Dodaj do ulubionych

SPRAWIEDLIWIE...

10.09.02, 21:11

to znaczy: jak?
Obserwuj wątek
    • opty13 Re: SPRAWIEDLIWIE... 10.09.02, 21:14
      ... tzn. rowno,
      Nie, moze "oko za oko, zab za zab".
      A moze kazdemu wedle zaslug...

      Na to chyba jeszcze nikt nie znalazl jednoznacznej odpowiedzi.
    • otryt Re: SPRAWIEDLIWIE... 11.09.02, 11:46
      kamfora napisała:

      >
      > to znaczy: jak?
      >
      >
      >
      • Gość: kamfora Re: SPRAWIEDLIWIE... IP: 62.29.248.* 11.09.02, 12:14
        otryt napisał:

        > Witaj!
        > Jeśli jesteś matką, Kamforo, wiesz zapewne jak sprawiedliwie traktować swoje
        > dzieci.

        Czy to oznacza, ze wedlug Ciebie - sprawiedliwosci,
        nie da sie zdefiniowac?

        Ilu ludzi - tyle roznych pojec sprawiedliwosci?



        • arek_cz Re: SPRAWIEDLIWIE... 11.09.02, 13:59
          Gość portalu: kamfora napisał(a):

          [...]
          > Ilu ludzi - tyle roznych pojec sprawiedliwosci?

          Ale takie patrzenie moze doprowadzic ze bede rowni i
          rowniejsi a nie oto chyba chodzi. Ale jednakowa dla
          wszystkich tez nie bedzie bo to utopia. Niestety :(
    • Gość: kol5 Re: SPRAWIEDLIWIE... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 14:26
      Dla większości z nas to słowo kojarzy się z - racją po NASZEJ STRONIE.
      • malwinamalwina Re: SPRAWIEDLIWIE... 11.09.02, 14:49
        wilk syty i owca cala
        myslicie ze niemozliwe ?
        • proo Re: SPRAWIEDLIWIE... 11.09.02, 14:59
          Sprawiedliwie ..?
          Znaczy tyle ile każdy potrzebuje , chce , oczekuje. :-))
          Inne rozwiązania są niesprawiedliwe. Absolutnie niesprawiedliwe.

          proo
    • olek13 Re: SPRAWIEDLIWIE... 11.09.02, 14:48
      Jeśli sprawiedliwie - to znaczy każdemu tyle, na ile zainteresowany jest przekonany, że zasługuje - to sprawiedliwie jest tak, jak właśnie jest. I to do najdrobniejszego ziarnka piasku.

      Pozdrawiam serdecznie
    • kamfora Re:SPRAWIEDLIWIE... 28.09.02, 12:34
      Chrzescijańska koncepcja sprawiedliwości (według Kamfory )


      Wydaje mi się, że właśnie chrzescijańska koncepcja sprawiedliwoći
      przedstawiona w Ewangeliach budzi wsród ludzi najwiecej kontrowersji.
      I to nie tylko wsród nie-chrześcijan, ale właśnie wśród chrześcijan,
      co gorsza - wśród księży również, (i to nie tylko tych w randze wikarego).

      Chrześcijańska koncepcja sprawiedliwości kłóci się bowiem z czysto
      ludzkim poczuciem sprawiedliwości.
      Przetoczę może jedynie 3 przykłady.
      Dwie przypowieści Chrystusa :
      Pierwsza : o pracy w winnicy - ci zatrudnieni przez cały dzień,
      i ci, którzy pracowali jedynie godzinę,
      wynagrodzeni są jednakowo, (i chociaż ci najdłużej pracujący dostają
      tyle, na ile się rano umówili, jednak czują się pokrzywdzeni)

      Druga: przypowieść o synu marnotrawnym , który roztrwonił dziedzictwo,
      a mimo to, gdy zechciał wrócić - został z radoscią przyjęty przez ojca
      (drugi syn, całe zycie będący wzorem cnót - czuje się pokrzywdzony)

      Trzecim przykładem jest opis ukrzyżowania Chrystusa.
      Jeden z ukrzyżowanych wespół z Chrystusem,
      w godzinie śmierci zwraca się do Chrystusa i otrzymuje
      zapewnienie, że skoro CHCE być w raju - to w nim będzie.

      No i teraz w "sprawiedliwych" budzi się sprzeciw: Jak to? To ktoś
      przez całe życie kpił z wszelkich zasad, krzywdził tylu ludzi wkoło,
      sprawił, "że _mnie_nawet_trudno_było_wytrwać_w_dobrym",
      a teraz wystarczy, że zechce po prostu wzbudzić w sobie żal za to
      wszystko - i już "załatwione"?

      Więc niektórzy "naprawiacze Pana Boga" wyjaśniają, że to nie jest takie
      jednoznaczne, że Chrystus mówiąc tak - naprawdę miał na myśli co innego,
      że dzisiaj to już niemożliwe takie prawdziwe nawrócenie, że na pewno
      kara tych wszystkich grzeszników nie ominie, a już najbardziej to tych,
      co...

      Smutne, że na tym wszystkim cierpią dzieci, słuchające na religii
      opowieści o Bogu złym Sędzim, który przede wszystkim karze ogniem
      piekielnym za każde przewinienie, a przewinieniem jest prawie wszystko.

      Smutne, że rodzice nie mają w sobie ani chęci, ani woli, ani wiedzy,
      żeby to dzieciom tłumaczyć (najlepiej popierając własnym przykładem)

      Smutne, że te dzieci, stając się dorosłymi - nie znajdują już w sobie
      chęci sięgnięcia "do źródeł", bazując jedynie na tych katechizmowych
      prawdach przekazanych im przez katechetów/kaznodziejów .
      I nawet nie przyjdzie im do głowy, że zawsze, w każdym momencie swojego
      życia, jakkolwiekby to życie było nieudane/wydawało się nieudane
      - zawsze mogą zwrócić się do Boga i w każdym przypadku usłyszeć:
      "cieszę się, że wróciłeś".


      PS Oczywiście, jak na początku napisałam, jest to moja interpretacja
      chrześcijańskiej koncepcji sprawiedliwości. Będę wdzięczna za wytknięcie
      każdej luki w rozumowaniu (jeśli to wytknięcie będzie poparte
      jakimiś argumentami, a nie tylko słowem "bzdura" ;-)
      • kol5 Re:SPRAWIEDLIWIE...-kamfora 28.09.02, 22:32
        kamfora napisała:

        > Chrzescijańska koncepcja sprawiedliwości (według Kamfory )
        >
        >
        > Wydaje mi się, że właśnie chrzescijańska koncepcja sprawiedliwoći
        > przedstawiona w Ewangeliach budzi wsród ludzi najwiecej kontrowersji.
        > I to nie tylko wsród nie-chrześcijan, ale właśnie wśród chrześcijan,
        > co gorsza - wśród księży również, (i to nie tylko tych w randze wikarego).

        Ale o tym się nie mowi
        >
        > Chrześcijańska koncepcja sprawiedliwości kłóci się bowiem z czysto
        > ludzkim poczuciem sprawiedliwości.
        > Przetoczę może jedynie 3 przykłady.
        > Dwie przypowieści Chrystusa :
        > Pierwsza : o pracy w winnicy - ci zatrudnieni przez cały dzień,
        > i ci, którzy pracowali jedynie godzinę,
        > wynagrodzeni są jednakowo, (i chociaż ci najdłużej pracujący dostają
        > tyle, na ile się rano umówili, jednak czują się pokrzywdzeni)

        Ktoś całe życie się modli - tak mu się wydaje, bo tak naprawdę nie wie, czym
        modlitwa jest.
        A ktoś pomodli się raz, ale tak naprawdę


        > Druga: przypowieść o synu marnotrawnym , który roztrwonił dziedzictwo,
        > a mimo to, gdy zechciał wrócić - został z radoscią przyjęty przez ojca
        > (drugi syn, całe zycie będący wzorem cnót - czuje się pokrzywdzony)

        Nie docenia się tego co mamy na co dzień. Żyjemy marzeniami, lub wyrzutami
        sumienia - tak wychowaliśmy/rodzice/

        > Trzecim przykładem jest opis ukrzyżowania Chrystusa.
        > Jeden z ukrzyżowanych wespół z Chrystusem,
        > w godzinie śmierci zwraca się do Chrystusa i otrzymuje
        > zapewnienie, że skoro CHCE być w raju - to w nim będzie.

        Nigdy nie odmawiał tym, co prosili /tak czytałam/

        > No i teraz w "sprawiedliwych" budzi się sprzeciw: Jak to? To ktoś
        > przez całe życie kpił z wszelkich zasad, krzywdził tylu ludzi wkoło,
        > sprawił, "że _mnie_nawet_trudno_było_wytrwać_w_dobrym",
        > a teraz wystarczy, że zechce po prostu wzbudzić w sobie żal za to
        > wszystko - i już "załatwione"?

        ?

        > Więc niektórzy "naprawiacze Pana Boga" wyjaśniają, że to nie jest takie
        > jednoznaczne, że Chrystus mówiąc tak - naprawdę miał na myśli co innego,
        > że dzisiaj to już niemożliwe takie prawdziwe nawrócenie, że na pewno
        > kara tych wszystkich grzeszników nie ominie, a już najbardziej to tych,
        > co...

        Kara. Co to jest kara?
        Kara to wiara w to, że ukaranym będę, więc po co godziwie mam żyć!
        Przestaję żyć. Wegetuję, robiąc krzywdę innym. Bo taki się urodziłem.
        /Czytam o obciążeniach genetycznych - i wyciągam wnioski./

        > Smutne, że na tym wszystkim cierpią dzieci, słuchające na religii
        > opowieści o Bogu złym Sędzim, który przede wszystkim karze ogniem
        > piekielnym za każde przewinienie, a przewinieniem jest prawie wszystko.

        Piekło jest na ziemi. Albo niebo.
        I ja swoim dzieciom tak mówię.
        Mam konkretną teorię na ten temat. Doświadczenie mi ją podsunęło.

        > Smutne, że rodzice nie mają w sobie ani chęci, ani woli, ani wiedzy,
        > żeby to dzieciom tłumaczyć (najlepiej popierając własnym przykładem)

        Ja mam

        > Smutne, że te dzieci, stając się dorosłymi - nie znajdują już w sobie
        > chęci sięgnięcia "do źródeł", bazując jedynie na tych katechizmowych
        > prawdach przekazanych im przez katechetów/kaznodziejów .
        > I nawet nie przyjdzie im do głowy, że zawsze, w każdym momencie swojego
        > życia, jakkolwiekby to życie było nieudane/wydawało się nieudane
        > - zawsze mogą zwrócić się do Boga i w każdym przypadku usłyszeć:
        > "cieszę się, że wróciłeś".
        >
        >Moje doskonale o tym wiedzą

        > PS Oczywiście, jak na początku napisałam, jest to moja interpretacja
        > chrześcijańskiej koncepcji sprawiedliwości. Będę wdzięczna za wytknięcie
        > każdej luki w rozumowaniu (jeśli to wytknięcie będzie poparte
        > jakimiś argumentami, a nie tylko słowem "bzdura" ;-)
        >
        >
        >
        • Gość: inka_sama Re:SPRAWIEDLIWIE...-kol5 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.09.02, 22:51
          kol5 napisała:
          > Piekło jest na ziemi. Albo niebo.
          > I ja swoim dzieciom tak mówię.
          > Mam konkretną teorię na ten temat. Doświadczenie mi ją podsunęło.

          Kol5???
          No nie bądź taka - zdradź swoją teorie!
          Poważnie - jestem zainteresowana.
          Ja tez jestem na etapie stawiania trudnych pytań prze zmoja 6-latke. I trzeba
          naprawde sie nagłówkować by prosto i zrozumiale wytłumaczyć dziecku to czego
          pojęcie sprawia trudność wielu dorosłym. I nie naplątac w tej małej głowinie.
          Jestem ciekawa jak inni sobie z tym radza.
          • kol5 Re:SPRAWIEDLIWIE...-inka 28.09.02, 23:04
            Gość portalu: inka_sama napisał(a):

            > kol5 napisała:
            > > Piekło jest na ziemi. Albo niebo.
            > > I ja swoim dzieciom tak mówię.
            > > Mam konkretną teorię na ten temat. Doświadczenie mi ją podsunęło.
            >
            > Kol5???
            > No nie bądź taka - zdradź swoją teorie!
            > Poważnie - jestem zainteresowana.
            > Ja tez jestem na etapie stawiania trudnych pytań prze zmoja 6-latke. I
            trzeba
            > naprawde sie nagłówkować by prosto i zrozumiale wytłumaczyć dziecku to czego
            > pojęcie sprawia trudność wielu dorosłym. I nie naplątac w tej małej głowinie.
            > Jestem ciekawa jak inni sobie z tym radza.

            Moze kpisz, moze nie, ale Ci odpowiem.
            Piekło to niespełnienie, brak zrozumienia funkcjonowania świata./choćby prawa
            przyrody, to wystarczy, na początek./
            Niespełnienie, to zaniedbanie talentów, uprawianie zawodu wybranego przez
            rodziców, w celu zaspokojenia opinii otoczenia./choć czasami zdaża się, że
            pozwolą rozwinąć skrzydła. Ale jak syn lekarza mógłby zostać kucharzem?/

            Niebo - to konsekwentnie - odwrotność piekła.
            Radość z uprawianego zawodu, ponieważ odnosi w nim niesamowite sukcesy, mając
            możliwość robienie tego co się uwielbia. Radość życia, ponieważ rozumie się
            zasady na jakich świat funkcjonuje. Potknięcie, to doświadczenie, z którego
            czepie a nie załamuje się...

            Szkoda, że w edukacji podstawowej nie ma psychologii.
            Nauka zintegrowana już wchodzi. To dobrze, bo nieumiejętność powiązania faktów
            nas niszczy.

            Pozdrawiam
            • Gość: inka_sama Re:SPRAWIEDLIWIE...-kol5 IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.09.02, 23:14
              Wcale nie kpiłam.
              Lepij na temat szkoły ni eschodzić bo wiesz jak to sie skończy?... Narzekaniem
              co jest a co byc powinno...
              W podstawowej szkole wystraczyło by żeby nauczyciele mieli dobra znajomość
              psychologii. Różnie z tym bywa. Ech, szkoła. Teraz znalazłam sie
              po "rodzicielskiej" stronie barykady. Zobacze co się i jak zmieniło.

              A co do piekła - podobno kościół anglikański ogłosił ze piekła nie ma. Nie
              zgadza im się z koncepcja miłosiernego Boga. A mnie się zgadza...
              Moim zdaniem piekło jest. I to nie tylko na ziemi - ale z tych samych powodów...
              • kol5 Re:SPRAWIEDLIWIE...-kol5 28.09.02, 23:25
                Gość portalu: inka_sama napisał(a):


                > Moim zdaniem piekło jest. I to nie tylko na ziemi - ale z tych samych
                powodów..
                > .
                Może tak, może nie...

                Ja jestem zdania, że nie jesteśmy raz na ziemi.
                Bo dlaczego ktoś w tym jednym jedynym życiu ma dobrze albo żle. Ktoś jest
                bandytą a ktoś Matką Teresą.
                Bo dlaczego odnajdujemy swoją połówkę?
                Połówkę czego. Czegoś co być musiało.

                Bo dlaczego jedziemy gdzieś, gdzie jesteśmy po raz pierwszy a mamy świadomość,
                że dokładnie znamy to miejsce, ze szczegółami!

                To Tylko moje spostrzeżenia.

                Twoje szanuję bardzo.
                Pozdrawiam
                • kwieto Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: 28.09.02, 23:33
                  Uczen zen: Powiedz mistrzu, czy dusza jest niesmiertelna? Czy przetrwamy
                  smierc naszej cielesnej powloki, czy tez zostaniemy unicestwieni? Czy
                  naprawde istnieje wedrowka dusz? Czy nasza dusza rozpada sie na wiele
                  kawalkow, ktore zostaja ponownie uzyte, czy tez jako calosc przechodzi do
                  ciala innego biologicznego organizmu? Czy zachowujemy swoje
                  wspomnienia? A moze doktryna reinkarnacji jest falszywa? Moze
                  chrzescijanska koncepcja przetrwania jest blizsza prawdy? A jesli tak, to czy
                  cialo zostanie wskrzeszone, a dusza wejdzie do czysto platonicznego
                  krolestwa duchowego?

                  Mistrz: Sniadanie ci stygnie


                  I tym optymistycznym akcentem dematerializuje sie w niebyt na czas
                  nocny. Pozdrawiam i dobranoc
                  • Gość: inka_sama Re: Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.09.02, 23:36
                    Kwieto:
                    gdzie sens, gdzie granica?????

                    inka_sama:
                    kwieto , wygodne łóżko juz czeka!

                    Dobrej nocki - i kwietowych snów!
                    i_s
                  • kol5 Re: Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: 28.09.02, 23:46
                    kwieto napisał:

                    > Uczen zen: Powiedz mistrzu, czy dusza jest niesmiertelna? Czy przetrwamy
                    > smierc naszej cielesnej powloki, czy tez zostaniemy unicestwieni? Czy
                    > naprawde istnieje wedrowka dusz? Czy nasza dusza rozpada sie na wiele
                    > kawalkow, ktore zostaja ponownie uzyte, czy tez jako calosc przechodzi do
                    > ciala innego biologicznego organizmu? Czy zachowujemy swoje
                    > wspomnienia? A moze doktryna reinkarnacji jest falszywa? Moze
                    > chrzescijanska koncepcja przetrwania jest blizsza prawdy? A jesli tak, to
                    czy
                    > cialo zostanie wskrzeszone, a dusza wejdzie do czysto platonicznego
                    > krolestwa duchowego?
                    >
                    > Mistrz: Sniadanie ci stygnie
                    >
                    >
                    > I tym optymistycznym akcentem dematerializuje sie w niebyt na czas
                    > nocny. Pozdrawiam i dobranoc
                    >
                    • kwieto Re: Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: 28.09.02, 23:59
                      Och, ja nie twierdze ze duszy nie mam. Mnie po prostu nie interesuje czy
                      ja mam, czy nie. Wole zajac sie snieniem.

                      A teraz juz naprawde dobranoc. A snow kolorowych (moje maja czasem
                      nawet zapach i dotyk, Twoje tez?)
                      • kol5 Re: Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: 29.09.02, 00:11
                        kwieto napisał:

                        > Och, ja nie twierdze ze duszy nie mam. Mnie po prostu nie interesuje czy
                        > ja mam, czy nie. Wole zajac sie snieniem.
                        >
                        > A teraz juz naprawde dobranoc. A snow kolorowych (moje maja czasem
                        > nawet zapach i dotyk, Twoje tez?)
                        >
                        >
                        • kwieto Re: Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: 29.09.02, 00:17
                          Maszynko - jak latwo przylepic komus etykietke, nie znajac go wcale. I Ty
                          mowisz o samorozwoju? Eeeeeeetam.
                          • kol5 Re: Przepraszam, ze sie wtracam - dlaczego: 29.09.02, 00:24
                            kwieto napisał:

                            > Maszynko - jak latwo przylepic komus etykietke, nie znajac go wcale. I Ty
                            > mowisz o samorozwoju? Eeeeeeetam.
                            >
                            >
                • Gość: inka_sama piekielnie niebiańsko IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.09.02, 23:34
                  Co tam , kiedyś się przekonamy, jakby nie patrzeć każdy jednak umiera (ponoć
                  Żyd Wieczny Tułacz- nie, biedak).
                  Reinkarnacja - ciekawe, trochę o tym poczytałam ale jakoś nie do końca jestem
                  przekonana :)
                  Ale przyznaję że trudno wyjaśnic niektóre zjawiska. Oj trudno.
                  No i ludzie ciekawi powinni mieć lżejsze umieranie - nie uważasz? Bo wtedy
                  można się dowiedzieć jak to jest naprawdę??? O ile ktos ciekawski wierzy że
                  śmierć to nie koniec istnienia.
                  • kol5 Re: piekielnie niebiańsko 28.09.02, 23:52
                    Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                    > Co tam , kiedyś się przekonamy, jakby nie patrzeć każdy jednak umiera (ponoć
                    > Żyd Wieczny Tułacz- nie, biedak).
                    > Reinkarnacja - ciekawe, trochę o tym poczytałam ale jakoś nie do końca
                    jestem
                    > przekonana :)
                    > Ale przyznaję że trudno wyjaśnic niektóre zjawiska. Oj trudno.
                    > No i ludzie ciekawi powinni mieć lżejsze umieranie - nie uważasz? Bo wtedy
                    > można się dowiedzieć jak to jest naprawdę??? O ile ktos ciekawski wierzy że
                    > śmierć to nie koniec istnienia.


                    Ja też próbuję zrozumieć.
                    Wiem, że spotkały mnie rzeczy, których wyjaśnić teorią jednego życia się nie
                    da. Choćby te miejsca...
                    Próbowałam sobie to terią marzeń sennych Junga wytłumaczyć. Ale w takim razie
                    skąd tak silne emocje w danym miejscu?

                    Ale co tam, jesteśmy tu i teraz.
                    Pozdrawiam Cię.
                    • Gość: Malwina Re: sprawiedliwosc IP: *.abo.wanadoo.fr 01.10.02, 10:51
                      ta salomonowa jest jedynym wyjsciem dla glupkow !
                      (dziecko na pol przelupac)
              • _gizella Re:SPRAWIEDLIWIE...-kol5 01.10.02, 13:39
                Gość portalu: inka_sama napisał(a):

                podobno kościół anglikański ogłosił ze piekła nie ma.

                Zglaszam protest. Nic podobnego, chyba ze jakas odnozka co sie z Kos.
                Anglikanskiego odszczepila.

                Nie
                > zgadza im się z koncepcja miłosiernego Boga. A mnie się zgadza...
                > Moim zdaniem piekło jest. I to nie tylko na ziemi - ale z tych samych
                powodów..

                Moim zdaniem tez sie zgadza, i zgadza sie 'zdaniem' Biblii, i zgadza sie
                teologicznie.
                Pozdrawiam Was cieplo, zwlaszcza Kamfore :)
              • Gość: carduus Re:SPRAWIEDLIWIE...-kol5 IP: 10.30.1.* 01.10.02, 14:26
                Wtrącę swoje 3 grosze, bo mnie się wydaje, że piekło może się nie zgadzać z
                dogmatem o miłosierdziu. Bo piekło to WIECZNE potępienie. Bez odpoczynku, bez
                wytchnienia, bez zmiłowania. A jeśli Bóg jest miłosierny, to jakże mógłby
                skazać na WIECZNĄ zgryzotę? Więc może po prostu piekło jest, ale jest PUSTE? Bo
                Bóg potrafi wszystko wybaczyć o ile my umiemy prawdziwie żałować. To co na
                ziemi to nie piekło, bo to co ziemskie, zawsze kiedyś się kończy. Nie jest
                wieczne, więc nie może być piekłem.
                Reinkarnacja i wędrówka dusz nie leży mi bardzo. Nie wiem na ten temat wiele,
                bo to co usłyszałam zniechęciło mnie do dalszych studiów. Nie umiem pogodzić,
                się z tym, że wraz z następnym wcieleniem dostajemy następną świadomość. Nie
                zachowujemy wspomnień, nie uczymy się na błędach, nie korzystamy z doświadczeń
                poprzedniego wcielenia. Więc po co to wszystko? Jeżeli w następnym życiu jestem
                świadomy tego, co zrobiłem źle w poprzednim, mogę tym kolejnym pokierować
                lepiej. Jeśli nie, nie wiem co poprawiać. Będę więc próbować w nieskończoność?
                Możemy tylko starać się żyć jak najlepiej. Ale to przykazanie stosuje
                większość. Teoria reinkarnacji wcale nie jest do tego potrzebna. Nie wyjaśnia
                nic, oprócz pewnych zjawisk, których doświadczają nieliczni (np. poczucie
                znajomości miejsca, w którym nigdy przedtem się nie było), które zresztą pewnie
                można wyjaśnić w jakiś inny sposób, jeszcze niedostępny nauce.

                carduus
                PS Pozdrowinia dla prawie sobowtórki;-)))
    • kol5 Re: SPRAWIEDLIWIE... 01.10.02, 16:37
      Dla mnie to jest tak.
      Uprawiamy dziń świstaka, prawie przez całe życie. DZień świastaka znaczy
      bezpłciowo, beznamięnie, bez większej radości/za wyjątkiem krótkich,
      policzalnych chwil/. W momencie kiedy odważymy otworzyć się na wielką miłość
      czy pasję życia (w tym i talenty i praca wykonywana przy ich wykorzystaniu) -
      rosną nam skrzydła. Czujemy się jak w raju. W momencie gdy od dnia świastaka
      uciekamy w alkohol, narkotyki; sami sobie stwarzamy piekło, przez brak
      możliwości rozwijania się. Dokonujemy samozniszczenia./organizmu/

      Można też wykonywać pracę, która pozwoli na nierezygnowanie z pasji. Wówczas
      ją też prawdziwie polubimy, bo daje nam możliwość rozwijania skrzydeł.

      **Piekło, niebo, reinkarnacja to wszystko kwestia wiary. Nie da się tego
      dotknąć.

      Skończyłam.
      Sądzę, że nie jest to temat na forum.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka