Dodaj do ulubionych

Kryzys tozsamosci

28.05.02, 13:57
Chyba zwariuje.
Mam 35lat, bezsensowna prace ktorej nie lubie (ale pracuje bo musze utrzymac rodzine)i gdzie zarabiam grosze, nie zrobilem i raczej nie zrobie tzw. kariery...i poczucie, ze moje dotychczasowe zycie jest do bani. Krece sie w kolko wspominam "stare dobre czasy" kiedu swiat wydawal sie piekny i kiedy mialem takie plany. A teraz? Sam nie wiem co dalej chcialbym robic w zyciu, czym sie zajac zeby wyjsc z tego przekletego, zamknietego kregu. Wsciekam sie na samego siebie za swoja nieudolnosc i niezaradnosc zyciowa, czuje ze jeszcze troche takiego zycia i wyladuje w wariatkowie.
Jak przerwac ten bezsens? Jak odnalezc nowa zyciowa droge? Moze ktos mial podobne problemy?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: iwona Re: Kryzys tozsamosci IP: *.pierwszapraca.gov.pl 28.05.02, 14:02
      Jakbym slyszała siebie, tez mam nudna prace, w bibliotece, zeby bylo smieszniej
      skonczylam prawo, z powodów osobistych nie moglam zdawac na aplikacje a obecnie
      juz za pozno tez mam 35 lat i tez poczucie ze moim zyciem kieruje przypadek a
      nie ja.

      Male to pocieszenie ale nie jestes sam:))
      Trzymaj sie:)
      • Gość: Kluska Re: Kryzys tozsamosci IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 14:18
        Mam 24 lata, dostaje OK kase, mam widoki, wyjezdzam czesto z kraju, jeszcze
        duzo do zdobycia i zagrabienia i... czesto marze o nudnej pracy w bibliotece
        (to prawda :)... jeszcze pare latek i zaczne realizowac marzenia ;)

    • Gość: ida Re: Kryzys tozsamosci IP: *.csk.pl 28.05.02, 14:58
      Jakoś nie mogę uwierzyć, że tak zupełnie nie wiesz co lubisz i chciałbyś robić.
      Przecież miałeś plany... może warto je "odkurzyć"?
      Co do wychodzenia z zamknietego kręgu, to ja sobie uzmysłowiłam co bym chciała
      robić dopiero po studiach, ale zanim dostałam to co chciałam, minęło jakieś 4
      lata. Spędzone na pracy, której nie cierpiałam, i w której zarabiałam grosze, na
      dodatkowych studiach, i na "zaliczaniu" kolejnych życiowych porażek...
      Nie mogę powiedzieć, że teraz jestem już "na prostej", ale uważam, że warto było
      się nie poddawać...
      A najlepiej zacząc od czegoś małego, co jest możliwe czasowo i finansowo, i tak
      krok po kroku, nie ma możliwości, żeby się nie udalo jak jest się konsekwentnym...



    • Gość: abc Re: Kryzys tozsamosci IP: 195.27.162.* 28.05.02, 16:48
      wymysl sobie jakies hobby, tak aby stalo sie to twoja pasja
      zauwazylam ze wielu moich znajomych ktorzy maja jakies hobby lepiej potrafia
      znosic nude dnia codziennego
      bo ta pasja trzyma ich przy zyciu
      moja kolezanka np zapisla sie na garncarstwo, tez pewnego dnia stwierdzila ze
      dawno nie robila niczego co by ja fascynowalo i wymylila sobie ze zapisze sie
      na garncarstwo no i po pracy 2 razy w tygodniu chodzi robic garnki, mowi ze
      bardzo sie przy tym relaksuje, koncentruje na robieniu garnkow i o niczym innym
      wtedy nie mysli i ostatecznie mowi ze ma to rewelacyjny skutek;
      garncarstwo moze nie jest najlepszym rozwiazaniem dla mezczyzn ale moze
      fotografia profesjonalna, czytanie ksiazek ( nie czasopism czy gazet tylko
      ksiazek, bo ksiazki przeniosa cie w inny swiat) albo nawet sport, uprawiaj duzo
      sportu wtedy bedziesz szczesliwszy
      powodzenia
    • Gość: Andrzej Re: Kryzys tozsamosci IP: *.unl.edu 28.05.02, 17:38
      fritz_1999 napisał(a):

      > Chyba zwariuje.
      > Mam 35lat, bezsensowna prace ktorej nie lubie (ale pracuje bo musze utrzymac ro
      > dzine)i gdzie zarabiam grosze, nie zrobilem i raczej nie zrobie tzw. kariery...
      > i poczucie, ze moje dotychczasowe zycie jest do bani. Krece sie w kolko wspomin
      > am "stare dobre czasy" kiedu swiat wydawal sie piekny i kiedy mialem takie pla
      > ny. A teraz? Sam nie wiem co dalej chcialbym robic w zyciu, czym sie zajac zeby
      > wyjsc z tego przekletego, zamknietego kregu. Wsciekam sie na samego siebie za
      > swoja nieudolnosc i niezaradnosc zyciowa, czuje ze jeszcze troche takiego zycia
      > i wyladuje w wariatkowie.
      > Jak przerwac ten bezsens? Jak odnalezc nowa zyciowa droge? Moze ktos mial podob
      > ne problemy?
      > Pozdrawiam

      Hej fritz. Nie masz zadnego kryzysu tozsamosci. Wprost przeciwnie,
      blogoslawienstwem sa owe chwile, o ktorych mowisz. Bo nie ma nic lepszego na tym
      swiecie, niz uswiadomic sobie jego absurdalnosc. Cala jednak sztuka polega na tym
      by z tej nowej swiadomosci zrobic dobry uzytek. Pokochaj swoj stan ale przygladaj
      mu sie troche z boku, zignoruj swoj smutek czy poirytowanie. Z tej perspektywy
      dojrzysz wiele innych mozliwosci, ktore do tej pory byly nieosiagalne. Ty i
      wiekszosc z nas zyje jak rybki w akwarium, ktore nie przypuszczaja nawet, ze
      istnieje swiat poza ich, jedynie postrzeganym kontenerem.
      Pozdr, Andrzej.
      • fritz_1999 Re: Kryzys tozsamosci 29.05.02, 07:48
        > ...Wprost przeciwnie, blogoslawienstwem sa owe chwile, o ktorych mowisz.
        Wszystko sie zgadza tylko ile mozna trwac taka chwila? Miesiac, dwa a moze rok? Bo u mnie truche dluzej niz rok. Glowny moj problem jest taki, ze ten stan trwa tak dlugo iz naprawde zaczynam sie zastanawiac czy tak juz bedzie zawsze? Probowalem roznych dziwnych rzeczy - jakies nowe hobby, joga, czytanie, nawet proby "artystycznego" wyrazanie swojego stanu - i nic. Dalej jestem w punkcie wyjscia i nie wiem co ze soba zrobic.
        > Bo nie ma nic lepszego na tym swiecie, niz uswiadomic sobie jego absurdalnosc.
        To juz wiem ;-)
        >Cala jednak sztuka polega na tym by z tej nowej swiadomosci zrobic dobry uzytek. Pokochaj swoj stan ale przygladaj mu sie troche z boku, zignoruj swoj smutek czy poirytowanie.
        Robie to juz wystarczajaco dlugo...i nuie dziala.
        > Z tej perspektywy dojrzysz wiele innych mozliwosci, ktore do tej pory byly nieosiagalne.
        Ciagle nic nie moge dostrzec - moze to kwestia jakiejs metody, sposobu patrzenia - tego niestety nie wiem.
        Pozdrawiam
        • rapatuja Re: Kryzys tozsamosci 29.05.02, 09:39
          Tak niestety wygląda perpektywa młodych ludzi w naszym kraju, często jesteśmy
          zmuszeni pogodzić się z praca której nie lubimy, żeby tylko utrzymać rodzinę, w
          ten sposób żyje wiele osób, niektórzy maja jeszcze gorzej, bo są sfrustrowani
          brakiem pracy!! To dopiero koszmar. Ja mam dla ciebie takie stare
          powiedzonko: " jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" Głowa do
          góry!! I jeszcze jedno powiedzonko :" Zawsze może być jeszcze gorzej"
          Przykre...ale prawdziwe. Pozdrowionka:)
          • Gość: ida Re: Kryzys tozsamosci IP: *.csk.pl 29.05.02, 10:01
            rapatuja napisał(a):

            > Tak niestety wygląda perpektywa młodych ludzi w naszym kraju, często jesteśmy
            > zmuszeni pogodzić się z praca której nie lubimy, żeby tylko utrzymać rodzinę, w
            >
            > ten sposób żyje wiele osób, niektórzy maja jeszcze gorzej, bo są sfrustrowani
            > brakiem pracy!! To dopiero koszmar. Ja mam dla ciebie takie stare
            > powiedzonko: " jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" Głowa do
            > góry!! I jeszcze jedno powiedzonko :" Zawsze może być jeszcze gorzej"
            > Przykre...ale prawdziwe.


            Wybacz Rapatuja, ale gdybym swego czasu zastosowała sie do tych powiedzonek to
            bym nadal tkwiła w pracy, której nie cierpiałam, stykała się z ludźmi, którzy
            mnie wk... itd. no bo moze być jeszcze gorzej... Owszem, było gorzej, i to dużo
            gorzej, ale teraz jest dużo lepiej. A tkwić w jednym miejscu, gdzie wszystko cie
            uwiera, i jeszcze masochistycznie sie tego trzymać? I biernie czekać aż samo się
            zmieni? Mozna się w ogóle nie doczekać...
            • Gość: Malwina Re: Kryzys tozsamosci IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 10:06
              spakuj walizke i jedz tam gdzie diabel mowi dobranoc.
              dookola swiata
              olsni cie; jestem przekonana...
              • Gość: iwona Re: Kryzys tozsamosci IP: *.pierwszapraca.gov.pl 29.05.02, 10:19
                Gość portalu: Malwina napisał(a):

                > spakuj walizke i jedz tam gdzie diabel mowi dobranoc.
                > dookola swiata
                > olsni cie; jestem przekonana...

                na jakim swiecie ty zyjesz niunia??
          • fritz_1999 Re: Kryzys tozsamosci 29.05.02, 10:19
            rapatuja napisał(a):

            > Tak niestety wygląda perpektywa młodych ludzi w naszym kraju, często jesteśmy
            > zmuszeni pogodzić się z praca której nie lubimy, żeby tylko utrzymać rodzinę, w
            > ten sposób żyje wiele osób, niektórzy maja jeszcze gorzej, bo są sfrustrowani
            > brakiem pracy!!
            Nie chodzi tylko o prace - ja nie mam pomyslu na swoje cale, nie tylko zawodowe, zycie. W chwili obecnej moge tylko sobie wypominac - gdybym zrobil to czy tamto te nascie lat temu albo gdybym bardziej zaryzykowal. Jestem tu i teraz i na wiele spraw jest po prostu za pozno.
            > " jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma" Głowa do
            > góry!! I jeszcze jedno powiedzonko :" Zawsze może być jeszcze gorzej"
            Jasne, zawsze mozna przywolac obraz dzieci w Etiopii z wydetymi od glodu brzuszkami - ale to nie jest chyba rozwiazanie na dluzsza mete?
            Pozdrawiam

            • Gość: Malwina Re: Kryzys tozsamosci IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 10:27
              w swiecie w ktorym ludzie tak robia

              (co to jest "niunia" ?)
    • Gość: trzcina Tozsamosci budowanie IP: 212.244.186.* 29.05.02, 11:46

      Powtórzyłabym za Andrzejem - to nie kryzys. A dalej - to tozsamości budowanie.
      A że czasem budowanie ono wygląda na demolkę konstrukcji juz ulożonej? I
      przygina człowieka do ziemi? Trudno, tak też się buduje, trzeba przetrwać czas
      najgorszy. Sprobuj potraktować ten stan, jak uciążliwy remont domu.
      wytrwałosci życze i jakiejś osłody na chwile najtrudniejsze
      t.

      • fritz_1999 Re: Tozsamosci budowanie 29.05.02, 13:54
        Gość portalu: trzcina napisał(a):

        >trzeba przetrwać czas najgorszy. Sprobuj potraktować ten stan, jak uciążliwy remont domu wytrwałosci życze i jakiejś osłody na chwile najtrudniejsze

        Dzieki bardzo. Tylko dlugo jak moze takiego domu remont trwac? I zwariowac nie dac sie jak? Wlasciwej gdzie drogi szukac i ja znalezc jak?
        Pozdrawiam
        I z Toba niech Moc bedzie
        • Gość: trzcina Re: Tozsamosci budowanie IP: 212.244.186.* 29.05.02, 14:54

          Sięgnij, goraco polecam, do dwóch starszych wątków: "Jak rozumiesz : mam
          poczucie sensu życia" i " Kocham kochac, a najbardziej kocham..." Dużo
          ciekawych przemyśleń i propozycji tam się pojawiło. W trudnościach łatwo
          sięgnąć po zagłuszacze uzależniające i wtedy z budowania nici.
          Osobiście stosuję intensywny płodozmian - ludzie, muzyka, góry, taniec,
          czytanie, myślenie, bezmyślność - łamanie rutyny.
          Trzymam kciuki
          t.
          • issus kryzys emocjonalny? 30.05.02, 00:22
            Ja troche jak Trzcina, poprzednie posty tylko przelecialam, przepraszam jesli
            cos zle zrozumialam.
            Ja tez mialam taki kryzys gdy mialam 35 lat dokladnie. Nagle wydawalo mi sie ze
            to co mam jest wlasciwie bez sensu, zycie sie potoczylo bez mojej checi czy
            udzialu, bezsensowna praca, dzien za dniem taki sam itd itd i czy o to chodzi w
            zyciu... Zaczelam czegos szukac, jakiegos wyjscia z tego kolowrotka, w sumie
            chyba poszlam w zlym kierunku, bo zaczelam negowac takze swojego partnera,
            poznalam kogos, ale nie moglam zdecydowac sie na przewrocenie swojego zycia do
            gory nogami. I wrocilam do tego co mam. Ale w miedzyczasie poznalam mnostwo
            ludzi i rozszerzylam swoje horyzonty, wzbogacilam swoje zainteresowania i
            doszlam do wniosku, ze to co mam jest fajne, trzeba to tylko nieco zmodyfikowac
            i ubarwic.
            Ja chyba poprzez pewne ekspertymenty docenilam to co mam. I teraz mi lepiej.
            Zastanow sie moze czego ci brak i uzupelnij po prostu pewne luki. Moze
            zrealizuj jakies swoje niespelnione marzenia?
            Powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka