szelest.bzu
24.01.05, 16:52
Czy przeżywaliście kiedyś coś takiego, że podczas rozmowy z jakąś osobą
jednocześnie obserwowaliście własne reakcje? Tak jakby uwaga podzieliła się
na dwa nie przeszkadzające sobie tory. Rozmawiasz z kimś z zainteresowaniem i
jednocześnie zdajesz sobie sprawę, że np. czujesz radość, albo złość, albo
współczucie i myślisz sobie, że jeśli okażesz np. złość to Twój rozmówca Cię
nie zrozumie, lepiej wytłumaczyć mu sprawę inaczej.
Zaskoczyła mnie ta reakcja (?). Trochę mnie dziwi. Co o tym sądzicie?