12.04, 14:58
                                                    nie, Kochanie, mam go w dobrej pamieci.
                                                    tu jest taka jedna, co to potwierdzi.

                                                    really, I am going now to sleep.
                                                    buenas noches
                                                  • alfika Re: Vidze 15.12.04, 07:25
                                                    jasne, ponieważ to twój tekst, to podpisujesz Llosa :)

                                                    udanego dnia, fantasto
                                                  • Gość: hansi aha, zapomnialem dodac, ze mam pewne zasady... IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 10:35
                                                    z mezatkami sie nie zadaje.

                                                    PS. dziekuje za zyczenia.
                                                    uwazaj na schody.
                                                  • alfika Re: aha, zapomnialem dodac, ze mam pewne zasady.. 15.12.04, 11:51
                                                    wiesz, każdy ma jakieś zasady, ja na ten przykład płacę rachunki w terminie -
                                                    ale co to ma wspólnego z forum?
                                                    :)))))))))

                                                    nie udzielaj mi rad, nie jesteś od tego, ale od zabawy :)
                                                  • Gość: hansi musze Ci udzielac rad, w Twoim wlasnym interesie! IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 12:13
                                                    Za bardzo patrzysz, mi w oczy, Kochanie.
                                                    Boje sie, ze przez nieuwage spadniesz prze ze mnie ze schodow,
                                                    a tymczasem sam mam ochote Cie z tych schodow zrzucic.

                                                    poniewaz nie zadaje sie z mezatkami.
                                                  • alfika Re: to ty nie rozumiesz, hans :))) 15.12.04, 12:39
                                                    nie patrzę ci w oczęta twoje, ale w ekranik komputerka - tymczasem, bo w oczy
                                                    jednemu jeno popatruję
                                                    nie jesteś to ty, megalomanku ;P

                                                    nie masz szans zrzucać mnie ze schodów, a i potrzeby nie masz, a i nic ci to
                                                    nie da, bo uparta jestem i tyle, gadam póki mi się chce

                                                    a twoje zasady już opisałeś, to ładne, ale tu akurat nic nie wnosi
                                                    a gdyby jednak wnosiło, to ja płacę rachunki w terminie
                                                  • Gość: hansi jasne, ze nie rozumiem. IP: *.arcor-ip.net 15.12.04, 12:53
                                                    nie mow do mnie hans, tylko hansi, bo jak slusznie zauwazyl Scylla,
                                                    mam 15 lat i zamierzam przy tym pozostac.

                                                    aha - chwalenia (sie) jeszcze nie skonczylem!

                                                    tyle razy chwalilem sie swoja demoralizacja,
                                                    wiec musze pochwalic sie rowniez moja uczciwoscia:

                                                    nie zadaje sie z mezatkami, gdyz nie mam zwyczaju rozbijac malzenstw,
                                                    rodzin itd...
                                                    tak, ze niestety, musze sie ulotnic, Alfiko...
                                                    na pozegnanie znana piosenka Dylana
                                                    (autor tekstu - nieznany)

                                                    How many roads must a man walk down
                                                    Before you call him a man?
                                                    Yes, 'n' how many seas must a white dove sail
                                                    Before she sleeps on the sand?
                                                    Yes, 'n' how many times must the cannon balls fly
                                                    Before they're foreve banned?
                                                    The answer, my friends, is blowin' in the wind,
                                                    The answer is blowin' in the wind

                                                    How many times must a man look up
                                                    Before he can see the sky?
                                                    Yes, 'n' how many ears must one man have
                                                    Before he can hear people fly?
                                                    Yes, 'n' how many deaths will it takes till he knows
                                                    That too many people have died?
                                                    The answer, my friend, is blowin in the wind,
                                                    The answer is blowin in the wind

                                                    How many years can mountain exist
                                                    Before it's washed to the sea?
                                                    Yes, 'n' how many years can some people exit
                                                    Before they're allowed to be free?
                                                    Yes, 'n' how many times can a man turn his head
                                                    Pretending he just doesn't see?
                                                    The answer, my friends, is blowin' in the wind,
                                                    The answer is blowin' in the wind.

                                                    pa.
                                                  • alfika Re: :)))))))) 15.12.04, 13:17
                                                    no to i ja również przestanę ci odpisywać, jako że, choć bez uciekania się do
                                                    cytatów i mówiąc wprost - nie chcę być powodem twojego postępującego
                                                    wyniszczenia nerwowego

                                                    zmykam
                                                  • scylla Re: Alfika, chetnie bym Ci zdradzil pare innych p 13.12.04, 13:42
                                                    > A jeszcze Scylla by mi sie zdemoralizowal i jednak poprosil o zapisanie do
                                                    nas.
                                                    > takiej krzywdy, temu porzadnemu chlopinie nie chcialbym wyrzadzic...

                                                    Powtarzam, nie nadeję się na członka twojej partii,
                                                    myslimy innymi cześciami ciała.
                                                  • Gość: gf Szanowne Panstwo ;)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 13:43
                                                    niech sie Panstwo nie daje podpuszczac temu obywatelowi, bo to bestia
                                                    podpuchami sie zywiaca ;))

                                                    pzdr :))))

                                                  • alfika Re: Gf ;)) 13.12.04, 13:48
                                                    niechże mu będzie
                                                    ale się koncertowo chłopak wykłada aż miło,
                                                    aż żal nie popchnąć go dalej w wyciąganie swoistych wniosków

                                                    umysł ćwiczy, na zdrowie mu pójdzie
                                                  • Gość: hansi Szanowna Panstwa.! IP: *.arcor-ip.net 13.12.04, 13:51
                                                    A Wy mi tu Obywatelko, czego?
                                                    pisac tam, gdzie Wasze miejce i gdzie na Wasz czekaja!
                                                  • Gość: gf Re: Szanowna Panstwa.! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.04, 13:55
                                                    Gość portalu: hansi napisał(a):

                                                    > A Wy mi tu Obywatelko, czego?
                                                    > pisac tam, gdzie Wasze miejce i gdzie na Wasz czekaja!

                                                    Wiecie, Obywatelu...jak nadejda takie czasy, ze logowanie sie na gazete bedzie
                                                    trwalo mniej niz pol godziny, to sie wtedy rozpatrzy pozytywnie powyzszy
                                                    wniosek ;))
                          • vielonick dziecinne pytanie 07.12.04, 18:13
                            Gość portalu: hansi napisał(a):

                            > 1. myslalem, z rozmawiam z powazna kobieta, ale zadajesz dziecinne pytania.
                            > skad wiem, ze kobiety maja mniejszy poped seksualny od mezczyzn?
                            > (srednio liczac oczywiscie)
                            > - z licznych ksiazek i obszernej praktyki wlasnej. - wystarczy.?

                            ale przeciez kochanki to tez kobiety?
                            wiec czemu kochanka chce sie kochac z mezczyzna, z ktorym nie chce wlasna zona?
                            moze rzecz w ZACHOWANIU tegoz mezczyzny
                            i w podejsciu do nich?

                            mysle, ze Twoja obszerna praktyka
                            bedzie wystraczajaca na udzielenie odpowiedzi ;)
                            • Gość: hansi to bylo powazne pytanie! IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 18:41
                              praktyka byla obszerna, ale obawiam sie,
                              ze niedostateczna.
                              przekonalas mnie o tym.

                              od razu widac, ze rozmawiam ze specjalistka.

                              postaram sie nadrobic te zaleglosci.
                              • vielonick Re: to bylo powazne pytanie! 07.12.04, 18:46
                                > postaram sie nadrobic te zaleglosci.

                                z zona? tak trzymac!! :DDDD
                                • Gość: hansi Re: to bylo powazne pytanie! IP: *.arcor-ip.net 07.12.04, 18:48
                                  zaraz...

                                  ale nie dopowiadaj za mnie, prosze,
                                  bo jeszcze sie pogubie
                                  i to Ty bedziesz musiala mnie sprowadzac na wlasciwa droge
                                  • vielonick Re: to bylo powazne pytanie! 11.12.04, 01:50
                                    no jak?
                                    jedno wynika z drugiego przeciez

                                    a jakby co...
                                    czerwony pow(r)oz czeka ;))
                                    • Gość: hansi Re: to bylo powazne pytanie! IP: *.arcor-ip.net 11.12.04, 02:21
                                      no widzisz.
                                      i oto chodzi, aby jechac znajoma droga.
                                      jesli nawet kamienna.

                                      dobranoc.
                                      • vielonick Re: to bylo powazne pytanie! 11.12.04, 02:35
                                        kamieniste odpadaja
                                        szkoda jezyka....

                                        colorovych snuff :)))
            • Gość: Malina Re: łehehe IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.04, 17:42
              Mylisz mnie z Martą, w ogóle zauważyłam, że wszystkie kochanki zbiły się
              forumowiczom w jedno i nie widzą różnicy. Mnie nie łaczy z moim kochankiem
              miłość i nie biore od niego kasy. Przyjaźnimy się i uprawiamy seks. Nie jest to
              taki stopień zażyłości, bliskości i wspólnoty, zebym miała czuc się ukrytym
              członkiem jego rodziny i za tę rodzinę odpowiadac. To prosty układ bez
              wielkiego dzwonu w rodzaju miłości, zobowiazań i dzielenia zycia. Każde ma
              swoje sprawy, wspólny jest seks, śmiech i pogaduchy / u nas raczej nie o spr.
              rodzinnych /.
              • beznadziejna2 Re: łehehe 07.12.04, 17:53
                Gość portalu: Malina napisał(a):

                > Mylisz mnie z Martą, w ogóle zauważyłam, że wszystkie kochanki zbiły się
                > forumowiczom w jedno i nie widzą różnicy. Mnie nie łaczy z moim kochankiem
                > miłość i nie biore od niego kasy. Przyjaźnimy się i uprawiamy seks. Nie jest to
                >


                > taki stopień zażyłości, bliskości i wspólnoty, zebym miała czuc się ukrytym
                > członkiem jego rodziny i za tę rodzinę odpowiadac. To prosty układ bez
                > wielkiego dzwonu w rodzaju miłości, zobowiazań i dzielenia zycia. Każde ma
                > swoje sprawy, wspólny jest seks, śmiech i pogaduchy / u nas raczej nie o spr.
                > rodzinnych /.
                cwany facet, aty sama marcie zazdrscisz,bo tez bys chciala,umial cie chlop wychowac,,,sa i tacy
          • beznadziejna2 Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... 07.12.04, 17:51
            Gość portalu: Malina napisał(a):

            > Dlaczego JA mam dbać o cudze sprawy, cudzą rodzinę i cudze wartości? Każdy
            > odpowiada za siebie. Wartości rodzinne łamie ten, kto pozostaje w relacji
            > rodzinnej i ją psuje - facet. Ja jestem wolna kobietą i moja wartością jest
            > zwiazek z miłym mi mężczyzna. To on, tkwiacy w pewnej relacji, która
            > zobowiazuje / rodzina / ma dbać o jakość tej relacji. Wedle twojej filozofii,
            >

            hallo malinko
            dopiero do ciebie pisalam ,chodzilo o Marte,,wydalas sie tam taka niedowartosciowana.
            a tutaj popisujesz sie swoja elokwencja juz jako pewna swoich racji
            ;;kobieta;,-
            Masz problem ,duzy problem,,bardzo duzy problem,

            niedługo powinnam kosić cudze ogródki, nie? No bo przeciez estetyka otoczenia
            > jest wartoscią..
            • Gość: Malina Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.04, 18:31
              Tu sie rozkręciłam, bo tu sie mnie zaczepia, kazania mi sie głosi, słowem:
              okazja jest! Niedowartościowana troche chyba jestem, nie uważam sie za cud i
              monopolistke w zakresie patentu na zycie, ale jak ktoś mi imputuje, ze moim
              obowiazkiem jest kierowanie sie cudzym dobrem a nie własnym i "cierpienie za
              miliony", poczuwanie sie do cudzych win - to to jest tak prowokujace, że
              odpowiadam mocarnie i zdecydowanie. Pozdr. :))))
              • alfika Re: no to skoro... 13.12.04, 08:27
                ...dajesz wybór, to może pytaj, czy dana rodzina woli, byś skosiła ogródek czy
                męża

                ale ty chyba wcale nie chcesz kosic ogródków, mam niejasne wrazenie
                no to może tak - wedle tweojej lub podobnej filozofii:

                facet idzie z tobą na przyjacielski miły seks, ale nie mówi ci, że jest chory
                (na co tam chcesz - może być kiła, początki i jeszcze nie widać na zewnątrz) -
                a nie mówi ci o tym, bo po pierwsze primo, nie jesteś ani jasnym, ani ukrytym
                członkiem jego rodziny, więc nie musi się martwić,

                po drugie primo, jego własna osobista przykładowa kiła nijak cię nie dotyczy,
                bo nie od ciebie dostał i nie ty go leczysz

                a po trzecie primo, to może ty wcale nie chcesz tego wiedzieć, skoro idziesz z
                nim do łózka - w konvcu jakbyś chciała wiedzieć, to byś przeszukała jego
                papierki od lekarza tudzież jakoś sobie wyśledziła - czy cóś

                - i wszystko uczciwie jak nie wiem i nie masz nic przeciwko takim niespodziankom

                ps. ja nie wiem, jak żony, ale wolałabym, żeby mi sie nikt w ogródek nie pchał
                ze swoim pojęciem estetyki - ale ty pewnie też lubisz sama za swoje odpowiadać?

                ech, chyba jakoś nie do końca trafiony przykład z tym koszeniem...
    • Gość: ona Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... IP: *.ipt.aol.com 06.12.04, 18:16
      Nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka? Kogo ja gwalce, kogo bije a kogo
      okradam? Czemu nie widziesz, ze ja daje spokoj, daje wiare w siebie, daje dobry
      seks, daje wspanialy wyglad, daje cisze, daje dobra muzyke, daje zachwyt i
      radosc. I zapewniam cie, ze gdyby moj pan dostal to, co dostaje ode mnie, od
      swojej zony, to by mnie nie bylo. A ze w rewanzu i w podziece stara sie
      spelniac moje marzenia, to chyba rzecz jaknajbardziech normalna, albo? Czy mam
      powiedziec: " nie kochanie, nie przyjme od ciebie tego naszyjnika, bo okradasz
      tymsamym zone"? Musialabym byc nienormalna!!
      • baba67 Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... 06.12.04, 19:43

        Trudno, zeby facet mial to w domu, gdzie na przyklad sa male dzieci (jego)i
        zmeczona zona.
        Jesli kogos tu wyzywac od %#@*&^ to raczej jego- ma rodzine, obsluge, oddana
        kobiete, ktora to wszystko tworzy, a on okrada ja z czasu i pieniedzy zwalajac
        wszystkie obowiazki na nia. No i na dodatek usprawiedliwia sie- ze zona zmeczona,
        moze troche zaniedbana, no to ona ma prawo rozrywki poszukac.
        Ale oczywiscie to nie jest zadna regula.
        Porownanie kochanki z porzadnym obyatelem, ktory kupuje od zlodzieja jest
        bardzo trafne.
      • Gość: Dolek Re: Lepiej być złodziejem niż okradanym... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.04, 22:53
        "Czy mam
        > powiedziec: " nie kochanie, nie przyjme od ciebie tego naszyjnika, bo
        okradasz
        > tymsamym zone"? Musialabym byc nienormalna!!"
        Nie,byłabyś po prostu uczciwa.

        Bardzo wprost odczytujesz mój post.
        Nikogo nie okradasz ani nie gwałcisz,ale sposób myślenia masz taki sam jak ktoś
        kto to robi.Czyli krzywdzisz ludzi i wymyślasz masę usprawiedliwień.Złodziej
        też uważa,że poszkodowany sam sobie jest winien,bo frajer.A gwałciciel
        twierdzi,że baba go prowokuje.Ty z kolei,że żona jest sama sobie winna.
        A ja piszę,że taki pomysł na zycie to kompromitacja.Bo najgorzej jest gdy ktoś
        oszukuje samego siebie.
    • Gość: xy2 lepiej byc sadystą czy masochistą? IP: .48.213.* / 80.51.176.* 11.12.04, 19:21
      czy może najlepiej jedno i drugie. 2 w 1 to przeciez teraz takie trendy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka