Dodaj do ulubionych

podział obowiązków

IP: 212.244.106.* 18.09.01, 10:23
Mam problem z podziałem obowiązków domowych. Mój szanowny małżonek nie kwapi
się do wykonywania części codziennych prac domowych. Próbowałam prośbą,
awanturą ale nic nie pomaga. Nie oznacza to oczywiście, że nic nie robi ale
jest totalnie niesystematyczny co powoduje, że mam do wyboru sama myć gary albo
przez dwa tygodnie oglądać pleśń w zlewie (on myje tylko to co akurat jest mu
potrzebne), odkurzać albo poczekać aż łaskawie po miesiącu stwierdzi, że jest
nieodkurzone. Pranie może wisieć w łazience tygodniami. Obydwoje pracujemy. Czy
macie jakiś pomysł co z tym zrobić?
aga
Obserwuj wątek
    • Gość: fnoll Re: podział obowiązków IP: *.ds.uj.edu.pl 18.09.01, 10:40
      heh, heh, heh :-)))))))))))))
      brzmi znajomo - tylko troche z drugiej strony ;-)
      nie mam pojecia co zrobic, ale jestem przekonany, ze nie warto sprawy stawiac
      na ostrzu noza i toczyc o nie wojny, bo czlowiek swych nawykow nie wyzbywa sie
      z dnia na dzien, trzeba raczej uzgodnic jakis wspolny plan piecioletni i
      stopniowo wychowywac sie nawzajem - bo pewnie i jemu dokuczaja jakies twoje
      nawyki, na wstepie mozecie zgodzic sie np. na jeden dzien tak jak on lubi
      (plesn) i jeden tak jak ty (polysk) - oczywiscie sprzatajac i balaganiac razem!

      pozdrowienia i powodzenia - a jak znajdziesz zlota recepte to koniecznie sie
      nia podziel!
    • Gość: Ania1 Re: podział obowiązków IP: *.batory.org.pl 18.09.01, 13:01
      Mam podobny problem.Myslalam o tym zeby pochowac normalne naczynia i kupic
      jednorazówki, worek ze śmieciami stawiam przed drzwiami wyjściowymi(wychodzi
      pierwszy- musi zobaczyć),a poza tym robie się posępna i niekontaktowa(po jakims
      czasie probuje do mnie dotrzec), a ja mu mówię jak mi zle i ciężko-krzyki nigdy
      nie pomagają(odwrotnie).
      • Gość: aga Re: podział obowiązków IP: 212.244.106.* 18.09.01, 14:21
        od jakiego czasu stosujesz sztuczki z posępnością, bo podejrzewam,że po
        miesiącu przestanie działać.
    • iiana Re: podział obowiązków 18.09.01, 15:03
      No, no, no. To ladnego meza sobie Pani wybrala. Ja mam 23 lata, mieszkam z
      chlopakiem i podzial obowiazkow jest, bo ustalilismy, ze bedzie to zwiazek
      partnerski. Jesli ja gotuje obiad, to nie sama, ale z Pawlem. Mamy zadania
      podzielone na w miare rowne czesci i nikt sie nie miga. To ze Pawel pracuje i
      przychodzi do domu dopiero o 18, w niczym go nie usprawiedliwia. Przychodzi, to
      dopiero wtedy bierzemy sie za obiad. Oczywiscie w wyjatkowych sytuacjach, jesli
      wiemy, ze zaraz po pracy musimy gdzies wyjsc, to z racji tego, ze jestem w domu
      pierwsza zdarza sie, ze ugotuje obiad, ale Pawel musi wtedy zmyc wszystkie
      naczynia. I tak ze wszystkim. Ustalilismy, ze jestesmy doroslymi ludzmi i nikt
      nikogo nie bedzie nianczyl. Jesli chodzi o pranie, to kazdy pierze swoje
      rzeczy. Tak samo wszystkie inne obowiazki, dlatego patrzac na Pani sytuacje,
      szczerze wspolczuje, ale z drugiej strony, mysle, ze Pani sama sie przyczynila,
      niejako pozwalajac na zaistnienie takiej sytuacji. Pozdrawiam i zycze
      powodzenia we wprowadzaniu nowych partnerskich, zasad.
      • Gość: fnoll Re: podział obowiązków - do iiany IP: *.ds.uj.edu.pl 18.09.01, 17:11
        Bez urazy, ale to co opisalas wyglada jak pruski dryl ;-), ale jesli
        obydwoje tak zdecydowaliscie - to faktycznie, jest to wynik stosowania
        zasad partnerskich.
        Uwazam, ze "partnerskosc" jakiegos zwiazku to wlasnie sposob podejmowania w nim
        decyzji - a nie dzielenie obowiazkow rowno na pol, bo to prowadzi do absurdow i
        niewygodnych rozwiazan. W naszym malzenstwie na przyklad rozdzial obowiazkow
        jest bardzo nierownomierny (pewne rzeczy robie glownie ja, pewne glownie moja
        zona) i elastyczny, to znaczy nie trzymamy sie twardo roznych postanowien, ale
        zaleznie od sytuacji idziemy sobie nawzajem na rozne ustepstwa. Grunt to zeby
        czuc sie razem dobrze i umiec wspolnie podejmowac decyzje, wsluchujac sie
        nawzajem w swe racje.
        Jak ktos lubi miec dyscypline i przejrzysty podzial rol - spoko, ale nie mow,
        ze jest to warunkiem "partnerskosci", to tylko jedna z odmian.

        Pozdrawiam.
      • Gość: olga Re: podział obowiązków IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 24.11.01, 16:39
        no gratuluje to sie pani naprawde udalo
        mojego faceta to raczej nie dopuszczam do prania bo po prostu pralki wlaczyc
        nie potrafi, walcze tez z naczyniami odkurzaniem itp. na szczescie lubi gotowac
        i robi to lepiej ode mnie
        wiec jest tak ja piore, on gotuje,a reszta jakos daje sobie rade...
    • Gość: jatko Re: podział obowiązków IP: *.2si.com.pl 18.09.01, 15:16
      Historia "stara jak świat". Nawet swego czasu powstało powiedzonko o podziale
      praw i obowiązków - "Jedni mają prawa a drugie obowiązki".
      To taki czarny humor.
      W rzeczywistości nie musi być tak źle. W zasadzie naczyń nie myję, w zasadzie
      nie odkurzam, nie gotuję; ale też nie każę mojej żonie przybijać gwoździ,
      naprawiać zamków, uszczelek itp. Tak się złozyło, że w moim mieszkaniu od
      bardzo długiego czasu trwa remont więc pracochłonność zadań damskich i męskich
      jest porównywalna. Jeszcze nie wiem jak to będzie, kiedy skończy się nawał tych
      męskich obowiązków, okaże się.

      Myślę, że jakimś rozwiązaniem jest podzielić się w taki sposób, by to co się
      robi w jakiś sposób odpowiadało charakterowi, zdolnościom, zainteresowaniom.
      Jakoś nie bardzo potrafię sobie wyobraźć, by ktoś, kto nigdy nie sprzątał,
      nagle zaczął to robić.
      • Gość: ania1 Re: podział obowiązków IP: *.batory.org.pl 18.09.01, 16:26
        List Iiany brzmi dla mnie absurdalnie.Taki podział obowiązków może trwać przez
        miesiąc? Jeśli piorę swoje rzeczy w pralce, to przecież idiotyzmem jest pranie
        swoich rzeczy oddzielnie(białe pierze się z białymi itd- moje rzeczy nie
        wypełnią całej pralki).Trzymanie się sztywno podziału obowiązków jest
        nierozsądne.Wyobrazcie sobie sytuację:wracam z pracy wcześniej od partnera(bo
        on ma akurat więcej pracy)i chociaż naczynia mi śmierdzą, obiadu nie ma, kosz
        na brudne ubrania jest pełen, to ja nic nie robię bo to akurat nie do mnie
        należy.
        A poza tym jak słusznie Jatko stwierdził istnieją jeszcze męskie zajęcia np mój
        mąż nie pozwoliłby mi nigdy na dzwiganie zakupów(jeśli poszliśmy po nie
        wspólnie).
        Mój mąż nie lubi tych prac domowych, staram się na nim to różnie wymuszać.
        A poza tym nie zmywa, nie pomaga przy obiedzie, no to idziemy na obiad do
        jakiejś niedrogiej restauracyjki(miło,odprężająco, bezstresowo i on płaci).
        Zostawia skarpetki,hm czasem majtki na fotelu, to kłade je na komputerze(potem
        pamięta).

        • Gość: aga Re: podział obowiązków IP: 212.244.106.* 19.09.01, 09:06
          pomysł z majtkami na komputerze kupuję!!!!
          aga
        • Gość: rosa Re: podział obowiązków IP: 212.244.48.* 20.09.01, 12:15
          Aniu 1, podsunęłaś mi ciekawe rozwiązanie z majtkami, otóż jutro włożę majtki
          mojego lubego do teczki z którą paraduje do pracy; wyobrażasz sobie miny
          klientów, he,he,he. Gorąco polecam !!!
      • Gość: kama Re: podział obowiązków IP: *.cm-upc.chello.se 11.11.01, 13:46
        Mysle, ze po ukonczeniu remontu stanie sie jasne, ze zona ma 100% wiecej
        obowiazkow, niestety. Co do zainteresowan etc, to ja raczej uwazam, ze jesli
        ktos nigdy nie sprzatal, to nie swiadczy to o nim najlepiej (ktoz to robil
        zatem? Mamusia zapewne)i powinien zaczac, bo to naturalny element codziennego
        funkcjonowania. Mnie rowniez nie fascynuja gary, wole pomalowac kredens. No i
        co wtedy?
      • Gość: brn Re: podział obowiązków IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 12:40
        Gość portalu: jatko napisał(a):

        > Historia "stara jak świat". Nawet swego czasu powstało powiedzonko o podziale
        > praw i obowiązków - "Jedni mają prawa a drugie obowiązki".
        > To taki czarny humor.
        > W rzeczywistości nie musi być tak źle. W zasadzie naczyń nie myję, w zasadzie
        > nie odkurzam, nie gotuję; ale też nie każę mojej żonie przybijać gwoździ,
        > naprawiać zamków, uszczelek itp. Tak się złozyło, że w moim mieszkaniu od
        > bardzo długiego czasu trwa remont więc pracochłonność zadań damskich i męskich
        > jest porównywalna. Jeszcze nie wiem jak to będzie, kiedy skończy się nawał tych
        >
        > męskich obowiązków, okaże się.
        >
        > Myślę, że jakimś rozwiązaniem jest podzielić się w taki sposób, by to co się
        > robi w jakiś sposób odpowiadało charakterowi, zdolnościom, zainteresowaniom.
        > Jakoś nie bardzo potrafię sobie wyobraźć, by ktoś, kto nigdy nie sprzątał,
        > nagle zaczął to robić.


        Skąd ja to znam...
        Te hasła o "naturalnej skłonności", "wrodzonych predyspozycjach" - słyszę to od
        pięciu lat. I mam tego dość.
        Gościu śniegowy - z choinki się urwałeś?


    • Gość: Sławek Re: podział obowiązków IP: 213.186.93.* 19.09.01, 09:43
      Skarpetki i majtki na komputerze ? Fuuuj ! Ja rozumiem na telewizorze, lodówce,
      wieży, ale na komputerze ? Ja bardzo proszę ograniczcie drastyczność i
      okrucieństwo w swoich wypowiedziach ! Przecież tu mogą dzieci zajrzeć. :-)
    • Gość: kianka Re: podział obowiązków IP: 217.67.197.* 19.09.01, 10:59
      A ja, obserwujac siebie, facetow i swoje zycie z nimi, i ocerajac sie o
      problem "podzialu obowiazkow" doszlam do nastepujacych wnioskow:
      - kobiety maja mniejsza tolerancje na balagan; zauwazylam, ze do walki z nim
      mobilizuje obecnosc faceta; kiedy go nie ma w lodowce pusto, fura prasowania,
      stan wyjsciowych rajstop ="0", w lazience - "nielac, w chalupie -
      "rozgardiasz", a w glowie marzenia o 5-komorowym zlewozmywaku.
      po nastaniu faceta, "porzadkujemy" swoje i przy okazji JEGO zycie, i szlag nas
      trafia kiedy zostaje to niedocenione i lekcewazone.
      - wiekszosci facetom balagan nie przeszkadza; nie przywizuja wagi do takich
      dupereli; a w zyciu kieruja sie realizacja aktualnych potrzeb: jak glodny -
      ucheta kielbasy lub pojdzie do knajpy, ciuchy pobiera do wyczerpania zapasow, a
      sprzata....to niestety podlega czynnikow niezglebionym, ale fakt - takie zrywy
      sie zdarzaja;
      - podejrzewam, ze to kobiety narzucaja pewne standardy, bez ktorych faceci moga
      sie obejsc, a kobietki tak naprawde tez...
      tkwimy w jakims blednym kole, napedzanym enigmatycznymi wzorcami, modelami
      uprowadzonymi z domow rodz., opinia otoczenia i wydumanymi przez nas samych (bo
      obie strony w roznych kwestiach postepuja podobnie) potrzebami partnerow;
      - konczac; wmawiam mojemu lubemu, ze najprzystojniej wyglada w niewyprasowanym,
      ubostwiam kiedy mi przeszkadza w obieraniu marchewki, i nie ma sobie rownych w
      myciu okien....
      - i dziala.... (jeszcze...hehehee)
    • Gość: Edda Re: podział obowiązków IP: *.wardynski.com.pl 19.09.01, 16:17
      skad ja to znam :-) to trwalo 2 lata
      wscieklosc kiedy po raz kolejny sprzatalam po ukochanym, kiedy on dyskretnie
      wynajdowal weekendowe zajecia, a ja walczylam z kurzem, praniem, prasowaniem,
      garami, etc. (czy Wy panowie wiecie ile to pracy wymaga?)
      ukochany wracal rozanielony, a ja mialam blyskawice w oczach
      znalazlam sposob! genialny w swojej prostocie
      zatrudnilam pania do pomocy - raz na 2 tyg wykonuje wszystkie ciezkie prace -
      mycie okien, szorowanie kafelkow i co tam potrzeba...
      a rachunek - wystawiam ukochanemu :-)))
      kiedy ma do wyboru - wsciekla kobiete w domu (chociaz czystym domu) a niewielki
      rachunek (daje dorobic do pensji bardziej potrzebujacym niz ja) - nawet nie
      mruga okiem i placi
      a ja moge czytac, czytac, czytac... i sie usmiechac w sobotni wieczor
      • iiana Re: podział obowiązków 28.09.01, 15:30
        Alescie na mnie naskoczyli. Chyba zle wyjasnilam. W naszym zwiazku nie ma
        nakazow, po prostu oboe jestesmy doroslymi ldzmi, ktorzy sa odpowiedzialni za
        siebie, odpowiedzialnosc to jest tez sprzatanie po sobie. Ktos napisal, ze
        przeciez nie bedzie siedzial z zalozonymi rekami jak cos jest brudne. No o to
        chodzi, ze ja nie siedze przy brudnych naczyniach w zlewie i nieupranym praniu
        itp. bo jak juz wczesniej wspomnialam takie rzeczy zalatwiamy od reki i nigdy
        sie jeszcze nie zdarzylo aby nieumyte naczynia staly w zlewie. Myjemy je zaraz
        jak nie sa juz nam potrzebne, czyli np.zaraz po obiedzie. Oboje jestesmy z tego
        zadowoleni. Takie sprzatanie powoduje, ze tak naprawde zawsze jest wlasciwie
        czysto i nie martwimy sie: o Boze, a kto teraz bedzie sprzatal!
        • Gość: Malwina Re: podział obowiązków IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.01, 13:39
          Ja siedze. Siedze sobie przy nieumytych garach i stercie do prania poniewaz ucze sie (nareszcie)
          korzystac z zycia, nie, nie jak pijany wolnoscia szczeniak, korzystac z przyjemnych momentow, tzn
          jesli przychodze z pracy wykonczona, siadam na kanapie, slucham muzyki, czytam ksiazke i gary
          czekaja. Jezeli leci film ktory mam ochote obejrzec, pranie piszczy zalosnie.
          Radze zapoznac sie jak najwczesniej z pojeciem przyjemnosci i pozwolic sobie na nie. To trudne bo nie
          figuruje w programie wychowawczym, zwlaszcza dziewczynek.
          I stanowczo protestuje przeciwko tej manii oceniania osoby damskiej na podstawie "czystosci", domowe
          obowiazki i sposob w jaki sie je wykonuje nie maja nic wspolnego z ocena moralna osoby.
          Mozna miec serce na dloni i 6 maszyn do uprasowania !
          • Gość: Ellen Re: o przyjemnościach - Malwina IP: *.wardynski.com.pl 02.10.01, 16:04
            Jest też przyjemność (autentyczna), którą się odczuwa po wejściu do czystej
            kuchni i otwieraniu szafki z czystą bielizną.
            Mnie bałagan autentycznie przygnębia i pozbawia zdolności funkcjonowania.

            Ile ludzi, tyle typów przyjemności.
            • Gość: Mifun Re: o przyjemnościach - Malwina IP: *.if.uj.edu.pl 07.10.01, 22:51
              Mam do tego podobne podejście. Nie ma mowy żebyn się udręczała sprzątaniem. Z
              moim chłopakiem nie ustalaliśmy żadnego sztywnego podziału obowiązków i chyba
              jakoś sobie radzimy.Ostatnio nie chce mu się chować łachów do szafy i trzyma je
              na fotelu. Przykryłam je kocem, żeby mnie nie denerwowało i już.
        • Gość: dina Re: podział obowiązków IP: 195.116.167.* 11.11.01, 16:32
          U nas każdy robi to , czego mniej nie znosi: ja gotuje ( zrobienie super-
          obiadku zajmuje mi 20 minut podczas czytania gazety) - on zmywa, ja segreguje
          rzeczy i wrzucam je do pralki i pilnuje - on rozwiesza ( fuj!), ja prasuje bo
          lubię- on prasuje , bo twierdz , ze mu zepsuje koszule ( ja???), ja sprzątam
          pokoje - on łazienke i kuchnie ( czasami inaczej)...To żaden terror. Oboje
          wiemy, że KTOŚ to musi zrobić , więc oboje jakoś dzielimy to "chałupnictwo".Z
          kolei ja go nie popedzam, kiedy w zlewie stoi sterta garów, bo wiem, że
          wcześniej czy później pozmywa( do upomnienia dochodzi kiedy nie majuz na czym
          jeść).I nikt sie specjalnie nie miga , bo o oboje na tyle siebie szanujemy, że
          nie zrzucamy na siebie obowiązków. A wiecie ile takie wspólne sprzatanie i
          gotownie może przynieść miłych skutków? ;-)
          • Gość: karina Re: podział obowiązków IP: *.cm-upc.chello.se 11.11.01, 18:04
            Gość portalu: dina napisał(a):

            > U nas każdy robi to , czego mniej nie znosi (...)
            >To żaden terror. Oboje
            > wiemy, że KTOŚ to musi zrobić , więc oboje jakoś dzielimy to "chałupnictwo".
            >I nikt sie specjalnie nie miga , bo o oboje na tyle siebie szanujemy, że
            > nie zrzucamy na siebie obowiązków. A wiecie ile takie wspólne sprzatanie i
            > gotownie może przynieść miłych skutków? ;-)

            U mnie jest podobnie, ale mysle,ze to wszystko zalezy od osob zainteresowanych,
            ich osobowosci, dojrzalosci(?) i umiejetnosci dogrania sie. Jesli jedna strona
            lubi czysto, a drugiej plesn nie przeszkadza i pierwsza strona cierpi (rozumiem,
            ze nie omawiamy tu przypadkow nawiedzonego, terroryzujacego perfekcjonizmu i 'nad-
            czystosci'), to najwyrazniej cos szwankuje w zwiazku, partnerstwie i komunikacji,
            i to po obu stronach. Sytuacja, w ktorej jedna osoba zasuwa i wcale jej to nie
            cieszy, jest chora.
            Goraczki dostaje, gdy slysze kawalki niektorych panow, ze oni uszczelki, a
            partnerka reszta. Takie teksty sa usprawiedliwione, gdy mieszka sie na budowie.
            Jesli ani rozne pomysly typu majtki ani spokojna rozmowa i gotowosc do negocjacji
            nie pomagaja, no coz... Widocznie trzeba zabrac zabawki i zmienic piaskownice.
            Niektore zwiazki nie dzialaja pod wspolnym dachem. A jesli juz sie jest mezem i
            zona... moze lepiej wrocic do stanu poprzedniego, randkowego? A jesli sie ma
            dzieci... hmm, naprawde nie wiem. W ogole sprawy praktyczne omawia sie przed
            decyzja o slubie czy wspolnym zamieszkaniu, przykro mi.




    • Gość: królik Re: podział obowiązków IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 02.10.01, 13:00
      1.po pierwsze należy przed wspólnym zamieszkaniem ustalić jakie mamy poglądy na
      temat obowiązków dmowych i dogadać się, jeśli facet uważa,że kobieta ma
      obowiązek być sprzątaczką, kucharką itd. to od Ciebie zależy, czy się z takim
      zwiąesz.
      2. konsekwencja w działaniu, co oznacza nie robienie po nim porządków, jak lubi
      zapach starych skarpet po co mu tą przyjemność odbierać:)), jeśli mamy
      podział ,że ja gotuję on zmywa naczynia, to jeśli już wszystkie pokryły się
      pleśnią po prostu powiedzieć sorry ale nie mam w czym podać obiadu.
      Jeśli on nie ma poczucia obowiązku to i ty się za bardzo nie przejmuj.
      3. Chwalić go za to, że się wywiązuje z zadań domowych.
      A tak w ogóle to wydaje mi się, że tą szkołe panowie powinni przejść w
      rodzinnym domu, ale mamy często odpuszczają chłopcą i potem ich żony maja
      problem.
      4. więc pamiętać trzeba o wychowaniu syna.
      powodzenia
    • nefretete1 Re: podział obowiązków 09.11.01, 21:19
      Moja rada jest następująca: zostaw to wszystko i też nic nie rób.Trochę
      pocierpisz w bałaganie, ale twoja druga polowa będzie musiała umyc sobie kubek,
      wyprać koszulę, wyprasować itp., jeśli będzie chciał zjeść to będzie musiał sobie
      ugotować itd.. Może to potrwa, ale wtedy doceni co stracił. Na pewno są rzeczy,
      których nie cierpi robić albo po prostu nie umie.Poprosi Cię o pomoc.I to jest
      dobry moment do negocjacji. Ty zgodzisz się np. wyprasować mu koszulę, ale za to
      stwierdzisz, że worek ze śmieciami jest cężki i może w zamian za koszulę on
      wyrzuci ze trzy razy śmieci.Tak powoli dojdziecie do tego co kto umie i woli
      robić i podział sam się uformuje.
    • Gość: Biala Re: podział obowiązków IP: *.sympatico.ca 10.11.01, 16:39
      Gość portalu: aga napisał(a):

      > Mam problem z podziałem obowiązków domowych. Mój szanowny małżonek nie kwapi
      > się do wykonywania części codziennych prac domowych. Próbowałam prośbą,
      > awanturą ale nic nie pomaga. Nie oznacza to oczywiście, że nic nie robi ale
      > jest totalnie niesystematyczny co powoduje, że mam do wyboru sama myć gary albo
      >
      > przez dwa tygodnie oglądać pleśń w zlewie (on myje tylko to co akurat jest mu
      > potrzebne), odkurzać albo poczekać aż łaskawie po miesiącu stwierdzi, że jest
      > nieodkurzone. Pranie może wisieć w łazience tygodniami. Obydwoje pracujemy. Czy
      >
      > macie jakiś pomysł co z tym zrobić?
      > aga

      Ukatrupic! Mozna tez nie robic nic przez miesiac, dwa lub zarobic sie na smierc.
      Powiedz mu albo rybka albo akwarium. Widocznie mamusia za niego wszystko robila.
      A moze Bozia raczek nie dala. Ile juz tak tyrasz? Moze sama od poczatku go
      przyzwyczailas a on sie teraz dziwi co ty od niego chcesz, przeciez zawsze tak
      bylo. Wyglada na to, ze jest bardzo wygodny. Nie pierz jego rzeczy, nie prasuj,
      nie gotuj, nie sprzataj. Zobacz jak dlugo tak wytrzyma. Powodzenia
    • Gość: Papas Re: podział obowiązków IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 11.11.01, 18:41
      Trudno jest cokolwiek Ci doradzić, ponieważ oboje jesteście dorosłymi ludzmi.
      Robię w domu prawie wszystko,gotuję, remontuję, sporzątam,także piorę,prasuję,
      czyli jednym słowem robię za tzw.Marysię.Uwielbiam jednak te prace i jeżeli
      trzeba to sam się do tego "zmuszam".Moja luba wciąż mnie powstrzymuje, niestety
      ja to lubię i basta.Rozładowuję w ten sposób stresy,i wiele obciążeń
      wynikających z pracy.Nienawidzę telewizji może dlatego jest to dla mnie
      łatwiejsze.Podczas tych wszystkich zajęć mam czas na słuchanie radia a wtedy
      jeszcze bardziej chce mi się to wszystko wykonywać.Dzięki temu nasz dom jest
      oazą spokoju i miejscem w którym chce się być.Moja żona pracuje bardzo dużo i
      do godzin póżno wieczornych dlatego też muszę jej w tym wszystkim pomagać dzięki
      temu mamy ogromnie dużo czasu dla siebie jak również dla dzieci.Jeżdzimy wtedy
      w góry.Ponadto oboje kochamy nasz ogród a wogóle bardzo lubimy razem wykonywać
      różne czynnośći.Ona umie posługiwać się tak kosiarką jak i wiertarką a nawet
      szlifierką itp.narzędziami, co nadzoruję i ciągle ją czegoś nowego uczę.
      Powiem Ci że razem także ostatnio naprawialiśmy samochód wymienialiśmy tłumik,
      była szczęśliwa kiedy samodzielnie pod moim nadzorem udało się jej zainstalować
      to urządzenie. Ja zaś zdecydowanie lepiej gotuję od niej i powiem Ci właśnie
      to wszystko bardzo nasz łączy i oboje jesteśmy szczęśliwi mogąc tak bardzo się
      uzupełniać. Ciągle razem poznajemy nowe sprawy a oboje jesteśmy już trochę po
      czterdziestce. Sądzę że nerwami nie zdziałasz niczego spróbuj innych metod
      może delikatnego ironicznego zawstydzania męża równocześnie razem z nim
      zmywając naczynia, wspólnego gotowania, czy też mycia okien. Jako facet jednak
      bardzo Ci współczuję i życzę odpornośći i cierpliwośći - powodzenia
      pozdrawiam
    • babcia-sapcia Re: podział obowiązków 11.11.01, 18:44
      mam przed soba mala ksiazeczke autorstwa Jacka Pulikowskiego.
      Cytuje:
      Wezmy najprostsza czynnosc: zmywanie naczyn. Domaganie sie, by natychmiast po
      wypiciu herbaty maz umyl po sobie szklanke jest trudne do spelnienia (akurat
      odpoczywa), malo satysfakcjoujace, czasem wrecz irytujace...
      Znacznie latwiej mezczyznie jest zmyc stos naczyn po duzym rodzinnym przyjeciu.
      To jest dla niego konkretna robota: bedzie dzialal planowo -
      posegreguje,porozklada na stosiki; bedzie pracowal wytrwale, systematycznie, do
      konca.
      Jezeli zona odpowiednio podziekuje i pochwali, ze zrobil duzo, sprawnie,
      porzadnie(nie:ladnie), to maz bedzie chetnie takie prace wykonywal.Jezeli
      skrytykuje, ze nachlapal na podloge i nawet nie raczyl zetrzec, ze nalal za duzo
      {lub za malo) plynu do mycia naczyn, ze szklo wyplukal w zbyt zimnej wodzie
      (preciez szklo plucze sie we wrzatku}, ze salaterke odstawil nie na te polke
      (to przeciez nawet dzieci wiedza, gdzie sie odstawia salaterke), ze w ogole, to
      ona dziekuje za taka pomoc - to niech potem sie nie dziwi, ze maz nie chce
      pomagac w domu...
      Wydaje sie, ze glowna przeszkoda w rozdziale prac na bardziej meskie i bardziej
      kobiece jest gloszone przez kulture (utopijne, by nie powiedziec - idiotyczbe}
      przekonanie, iz sprawiedliwosc polega na identycznym dzieleniu zadan. W imie
      tak pojetej sprawiedliwosci maz z zona powinni na przemian nosic wegiel z
      piwnicy, a pilot w polowie lotu powinien sie zamieniac rolami ze stewardessa...
      Normalny, kochajacy chlopak, odpowiednio zmotywowany, jest naprawde w stanie
      przyslowiowe gory przenosic..
      A ilez dziewczyn nie potrafi powiedziec, czego oczekuje od narzeczonego! Czasem
      odnosi sie wrazenie, ze jedyna ich troska jest, zeby on sie tylko nie
      rozmyslil...
      Nie stawia mu zadnych wymagan...
      Koniec cytatu.
      Pozdrawiam -Sapcia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka