Dodaj do ulubionych

stracilam pewnosc...

01.11.05, 07:34
Witam, musialam napisac bo moze ktos mi poradzi co powinnam robic... Mam 23
lata, od 5 lat mam wspanialego chlopaka, prawdopodobnie w przyszlym roku sie
zareczymy. Jeszcze miesiac temu czylam sie bardzo szczesliwa, bylam pewna jak
nigdy ze chce z nim byc, wrecz naciskalam delikatnie na zareczyny. A teraz...
Nie jestem tego juz taka pewna - wszystko przez bylago chlopaka... Byl moja
pierwsza miloscia, bylismy razem ponad rok, ostatnio sie zaprzyjaznilismy, on
mial problemy z dziewczyna, wczesniej spotkalismy sie jakies 2 lata temu -
potem znow nie widziwlismy sie ze 3, a ostatnio dosc czesto sie widujemy. Moj
obecny chlopak pracuje w Stanach, rzadko sie widujemy, ale przyzwyczailam sie
do tej sytuacji. Jesli chodzi o tego "pierwszego" to bardzo go kochalam i
strasznie cierpialam po naszym rozstani - jak bylam z moim obecnym to na
samym poczatku jeszcze o nim myslalam... Zawsze laczyla nas specyficzne wiez,
z jednej strony nie moglismy bez siebie zyc, z drugiej czasami mielismy
siebie dosc... Bylam pewna ze juz sie z niego "wyleczylam", i bardzo sie z
tego cieszylam ze wreszcie moge sie cieszyc z mojego obecnego zwiazku, ale
tak nie jest.. On byl 3 lata z dziewczyna, i nadal mu na niej zalezy, widze
ze predzej czy pozniej beda razem, a ja juz nie moge... Nadal go kocham...
Chcialabym umrzec.. Stracilam pewnosc, boje sie tych zareczyn, ale wiem ze
nie mam szans na zwiazek z "nim"... Tym bardziej czuje sie podle ze moj
obecny chlopak to wspanialy czlowiek - tak bardzo chcialabym odzyskac to co
do niego czulam jeszcze miesiac temu... Nie wiem co ma robic... Zawsze
marzylam ze bede z "nim", wiem ze ja tez jestem dla niego kims wyatkowym,
powiedzial mi ze gdybysmy sie teraz spotkali i byla sami to na pewno
bylibysmy razem... Ja tez jestem tego pewna... Nikt nie wie o tym co ja
czuje, wszyscy mysla ze wszystko jest ok, ze juz nie moge sie doczekac slubu -
tak bylo... Chce z powrotem kochac mojego obecnego chlopaka.. A jesli
zakonczylabym ten zwiazek to wiem ze nie wybaczylabym sobie tego do konca
zycia... Najgorsze jest to ze gdyby ten "pierwszy" powiedzial ze mnie kocha
otwarcie (do tej pory mowil o tym miedzy slowami) i oswiadczylby mi sie, to
wiem ze zgodzilabym sie bez wachania... No, prawie bo moj obeny chlopak
bardzo duzo we mnie zainwestowal (czasu, pieniedzy i uczuc), i to
przywiazuje, sprawia ze ciezko odejsc od tej osoby... Juz nie mam sily..
Bylam taka szczesliwa... Znowu chce taka byc...
Obserwuj wątek
    • tingel-tangel Re: stracilam pewnosc... 01.11.05, 09:55
      Jeśli dużo w ciebie zainwestował, to spróbuj mu się jakoś wykupić, weź kredyt z
      banku i zwróć mu poniesione wydatki. Trudno żebyś z kimś była tylko dlatego, że
      dużo pieniędzy na ciebie wydał i czujesz się jakby cię kupił.
    • blue_a wydaje się, 01.11.05, 10:09

      że to całe zamieszanie to z tego powodu, że obie wasze "połówki" albo daleko,
      albo obok. czyli jest "odległość".

      napisałaś: nie mam szansy na związek z "nim"

      przemyśl to
      • kol.3 Re: wydaje się, 01.11.05, 20:30
        Chyba ani jeden ani drugi. Jesteś jeszcze w okresie "romantycznym" i co pięć
        minut podoba Ci się ktoś inny.
        • blue_a :) 01.11.05, 21:55

          co - paradoksalnie - jest b. romantyczne :)
          • facettt really? :) 01.11.05, 22:13
            blue_a napisała:

            > co - paradoksalnie - jest b. romantyczne :)

            paradoksalnie?
            jezeli paradoksem jesz zmiennosc
            to czym jest stalosc i konsekwencja?

            Nie, nie...
            zmiennosc i niepewnosc jest atrybutem mlodzienczosci...
            zaden to grzech, czy wada...
            romantycznosc (na moj gust) ma cokolwiek wspolnego ze skala i colorem uczuc,
            a nie ich staloscia, czy zmiennoscia...
            • caprissa Re: really? :) 02.11.05, 23:40
              Masz rcaje facet romantycznosc to stałosc uczuc takich po grob jak szuaknie
              ukochanje Beatryze, jak czekanie na ukochangeo Odysa jako wierna i kochajaca
              zona.
              A takie hustawki to brak dojrzałosci emocjinalnej albo kompleksy albo brak
              wiaryw siebie albo niedojrzałosc.
    • solaris_38 stracilas tylko złudzenia 02.11.05, 23:31
      to były złudzenia o miosci i pewności

      straciłas tylko złudzenia i dobrze że teraz

      poszukaj kogoś kogo pokochasz tak ze nawet gdyby przyszedł twój byłu chłopiec
      tomi tak byś nadal wolała WYBRANEGO

      małżeństwo wymaga stabilności
      • anita233 Re: stracilas tylko złudzenia 03.11.05, 09:44
        niechetnie musze przyznac ze chyba macie racje... dziekuje za zainteresowanie i
        wszystkie sugestie. pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka