mokra_jane
06.05.05, 19:47
Tak, nażrę się dzisiaj do syta, aż mnie brzuch będzie bolał. Wszystkich
pyszności, które uwielbiam. Rodzice będą dziwnie patrzeć, ale o tam. A od
jutra znowu z rana herbatka, na obiad mało. I tu są dwie wersje:
optymistyczna i pesymistyczna. Pierwsza: do końca dnia będzie w porządku,
będę jeść rozsądnie. Druga wersja: z godzinę po obiedzie zjem pajdę chleba z
grubą warstwą margaryny (mniam mniam - taką właśnie teraz pakuję w siebie) po
czym stwierdzę że muszę zrobić sobie następną i następną, a potem dojdę do
wniosku, że skoro i tak już tyle zjadłam dziś to się nażrę do syta itd....