edz.anna
05.05.05, 22:26
Moja córka ma 4,5 roku, drugi rok chodzi do przedszkola. Przy mnie jest
zupełnie innym dzieckiem niż w towarzystwie dzieci, pań...
W rodzinie uchodzi za bardzo odważne, żywiołowe dziecko, rozmowne z pewnością
nie nieśmiałe. Trudno teraz w skrócie opisać charakter Małej – zawsze
wydawało mi się, że jest otwarta na ludzi i ma jak na swój wiek poczucie
własnej wartości.
Szczególnie zawsze dbałam by świadomie motywować Ją... wydawało mi się/ nadal
tak myślę, że mam sporo pozytywnej energii i moja córka jest wychowywana
sposób dodający skrzydeł.. dużo sobie rozmawiamy, łazikujemy, czytamy,
gramy... ale dowiedziałam, że Mała w przedszkolu nic nie mówi, chowa się w
kat, nie ma odwagi by brać udział we wspólnych zabawach. Tak minął pierwszy
rok przedszkola, nie pracowałam więc miałam czas by zapraszać jej koleżanki
do domu co bardzo pomogło w kontaktach. Powoli, po kilku miesiącach otworzyła
się i było lepiej.
W tym roku, jest podobnie. Niestety musiała zmienić grupę, nowe panie, nowe
koleżanki.... pracuje do późna wieczorem, nie mam tyle czasu co kiedyś. A
przedszkolanka mi mówi, że Mała jest skrajnie nieśmiała. I mogłaby być
nieśmiała, każdy jest inny... tylko ponoć od września bawi się zaledwie z 2-3
dziewczynkami. Mówi niewiele, zapytana nie odpowiada, albo udaje zwierzątko i
ono odpowiada. To takie dziwne, jak jesteśmy na placu zabaw Mała szaleje,
zagaduje, normalnie się bawi.
A naprawdę martwi mnie Jej reakcja na nagany, najczęściej gdy ją mocniej
upomnę (nie krzyczę!) bardzo bierze to do siebie, idzie płakać i woła że
możemy wziąć jej wszystkie zabawki, nie musimy jej mieć, może tu już nie
mieszkać. Nie wiem czy traktować to jak niepoważne gadanie w stylu „ja cie
nienawidzę” czy to coś poważniejszego. Szczerze, to martwi mnie to i
przytulam rozryczaną Mała...biła się też po głowie, ale to już rozgryzłyśmy.
Dodam jeszcze, że wychowuję córkę sama. Niestety nie zna ojca. Trudno być
kochająca mamą i surowym ojcem... a wręcz niemożliwe, więc zapewne ją
rozpieszczam.
Czy moja córka jest jedynie nieśmiała, a może jest zakompleksiona tylko ja
tego nie widzę?
Może paradoksalnie jestem zbyt surowa, przedszkolanka kiedyś zapytała mnie
czy często poprawiam Jej wymowę – i gdy się zastanowiłam, tak właśnie było...
sama nie wiem co o tym myśleć.
pozdrawiam,
Anna