mica1
05.06.05, 03:29
Wlasnie jestem po lekturze ksiazki Nathaniela Brandena " Szesc filarow
wlasnej wartosci" { Six Pillars of Self-Esteem"},znalazlam tam taka oto
porade:"" Przestan caly czas myslec,ze kogos krepujesz,ze komus
przeszkadzasz.Jesli ludziom sie to nie podoba, upomna sie o swoje. A jesli
nie beda mieli odwagi, to juz ich problem."To bardzo amerykanske,moja mama
uczyla mnie zawsze, zyj tak aby innnym ludziom bylo z toba dobrze,czyli nie
przeszkadzaj,badz cicha i pokorna ,tylko co ja z tego mam?Powiedzcie mi czy
kochajac siebie samych ," przeszkadzajac innym ", osiagamy apogeum wlasnego "
Ja",czy faktycznie zakreslamy "terytorium" dla siebie samych .Mam z tym duzy
problem, wydaje mi sie, ze jestem spychsna na margines zycia,robie to czego
oczekuja ode mnie bliscy,oraz samo zycie{ha ha}.