rada

21.03.05, 10:49
znajdx sobie rozne zajecia, z ktorych bedziesz miala wiele radosci, a i o
ktorych bedziesz mogla opowiadac męzowi.
Twoje problemy biorą się z nudów. :)
Zapisz się na kurs tanca brzucha, idź na basen... itp.
    • mai7 Re: rada 21.03.05, 11:00
      mój Aniele, mamy 5 letniego synka, którego musze wybrać z przedszkola po pracy,
      zrobic zakupy coś upitrasić, a drugie maleństwo w drodze, nie mam zbyt wiele
      czasu na jakieś inne zajęcia.
      • alicja-ciekawska Re: rada 21.03.05, 11:04
        mai7 napisała:




        >a drugie maleństwo w drodze, nie mam zbyt wiele

        no a zwlaszcza ten kurs nauki tanca brzucha ,bylby nie wskazany.
        malenstwu napewno to by sie nie podobalo.
      • twoj.aniol.stroz Re: rada 21.03.05, 11:22
        Włącz męża w odbieranie synka, robienie zakupów...
        Ale żeby to zrobić, musisz mieć "usprawiedliwienie", więc znajdź zajęcie.
        Niech to będzie "zdrowotny" masaż, basen, gimnastyka, słuchanie muzyki
        relaksacyjnej - dobre dla dziecka... ;)
        Jeżeli nie włączysz męża w obowiązki domowe, zawsze będziesz czekać i się
        martwić. Polityką małych kroczków, nie bezpośrednimi pretensjami.
        Facet lubi być chwalony, dopieszczany, jak dziecko.
        Nagrody, a nie kary.
        Jak będziesz miała zajęcia po pracy - ustalicie dyżury domowe.
        Może jakis kurs zawodowy?
        Jak zechcesz, to czas się znajdzie.
        Pozdrawiam
        • mai7 Re: rada 21.03.05, 11:56
          Aniołku, pewnie się domyslasz,że nie łatwo jest wciągnąć męża w zajmowanie się
          synkiem, zawsze ma coś ważnego co mu na to nie pozwala,a pierwszy krok juz
          uczyniłam, zapisałam się na kurs j.niemieckiego, który odbywać się będzie dwa
          razy w tygodniu i raz w tygodniu obiecał się synkiem zajac ale dwa razy to juz
          niemozliwe, musi przejąc to moja mama.I tak dobrze choć obawiam się że skończy
          się na jednym razie i będzie potem problem.Zobaczymy.Ale powiedz mi proszę co z
          tą zazdrością?Jak się tego pozbyć???Jak sprawićżeby to on choc przez chwilę był
          o mnie zazdrosny, bo nie jest...
          • twoj.aniol.stroz Re: rada 21.03.05, 17:04
            Oczywiście, że nie łatwo, co nie znaczy, że niemożliwe.
            Bardzo dobrze, że się zapisałaś, bardzo dobrze, że obiecał.
            To jest właśnie maly kroczek. Wracaj z niemieckiego i opowiadaj, że był fajnie,
            dobrze, miło, ze spotkałaś ciekawych ludzi, no i oczywiście powiedz, że
            dziękujesz, że zostaje z dzieckiem...
            Za parę tygodni wymyśl coś nowego, gdzie będziesz miała szansę spotykać nowych
            ludzi. Wyskakuj na godzinkę wieczorem, jak on już jest. Musi widzieć, że masz
            inne zajęcia...
            Staraj się nie wyobrażać sobie co też on strasznego robi bez Ciebie, może
            powoli przestaniesz się dręczyć.
            A jego zazdrość?
            Nie chodzi o zazdrość, a o zainteresowanie, o to, by chciał być z Tobą, a nie
            robić co innego.
            Tyle, że mężczyźni, często są tacy, że muszą się realizować wielopłaszczyznowo.
            Jeśli nie będziesz mu "obrzydzać" powrotów do domu, to powoli, stopniowo będzie
            to robił chętniej.
            Metoda tzw długiej smyczy nieźle się sprawdza.
            • mai7 Re: rada 22.03.05, 09:18
              dziękuję Aniele.Widzę jednak,że i tak będzie mi potrzebna pomoc. Muszę rozłozyć
              na czynniki pierwsze to co tak naprawdę mnie gnębi i doprowadza do ścisku w
              dołku. Myśl, że mój mąż pożąda inną kobietę, jest jak nóż w sercu, strasznie
              boli i nie jest niestety jakąś chorą fantazją.Kiedyś juz dawno temu wyszło to
              podszas luźnej rozmowy i położyło się długim cieniem na naszym związku i
              małżeństwie.On nie potrafi zaprzeczyć tak jakbym chciała, wybić mi tego z głowy
              choćby nawet kłamstwem, co by z pewnością złagodziło mój ból, może nawet już
              nie próbuje, wiem, że to jego niespełnione marzenie, jest bardziej
              niebezpieczne niż fizyczne spełnienie, które stanie się zwyczajnym aktem niczym
              nie różniącym się od innych i nie mających juz nic wspólnego z marzeniem.Myślę,
              że mnie rozumiesz...Zabija mnie to po cichu, powoli,ale skutecznie .Co robić?
              Czy to normalne,że mężczyźni potrafia kochać swoje żony, ale gdzieś tam skrycie
              pożądać inną kobietę? A może myśl,że nie może jej mieć (to dziewczyna jego
              przyjaciela)tak potęguje to pożądanie.A może przesadzam? Wiem napewno,że to
              sprawia,że jestem tak zazdrosna o niego.Tym bardziej, że w miejscowosci gdzie
              ona mieszka, jeździ na siłownię i rehabilitacje wieczorami.Zadręczam się,
              potrzebuję pomocy.
              • twoj.aniol.stroz Re: rada 22.03.05, 10:03
                Mnie sie wydaje, że mężczyźni pożądają wszystkich kobiet, oglądają się na
                ulicy, oglądają obrazki i filmy, lubia patrzeć.
                Nie musi być to związane ze zdradą.
                Przypomnij sobie w jakim kontekście powiedział o tamtej kobiecie, może to był
                żart, może to nie było tak naprawdę ważne, a Ty to rozdmuchałaś do problemu?
                Kobiety mają czasem takie tendencje, by z błachostek robic problem nie do
                rozwiązania.
                Teraz, jeśli go naciskasz, to się broni. Może ma dość pytań, wymówek, może
                płaczu? Może już mówił, że to nie ważne, a Ty chcesz, by to powtarzał
                codziennie?
                Nie możesz dać się zabijać wyobrażeniom, bo musisz żyć, cieszyć się tym co masz.
                Usiądź i weź kartkę papieru.
                Napisz po jednej stronie to, co ci się podoba, a po drugiej stronie to, co ci
                się nie podoba w związku, w Twoim i jego zachowaniu. Potem zastanów się co
                można z tym zrobić, z czym możesz sobie sama poradzić i jak.
                Napisz to sobie, zaplanuj jak to będziesz realizować.
                Bądź sprytna, nim wykrzyczysz coś z zazdrości policz w myślach powoli do
                dziesięciu, a w tym czasie uśmiechnij się.
                Zamiast złych, mów dobre rzeczy. Wiem, że to trudne, ale skuteczne.
                Czy rozmawiacie ze sobą spokojnie i szczerze? Czy częściej się kłócicie?
                Nie zmusisz go, by myślał o Tobie zamiast o niej (jeśli tak jest...), to możesz
                osiągnąć tylko w delikatny, sprytny, spokojny sposób.
                Oddziel strach od sytuacji życiowych i myśl o wszystkim tak, jakby tego strachu
                nie było. Spróbuj wczuć się w jego sytuację.
                Chcesz coś zmienić, widzisz problem, więc musi ci się udać.
                Najważniejsze - nie mieć pretensji i nie robic wymówek.:) Uwierz mi.
                • mai7 Re: rada 22.03.05, 10:53
                  Wiem,że męzczyznom podoba się wiele kobiet i uważam to za normalne.Chodzi o tą
                  jedną...Jego słowa kiedys tam :"ona mi się podoba,ale niestety jest zajęta",
                  znał ją przede mną i moja fantazja podpowiada mi,że gdyby mógł byc z nią to
                  byłby z nią - nie ze mną.Był też jeden moment, który sprawił,że zaczęłąm się
                  bać.Byliśmy razem ze znajomymi na łódce, my jeszcze para świeżo zakochana,
                  dobijamy na chwilę do brzegu, a na brzegu ona ze znajomymi i patrzy na mojego
                  męzczyznę, a on na nią i coś jej mówi niemym głosem poruszając tylko ustami,
                  usmiecha się słodko jak kiedys do mnie, a ja nie mogę uwierzyć ,że to się
                  dzieje, przecież jestem tuż obok, a do tego znajomi też zauważają, gdy
                  chrząknęłam żeby przerwać to zapatrzenie, ocknął się i wskoczył do wody choć
                  nie wolno mu było pływać, bo miał temblak na barku.Zachował się jak idiota, mój
                  zrównoważony , odpowiedzialny, poważny, szanujący się męzczyzna, zachował się
                  jak zakochany smarkacz.Jestem kobietą i potrafię wyczuć kiedy jest to coś
                  niewinnego lub przeciwnie.Nawet teraz,gdy o tym piszę, ściska mnie w dołku.Była
                  oczywiście rozmowa na ten temat, on twierdził, że nie tak to odebrał, że
                  przesadzam itp.Potem trochę ucichło.Mąż dobrze wiedział ,że mam obsesję na tym
                  punkcie.Pobraliśmy się, ale niestety ta kobieta jest w ścisłym gronie naszych
                  znajomych, więc czasem spotykamy się w większym gronie, a ja przechodzę wtedy
                  katusze... Bez przerwy doszukuję się podstępu, ukrytych spojrzeń, jakichś
                  znaków, nie potrafię się w ogóle wyluzować i dobrze bawić, mąż oczywiście też
                  nie...To jakaś obsesja, nie jestem wstanie racjonalnie do tego podejść, czuję
                  się przy niej brzydka, głupsza, gorsza, a przede wszystkim odkryta, a ona -
                  piękna, mądra i owiana tą tajemnicą, którą kochaja męzczyźni, a do tego
                  niezdobyta.Jakie mam szanse? Czy potrafisz mnie zrozumieć mój aniele.Wylewam z
                  siebie w tej chwili moje najskrytsze cierpienia i żale, ale czuję, ze inaczej
                  zwariuję.Chcę się od tego uwolnić.Nie jestem brzydka, choć teraz jestem w
                  ciąży, nie jestem tez głupia i nieciekawa, ale trudno mi w to uwierzyć, jestem
                  całkowicie świadoma tego jaka jestem żałosna w tej swojej chorej zazdrości, nie
                  cierpię się za to, chcę znowu odzyskać wiarę w siebie, emanowac ciepłem i
                  radością, wiem,że wybrał mnie, ożenił się ze mną, a zdrada nie mieści mu się w
                  głowie, bo często o tym rozmawiamy, masz rację, chciałabym ,żeby powtarzał mi
                  codziennie, ze nic nie czuje do tamtej kobiety,że jest mu obojętna, ale i tak
                  bym mu nie uwierzyła.Jesli chodzi o dobre i złe strony, to więcej jest tych
                  dobrych, tylko te złe maja większa siłę przebicia i bolą bardziej niz cieszą te
                  dobre.
                  • twoj.aniol.stroz Re: rada 22.03.05, 18:56
                    chyba rozumiem, czuję.
                    Ale jak strasznie dawno były i te słowa i te gesty o których mówisz.
                    I ile po drodze Waszego życia było dobrych zapewne przykładów Jego do Ciebie
                    miłości. Czy przez kilka już lat, te obsesyjne, Twoje spojrzenia dały efekt?
                    Czy wypatrzyłaś jakiś dowód na to, że to trwa?
                    Czy bolą ciągle tamte słowa i tamto spojrzenie?
                    Bo jeżeli to tylko wspomnienie, to powiem tak - nie niszcz sobie życia i
                    zapomnij o tym. Nie wspominaj tamtego, złego zachowania, a inne jego uczynki,
                    które sprawiły Ci radość. Te dobre przypominaj sobie i się do nich uśmiechaj.
                    Tylko dobre. Nie warto wspominać złych... Jak nie potrafisz ich sobie
                    wyobrażać, to spisz i czytaj o nich widząc je.
                    Czujesz się niekochana?
                    Nie jesteś żałosna, a nieszczęśliwa. I musisz to zmienić, pracować nad sobą.
                    Nie porównuj się z tamtą, bo po co??
                    Może ona dla niego jest jak facet, kolega, kumpel? Może znają się wiele lat?
                    Może zaproście ją do domu i pogadajcie wspólnie, poznaj ją, wtedy nie będzie
                    tajemnicza?
                    • mai7 Re: rada 23.03.05, 09:20
                      Dziękuję Ci za bezinteresowną pomoc i wsparcie. Masz rację uczepiłam się tych
                      złych wspomnień, nie chcąc pamiętać tych cudownych. Ale wciąż boli tamto
                      spojrzenie i tamte słowa. Nie mam żadnego dowodu na to,że coś między nimi
                      zaszło lub to trwa,że się spotykają lub,że mój mąż o niej myśli bez przerwy(jak
                      mi się wydaje), choć wiem ,że nie traktuje jej jak kumpla, tylko pożąda jak
                      kobietę.Czuję się niekochana, nic nie warta, boję się zdrady, a raczej
                      zafascynowania męża inną kobieta tak bardzo, że jestem wstanie zrobić jakieś
                      głupstwo, a raczej już je robię. Myślę, że mam problem z poczuciem własnej
                      wartości. Potrzebuję pomocy w jego odbudowie. Jak zacząć? Jak przekonać się, że
                      wcale nie jestem gorsza, czy nic nie warta, jak wywołać uśmiech na swojej
                      twarzy, a szczególnie na twarzy męża? Jak mu zaufać, że mnie nie oszukuje i nie
                      skrzywdzi? Jak sprawić, zeby patrzył na mnie tak jak kiedyś? Pozdrawiam i
                      czekam niecierpliwie na odpowiedź.
                      • twoj.aniol.stroz Re: rada 23.03.05, 18:35
                        Nie wiem co mogę napisać więcej niż to, co juz zostało napisane.
                        Jak sprawić bys poczuła sie wartościowa?
                        Popatrz na początek - musisz mieć zajęcia inne niż opieka nad dziećmi, bo
                        widocznie sama tylko opieka nad dziećmi Ci nie wystarcza.
                        Może jakies studia wieczorowe, podyplomowe? - zajęcia w weekendy.
                        Albo coś prostszego, basen, może jakieś malowanie?
                        Taniec jest dobry, ale jeśli jesteś w ciąży, to nie pomoże.
                        Skąd pomysł, że jesteś gorsza? Czy mąż dał ci odczuć, że jesteś?
                        Na pewno nie jesteś, na pewno jesteś w czymś dobra...

                        Jak mu zaufać? To nie proste. Na razie po prostu nie miej pretensji,
                        powstrzymuj się przed okazywaniem zazdrości na zewnątrz i obserwuj, czy jego
                        stosunek do Ciebie się zmienia. Tylko, że to nie będą 3 dni... ;)

                        Jak mu zaufać - przecież tak naprawdę nie zawiódł Twojego zaufania...
                        Możesz spowodować to, że on pomyśli, przecież ona i tak mi nie wierzy, więc co
                        za różnica, co zrobię...
                        Ty chcesz, by on chciał być w domu - więc go zachęcaj... nie wprost, a sprytem,
                        podchodami.
                        Jesteś bystra, poradzisz sobie.
                        Chwal go, słuchaj, gdy opowiada o czymś, bądź zainteresowana, nie wylewaj żali.

                        Tak naprawdę to jest proste, ale trzeba byc konsekwentnym.
                        Mów, że go lubisz, ze lubisz, jak jest koło Ciebie, nie mów - dlaczgo ty nie
                        chcesz byc ze mną, a wolisz być gdzie indziej.

                        Wymyślaj zabawy dla niego, ciebie i dziecka. Idźcie razem popływać, do kina, do
                        parku, grajcie w chińczyka, razem, cokolwiek.
                        Nie za wiele na początek, by się nie znudził - facet jest jak dziecko :-),
                        skupia uwagę na zabawce na pół godziny
                        pozdrawiam
Pełna wersja