milusia_
17.09.02, 20:11
Nie zrozumcie mnie źle. Jestem z "prowincji"... hmm...
Olsztyn to w końcu nie Warszawa ;)
Jak każda kobietka lubię pogadać o modzie - o ciuszkach
i kosmetykach. Po wypłacie umawiam się z przyjaciółką na
zakupy. Ceny niektórych rzeczy przerastają moją kieszeń,
ale nie zamartwiam się tym :) Nie muszę mieć 3 par
Wranglera by dobrze się czuć. Nie muszę mieć perfum od
Diora by ładnie pachnieć :)
Firmowe ciuchy "trendy"? Fajnie by było mieć coś z
najwyższej półki, ale czasami zamiast kremu wolę kupić
książkę. Nie, i nie pozuję tu na wielką
intelektualistkę. Po prostu, tak jest. Tak się żyje -
wiecie.
Dziś zajrzałam na forum gazety Uroda. Trafiłam na wątek,
który mnie powalił. Pomyślałam - co jest? Czy żyję na
innej planecie, czy po prostu na "prowincji"?
Czy to już snobizm? Zajrzyjcie sami. Przeczytajcie do
końca. Widzicie to co ja, czy zwariowałam?
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=211&w=2987072
Milusia