Dodaj do ulubionych

NIEŚMIAŁOŚĆ

28.02.05, 11:48
Czy komuś z Was udało się pokonać nieśmiałość? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Czy ktoś przeczytał może jakąś książkę na ten temat, która mu pomogła? Jestem
cholernie nieśmiałą osobą co bardzo mi przeszkadza w życiu. Boję sie odezwać
w większym gronie osób, bo głos ściska mi się w gardle. Zupełnie inaczej
czuję się w 2-3 osobowej grupie osób, choć też nierzadko poprostu nie umiem
wypowiedzieć swoich myśli, podzielić się tym, czym bym chciała. Jak można się
tego pozbyć?
Obserwuj wątek
    • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 28.02.05, 14:16
      Kiedyś też napisałem podobny wątek. Tu masz link do niego, może Tobie coś
      pomoże, a jak nie zawsze warto poczytać

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=19139092
      Pozdrawiam
      Lunar
      • beate1 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 28.02.05, 14:22
        też poczytam
      • ekulesza Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 08:58
        Lunar, dzięki za linka. Przeczytałam wszystkie te słowa, które skierowane były
        do Ciebie. Po książkę "Nieśmiałość" pobiegnę do biblioteki już dziś. Fajny był
        ten pomysł z umówieniem się na piwo i rozwiązywaniem języka zaraz po. Sporo
        dała mi też do myślenia wypowiedź o ocenianiu innych. To tak jakbym czytała o
        sobie - po ja zawsze oceń i porównuję się do innych. Bierze się to naturalnie z
        niskiej samooceny, chociaż uważam, podobnie jak Ty, że też jestem OK osobą,
        choć może nieco dziwną. W pracy ludzie także mnie lubią, ja też zawsze
        uśmiecham się i zagaduję, choć niejednokrotnie jest mi źle, to nie mogę od
        nikogo wtedy szukać wsparcia. Powiedz, czy udało Ci się rozwiązać w pozytywny
        sposób sprawę z tą dziewczyną? Tzn. odważyłeś się nadal się nią interesować?
        Pozdrawiam Cię i dzięki bardzo serdeczne jeszcze raz
        • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 15:43
          Cieszę się że znalazłaś w tym wątku coś dla siebie. Lekturę
          książki "Nieśmiałość" mam już dawno za sobą. Sama lektura raczej nie jest
          lekarstwem na tę "przypadłość", ale czegoś ciekawego zawsze można
          się dowiedzieć...

          Fajny był
          > ten pomysł z umówieniem się na piwo i rozwiązywaniem języka zaraz po. Sporo
          > dała mi też do myślenia wypowiedź o ocenianiu innych

          Z tym piwem to raczej rada z gatunku "humorystycznych". Nie wiem ile masz lat,
          ale ja już jestem za "stary" na takie wygłupy. Zresztą alkohol w żaden sposób
          mi nigdy nie pomógł, nawet doraźnie. Zresztą najlepszy umysł, to trzeźwy umysł.

          Napewno jesteśmy w jakiś tam sposób do siebie podobni. Od dzieciństwa byłem inny od wszystkich, bardziej wrażliwy i często trzymałem się z boku, ale nie dlatego że nie potrafiłęm się dogadać z innymi dzieciakami (bo wtedy nie miałem aż takich problemów), ale tak też z wyboru. Byłem też jak mi się wydaje znacznie doroślejszy niż inni w moim wieku. Często zamiast zabawy wybierałem świat książek i to takich co dorośli pukali się w czoło i pytali" i ty to masz zamiar przeczytać, za mały jesteś, masz na to czas, idź się pobaw bo ciepło" ... ale nie ważne ... zaimijmy się tematem. Kiedyś w szkole średniej w grupie kilku kolegów, z którymi nieźle się rozumiałem, stać mnie było na takie rzeczy że potrafiłem rozbawić ich do łeż, albo czymś zainteresować. I zajęcia w takiej wąskiej grupie bardzo mi odpowiadały. W większym gronie, gdzie byli ludzie bardzo ode mnie odmienni,tzw"przebojowi" nie potrafiłemn już tego, a nawet często wychodziłem na tzw "głąba". Czułem się wśród nich fatalnie.Zresztą z pewną częścią grupy nigdy nie nawiązałem żadnego kontaktu, prócz czysto "służbowego" i nawet celowo ich unikałem. Zresztą w mniejszej grupie też nie było lepiej, ale doskonale potrafiłem się maskować, ale też czasami było to całkiem szczere. Po szkole widziałem już tylko przed sobą "czarną dziurę"znajomości umarły śmiercią naturalną i zawitała samotność, bo nowych znajomości nie udało mi się zawrzeć. Do tego doszła potrzeba znalezienia swojego miejsca na ziemi, ciekawszej pracy (ale do tego potrzeba umiejętności poruszania się wśród ludzi,a ja nie potrafię, dlatego odpuściłem sobie np studia, "bo i tak szkoda czasu"), posiadania dziewczyny, ale to jakoś nie wchodziło w grę bo nie mogłem sobie jakoś tego wyobrazić, bo czym "taka sierota" może komuś zaimponować, zresztą zastanawiałem się czy wogóle mogę się w kimś zakochać. W końcu wpadłem w kompletny marazm, dołki miałem tak wielkie że próbowałem skończyć z tym wszystkim ostatecznie. Ale póki co nie udało mi się i żyję nadal. Minęło już od tamtej próby kilka lat.

          A co do tej dziewczyny, o którą pytasz ... fakt zakochałem się w niej i takie "coś" dopadło mnie pierwszy raz w moim życiu, że kompletnie nie wiedziałem co robić. Myślałem że takie coś mnie już chyba nie spotka. Do tego miałem z nią całkiem fajny, no ... powiedzmy kontakt, ale ... nie miałem odwagi się do tego przyznać i w jakis sposób jej tego okazać. Nie mogłem też sobie wyobrazić żeby ona mogła wogóle być ze mną. Skoro ja sam siebie nie akceptuję to jak ona może zaakceptować mnie. Przecież nie mogę jej potraktować jako lekarstwo dla swojej już bardzo dziurawej duszy. Zresztą to już i tak nie ma żadnego znaczenia. Niedawno przyznała się że ma kogoś, ale wydaje mi się (ALE TAK SOBIE TERAZ TYLKO GDYBAM) że ona szuka sobie kogokolwiek, bo ona czuje już że jest w takim wieku że musi myśleć o założeniu rodziny i ciekawe czy ja też nie byłbym takim kimś. Była z kimś przez bardzo długi czas, aż 12 lat i nie udało się im. Ona jest z gatunku ludzi, których nie da się nie lubić. Bardzo ładna, przesympatyczna i do tego nie umie za bardzo tego wykorzystać ... Dziwne że była z kimś przez tyle lat, kto nie był tego wart. Zresztą nie ważne, temat zamknięty, to tylko zwyczajna znajomość, chociaż szkoda mi tego trochę, ale przynajmniej czuję jakąś dziwną ulgę. Kurde, ale chyba naprawdę jest coś ze mną nie tak ... no i jak tu się przyznać komuś znajomemu, przecież mnie by "zaśmieli" chyba...

          Ale się rozpisałem

          Pozdrawiam
          Lunar
          • beate1 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 16:31
            ona szuka sobie kogokolwiek, bo ona czuje już że jest w takim wieku że musi
            myśleć o założeniu rodziny
            ...czy taka desperacja aż tak rzuca się w oczy?

            czasem (na szczęście) inni postrzegają nas lepiej niż my sami i parę słów, niby
            nic takiego, sms wysłany ot, tak sobie, przez kogoś, na kim nie chciało się
            zrobiś jakiegoś specjalnego wrażenia, pomaga choć trochę uwierzyć w siebie

            pozdrawiam cieplutko wszystkich, którzy tu zajrzą
            • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 16:42
              > ...czy taka desperacja aż tak rzuca się w oczy?

              Nie, ale tak troszeczke ... przecież napisałem że tak sobie gdybam, ale
              ziarnko prawdy może jakieś być a ja potrafię kogoś przeszyć swoim
              rentgenem. Przez swoją nieśmiałość świat oglądam tak jakby za
              jakiejś wielkiej szyby i nauczyłem się obserwować ludzi i nie mylę
              się często.

              > sms wysłany ot, tak sobie, przez kogoś, na kim nie chciało się
              > zrobiś jakiegoś specjalnego wrażenia, pomaga choć trochę uwierzyć w siebie

              Zdarzało mi się wysyłać smsy ot tak sobie i nawet na nie odpowiadała.
              Ale nigdy nie otrzymałem żadnego jako pierwszy, więc to też powinno
              coś znaczyć...mniej więcej nie znaczysz dla mnie zbyt wiele.
              • beate1 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 17:01
                >to też powinno coś znaczyć...

                ale nie musi, to też gdybanie

                dużo ludzi widzi między sobą a światem szklaną zimną szybę

                staram się wierzyć/uwierzyć, że ta szyba to okno, które da się otworzyć
                • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 18:30
                  ja już przestałem w to wierzyć, a po tej głupiej historyjce
                  i nie tylko tej zresztą, wiele rzeczy przeciekło mi przez
                  palce i wiele przegrałem też i na własne życzenie przez myśli
                  typu, "po co to wszystko, jeśli nie ma dla kogo, a jeśli nie ma
                  dla kogo, to po co się męczyć, po co się starć, może lepiej umrzeć", albo
                  "nie mam zamiaru długo żyć to po co mi te wszystkie dobra zarówno
                  i te materialne jak i te bardziej duchowe, dla samego siebie??

                  Przegrałem ... po prostu przegrałem. Z samym sobą. Nie wszyscy
                  mogą być wygrani. Taki jest ten świat. Ktoś musi wygrać, ktoś musi
                  przegrać.
                  • beate1 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 19:53
                    > ja już przestałem w to wierzyć,

                    może jestem ostatnia naiwna, ale jedyne, co mam, to złudzenia

                    Nie wszyscy mogą być wygrani. Taki jest ten świat. Ktoś musi wygrać, ktoś musi
                    > przegrać.

                    Taki jest ten świat, że najbardziej widać przebojowych, ale to nie znaczy, że
                    inni nie istnieją, niczego nie potrzebują i na nic nie zasługują. Ja bym
                    chciała chociaż nagrodę pocieszenia, nie musi być złoty medal


    • psychoguru NIE ŚMIAŁOŚĆ 28.02.05, 15:51
      ekulesza napisała:

      > Czy komuś z Was udało się pokonać nieśmiałość? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
      >...
      > czuję się w 2-3 osobowej grupie osób, choć też nierzadko poprostu nie umiem
      > wypowiedzieć swoich myśli, podzielić się tym, czym bym chciała. Jak można się
      > tego pozbyć?

      Niesmialosc wynika z nieprawidlowego nastrojenia podswiadomego systemu samooceny
      i rozregulowania przeplywu sygnalow (stad objawy fizyczne) w mozgu. Mozna
      probowac korekcji przez terapie ktora ujawni skad bierze sie niska samoocena.
      Mozliwa jest tez terapia grupowa niesmialych ktora pomaga zredukowac bariery
      wobec otoczenia.
    • hubkulik Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 28.02.05, 17:16
      Tak, mnie sie udalo pokonac niesmialosc. Mojej mlodszej siostrze tez. Chociaz
      wlasciwie to chyba zle powiedzialem ze udalo mi sie ja pokonac, bo z nia nie
      walczylem. A jesli nawet walczylem, to juz dawno zapomnialem o tej walce.
      U mojej siostry to byl tez raczej skutek uboczny doswiadczen zyciowych. Mysle
      wiec, ze to nie o to chodzi zeby z tym walczyc. Oboje mamy w sobie duzo
      ciekawosci i to moze byc klucz do zagadki. Rozmawiam z czlowiekiem i
      autentycznie ciekawie sie jego zyciem. Zadaje mu pytania. Zapominam o sobie
      tylko zaspokajam swoja ciekawosc. Zauwazylem, ze spontanicznie pojawia sie we
      mnie ciag pytan. Gdy w rozmowie z danym czlowiekiem nic mnie nie ciekawi, to
      wybieram milczenie. To zupelnie naturalne, gdy ludzie w swoim towarzystwie
      milcza. Czasem z tego milczenia zaczyna sie cos wylaniac - samo z siebie.
      Spontanicznie. Doswiadczalem tego nie raz w zyciu.
      Zdarza mi sie gadac o pogodzie, albo o pie..ch, ale zazwyczaj jest tak, ze
      po rozmowie ze spotkanym czlowiekiem mam wrazenie ze czegos nowego sie
      dowiedzialem, co wzbogaca moje doswiadczenie. Czasem dopiero po jakims czasie
      sobie to uswiadamiam.

      Pozdrawiam Hubert
      • lodzian3 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 16:57
        nieśmiałość jest koszmarem, który niszczy życie; odkąd skończyłam studia mam
        wrażenie, że życie toczy się poza moimi wyborami i jest to jakiś przypadek; a
        nie chcę być tą przypadkową dziewczyną, której nie stać na krok do przodu,
        tylko ze względu na przypadłość tą właśnie; o dziwo, kontakt z ludźmi mam
        rewelacyjny, jeśli chodzi o tę płaszczyznę codziennych rozmów - myślę, że to
        maska. by nie wyjść na dziwną; od kilku miesięcy zależy mi na znajomości z
        pewną osobą, ale nie umiem temu sprostać i za najdrobniejszy gest w stosunku do
        niego, potrafię siebie skarcić; to jakaś paranoja, wiem o tym; i nie chodzi tu
        bynajmniej o miłosne umizgi;
        jeśli chodzi o nieśmiałych, to jest wiele sytuacji, zwłaszcza zawodowych, które
        postronni wykorzystają, sama jestem ofiarą takich sytuacji, nie potrafiąc się
        obronić przed absurdem, zachowuję się jak milcząca meduza; wielekroć wolę ciszę
        od jazgotu ludzkiego głosu;
        • hubkulik Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 17:24
          Pamietam jak jakis czas temu zastanawialem sie dlaczego mam trudnosc z jakas
          taka swoboda w dzialaniach zyciowych. I wtedy przypomnialem sobie, ze w
          dziecinstwie zdarzalo sie ze znajdowac sie w sytuacji, kiedy cokolwiek robilem
          bylo wysmiewane przez kilka bliskich mi osob. Po prostu co zrobilem, to juz
          slyszalem podsmichiwania. Wydawalo sie ze jest to sytuacja bez wyjscia. Co bym
          nie zrobil to podsmichiwania. Czulem sie z tym fatalnie, paskudnie, samotnie. I
          czulem jakas taka bezradnosc. Cos we mnie sie zablokowalo na cale lata.

          Pozdrawiam Hubert
          • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 18:19

            > w dziecinstwie zdarzalo sie ze znajdowac sie w sytuacji, kiedy cokolwiek robilem
            > bylo wysmiewane przez kilka bliskich mi osob. Po prostu co zrobilem, to juz
            > slyszalem podsmichiwania.

            mnie też coś takiego się zdarzało w dzieciństwie
            może nie wyśmiewanie, ale coś w tym rodzaju a i teraz też
            się czasami coś takiego potrafi przytrafić, by zamiast mnie
            wesprzeć to słyszę jakieś dziwne uwagi, tylko że teraz mam
            to naprawdę gdzieś ...
            • xy2 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 18:40
              ja mam to samo:((
              zawsze słysze ze wymagam zbyt wiele, ze jestem zepsuta.

              a teraz, jak mi nie poszło po mojej myśli, słysze jak "bliskie" osoby z dzika
              satysfakcja mówią mi w stylu "a nie mówiłam ze kiedys sie skonczy"
              • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 18:42
                Czytając Twoje wypowiedzi nie czuję żebyś była "zepsuta".

          • beate1 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 19:39

            > dziecinstwie zdarzalo sie ze znajdowac sie w sytuacji, kiedy cokolwiek
            robilem
            > bylo wysmiewane przez kilka bliskich mi osob. Po prostu co zrobilem, to juz
            > slyszalem podsmichiwania. Wydawalo sie ze jest to sytuacja bez wyjscia. Co
            bym
            > nie zrobil to podsmichiwania


            a ja słyszałam, że za dużo od siebie wymagam. Co prawda to nie było w
            dzieciństwie, przynajmniej nie takim przedszkolnym, ale doszłam do wniosku,
            że "za dużo od siebie wymagasz" znaczy w domyśle "przecież i tak ci nie wyjdzie"
            • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 21:38
              Chociaż pewna doza nieśmiałości nie jest niczym złym,
              człowiek jest bardziej tajemniczy i to może komuś się podobać,
              bo mnie jakoś niespecjalnie interesują ludzie, których można
              poznać w jeden dzień, a takich jest niemało.Takim nie chciałbym
              być, mimo że takim to jest dużo łatwiej w życiu, bo życie to
              dla nich zabawa.
              Ale musi to być taki dodatek, a nie całość ... to jest wtedy
              bardzo silna trucizna.
              • beate1 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 21:59
                :-)

                powiało optymizmem, mimo wszystko...

                ci, których można poznać w jeden dzień, nie zwracają uwagi na tych z "pewną
                dozą"- nie ma czego żałować, chociaż czasem przykro




                • lunar1978 Re: NIEŚMIAŁOŚĆ 01.03.05, 22:10
                  > powiało optymizmem, mimo wszystko...

                  bo przecież nic nie jest do końca dobre, tak jak
                  nic nie jest do końca złe ...

                  > ci, których można poznać w jeden dzień, nie zwracają uwagi na tych z "pewną
                  > dozą"- nie ma czego żałować...

                  masz rację, jest mi często bardzo źle, ale nie chciałbym stracić
                  swojego indywidalizmu ... paradoks. Ale ja jestem pełen sprzeczności...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka