Dodaj do ulubionych

nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,....

26.05.05, 11:50
żadnego niesamowitego powodu. Po prostu codzienni rano wstaje bo musze i
zastanawiam się co bezsensownego i beznadziejnego wydarzy się dzisiaj. Niby w
życiu nie mam najgorzej, ale to tylko dzięki bliskim. Sama mam wrażenie, że
nad zupełnie niczczym nie panuje i w niczym nie jestem dobra. Wszystko
dookoła mnie wkurza i denerwuje. Ciągne to wszystko ze względu na papieża.
Religia nie toleruje tego, by skończyć ze sobą. Poza tym jak umierał to
prosiłam Boga zeby zabrał mnie a nie jego. - Nie zabrał. Znaczy sie mam żyć.
Sensu w tym nie widze ale skoro on tak chciał. Jutro znowu obudze się i
wszystkimi siłami wstanę bo muszę.
Obserwuj wątek
    • psychopata.z.borderline Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 26.05.05, 11:55
      masz problem kobieto, ponieważ jesteś nawiedzona. idź do świeckiego psychiatry
      ŚWIECKIEGO podkreślam
    • witch-witch Re: Nie martw jest rada! 26.05.05, 12:03
      zapisz się jako donator organów, serce, płuca, nerki itp. donatuj dla chorych,
      którzy chcą żyć, a niestety muszą umierać z powodu braku częsci zapasowych.Co ty
      na to? Później mogę podesłąć paru zbirów, którzy przykrócą ci te ziemską
      niedolę, Oczywiscie za opłatą:)))))))) Dobry pomysł co?
      • psychopata.z.borderline Re: Nie martw jest rada! 26.05.05, 12:08
        religia jest tak naprawde zagładą, co widać po naszym kraju i krajach
        arabskich. w instytucie psychologii UJ był wywieszony światny tekst na ten
        temat. jest to uzależnienie, które prowdzi do strasznej destrukcji człowieka,
        siła "rażenia" jest podobna jak narkotyków twardych
        • psychopata.z.borderline Re: Nie martw jest rada! 26.05.05, 12:09
          am fakt, że młoda kobiata sie uzala ze Bóg zabrał starszego schorowanego
          człowieka z nie ją o czymś świadczy (mam na myśli bardzo poważne zaburzenie)
          • witch-witch Re: Nie martw jest rada! 26.05.05, 13:17
            psychopata.z.borderline napisała:

            > am fakt, że młoda kobiata sie uzala ze Bóg zabrał starszego schorowanego
            > człowieka z nie ją o czymś świadczy (mam na myśli bardzo poważne zaburzenie)
            ....
            Na takie zaburzenia choruje bardzo wiele ludzi. Tutaj, gdzie mieszkam też. 19-
            latki zażywają antydepresanty. Żyjemy w czasch, gdzie tzw. "malboro kultura",
            zaczyna zbierać swoje żniwa.
            • psychopata.z.borderline Re: Nie martw jest rada! 26.05.05, 13:22
              ja jestem daleka od czegoś takiego.
              Pamietam jak rozmawiałam z psychiatrą na temat mojej awersji do prac
              porządkowych, do prasowania, o tym, że przeglądam sie w kazdej szybie. Znajomi
              mnie bardzo często negowali.
              Co usłyszałam? że jestem jak najbardziej normalna, że nie mam sie czego
              wstydzić, że byłabym niespełna rozumu jakbym popadała w zachwyt na widok
              ścierki i żelazka
              • psychopata.z.borderline Re: Nie martw jest rada! 26.05.05, 13:23
                a cierpiętnicy powiedza ze jestem okrpona, bo chce wysługiwac sie innymi. Ja
                wychodze z założenia niech kazdy robi to co lubi i nie mieszam w to zadnej
                religii, ksiezy ani papiestwa, bo to oglupia
            • psychopata.z.borderline a tak co do antydepresantów 26.05.05, 13:28
              moda na Prozac miała swój poczatek w Stanach...
              • e_wel_ina Re: a tak co do antydepresantów 26.05.05, 17:18
                psychopata.z.borderline napisała:

                > moda na Prozac miała swój poczatek w Stanach...
                >
                Hm. Teraz wszystko jasne. Wiedzialam, że jesteś po terapii...Te poglądy. Ale
                sądziłam, że jesteś mężczyzną.
                • e_wel_ina A tak naprawdę wszyscy żyjemy na krawędzi. 26.05.05, 17:27
                  A tak naprawdę wszyscy żyjemy na krawędzi. Boicie się śmierci? Ja sie nie
                  boje.Z góry zakładam że z życiem najbardziej parszywym samemu rozstawać się nie
                  należy. Trzy razy myślałam, że się nie obudzę. Przy trzecim hm..Do dzisiaj nie
                  znosze zielono żółtych ścian i pamiętam tę ulgę. Przy drugim myślałam że będzie
                  ok. i że nie będzie trzeciego razu a był. A potem widzisz to samo u kochenej
                  osoby. - Nie obudził się. Tzn. pewnego dnia zasnął. Też był stary i schorowany
                  ale był mój i wtedy czułam ulgę. A teraz strasznie chce żeby wrócił.
                  • witch-witch Re: A tak naprawdę wszyscy żyjemy na krawędzi. 26.05.05, 18:00
                    e_wel_ina napisała:

                    > A tak naprawdę wszyscy żyjemy na krawędzi. Boicie się śmierci? Ja sie nie
                    > boje.Z góry zakładam że z życiem najbardziej parszywym samemu rozstawać się nie
                    >
                    > należy. Trzy razy myślałam, że się nie obudzę. Przy trzecim hm..Do dzisiaj nie
                    > znosze zielono żółtych ścian i pamiętam tę ulgę. Przy drugim myślałam że będzie
                    >
                    > ok. i że nie będzie trzeciego razu a był. A potem widzisz to samo u kochenej
                    > osoby. - Nie obudził się. Tzn. pewnego dnia zasnął. Też był stary i schorowany
                    > ale był mój i wtedy czułam ulgę. A teraz strasznie chce żeby wrócił.
                    ....
                    Piszesz czy malujesz? Pytam bo piszesz tak trochę inaczej niz wszyscy inni, masz
                    wiele uczuć w sobie to się czuje przez ekran.))))))))))
                    Moze maluj? albo rób coś co sprawia ci radość. Napisz troszkę wiecej, bo nie
                    wiadomo jak ci pomóc o ile śmiem tak twierdzić.
    • imagiro Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 26.05.05, 18:10
      jaki on ?
    • neoja1 Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 26.05.05, 18:44
      życie każdego ma sens
      można żyć nie zastanawiając się dlaczego,
      kiedy czujesz pustke to nie jest jeszcze tak źle - gorzej gdybyś była
      nieszczęśliwa i nie wiedziała dlaczego ;))
      szukaj tego sensu,
      i przede wszystkim módl się o sens, jeśli wierzysz Bóg Ci go da...
      razem z nadzieją i siłą by rano wstać
    • zom.bi MOŻESZ, ale wcale NIE MUSISZ budzić się jutro 26.05.05, 19:08
      e_wel_ina napisała:
      > ...Po prostu codzienni rano wstaje bo musze...


      kiedyś, gdy baaardzo przygniatały mnie ból i poczucie bezsensu, to myśl, że w każdej chwili mogę odejść - była pocieszająca, trzeźwiąca, zmieniała perspektywę...

      nic NIE MUSISZ - jesteś tu teraz "nie wiadomo po co" - w ten sposób dostajesz szansę na "nie wiadomo co" i możesz spróbować ją wykorzystać np. na odkrywanie "po co" i/lub "dlaczego", co może być trudne i bolesne, ale wcale nie musisz tego robić, lecz tylko (i aż) możesz.

      wcale nie musisz wstawać jutro, a jeśli postanowiłaś, że będziesz wstawać codzień, to wstawaj i nie marudź, pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • krtysia do zombi 26.05.05, 19:28
        zom.bi napisał:

        > e_wel_ina napisała:
        > > ...Po prostu codzienni rano wstaje bo musze...
        >
        >
        > kiedyś, gdy baaardzo przygniatały mnie ból i poczucie bezsensu, to myśl, że w
        k
        > ażdej chwili mogę odejść - była pocieszająca, trzeźwiąca, zmieniała
        perspektywę
        > ...
        >
        > nic NIE MUSISZ - jesteś tu teraz "nie wiadomo po co" - w ten sposób dostajesz
        s
        > zansę na "nie wiadomo co" i możesz spróbować ją wykorzystać np. na
        odkrywanie "
        > po co" i/lub "dlaczego", co może być trudne i bolesne, ale wcale nie musisz
        teg
        > o robić, lecz tylko (i aż) możesz.
        >
        > wcale nie musisz wstawać jutro, a jeśli postanowiłaś, że będziesz wstawać
        codzi
        > eń, to wstawaj i nie marudź, pozdrawiam i życzę powodzenia.

        -no !nawet ,nawet;)
        >przy mnie to bys w koncu te podstawowke skonczyl)))
        • e_wel_ina Re: do zombi 31.05.05, 22:16
          Czuje niemożliwą niemożność zrobienia czegokolwiek. Ostatnio to hyba cały czas
          płączę.
          -Odnośnie kwestii związanych z domem i jego utrzymaniem to zupełnie nie mam
          instynktu do prac domowych czym mój partner jest przerażony i o tym powtarza mi
          cały czas w zasadzie. Narazie nie pracuję, siedzę w domu. On przynosi kasę. Tak
          jakoś zaczął mi to sugerować. Arogancko sie do mnie odnosić i czepiać
          wszystkiego. -Mało prawdopodobne by w grę wchodziła inna kobieta. Mieliśmy
          pobrać się w czerwcu przyszłego roku a ja przy jego zachowaniu i opryskliwości
          oraz ciągłych docinkach coraz bardziej mam wątpliwości. (On uważa,że jestem
          nadwrażliwa). Jesteśmy razem już pięć lat ale ta faza związku to po prostu
          porażka. - On corraz bardziej zaczyna przypominać swojego ojca.- Nie znosze
          faceta. Mam na głowie obronę pracy magisterskiej i drugi kierunek studiów.Mam
          wrażenie, że obie rzeczy mało trafione.Magistra jakoś zrobię a z drugiego, w
          który rodzicę władowali trochę kasy możliwe że mnie sami wyrzucą. Nie każdy
          musi być sprzątaczką i gospodynią domową ale dopiero ostatnio zACZĘŁA SIĘ O TO
          WOJNA. wymiękam.Musze gdzieś sie wyżalić więc z góry przepraszam za tę
          popapraną rozmowę.
          Chcę mieć dzieci ale coraz bardziej zastanawiam się nad zasadnością posiadania
          męża.
          • neoja1 EWELINA KOBIETO! 31.05.05, 22:45
            "Odnośnie kwestii związanych z domem i jego utrzymaniem to zupełnie nie mam
            > instynktu do prac domowych czym mój partner jest przerażony i o tym powtarza
            mi cały czas w zasadzie"

            to że jesteś kobietą to nie znaczy że urodziłaś się ze ścierkom w dłoni i
            książką kucharską pod pachą , nawet gdy siedzisz w domu nie znaczy to że musisz
            lucić , chcieć wykonywać obowiązki domowe jak facetowi to nie pasuje i na siłe
            próbuje cię wtłoczyć w schemat "mamuśki" no bo przecież "jesteś kobietą i
            siedzisz w domu " spław go!
            SZANUJ SIĘ nie pozwól żeby ktoś (przyszły mąż ) arogancko cie traktował,
            czasami jest taki czas że mamy wszystkiego dosyć i kompletny brak poczucia
            sensu a jkeśli od osoby najbliższej , potencjalnego męża nie masz żadnego
            wsparcia TO NAD CZYM SIĘ ZASTANAWIASZ PYTAM??
    • frustro żyj i daj żyć (w)innym 31.05.05, 22:32
      wszystkiemu
    • rozgwiazda1 Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 31.05.05, 22:51
      mysle,ze powodem tego wszystkiego jest twoje siedzenie w domu.
      nie pracujesz.nie zajmujesz sie dziecmi.coz wiec robisz w czterech scianach?
      wiem ze od siedzenia i liczenia much na suficie mozna wpasc w gleboka depresje.
      wiec radze ci-rusz sie,zrob cos.przede wszystkim nie badz bierna!!!!
      • psychopata.z.borderline Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 31.05.05, 22:56
        ja nie rozpaczam ze bog mogl mnie zabrac nie papieza, ale powiem ci jedno.

        jeszcze jakis czas temu miałam inna sytuacje, moglabys powiedziec jedz nawet w
        samo pizdu, ale to kiedys.
        rady typu wyjdz z domu, zajmij sie czyms to tylko puste slogany. powiesz skad
        wziac siłe a nie piernicz od rzeczy
        • neoja1 Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 31.05.05, 23:01
          pierwszy raz sie z zgadzam z psychopatką ,(szok)
          jeśli ktoś ma znamiona depresji rady "wyjdź z domu i zrób coś" są do dupy
          jęśli masz depresje to zwróć się do profesjonalisty o pomoc , jeśli nie masz
          siły żeby wstać z łóżka, umyć zęby , cokolwiek ze sobą zrobić pogadaj z
          psychologiem lub psychiatrą, umów się na spotkanie, sama (jeśli masz depresje)
          sobie nie pomożesz
        • rozgwiazda1 Re: nie chce mi sie żyć i nie mam ku temu,.... 31.05.05, 23:18
          psychopata.z.borderline napisała:

          > ja nie rozpaczam ze bog mogl mnie zabrac nie papieza, ale powiem ci jedno.
          >
          > jeszcze jakis czas temu miałam inna sytuacje, moglabys powiedziec jedz nawet
          w
          > samo pizdu, ale to kiedys.
          > rady typu wyjdz z domu, zajmij sie czyms to tylko puste slogany. powiesz skad
          > wziac siłe a nie piernicz od rzeczy

          Akurat w moim przypadku zerwanie z biernoscia bylo uzdrawiajace.
          A moze ty ruszysz glowa i dasz o niebo lepsze rozwiazanie,co?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka