21.07.02, 23:52
Czy zdarzylo sie wam kiedys spotkac osobe promieniujaca wrecz spontaniczna
radoscia? Taka o ktorej mozna powiedziec ze "rozjasnia" otoczenie w ktorym
sie znajduje? Nie chodzi mi o kogos, kto jest szczesliwy z jakiegos
konkretnego powodu (np. zdany egzamin czy cos takiego) ale kogos, kto z
zalozenia jest radosny, i potrafi sie ta radoscia ad hoc, spontanicznie
dzielic, wiedzac, ze to co robi, sprawia innym nie mniejsza frajde.
Duzo jest takich osob na swiecie?
Obserwuj wątek
    • wredna2 Re: Swiatlo 22.07.02, 00:09
      Ja nie spotkalam...i nie wiem czy chcialabym spotkac

      bo to chyba musialby byc aniol...a ja boje sie takich nadprzyrodzonych zjaw_isk

      a jezeli mialby to byc czlowiek z krwi i kosci , to jego wiecznie

      promieniejace oblicze musialoby byc chyba dla otoczenia

      wrednie

      uciazliwe...
      • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 00:17
        Dlaczego uciazliwe? Caly chyc polegal na tym, ze otoczenie zarazilo sie ta
        radoscia
        • wredna2 Re: Swiatlo 22.07.02, 00:36

          Ale radosc nosi sie w sobie, to nie infekcja zeby sie nia zarazac

          wrrr.
          • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 06:28
            Tak, ale czasem jest cos/ktos, co radosc ta wywleka z Ciebie na wierzch czy
            chcesz tego czy nie, i MUSISZ sie cieszyc :")
            • wredna2 Swiatlo odblaskowe 22.07.02, 08:31
              Tak, wiem... troche sie droczylam... to takie cieplo Najstarszych Staruczek
              troche juz zdziecinnialych ale ktorych usmiech i kazde slowo plyna wprost z
              serca i wylania sie oczami....

              Ja niestety nigdy taka nie bede i to nie tylko dlatego, ze nie dozyje tego
              wieku...:(((


              wr.

              • kwieto Re: Swiatlo odblaskowe 22.07.02, 18:31
                Eeetam, jeszcze masz szanse :")
                • wredna2 Re: Swiatlo odblaskowe 22.07.02, 18:45
                  Jesli chodzi o lata to rzeczywiscie troche mi brakuje do wieku
                  Najstarszej Starowinki..:)
                  co do reszty... trzymam Cie za slowo

                  wr.
                  • kwieto Re: Swiatlo odblaskowe 22.07.02, 19:18
                    :"))))))))))))))))
    • ta_mar_ta Re: Swiatlo 22.07.02, 00:22
      Spotkałam taka osobę, była spontaniczna i radosna, wreszcie nadspontaniczna i
      nadradosna.
      Okazała się być osobą bardzo chorą i potrzebująca pomocy psychiatry.

      Nawet wówczas, gdy objawy choroby były rażąco oczywiste, otaczający ją ludzie
      oczekiwali od niej ,że bedzie ich zabawiać i "opromieniać" radością.
      Jej niestrudzoną chęć do zabawy egoistycznie wykorzystywali.

      Długo nie mogli uwierzyć,że kipiąca spontaniczność i radość była wyrazem
      zaburzonych emocji.

      Wolę, gdy ktoś opromienia mnie ciepłem i spokojem, nie jest źle, gdy ma
      poczucie humoru ;)
      • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 00:27
        Kurcze, chyba to o czym mysle jest po prostu nieprzekazywalne, nie o taka
        radosc mi chodzilo :(
        • trzcina Re: Swiatlo 22.07.02, 00:36

          przekazywalne, przekazywalne:)
          jeśli widzisz w kimś światło, to ono tam jest
        • ta_mar_ta Re: Swiatlo 22.07.02, 00:49
          kwieto napisał:

          > Kurcze, chyba to o czym mysle jest po prostu nieprzekazywalne, nie o taka
          > radosc mi chodzilo :(

          Wiem Kwieto, rozumiem :)

          Tylko przypomniała mi się nagle i boleśnie ta osoba, bo była mi bliską
          koleżanką.
          I tak mi się napisało trochę ku ostrzeżeniu.

          Taką osobą o jakiej mówisz jest moja ukochana Ciocia Józefa.
          Już o Niej pisałam kiedyś.
          Ciepła, serdeczna, dobra i promieniująca radością życia.
          Lgną do Niej ludzie i zwierzęta, nawet rośliny wydają się przy niej uśmiechać.
          Już sama Jej obecność podnosi na duchu.

          Uwieczniona w pięknym wierszu Ludmiły Marjańskiej,
          moja najdroższa Ziazia

          Ta_
          • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 06:27
            :"))
    • trzcina Re: Swiatlo 22.07.02, 00:34

      a spotkałam, nawet dwie takie osoby wyszperałam w pamięci
      jedna nie żyje, druga już stareńka
      widywałam je dość często
      chore nie były, uciążliwe też nie;)
      ich radość była spokojna
      być może nie nieustająca
      ale przy każdym spotkaniu rozjaśniały (tej drugiej wciąż się to udaje, mimo
      naprawdę podeszłego wieku i trudności z poruszaniem się ) mój dzień
      bez fajerwerków wesołości i nadradosności
      pogodnym uśmiechem
      pogodą serca i twarzy

      chciałabym tak
      może się dorobię?

      • wredna2 Re: Swiatlo 22.07.02, 00:40
        A moze to przychodzi z wiekiem?

        Takie opromienione wyciszenie,ostateczne pogodzenie, oddalone od spraw i
        awantur zycia

        Wiec czekajmy... wszystko jeszcze przed nami:)

        wredniem

        ciekawa...
        • Gość: dodo Re: Swiatlo IP: *.sympatico.ca 22.07.02, 01:12
          zacznijmy od tego, ze dodo nie jest sentymentalne ani tez specjalnie nie
          uwielbia malych dzieci, bo jest raczej praktyczne, wygodne i nie znosi
          roztkliwiania sie nad soba czy kimkolwiek.
          po tym wstepie moge jednak przyznac, ze na mnie tak dzialaja niektore
          dzieciaki - jak sie taka jakas np. 3-letnia panieneczka rozesmieje, zakreci
          w koleczko i cos tam jeszcze zacwierka po swojemu, to jakby... no wlasnie -
          swiatlo, usmiech, blysk w oku itd.
          albo jak sie taki kilku-letni obywatel zajmie czyms tak kompletnie, ze reszta
          swiata przestaje istniec by za chwile ze swoim odkryciem przybiec i wyznac, ze
          jakiez to wspaniale - dzdzownica zjadla salate, to tez jakos swiat nagle
          jasnieje i nawet da sie wyczuc tecze za plecami.
          z doroslymi bywa trudniej choc przyznam, ze im brzydsza ale przy tym im
          szczesliwsza panna mloda, tym tez jakos wiecej takiego swiatla emanuje, gdy
          slyszy, ze "na dobre i na zle".
          szczescie? spelnienie? oczekiwanie? eh, kto to wie...
    • sombre Re: Swiatlo 22.07.02, 01:43
      Spotkałem podobnego człowieka. Może nie do końca takiego dobrego - raczej
      bardziej spontanicznie i notorycznie radosnego. Chodziliśmy razem do klasy w
      LO. Jak nietrudno się domyślić, był klasowym wesołkiem. Skutecznie rozjaśniał
      niejedną lekcję i przerwę. W zasadzie każda rozmowa z nim polegała na
      niekończących się żartach. Przy okazji dużo pił. Jakby przeczuwał, że parę lat
      po maturze zginie w wypadku...
      • Gość: Renka Re: Swiatlo IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 22.07.02, 05:40
        Ja spotkalam takich ludzi.Zaprzyjaznilismy sie mimo duzej roznicy wieku.Kiedy
        wyjechali na drugi koniec Kanady, wiedzialam, ze swiatlo znacznie przygaslo w
        naszym otoczeniu.Czasami to mam wrazenie, ze to sa ludzie anioly. Taka
        szczesliwa, wspaniala mloda rodzinka. Do tego sa nawet slawni, ale niesamowicie
        skromni i religijni.God bless them.
    • vicca Ja wiem, ja wiem! 22.07.02, 07:35
      Chodzi Ci o osobę na widok której sama z siebie twarz Ci się cieszy -
      nieprawdaż?
      Otóż tak - "znałam" 2 takie osoby zaraźliwie radosne - z czego jedna jest
      postacią literacką ;)

      Pzdr ciepło V*
      • kwieto Re: Ja wiem, ja wiem! 22.07.02, 18:32
        Tez chyba nie do konca (bo to nie o "wesolkowatosc" chodzi, ale blisko :")
    • Gość: kamfora Re: Swiatlo IP: 62.29.248.* 22.07.02, 09:02

      Zdarzylo mi sie spotkac, a i owszem...:-)
      Znam jedno malzenstwo (obydwoje w wieku mniej wiecej
      35 lat), i obydwoje sa "rozchwytywani" na wszelkie
      imprezy, ze wzgledu na owo "swiatlo" z nich bijace...
      No i jest malenka coreczka moich znajomych,
      teraz ma 3 lata - i, jak wszyscy o niej mowia - ona urodzila
      sie po to, "zeby rozswietlac ten swiat". (Jej starsza o 2 lata
      siostra nie ma czegos takiego).To jest naprawde niesamowite,
      ale ta mala osobka potrafi wywolac usmiech u najwiekszych
      ponurakow/cierpietnikow i cotamjeszcze :-))))))

      Ba.
      • Gość: Malwina Re: Swiatlo IP: *.abo.wanadoo.fr 22.07.02, 10:40
        dziwne ale prawdziwe : juz wam opowiadalam napewno o absolutnej nieprzemakalnosci duszy mojej na
        wiary , mistyczne cuda i inne parapsychologie - jestem zabetonowana i juz !
        a tu w momencie choroby wzywam pielegniarke do zastrzykow/zabiegow i okazuje sie ona siostra zakonna
        w sluzbie ludziom (nie pytajcie mnie co to za zakon - nie znam sie za bardzo)
        samo slonce, ukojenie i dobro -pewnie gdyby wstrzykiwala mi placebo to tez by pomagalo ! wystarczyla jej
        obecnosc a cos tam splywalo na mnie jak ten zloty deszcz, zrozum to...
        wiec nie rozumiem , przestalam sobie zadawac pytania i biore (sercem) jak leci (co mi sie nie czesto zdarza
        ;-)
        to jest Aniol, nie ma innego wytlumaczenia ...
        • Gość: studentka Re: Swiatlo IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 22.07.02, 11:41
          tak znam takich ludzi
          jak widze siwego profesorka ktory sie potrafi usmiechac jak chlopczyk jest
          pomocny studentom i nie zlosliwy, zgnusnialy itp itd, co wielu jego kolegom sie
          zdarza, to sie zastanawiam, czy on widzi swiat, ludzi dookola i w jakim on
          swiecie zyl (wojne przezyl jako maly chlopak), z jakimi ludzmi, ze tak ma do
          teraz? ja tez chce miec taki optymizm w jego wieku, 100% dobra dusza
          zycze optymizmu
          i pozdr
    • Gość: inka_s Re: Swiatlo IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.07.02, 12:28
      Hmmm, wiesz kwieto?
      Był taki moment że to ja byłam taka osobą...
      Poważnie - ale ja wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy!
      I co istotne - ja wtedy byłam pogodzona ze soba - moje życie nie układało się
      po rózach ale ja po prostu postanowiłam że przyjme wszystko co mnie spotka z
      uśmiechem.
      Pracowałam wtedy z pewna grupa osób, miałam na przykład zwyczaj rano po drodze
      do pracy kupowac sobie małą różyczkę i stawiać w szklance koło komputera.
      Dopiero później dowiedziałam się jak moje przyjście do pracy odbierali
      współpracownicy: jedna z tych osób opowiedziała mi, że dopóki nie przyszła
      (czesto wpadałam jako ostatnia) wszyscy grzecznie pracowali, każdy nos w
      monitor i papiery - a potem każdy się do innych uśmiechał, włączano muzyke, w
      czsie przerw na relaks miłe pogawędki, ktos zatańczył... Dobrze że szef nie
      wiedział bo jak to określono "rozluźniałam atmosferę w pracy" hihihi.

      Szkoda że straciłam tę umiejętność.
      A może nie całkiem?
      Czy można sobie zdawać sprawę z tego że sie jest kimś takim - czy tylko inni
      moga nam to uświadomic?
      • a.ann Re: Swiatlo 22.07.02, 15:04
        Jeśli sami mamy tę żarówkę to znacznie częściej spotykamy ludzi którzy
        jaśnieją światłem , niż Ci który jej nie posiadają lub nie potrafią zapalić.
        To zupełnie nieoczekiwane i gwałtowne odczucie kiedy nagle spostrzegasz tę
        jasność! I chcesz być obok tej osoby , słuchać jej , widzieć ją albo ..
        .. czytać :-) Tak dobrze wówczas na duszy , błogi spokój oblewa nam serce ..
        usta układają się w uśmiech a z oczu bije blask - sami zaczynamy świecić.:-)
        Pogodni staruszkowie i radosne dzieci - często tak! Ale nie tylko.
        Zupełnie irracjonalne ale jakże prawdziwe.
    • Gość: ida Re: Swiatlo IP: *.csk.pl 22.07.02, 15:17
      Mi się zdarzyło, pare razy nawet. Nie powiem, na początku byłam niesamowicie
      oczarowana sposobem bycia i w ogóle...

      Z tym, ze po jakims czasie okazywało się spontaniczna radość (przyznam, że
      owszem, udzielała mi się) to była jedyna
      rzecz, którą te osoby potrafiły promieniować... To jest fajne na imprezy,
      wycieczki i inne takie sytuacje, ale zupełnie się nie sprawdza w sytuacjach
      bardziej "poważnych"(nie mówię o pogrzebach, ale pliiiz nie każcie mi tłumaczyć
      co to znaczy "poważnych" ;-), gdzie spontaniczna radość jest zupełnie
      zbędna/irytująca/nieadekwatna...

      No i mi przynajmniej (może czasami niezbyt słusznie) ta radość kojarzy z
      bezgraniczną bezkonfliktowościa, a ja jednak mam dużo więcej sympatii dla osób,
      które są niesamowicie cyniczne, bywają złosliwe, mają gdzieś czy czymś
      promieniują czy nie i czy innym się to udziela czy nie, domagają się
      respektowania swoich praw, nie są przez wszystkich bez wyjątku lubiani, sami
      jawnie wyrażają swiją niechęć pod adresem takich a nie innych osób, notorycznie
      szntażują swojego szefa(przez co możemy powymieniać się doświadczeniami :-)
      używają (bez przesady oczywiście) słow powszechnie uważanych za obraźliwe (w
      uzasadnionych przypadkach, rzecz jasna)... ale niezależnie od ich(i mojego)
      aktualnego humoru ja się w ich towarzystwie niesamowiecie dobrze czuję, nawet
      jak mi się udziela nie radośc ale cynizm, smutek, złość albo przyswajam sobie
      nowe słownictwo...


      • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 18:42
        Nie trafilas, hihihi
        Nie chodzi mi o radosc w sensie dowcipow, wesolosci itd.. Osoby o ktorych
        mowisz ja nazywam "misio" - ktos kto jest lagodny, dowcipny i wesoly, ale przez
        to nie potrafi byc "twardy" - bo za bardzo pragnie by wszyscy go lubili.
        Ale zdecydowanie nie o to mi chodzi. Co powiesz na osobe, ktora mimo calej
        lagodnosci i promieniowania radoscia, potrafi (z wdziekiem) postawic na swoim i
        sprawic, by z jej opiniami sie liczono? Ktos kto zarazem jest "twardy" i
        nieustepliwy, ale jednoczesnie cieply i promieniujacy poczuciem radosci i
        szczescia?
        • wredna2 Re: Swiatlo 22.07.02, 18:53
          kwieto napisał:

          . Co powiesz na osobe, ktora mimo calej
          > lagodnosci i promieniowania radoscia, potrafi (z wdziekiem) postawic na swoim
          i
          >
          > sprawic, by z jej opiniami sie liczono? Ktos kto zarazem jest "twardy" i
          > nieustepliwy, ale jednoczesnie cieply i promieniujacy poczuciem radosci i
          > szczescia?


          Teraz to chyba Ty sie pogubiles troszke... moim zdanie to sa dwie niemal
          wykluczajace sie sprawy

          mozna byc twardym i z grzecznym wdziekiem stawiac na swoim / nie myslisz chyba
          o uporze czy wymuszaniu ?/ ale to jest raczej rodzaj asertywnosci , ktora
          cieplych uczuc wciaz jeszcze nie wywoluje u ludzi, a raczej zazdrosc, ze ten
          ktos to jednak potrafi , a ja nie...

          wrrrr.
          • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 19:21
            Eeeetam. Dlatego zaraz po pierwszych odpowiedziach na moj post zrozumialem, ze
            chyba pokusilem sie opisac niedefiniowalne. Naprawde nie wiem, jak to opisac.
            to tez sie czuje, hmmm.... osoba promieniujaca radoscia i poczuciem szczescia,
            dodatkowo z charyzma? Cos w ten desen...
        • Gość: ida Re: Swiatlo IP: *.csk.pl 22.07.02, 19:23
          Tak też myslałam, że pewnie nie trafię :-(
          Ale też nie do końca mi chodzilo o te dowcipy, łagodnośc i takie tam inne... Po
          prostu są ludzie tak niesamowicie sympatyczni (z fizjonomii i sposobu bycia),
          że nie w sposób ich nie lubić, i oni wcale nie muszą o sympatie innych
          zabiegać. Postawić na swoim też potrafią, ale właśnie raczej bazując na tym
          wdzięku i sympatii, takim ludziom w sumie bardzo trudno jest czegoś odmówić,
          nawet jak się nie ma najmniejszej ochoty robić tego co oni chcą... Ja
          przynajmniej się trochę takich ludzi boję, bo daję się im zmanipulować,
          świadomie wprawdzie, ale jednak... Stale mam wrazenie, że na te ich radość,
          promienność, łagodność, sympatię jestem zobowiązana odpowiadać dokładnie tym
          samym, a nie na przykład zwyczajnie "spławić" (np. powiedzieć, żeby poszły
          sobie zawracać d... komu innemu, bo ja się tym nie zajmuję, a one doskonale o
          tym wiedzą) bo to akurat w takiej czy innej sytuacji zrobiłabym w stosunku do
          każdej innej osoby, która na mnie tak radośnie nie promieniuje...

          A tak zwyczajnie nie potrafię, bo one są "niespławialne"... i tu mnie
          najbardziej boli...;-(
          • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 19:57
            Nie nie, ten typ o ktorym mowie, jest absolutnie bezinteresowny. :")
            • Gość: ida Re: Swiatlo IP: *.csk.pl 22.07.02, 22:24
              kwieto napisał:

              > Nie nie, ten typ o ktorym mowie, jest absolutnie bezinteresowny. :")

              Typ bezinteresownie stawiający na swoim i bezinteresownie sprawiający, że inni
              liczą sie z jego opiniami?

              Poddaję się :-)))
              Nie dość, że nikogo takiego jeszcze na własne oczy nie widziałam, to trudno mi
              jest takie połaczenie nawet w teorii wyobrazić...
              • kwieto Re: Swiatlo 22.07.02, 22:44
                Oj, no jak stawia na swoim to nie jest tak radosno-hopsasowy, tylko normalny,
                nie korzysta z tego
    • Gość: mariusz Re: Swiatlo IP: *.ptenn.pl 22.07.02, 18:43
      wiesz co, nie jestem pewien, czy do końca rozumiem o co CI chodzi, zwłaszcza z
      tym " wiedząc, że to, co robi, sprawia innym nie mniejszą frajdę ".


      Ale jeżeli chodzi o takie osoby, to chyba najczęściej są to ludzie,
      którzy "odpuścili" i "wyluzowali"- w sensie, że się nie denerwują byle czym
      ( ... ale ja w 3-cim zadaniu spieprzyłam piąty przykład... dostanę 4 a nie 4,5
      i zabraknie mi do średniej!! - i tym podobnymi niewieleistotnymi sprawami ), a
      za to mają świadomość nietrwałości takich dupereli, a za to potrafią cieszyć
      się ze spraw małych, acz trwałych- kolorów, kształtu kwiatów, odgłosów wody,
      czy zawsze wspaniałego smaku Martini.
      I jak ktoś chodzi taki zadowolony- właśnie z takich małych, acz stałych
      rzeczy, to tą jego radość, i zadowolenie z wszystkiego naokoło widać- i to
      chyba tym tytułowym światłem możnaby nazwać


      mariusz
    • hookean Swiatlo 22.07.02, 19:12
      Rozumiem, że omawiamy tu osoby, w których towarzystwie się relaksujemy,
      uspokajamy, ale nie przysypiamy, co więcej owe "Świetliki" wprawiają nas w
      radosny nastrój, ale nie głupkowaty, wioną optymizmem, ale nie brakiem poczucia
      realiów, krótko mówiąc wpływają na innych kojąco, orzeźwiając jednoczesnie
      pozytywnie.

      Racja, te osoby potrafią w sposób zdecydowany wpłynąć na nas, lecz my nie
      traktujemy tego zdecydowania, jako czegoś drazniącego, nahalnego,ulegamy jakby
      delikatnej hipnozie, ale nie otępieniu.

      Jeśli tak, to znam taką osobę ;-)
    • Gość: superika Re: Swiatlo IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.07.02, 19:43
      Taką osobą jest dla mnie ksiądz Jan Twardowski. Zawsze po czytaniu jego wierszy
      odkładam książkę i ... mam na twarzy uśmiech a sercu jakieś takie ukojenie. To
      naprawdę dobry i mądry człowiek. Właśnie - to światło to w moim odczuciu idzie
      w parze z dobrocią. I jeszcze moja ukochana Lucy - przyjaciółka, która
      zawsze "większą" połowę jabłka odda komuś i wiecie - nawet nie musi tego kogoś
      za bardzo lubić.
    • kamfora Bo nie chodzi o to ...;-) 22.07.02, 19:47

      ze te osoby, ktore maja to "swiatlo" w sobie sa chodzacymi idealami!

      Nie, nie. Tu chodzi o te jakas dziwna ceche, ze chce sie byc blisko
      tych osob, bo jakby to swiatlo sie udzielalo...Tez tego nie potrafie
      dobrze zdefiniowac, ale ta para, o ktorej wyzej pisalam - to wcale
      nie dwoje wesolkow sypiacych dowcipami jak z rekawa (chyba nawet wcale
      nie opowiadaja dowcipow ). I na pewno nie sa kandydatami do
      pokoju_bez_klamek ;-)
      Ale, przyznaje, niektorzy ludzie sa "odporni" na dzialanie tego
      ich swiatla.
      • trzcina Bo chodzi o to ... 22.07.02, 20:27

        że ludzie ze światłem to żadne mięczaki, nawet te dwie pierwsze osoby, które mi
        na myśl przyszły, dwie najbardziej oczywiste, miały w sobie twardość, może
        raczej wewnętrzną siłe, samodyscyplinę, !nie przenoszącą się na innych w formie
        dyktowania im:), skórę wygarbowaną trudnymi doświadczeniami i mimo to ( a może
        dzięki temu?) świeciły...
    • Gość: Martyna Re: Swiatlo IP: *.proxy.aol.com 22.07.02, 22:16


      Ja w niektorych sytuacjach emanuja taka radoscia. Zycie jest w tedy takie
      barwne a inni lgna do mnie jak muchy do miodu.
    • Gość: Andrzej Re: Swiatlo IP: *.unl.edu 22.07.02, 22:27
      kwieto napisał:

      > Czy zdarzylo sie wam kiedys spotkac osobe promieniujaca wrecz spontaniczna
      > radoscia? Taka o ktorej mozna powiedziec ze "rozjasnia" otoczenie w ktorym
      > sie znajduje? Nie chodzi mi o kogos, kto jest szczesliwy z jakiegos
      > konkretnego powodu (np. zdany egzamin czy cos takiego) ale kogos, kto z
      > zalozenia jest radosny, i potrafi sie ta radoscia ad hoc, spontanicznie
      > dzielic, wiedzac, ze to co robi, sprawia innym nie mniejsza frajde.
      > Duzo jest takich osob na swiecie?
      >
      >
      • Gość: ida Re: Swiatlo IP: *.csk.pl 22.07.02, 22:32
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Czuje sie przy nim jak wrak.


        W takim razie to chyba też nie to ;-(
        Nie spełnia jednego z podstwowych warunków- nie dzieli się z Tobą ad hoc tą
        swoją radością...
        • anna27 Re: Swiatlo 23.07.02, 01:46
          Ja nigdy nie spotkalam kogos prominiujacego radoscia ale spotkalam kobiete, co
          nie miala nigdy dola. To byla moja wspollokatorka na trzecim roku studiow
          Agnieszka. Moze nie emanowala zadnym swiatlem, ale byla bardzo pozytywna osoba
          i fajnie sie z nia mieszkalo.
        • Gość: Andrzej Re: Swiatlo IP: *.unl.edu 23.07.02, 15:14
          Gość portalu: ida napisał(a):

          > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
          >
          > > Czuje sie przy nim jak wrak.
          >
          >
          > W takim razie to chyba też nie to ;-(
          > Nie spełnia jednego z podstwowych warunków- nie dzieli się z Tobą ad hoc tą
          > swoją radością...

          Nie widuje go codziennie a problem to jest ze mna nie z nim. Moze sie
          przejezyczylem. W jego obecnosci czuje sie wspaniale, ale jak go nie ma
          to wtedy uswiadamiam sobie, jak daleko mi do pelni szczescia. Stad ten wrak.
          Pozdr, Andrzej.
    • Gość: fila Re: Swiatlo IP: *.dip.t-dialin.net 23.07.02, 13:47
      Chyba nie zdarzylo mi sie spotkac osoby,ktora rozswietlalaby zawsze soba
      miejsce,w ktorym jest i emanowala radoscia,ktora sie udziela
      innym.Radosc,wesolosc jest ulotna,jak chyba wszystko w zyciu.Nie mozna byc
      radosnym, tracac kogos(mam na mysli smierc kogos bliskiego),mozna pieknie
      pogodzic sie z tym-ile to kosztuje wie tylko ten,kto chcial byc dzielny i
      musial. Wracajac do pogodnych osob,mysle,ze tez maja swoje smutki,ale nie chca
      o nich mowic,bo otoczenie przyzwyczajone do ich pogody ducha ,nie przyjeloby do
      wiadomosci,ze taki ktos moze miec zle dni.I w ten sposob ktos,kto jest
      wesoly,ale nie zawsze ,wpada w osli dolek-jezeli chce byc akceptowany, musi byc
      ciagle wesoly.Kwieto,mysle,ze nie o to Ci szlo.Chcialam tylko zaznaczyc,ze z ta
      radoscia,jak ze wszystkim w zyciu,jest niejednoznacznie.Chce powiedziec o
      ludziach,ktorzy zrobili na mnie ogromne wrazenie.Ma to jakis zwiazek z kwi
      etowa radoscia-chodzi mi o UWAGE. Starszy pan w pociagu,ktory poslugujac sie
      scyzorykiem,jadl sniadanie tak,jakby to byl najwaznejszy moment jego zycia i
      kolezanka,ktora prasowala z taka piekna uwaznoscia,ze jej
      pozazdroscilam.Sadze,ze uwaga i radosc nadaja
      sens.Pozdrowka.
    • Gość: TEQUILA Re: Swiatlo IP: 195.94.218.* 23.07.02, 16:20
      kwieto napisał:

      > Czy zdarzylo sie wam kiedys spotkac osobe promieniujaca wrecz spontaniczna
      > radoscia? Taka o ktorej mozna powiedziec ze "rozjasnia" otoczenie w ktorym
      > sie znajduje? Nie chodzi mi o kogos, kto jest szczesliwy z jakiegos
      > konkretnego powodu (np. zdany egzamin czy cos takiego) ale kogos, kto z
      > zalozenia jest radosny, i potrafi sie ta radoscia ad hoc, spontanicznie
      > dzielic, wiedzac, ze to co robi, sprawia innym nie mniejsza frajde.
      > Duzo jest takich osob na swiecie?
      >
      Zdażyło mi się w życiu spotkać wielu takich ludzi. W tym momencie przychodzi mi
      do głowy stała bywalczyni ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, leciwa bo chyba 50-60
      letnia prostytutka. "urzędowała" w godzinach szczytu komunikacyjnego na
      przystanku tramwajowym. Za każdym razem jej widok wywoływał na mojej twarzy
      uśmiech. Był to uśmiech a nie śmiech. Patrzyłam na nią i ogarniał mnie błogi
      spokuj nie potrafię tego opisać zawsze gdy przechodziłam wypatrywałam jej i za
      każym razem jej widok wzbudzał we mnie dziwne uczucie spokoju, radości, ciepła.
      Do dzisiaj mam w pamięci jej otyłą sylwetką tandetnie ubraną, ze zwisającym
      siwym warkoczem i dumnie noszoną głowe z nieodłącznym ciepłym uśmiechem. I choć
      jakiś żul mógł ją"mieć" za jabola dla mnie była wyjątkową osobą..
    • Gość: pola5 Re: Swiatlo IP: *.attu.pl / 192.168.0.* 23.07.02, 22:36
      Kwieto... musze Ci szepnac na uszko, ze bardzo lubie Twoje posty, odpowiedzi na
      czesto beznadziejne ( w zyciu ) pytania i podoba mi sie Twoje spojrzenie na
      swiat i nas samych. Czlowiek jest spontanicznie radosny, gdy czuje lekkosc na
      duszy, szczescie i gdy nie mecza go ponuractwa rzeczywistosci... To sie czasami
      zdarza... Jestem osoba pogodna i radosna wlasnie, ale musze choc na chwile
      zapomniec o tym, co wokol mnie, na szczescie posiadam taka umiejetnosc ;).
      Pozdrawiam serdecznie.
      PS. Ty chyba jestes takim rozesmianym czlowiekiem, hmmm????
      • kwieto Re: Swiatlo 23.07.02, 22:51
        Gość portalu: pola5 napisał(a):

        > Pozdrawiam serdecznie.

        Dzieki :"))

        > PS. Ty chyba jestes takim rozesmianym czlowiekiem, hmmm????

        Wykrece sie od odpowiedzi, powiem tylko, ze ciagle wypracowuje umiejetnosc
        ignorowania "ponuractw rzeczywistosci" :")
        • Gość: Yennefer 28 Re: Swiatlo IP: 62.29.137.* 25.07.02, 08:18
          kwieto napisał:

          powiem tylko, ze ciagle wypracowuje umiejetnosc
          > ignorowania "ponuractw rzeczywistosci" :")
          >
          >
          >
          • kwieto Re: Swiatlo 25.07.02, 08:44
            Oj, recepta jest tak prosta, ze az banalna. Troche dystansu do samego siebie,
            do tego co sie robi, kim sie jest, co sie osiaga, czego sie pragnie a co sie
            ma... cytujac buddystow "wielka droga nie jest ani latwa ani trudna, trzeba sie
            tylko pozbyc swoich 'chcen' i 'niechcen' ".
            Komputer dziala zbyt wolno? czy to powod do zlosci?
            Urlop trzeba przesunac o kilka tygodni - czy to musi prowadzic do rozpaczy?
            Nie jestem taki madry, inteligentny i blyskotliwy jakbym chcial? pal licho!
            I tak dalej, i tak dalej :")


            Kiedys zachwycil mnie moj ojciec, jechalismy razem na ryby (obaj uwielbialismy
            wedkowac w tamtym czasie), wyciagalismy z piwnicy rowery, i nagle zniknely jego
            wedki zostawione na klatce bloku. Wedki jak na tamte czasy bardzo dobrej klasy
            i koszmarnie drogie - na pewno nie byl w stanie odtworzyc "stanu posiadania" w
            przeciagu roku lub dwoch. Przejalem sie bardzo, zaczalem rozpaczac, ze taka
            strata, ze teraz nici z ryb, ze wszystko bez sensu.... A on tylko powiedzial
            "trudno", zapakowal reszte rzeczy na rower, i pojechalismy z moimi wedkami...
            Dla mnie byl to szok, on sie nawet nie przejal TAKA strata... :"))))
            A wedki pozniej sie znalazly, jakis sasiad myslac ze zapomnielismy po prostu
            schowal je w bezpiecznym miejscu :")
            • Gość: Yennefer 28 Re: Swiatlo IP: 62.29.137.* 25.07.02, 08:58
              Ja czsem mam takie dni, że wszystkie moje problemy wydają się małe i nieważne,
              świat jest piękny a ja szczęśliwa ;-))) A następnego dnia płacze bez powodu i
              wydaje mi się że jestem najbardziej nieszcześliwą osobą w tym mieście ;-(

              W ciąży nie jestem, więc to nie to...;-))) A może kobiety są
              bardziej "humorzaste" od mężczyzn ;-))
              Najsmutniejsze jest to, że gdy popadam w taką melancholię, to mój
              facet "dostaje szału" ;-)) A ja nie potrafię się zmusić do uśmiechu ;-(

              Y.
              • kwieto Re: Swiatlo 25.07.02, 18:20
                Niestety sama musisz sobie ze soba poradzic :((
                Moze pomocna okaze sie teoria, ze im czlowiek mniej potrzebuje do szczescia,
                tym bardziej jest szczesliwy?
    • Gość: mala.karen Re: Swiatlo IP: 195.117.24.* 25.07.02, 09:00
      Miałam taką przyjaciółke, z którą niestety teraz bardzo rzadko sie widuję. Była
      ona i jest nadal właśnie takim promyczkiem, o którym piszesz.Pełna wewnętrznej
      radości, słońca, ciepła. Umiała tą radością zarażać wszystkich dookoła.Wiadomo
      było że tam gdzie się pojawi, będzie można poszaleć, poczuć się lepiej, poczuć
      taką pozytywną, ciepłą enegię. Bywały oczywiście dni kiedy nawet i ona nie
      miała humoru, gdzieś gasł ten jej blask i uwierz mi, że wtedy mimo moich
      szczerych chęci rozweselenia jej, dodania otuchy, najczęściej kończyło się na
      tym, że w całej naszej paczce panowała jakaś taka grobowa atmosfera i nikt nie
      potrafił się cieszyć...
    • Gość: anula Re: Swiatlo IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 25.07.02, 09:24
      Tak odbierałam zawsze mój związek. Właśnie nie nas osobno, ale nas jako NAS.
      Ludzie się do nas uśmiechali w autobusach i wiele osób mówiło, że jakoś tak
      bije z nas szczęście.

      A ta znowu o jednym ;-)
      Sorki...
    • cyntia1 Re: Swiatlo 25.07.02, 19:57
      Wiesz wieto, doskonale wiem o co Ci chodzi.

      Ale takie osoby, to moim zdanem wyłącznie:

      - niektóre małe dzieci (mam taka córkę) - nie ma osoby, która by się nie
      uśmiechnęła szczerze jak ją zobaczy

      - niektórzy starsi ludzie 9madrość + nic juz do walczenia, nic do stracenia,
      brak zgorzknienia + życzliwość do ludzi + pogodzenie się z własną starością

      - ludzie, którzy są samotni, bo poświęcili życie dla pomocy innym (patrz list
      Andrzeja), mam jakieś dziwne przeczucie, że w normalnej rodzinie to ich
      światełko by się wypaliło

      - ludzie medytujący (patrz Małgosia Braunek po przemianie), ja ją widzę w TV
      czuję to światełko, które od niej bije.

      Sama kiedyś byłam namedytowana przez jakiś czas, ale, że to takie było
      niepodobne do mnie walczącej, energicznej, bliscy powiedzieli, że nie jestem
      sbą i gdzieś powoli to światełko zgubiłam.

      Znałam kiedyś taką dziewczynę, życie straszne, matka okropna, ojciec się
      powiesił zdaje się przez mamusię + babcia identyczna jak mama. Była chodzącym
      nieszczęściem. Potem nie widziałam jej pół roku i jak zaczęła przychodzić do
      mnie to nawet mój ojciec wchodził do mojego pokoju, żeby się trochę w tym
      światełku pogrzać. Po prostu stała się braminką, codzień medytowała i wiesz co
      nawet jej tradzik różowaty, no ohydny zniknął zupełnie. Nie wiem co się z nią
      dzieje, ale ona NAPRAWDĘ świeciła, więcej troche tego światełka zostawało nawet
      jak wychodziła.

      Pzdr:)
    • xkropka A ja chyba wiem, o co chodzi :)))) 26.07.02, 09:19
      kwieto napisał:

      > Czy zdarzylo sie wam kiedys spotkac osobe promieniujaca wrecz spontaniczna
      > radoscia? Taka o ktorej mozna powiedziec ze "rozjasnia" otoczenie w ktorym
      > sie znajduje? Nie chodzi mi o kogos, kto jest szczesliwy z jakiegos
      > konkretnego powodu (np. zdany egzamin czy cos takiego) ale kogos, kto z
      > zalozenia jest radosny, i potrafi sie ta radoscia ad hoc, spontanicznie
      > dzielic, wiedzac, ze to co robi, sprawia innym nie mniejsza frajde.
      > Duzo jest takich osob na swiecie?
      >
      >
    • Gość: promyk Re: Swiatlo IP: *.csiro.au / *.hba.marine.csiro.au 31.07.02, 10:49
      TAk, sa <i>takie</i> osoby.
    • Gość: if Re: Swiatlo IP: *.com.pl / 10.16.25.* 31.07.02, 11:53
      A ja wiem o co chodzi Kwieto. Znam taką osobę. Jest nią moja Mama. Zawsze ją
      podziwiałam, ale jako dziecko myślałam że wszystkie mamy takie są, teraz jako
      dorosła kobieta widzę że moja Mama jest wyjątkowym człowiekiem. Miała i ma
      zwyczajne życie, bez większych tragedii, ale i bez wielkich fajerwerków. W
      mojej rodzinie zawsze była i jest dobrym duchem. Wszystkie problemy i swoje i
      nasze rozważa, analizuje ale zawsze z pewnym opanowaniem i optymizmem. Porażki
      potrafi interpretować jako oznaki opatrzności. A radościami innych cieszy sie
      bardziej niż swoimi. Owszem potrafi się zdenerwować ale jakoś inaczej niż inni.
      Jest bardzo towarzyska, ma wielu przyjaciół, uśmiecha się do pani sprzątaczki
      na ulicy ... Zawsze można na nią liczyć. Ja, kiedy mam zły dzień, wystarczy że
      z nią poprzebywam, nawet nie musze nic mówić, i Mama nie musi, zaczynam patrzeć
      na świat inaczej... To nie jest tylko moja opinia. Każdy w naszym domu
      odpoczywa przy mamie, nabiera radości istnienia, godzi się z losem, zaraża się
      wszechakceptacją. Tak jak ktoś wyżej napisał, nawet nowy kwiatek w ogrodzie
      pozwala jej sądzić że życie jest piękne. Przy tym wszystkim jest bardzo
      rzeczowa, twardo stoi na ziemi, jest stanowcza w działaniu, zaradna,
      przedsiębiorcza i sama już nie wiem jak można tak rózne cechy pogodzić, a
      jednak można. W kościele jest skupiona i rozmodlona, na weselu pierwsza na
      parkiecie. Sama bardzo czynnie podchodzi do życia i mobilizuje, motywuje do
      działania innych. Emanuje czymś nieokreślonym, dla mnie jest energią,
      powietrzem, siłą... a zarazem oazą spokoju i radości... Bardzo chciałbym być
      taka jak Mama, ale chyba nie potrafię.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka