Dodaj do ulubionych

Seks to kajdany

IP: *.unl.edu 02.10.02, 20:15
Wiem, wiem jakie to przyjemne. Wiem tez jak meczace, do rozpaczy, gdy nie
mozna tego miec. Cyz to wiec nie kajdany ? Czy mozemy mowic o swej wolnosci,
gdy jest cos, co ja ogranicza ? Chocby nie wiem jak przyjemne i pozyteczne,
ale jesli musi byc spelnione, by nie dostac "palmy", czy ciagle mozemy uwazac
sie za wolnych ? Wolnosc ma dwa atrybuty, wolnosc DO czegos i wolnosc OD
czegos. Utrzymywanie rownowagi w sprawach seksu powinno byc nastepujace:
wolnym DO seksu, kiedy mam ochote na seks i wolnym OD seksu, gdy go nie moge
miec. Niestety, wiekszosc sytuacji zyciowych jest odchyleniem od tego stanu
rownowagi, produkujac roznego rodzaju zaburzenia funkcjonowania nas samych.
Seks jest cierpieniem raczej niz zbawieniem. Lepiej zeby go nie bylo. Wiem,
jest jakis procent szczesliwcow, ktorym, z tych czy innych wzgledow sie udalo,
czerpiac z tego zrodelka ile tylko mozna. Ale to nie o tych tu mowie. I nie
od tych chce tu doswiadczyc pukania sie w czolo i porad w stylu: idz se
poruchaj Imagine, to ci przejdzie. Mowie tu o wiekszosci, ktora w milczeniu
cierpi, konfrontujac sie nieustannie z energiami, ktore nie moga miec ujscia.
Pozdr, Imagine.
Obserwuj wątek
    • hookean Seks to kajdany 02.10.02, 20:24
      A moze masz na mysli seks w kajdanach o perwersyjny
      Imagine ?

      Pozdrawiam
      • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 20:31
        hookean napisał:

        > A moze masz na mysli seks w kajdanach o perwersyjny
        > Imagine ?
        >
        > Pozdrawiam
        Akurat ten typ zboczenia nigdy nie wywolywal dreszczyku we mnie. Hihihi.
        Watek jednak powazny jest. Wiekszosc ludzi, w mniejszym czy wiekszym stopniu
        uzalezniona jest od seksu, jesli juz nie w trybie "wykonawczym" to w trybie
        "fantazyjnym". Nie wiem, ilu sobie zdaje z tego sprawe jakimi wiezniami tej
        strony naszego zycia jestesmy. I obojetne, czy jestesmy "stachanowcami"
        czy wiecznie pozbawionymi partnera. Cierpimy z tego powodu.
        Pozdr, Imagine.
      • Gość: dodo Re: Seks to kajdany IP: 209.226.65.* 02.10.02, 20:32
        hookean napisał:

        > A moze masz na mysli seks w kajdanach o perwersyjny
        > Imagine ?
        >
        > Pozdrawiam

        i w skorzanej bieliznie, z bacikiem i innymi "toys" ;-)
        eh, imagine... czego to czlowiek sobie nie imagine jak go przycisnie...
        • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 20:34
          Gość portalu: dodo napisał(a):

          > hookean napisał:
          >
          > > A moze masz na mysli seks w kajdanach o perwersyjny
          > > Imagine ?
          > >
          > > Pozdrawiam
          >
          > i w skorzanej bieliznie, z bacikiem i innymi "toys" ;-)
          > eh, imagine... czego to czlowiek sobie nie imagine jak go przycisnie...

          No wiec wlasnie, czy to nie glupie ? Byc lanym jakims batem, albo mietosic
          czyjes majtochy w ukryciu ? Niewolnikami jestesmy, i tyle.
          Pozdr, Imagine.
    • Gość: ida Re: Seks to kajdany IP: *.csk.pl / *.csk.pl 02.10.02, 20:43
      Gość portalu: Imagine napisał(a):

      > Wolnosc ma dwa atrybuty, wolnosc DO czegos i wolnosc OD
      > czegos. Utrzymywanie rownowagi w sprawach seksu powinno byc nastepujace:
      > wolnym DO seksu, kiedy mam ochote na seks i wolnym OD seksu, gdy go nie moge
      > miec.

      No powinno, ale biorąc pod uwagę, że do seksu trzeba co najmniej dwojga, ta
      wolność DO nie zawsze idzie w parze z wolnościa OD...

      I jak wszędzie gdzie wchodzi w grę jeszcze jedna osoba oprócz nas samych,
      trudno jest o taką totalną, bezgraniczną wolność...
      • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 20:53
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
        >
        > > Wolnosc ma dwa atrybuty, wolnosc DO czegos i wolnosc OD
        > > czegos. Utrzymywanie rownowagi w sprawach seksu powinno byc nastepujace:
        > > wolnym DO seksu, kiedy mam ochote na seks i wolnym OD seksu, gdy go nie mo
        > ge
        > > miec.
        >
        > No powinno, ale biorąc pod uwagę, że do seksu trzeba co najmniej dwojga, ta
        > wolność DO nie zawsze idzie w parze z wolnościa OD...
        >
        > I jak wszędzie gdzie wchodzi w grę jeszcze jedna osoba oprócz nas samych,
        > trudno jest o taką totalną, bezgraniczną wolność...

        Wiec dochodzimy jednak do wniosku, ze bez wzgledu na uzytecznosc (rodzenie)
        i przyjemnosc (drgawki w czasie orgazmu)jest to swego rodzaju niewola,
        nieprawdaz ? Nawet ci, ktorzy przezywaja naprawde udany seks z partnerem sa
        niewolnikami tego ukladu. Nie wierzycie ?
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: ida Re: Seks to kajdany IP: *.csk.pl / *.csk.pl 02.10.02, 21:04
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          >
          > Wiec dochodzimy jednak do wniosku, ze bez wzgledu na uzytecznosc (rodzenie)
          > i przyjemnosc (drgawki w czasie orgazmu)jest to swego rodzaju niewola,
          > nieprawdaz ? Nawet ci, ktorzy przezywaja naprawde udany seks z partnerem sa
          > niewolnikami tego ukladu. Nie wierzycie ?

          No tak, prawdziwie wolni w takim układzie są jednostki zmieniające
          partnerów/partnerki jak rękawiczki, co noc to inna, albo zadna dla odmiany...
          Brzmi kusząco, ale mysle, że na dluższą metę ta wolność (nadmiar wolności?)
          może sie znudzić...

          A tak na dobrą sprawę, jeśli juz tak do tego podchodzimy, to jesteśmy
          niewolnikami nie tylko tego układu, ale każdego innego...
          • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 21:08
            Gość portalu: ida napisał(a):

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > >
            > > Wiec dochodzimy jednak do wniosku, ze bez wzgledu na uzytecznosc (rodzenie
            > )
            > > i przyjemnosc (drgawki w czasie orgazmu)jest to swego rodzaju niewola,
            > > nieprawdaz ? Nawet ci, ktorzy przezywaja naprawde udany seks z partnerem s
            > a
            > > niewolnikami tego ukladu. Nie wierzycie ?
            >
            > No tak, prawdziwie wolni w takim układzie są jednostki zmieniające
            > partnerów/partnerki jak rękawiczki, co noc to inna, albo zadna dla odmiany...
            > Brzmi kusząco, ale mysle, że na dluższą metę ta wolność (nadmiar wolności?)
            > może sie znudzić...
            >
            > A tak na dobrą sprawę, jeśli juz tak do tego podchodzimy, to jesteśmy
            > niewolnikami nie tylko tego układu, ale każdego innego...

            tak wlasnie, a nie inaczej jest, droga Ido. Ci, co to zmieniaja jak rekawiczki
            najbardziej zniewolonymi sa, zupelnie jak ich kuzyni z drugiej strony tego
            pendulum.
            pozdr, Imagine.
            • Gość: ida Re: Seks to kajdany IP: *.csk.pl / *.csk.pl 02.10.02, 21:16
              taaa, w końcu "wolność" to pojęcie abstrakcyjne, czyli jako takie w przyrodzie
              nie występuje...
              • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 21:19
                Gość portalu: ida napisał(a):

                > taaa, w końcu "wolność" to pojęcie abstrakcyjne, czyli jako takie w
                przyrodzie
                > nie występuje...
                I o to wlasnie chodzi, by ci, co to w seksie widza uwolnienie z dali sobie
                sprawe z tego, ze jest to pseudo wolnosc, w ramach wytyczonego nam deptaka w
                wiezieniu. Prawdziwa wolnosc jest poza murami, czy nie ?
                Pozdr, Imagine.
    • sellma Re: Seks to kajdany 02.10.02, 20:55
      Ilez tu teraz watkow o cierpieniu!!!

      I nie
      > od tych chce tu doswiadczyc pukania sie w czolo i porad w stylu: idz se
      > poruchaj Imagine, to ci przejdzie.

      W tym temacie w ogole nie liczylabym na zadne rady.:((

      pzdr sellma
      • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 21:05
        sellma napisała:

        > Ilez tu teraz watkow o cierpieniu!!!
        >
        > I nie
        > > od tych chce tu doswiadczyc pukania sie w czolo i porad w stylu: idz se
        > > poruchaj Imagine, to ci przejdzie.
        >
        > W tym temacie w ogole nie liczylabym na zadne rady.:((
        >
        > pzdr sellma
        Mniemam, zes jedna z tych wybranych przez los, ktorym sie "sciele" i w zyciu
        i w sypialni.
        Pozdr, Imagine.
        • sellma Re: Seks to kajdany 02.10.02, 21:07
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > sellma napisała:
          >
          > > Ilez tu teraz watkow o cierpieniu!!!
          > >
          > > I nie
          > > > od tych chce tu doswiadczyc pukania sie w czolo i porad w stylu: idz
          > se
          > > > poruchaj Imagine, to ci przejdzie.
          > >
          > > W tym temacie w ogole nie liczylabym na zadne rady.:((
          > >
          > > pzdr sellma
          > Mniemam, zes jedna z tych wybranych przez los, ktorym sie "sciele" i w zyciu
          > i w sypialni.
          > Pozdr, Imagine.

          Zle mniemasz.

          pzdr,
          sellma
          • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 02.10.02, 21:10
            sellma napisała:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > sellma napisała:
            > >
            > > > Ilez tu teraz watkow o cierpieniu!!!
            > > >
            > > > I nie
            > > > > od tych chce tu doswiadczyc pukania sie w czolo i porad w stylu:
            > idz
            > > se
            > > > > poruchaj Imagine, to ci przejdzie.
            > > >
            > > > W tym temacie w ogole nie liczylabym na zadne rady.:((
            > > >
            > > > pzdr sellma
            > > Mniemam, zes jedna z tych wybranych przez los, ktorym sie "sciele" i w zy
            > ciu
            > > i w sypialni.
            > > Pozdr, Imagine.
            >
            > Zle mniemasz.
            >
            > pzdr,
            > sellma

            Napisalas: zle mnie masz. Wiec jak Cie mam miec, zeby Cie dobrze miec ?
            A na powaznie: mniemanie wycofuje.
            Pozdr, Imagine.
    • opty13 iiiiiiiiiiiiiiiii tam.... 02.10.02, 21:32
      ........jakie kajdany????????????

      Chociaz niektorzy zalecaja wstrzemiezliwosc w tej materii, z tej "uzywki"
      troche ciezko mi zrezygnowac. Nie palic, nie pic, nie uzywac i...umre
      zdrowszym? No i co z tego.
      Tym sie od pieska roznie, ze jeszcze potrafie troche swoim instynktem kierowac:
      wybieram kiedy, z kim, gdzie, jak (no moze czasami razem wybieramy). Ale zeby
      od razu kajdany!!!!!!!!!!

      Z tym zniewoleniem to tak jak z moim wyobrazeniem, odczuwaniem wolnosci.
      Wydawaloby sie, ze wolnosc to przestrzen. Ja wolnosci wcale nie czuje nad
      morzem, gdzie wolnosc ogranicza tylko horyzont. Wolnosc utozsamiam z gorami,
      bariera, ktora wcale nie znajduje sie daleko, bariera ktora zaslania horyzont.
      Lubie lazic po gorach i one pokazuja potege natury. One sa dla mnie synonimem
      wolnosci.
      A seks, to natura, przyjemnosc, ktora natura nas obdarzyla. Roznie z tego daru
      korzystamy i nawet jesli kajdany(ki) sie tam pojawiaja (to sprawa
      indywidualnych preferencji) nie czuje sie zniewolony.
      To raczej jedna z nagrod w zyciu doczesnym, tylko trzeba jeszcze wiedziec jak z
      niej korzystac ;-)))))))))))))))))))))))))))))

      Pozdrowienia
      • Gość: Imagine Re: iiiiiiiiiiiiiiiii tam.... IP: *.unl.edu 02.10.02, 21:45
        opty13 napisał:

        > ........jakie kajdany????????????
        >
        > Chociaz niektorzy zalecaja wstrzemiezliwosc w tej materii, z tej "uzywki"
        > troche ciezko mi zrezygnowac. Nie palic, nie pic, nie uzywac i...umre
        > zdrowszym? No i co z tego.
        > Tym sie od pieska roznie, ze jeszcze potrafie troche swoim instynktem
        kierowac:
        >
        > wybieram kiedy, z kim, gdzie, jak (no moze czasami razem wybieramy). Ale zeby
        > od razu kajdany!!!!!!!!!!
        >
        > Z tym zniewoleniem to tak jak z moim wyobrazeniem, odczuwaniem wolnosci.
        > Wydawaloby sie, ze wolnosc to przestrzen. Ja wolnosci wcale nie czuje nad
        > morzem, gdzie wolnosc ogranicza tylko horyzont. Wolnosc utozsamiam z gorami,
        > bariera, ktora wcale nie znajduje sie daleko, bariera ktora zaslania
        horyzont.
        > Lubie lazic po gorach i one pokazuja potege natury. One sa dla mnie synonimem
        > wolnosci.
        > A seks, to natura, przyjemnosc, ktora natura nas obdarzyla. Roznie z tego
        daru
        > korzystamy i nawet jesli kajdany(ki) sie tam pojawiaja (to sprawa
        > indywidualnych preferencji) nie czuje sie zniewolony.
        > To raczej jedna z nagrod w zyciu doczesnym, tylko trzeba jeszcze wiedziec jak
        z
        >
        > niej korzystac ;-)))))))))))))))))))))))))))))
        >
        > Pozdrowienia

        No i znalazl sie ten szczesliwiec. Najedzony, co to glodnego nie zrozumie.
        Znasz bajke o ptaszkach w klatce ? Jestes jednym z nich, nawet nie wiedzac o
        tym. Mowisz o nagrodzie. A za co, jesli mozna spytac ? Lazenie po gorach a seks
        maja tyle wspolnego, ile moja lewa skarpeta z azorem kwieta. Jestes jednym z
        tych, ktorym sie sciele, i to wcale nie jest twoja zasluga, choc moze wlasnie
        myslisz inaczej.
        Pozdr, Imagine.

        • opty13 Re: iiiiiiiiiiiiiiiii tam.... 02.10.02, 22:08

          > No i znalazl sie ten szczesliwiec. Najedzony, co to glodnego nie zrozumie.
          > Znasz bajke o ptaszkach w klatce ? Jestes jednym z nich, nawet nie wiedzac o
          > tym. Mowisz o nagrodzie. A za co, jesli mozna spytac ? Lazenie po gorach a
          seks
          >
          > maja tyle wspolnego, ile moja lewa skarpeta z azorem kwieta. Jestes jednym z
          > tych, ktorym sie sciele, i to wcale nie jest twoja zasluga, choc moze wlasnie
          > myslisz inaczej.
          > Pozdr, Imagine.
          >
          Mysle inaczej, robie inaczej...
          W zasadzie z opinia w pierwszym zdaniu zgadzam sie - "..szczesliwiec.."
          Glodny bywalem i.. nie tylko seksu ale i chleba. Nigdy nie brakowalo mi na
          zycie jak tym, ktorzy mieszkaja w kanalach CO, czy na dworcach. O swoim
          zyciorysie rozprawial nie bede, poniewaz nie jest to miejsce na ten temat, ani
          na wywyzszanie sie nad innymi.
          Klatka, matrix???? Zyjesz w spoleczenstwie - jestes zniewolony, w panstwie
          prawa - jestes zniewolony, na bezludnej wyspie - jestes niewolnikiem. Czy to
          innych ludzi, konstytucji, natury....
          Owszem jestem szczesliwy, jesli czuje sie faktycznie skrepowany to staram sie
          pozbyc kajdanow, czy wyjsc z klatki. Mozesz powiedziec, ze stawiam na plan
          minimum. A czym jest walka z natura, bo taka jest walka z popedem plciowym. Czy
          czerpanie z tej przyjemnosci jest niewolnictwem? Czy zawiazanie sobie Malego na
          supel (o pardon;-)))))))) jest niewolnictwem. Czym sa te kajdany?

          Czerpie z zycia ile sie da i staram sie nikogo nie krzywdzic po drodze.

          "Kajdaniarz" Opty z niewolniczym pozdrowieniem...
          Czy Twoja "droga" jest jedyna sluszna????

          P.S. Nagroda za to, ze sie urodzilem.
          A czy ktos mi sciele - to znowu inne story jak mawiaja angliczanie, nie szukam
          latwiejszego zycie, ale ciekawszego Przyjacielu (to akurat nie dotyczy seksu:-
          ))))))))))
          • Gość: Imagine Re: iiiiiiiiiiiiiiiii tam.... IP: *.unl.edu 02.10.02, 22:19
            opty13 napisał:

            >
            > > No i znalazl sie ten szczesliwiec. Najedzony, co to glodnego nie zrozumie
            > .
            > > Znasz bajke o ptaszkach w klatce ? Jestes jednym z nich, nawet nie wiedzac
            > o
            > > tym. Mowisz o nagrodzie. A za co, jesli mozna spytac ? Lazenie po gorach a
            >
            > seks
            > >
            > > maja tyle wspolnego, ile moja lewa skarpeta z azorem kwieta. Jestes jednym
            > z
            > > tych, ktorym sie sciele, i to wcale nie jest twoja zasluga, choc moze wlas
            > nie
            > > myslisz inaczej.
            > > Pozdr, Imagine.
            > >
            > Mysle inaczej, robie inaczej...
            > W zasadzie z opinia w pierwszym zdaniu zgadzam sie - "..szczesliwiec.."
            > Glodny bywalem i.. nie tylko seksu ale i chleba. Nigdy nie brakowalo mi na
            > zycie jak tym, ktorzy mieszkaja w kanalach CO, czy na dworcach. O swoim
            > zyciorysie rozprawial nie bede, poniewaz nie jest to miejsce na ten temat,
            ani
            > na wywyzszanie sie nad innymi.
            > Klatka, matrix???? Zyjesz w spoleczenstwie - jestes zniewolony, w panstwie
            > prawa - jestes zniewolony, na bezludnej wyspie - jestes niewolnikiem. Czy to
            > innych ludzi, konstytucji, natury....
            > Owszem jestem szczesliwy, jesli czuje sie faktycznie skrepowany to staram sie
            > pozbyc kajdanow, czy wyjsc z klatki. Mozesz powiedziec, ze stawiam na plan
            > minimum. A czym jest walka z natura, bo taka jest walka z popedem plciowym.
            Czy
            >
            > czerpanie z tej przyjemnosci jest niewolnictwem? Czy zawiazanie sobie Malego
            na
            >
            > supel (o pardon;-)))))))) jest niewolnictwem. Czym sa te kajdany?
            >
            > Czerpie z zycia ile sie da i staram sie nikogo nie krzywdzic po drodze.
            >
            > "Kajdaniarz" Opty z niewolniczym pozdrowieniem...
            > Czy Twoja "droga" jest jedyna sluszna????
            >
            > P.S. Nagroda za to, ze sie urodzilem.
            > A czy ktos mi sciele - to znowu inne story jak mawiaja angliczanie, nie
            szukam
            > latwiejszego zycie, ale ciekawszego Przyjacielu (to akurat nie dotyczy seksu:-
            > ))))))))))
            >
            >
            • =michal Re: iiiiiiiiiiiiiiiii tam.... 02.10.02, 22:29
              no ciekawe, jak sobie wyobrażasz życie bez seksu... eunuchem być to może i
              wspaniale, ale wydaje się, że nieco mdło... no i czy faktycznie jesteś w stanie
              przejść obojętnie wokół wyjątkowo seksualnie atrakcyjnych obiektów, powstrzymać
              pewne odruchowe wręcz reakcje, zarówno te zachodzące w umyśle, jak i czysto
              fizjologiczne... :-) coś dla mnie wpadasz w skrajność... może z jednej w
              drugą...? :P
            • opty13 Zaraz, zaraz Imagine... 02.10.02, 22:44
              > Mnie nie chodzi o wiazanie na supelek czy jakiekolwiek powstrzymywanie sie.
              > Chodzi mi tylko o uswiadomienie sobie tej idiotycznej koniecznosci, nawet
              jesli
              > smakuje tak dobrze, mniam !!! Zawsze zastanawialem sie nad scenariuszem na
              zyci
              > e
              > bez seksu. Uwazam, ze byloby ciekawsze, moze mniej "pieprzne", ale
              > spokojniejsze, mniej dzikie, bardziej zrownowazone. Po co mi te wzloty gdy
              > kundalini bije na dekiel, czy ja tego naprawde chce ? Kim jestem, czy sapiacym
              > jak lokomotywa samcem, szczepionym ze swa (tak pobozniej) samica, czy kims
              > wiecej, poza to "guernikowate", konwulsyjnie wygiete cialo ? Rozumiesz mnie ?
              > Pozdr, Imagine.
              #################################################################
              .....jak zycie "...mniej "pieprzne", ale spokojniejsze, mniej dzikie, bardziej
              zrownowazone" moze byc ciekawsze.
              Mysle, ze tak malo wyrafinowana literatura jak "Wechikul czasu" jest Ci znana.
              To Ty chcialbys zyc jak Ci na gorze (nie pamietam ich nazwy Morlokowie czy
              jakos tak, glowe mam duza, ale pamiec zawodna)
              Ja tam moge byc ta Lokomotywa, tyle ze seks mi sie z zyciem a nie ze smiercia
              kojarzy ("Guernica"?) - moze w tym tkwi problem (ale to niech sw. pamieci Freud
              roztrzasa). Moge sobie sapac wcale nie rozrywajac tych okowow i jest OK. Do
              samego seksu mojego zywota nie sprowadzam, znam jeszcze pare innych rzeczy,
              ktore daja mi radosc.

              Pozdrowienia Opty

              P.S. Pozdrowienia dla Michala takze zarowno, za jednosc w podejsciu do
              niektorych zalet naszego zywota ;-))))))))))))



              ;-)))"Zawsze patrz na te jasna strone zycia..." Monthy Python
              • Gość: Imagine Re: Zaraz, zaraz Imagine... IP: *.unl.edu 02.10.02, 23:00
                opty13 napisał:

                > > Mnie nie chodzi o wiazanie na supelek czy jakiekolwiek powstrzymywanie si
                > e.
                > > Chodzi mi tylko o uswiadomienie sobie tej idiotycznej koniecznosci, nawet
                > jesli
                > > smakuje tak dobrze, mniam !!! Zawsze zastanawialem sie nad scenariuszem na
                >
                > zyci
                > > e
                > > bez seksu. Uwazam, ze byloby ciekawsze, moze mniej "pieprzne", ale
                > > spokojniejsze, mniej dzikie, bardziej zrownowazone. Po co mi te wzloty gdy
                >
                > > kundalini bije na dekiel, czy ja tego naprawde chce ? Kim jestem, czy sapi
                > acym
                > > jak lokomotywa samcem, szczepionym ze swa (tak pobozniej) samica, czy kims
                >
                > > wiecej, poza to "guernikowate", konwulsyjnie wygiete cialo ? Rozumiesz mni
                > e ?
                > > Pozdr, Imagine.
                > #################################################################
                > .....jak zycie "...mniej "pieprzne", ale spokojniejsze, mniej dzikie,
                bardziej
                > zrownowazone" moze byc ciekawsze.
                > Mysle, ze tak malo wyrafinowana literatura jak "Wechikul czasu" jest Ci
                znana.
                > To Ty chcialbys zyc jak Ci na gorze (nie pamietam ich nazwy Morlokowie czy
                > jakos tak, glowe mam duza, ale pamiec zawodna)
                > Ja tam moge byc ta Lokomotywa, tyle ze seks mi sie z zyciem a nie ze smiercia
                > kojarzy ("Guernica"?) - moze w tym tkwi problem (ale to niech sw. pamieci
                Freud
                >
                > roztrzasa). Moge sobie sapac wcale nie rozrywajac tych okowow i jest OK. Do
                > samego seksu mojego zywota nie sprowadzam, znam jeszcze pare innych rzeczy,
                > ktore daja mi radosc.
                >
                > Pozdrowienia Opty
                >
                > P.S. Pozdrowienia dla Michala takze zarowno, za jednosc w podejsciu do
                > niektorych zalet naszego zywota ;-))))))))))))
                >
                >
                >
                > ;-)))"Zawsze patrz na te jasna strone zycia..." Monthy Python

                Seks wiecej ze smiercia ma wspolnego niz z zyciem. Tak jak milosc, bo zeby
                kochac, trzeba pogodzic sie ze swoja anihilacja. Dlatego tak wielu nie rozumie
                istoty milosci, do tego stopnia, ze na tym forum pisalem, ze czegos takiego jak
                milosc nie ma. Moge to odkrecic i rzecz, ze milosc istnieje, ale milosc jest
                smiercia milosci wlasnej, do czego jednak niewielu dochodzi. A wiec seks to
                smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza radoscia i
                wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz. Dlatego
                sa to kajdany, gdyz chcac umierac szukamy drog a jedna z nich, najbardziej
                przypominajaca smierc, jest wlasnie seks. Dlatego szukajac seksu, szukamy
                wlasnego konca, totalnej wymiany energii z otoczeniem.
                Pozdr, Imagine.
                • opty13 Widzisz Imagine... 02.10.02, 23:16
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):


                  > Seks wiecej ze smiercia ma wspolnego niz z zyciem. Tak jak milosc, bo zeby
                  > kochac, trzeba pogodzic sie ze swoja anihilacja. Dlatego tak wielu nie rozumie
                  > istoty milosci, do tego stopnia, ze na tym forum pisalem, ze czegos takiego
                  jak
                  >
                  > milosc nie ma. Moge to odkrecic i rzecz, ze milosc istnieje, ale milosc jest
                  > smiercia milosci wlasnej, do czego jednak niewielu dochodzi. A wiec seks to
                  > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza radoscia i
                  > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz.
                  Dlatego
                  > sa to kajdany, gdyz chcac umierac szukamy drog a jedna z nich, najbardziej
                  > przypominajaca smierc, jest wlasnie seks. Dlatego szukajac seksu, szukamy
                  > wlasnego konca, totalnej wymiany energii z otoczeniem.
                  > Pozdr, Imagine.

                  ##################################################################

                  ......jestem Prostakiem, ktoremu trudno zrozumiec Twoja zawila filozofie
                  zyciowa. Nie bede pisal, ze sa tacy ktorzy milosci nie rozumieja. Kazdy nie
                  tyle ja rozumie (bo i po co rozumiec wlasna milosc - niech sie niewyzyci
                  filozofowie zastanawiaja), co po prostu przezywa. Bywaja slepe milosci, bywaja
                  i zaborcze. W tych drugich raczej wlasna tryumfuje nad miloscia do partnera.
                  Smierc, w przeciwienstwie do seksu nie cieszy mnie. Spelnienie w seksie
                  przezywam wielokrotnie, smierc wlasna...hmmmmm chyba tylko raz, ale nie bede
                  sie nad tym zastanawial dalej poniewaz zbyt glupi jestem. Smierc jest
                  nieuchronna i nie mnie o tym decydowac, czy, jak, kiedy? Co do seksu oooooooo
                  tutaj mam spore pole do popisu (nawet mimo ograniczen mego Rozumku).


                  A wiec seks to
                  > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza radoscia i
                  > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz.

                  #########

                  Przepraszam, a powyzsze to z wlasnych doswiadczen? Pisales, ze wiesz?

                  No i wybacz, nie szukam smierci, seksu czasami poszukuje, no i Konca tez nie
                  szukam (brzuch mi jeszcze tak bardzo nie urosl i jakos daje sobie rade bez
                  lusterka ;-)))))))))))))))))))))))))

                  Z otoczeniem energii nie wymieniam, z reguly partnerka ze mnie ja wysysa, ale
                  akurat za to, to jestem Jej wdzieczny (kimkolwiek jest lub byla, z szacunkiem
                  dla obecnej i poprzednich).

                  Pozdrowienia O.13
                  • Gość: Imagine Re: Widzisz Imagine... IP: *.unl.edu 02.10.02, 23:22
                    opty13 napisał:

                    > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Seks wiecej ze smiercia ma wspolnego niz z zyciem. Tak jak milosc, bo zeb
                    > y
                    > > kochac, trzeba pogodzic sie ze swoja anihilacja. Dlatego tak wielu nie roz
                    > umie
                    > > istoty milosci, do tego stopnia, ze na tym forum pisalem, ze czegos takieg
                    > o
                    > jak
                    > >
                    > > milosc nie ma. Moge to odkrecic i rzecz, ze milosc istnieje, ale milosc je
                    > st
                    > > smiercia milosci wlasnej, do czego jednak niewielu dochodzi. A wiec seks t
                    > o
                    > > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza radoscia i
                    >
                    > > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz.
                    > Dlatego
                    > > sa to kajdany, gdyz chcac umierac szukamy drog a jedna z nich, najbardziej
                    >
                    > > przypominajaca smierc, jest wlasnie seks. Dlatego szukajac seksu, szukamy
                    > > wlasnego konca, totalnej wymiany energii z otoczeniem.
                    > > Pozdr, Imagine.
                    >
                    > ##################################################################
                    >
                    > ......jestem Prostakiem, ktoremu trudno zrozumiec Twoja zawila filozofie
                    > zyciowa. Nie bede pisal, ze sa tacy ktorzy milosci nie rozumieja. Kazdy nie
                    > tyle ja rozumie (bo i po co rozumiec wlasna milosc - niech sie niewyzyci
                    > filozofowie zastanawiaja), co po prostu przezywa. Bywaja slepe milosci,
                    bywaja
                    > i zaborcze. W tych drugich raczej wlasna tryumfuje nad miloscia do partnera.
                    > Smierc, w przeciwienstwie do seksu nie cieszy mnie. Spelnienie w seksie
                    > przezywam wielokrotnie, smierc wlasna...hmmmmm chyba tylko raz, ale nie bede
                    > sie nad tym zastanawial dalej poniewaz zbyt glupi jestem. Smierc jest
                    > nieuchronna i nie mnie o tym decydowac, czy, jak, kiedy? Co do seksu oooooooo
                    > tutaj mam spore pole do popisu (nawet mimo ograniczen mego Rozumku).
                    >
                    >
                    > A wiec seks to
                    > > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza radoscia i
                    >
                    > > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz.
                    >
                    > #########
                    >
                    > Przepraszam, a powyzsze to z wlasnych doswiadczen? Pisales, ze wiesz?
                    >
                    > No i wybacz, nie szukam smierci, seksu czasami poszukuje, no i Konca tez nie
                    > szukam (brzuch mi jeszcze tak bardzo nie urosl i jakos daje sobie rade bez
                    > lusterka ;-)))))))))))))))))))))))))
                    >
                    > Z otoczeniem energii nie wymieniam, z reguly partnerka ze mnie ja wysysa, ale
                    > akurat za to, to jestem Jej wdzieczny (kimkolwiek jest lub byla, z szacunkiem
                    > dla obecnej i poprzednich).
                    >
                    > Pozdrowienia O.13
                    >
                    • sellma Re: Widzisz Imagine... 02.10.02, 23:30
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > opty13 napisał:
                      >
                      > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                      > >
                      > >
                      > > > Seks wiecej ze smiercia ma wspolnego niz z zyciem. Tak jak milosc, b
                      > o zeb
                      > > y
                      > > > kochac, trzeba pogodzic sie ze swoja anihilacja. Dlatego tak wielu ni
                      > e roz
                      > > umie
                      > > > istoty milosci, do tego stopnia, ze na tym forum pisalem, ze czegos t
                      > akieg
                      > > o
                      > > jak
                      > > >
                      > > > milosc nie ma. Moge to odkrecic i rzecz, ze milosc istnieje, ale milo
                      > sc je
                      > > st
                      > > > smiercia milosci wlasnej, do czego jednak niewielu dochodzi. A wiec s
                      > eks t
                      > > o
                      > > > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza rados
                      > cia i
                      > >
                      > > > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz
                      > .
                      > > Dlatego
                      > > > sa to kajdany, gdyz chcac umierac szukamy drog a jedna z nich, najbar
                      > dziej
                      > >
                      > > > przypominajaca smierc, jest wlasnie seks. Dlatego szukajac seksu, szu
                      > kamy
                      > > > wlasnego konca, totalnej wymiany energii z otoczeniem.
                      > > > Pozdr, Imagine.
                      > >
                      > > ##################################################################
                      > >
                      > > ......jestem Prostakiem, ktoremu trudno zrozumiec Twoja zawila filozofie
                      > > zyciowa. Nie bede pisal, ze sa tacy ktorzy milosci nie rozumieja. Kazdy ni
                      > e
                      > > tyle ja rozumie (bo i po co rozumiec wlasna milosc - niech sie niewyzyci
                      > > filozofowie zastanawiaja), co po prostu przezywa. Bywaja slepe milosci,
                      > bywaja
                      > > i zaborcze. W tych drugich raczej wlasna tryumfuje nad miloscia do partner
                      > a.
                      > > Smierc, w przeciwienstwie do seksu nie cieszy mnie. Spelnienie w seksie
                      > > przezywam wielokrotnie, smierc wlasna...hmmmmm chyba tylko raz, ale nie be
                      > de
                      > > sie nad tym zastanawial dalej poniewaz zbyt glupi jestem. Smierc jest
                      > > nieuchronna i nie mnie o tym decydowac, czy, jak, kiedy? Co do seksu ooooo
                      > ooo
                      > > tutaj mam spore pole do popisu (nawet mimo ograniczen mego Rozumku).
                      > >
                      > >
                      > > A wiec seks to
                      > > > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza rados
                      > cia i
                      > >
                      > > > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna rozkosz
                      > .
                      > >
                      > > #########
                      > >
                      > > Przepraszam, a powyzsze to z wlasnych doswiadczen? Pisales, ze wiesz?
                      > >
                      > > No i wybacz, nie szukam smierci, seksu czasami poszukuje, no i Konca tez n
                      > ie
                      > > szukam (brzuch mi jeszcze tak bardzo nie urosl i jakos daje sobie rade bez
                      >
                      > > lusterka ;-)))))))))))))))))))))))))
                      > >
                      > > Z otoczeniem energii nie wymieniam, z reguly partnerka ze mnie ja wysysa,
                      > ale
                      > > akurat za to, to jestem Jej wdzieczny (kimkolwiek jest lub byla, z szacunk
                      > iem
                      > > dla obecnej i poprzednich).
                      > >
                      > > Pozdrowienia O.13
                      > >
                      • Gość: Imagine Re: Widzisz Imagine... IP: *.unl.edu 02.10.02, 23:36
                        sellma napisała:

                        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                        >
                        > > opty13 napisał:
                        > >
                        > > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                        > > >
                        > > >
                        > > > > Seks wiecej ze smiercia ma wspolnego niz z zyciem. Tak jak milo
                        > sc, b
                        > > o zeb
                        > > > y
                        > > > > kochac, trzeba pogodzic sie ze swoja anihilacja. Dlatego tak wie
                        > lu ni
                        > > e roz
                        > > > umie
                        > > > > istoty milosci, do tego stopnia, ze na tym forum pisalem, ze cze
                        > gos t
                        > > akieg
                        > > > o
                        > > > jak
                        > > > >
                        > > > > milosc nie ma. Moge to odkrecic i rzecz, ze milosc istnieje, ale
                        > milo
                        > > sc je
                        > > > st
                        > > > > smiercia milosci wlasnej, do czego jednak niewielu dochodzi. A w
                        > iec s
                        > > eks t
                        > > > o
                        > > > > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza
                        > rados
                        > > cia i
                        > > >
                        > > > > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna ro
                        > zkosz
                        > > .
                        > > > Dlatego
                        > > > > sa to kajdany, gdyz chcac umierac szukamy drog a jedna z nich, n
                        > ajbar
                        > > dziej
                        > > >
                        > > > > przypominajaca smierc, jest wlasnie seks. Dlatego szukajac seksu
                        > , szu
                        > > kamy
                        > > > > wlasnego konca, totalnej wymiany energii z otoczeniem.
                        > > > > Pozdr, Imagine.
                        > > >
                        > > > ##################################################################
                        > > >
                        > > > ......jestem Prostakiem, ktoremu trudno zrozumiec Twoja zawila filozo
                        > fie
                        > > > zyciowa. Nie bede pisal, ze sa tacy ktorzy milosci nie rozumieja. Kaz
                        > dy ni
                        > > e
                        > > > tyle ja rozumie (bo i po co rozumiec wlasna milosc - niech sie niewyz
                        > yci
                        > > > filozofowie zastanawiaja), co po prostu przezywa. Bywaja slepe milosc
                        > i,
                        > > bywaja
                        > > > i zaborcze. W tych drugich raczej wlasna tryumfuje nad miloscia do pa
                        > rtner
                        > > a.
                        > > > Smierc, w przeciwienstwie do seksu nie cieszy mnie. Spelnienie w seks
                        > ie
                        > > > przezywam wielokrotnie, smierc wlasna...hmmmmm chyba tylko raz, ale n
                        > ie be
                        > > de
                        > > > sie nad tym zastanawial dalej poniewaz zbyt glupi jestem. Smierc jest
                        >
                        > > > nieuchronna i nie mnie o tym decydowac, czy, jak, kiedy? Co do seksu
                        > ooooo
                        > > ooo
                        > > > tutaj mam spore pole do popisu (nawet mimo ograniczen mego Rozumku).
                        > > >
                        > > >
                        > > > A wiec seks to
                        > > > > smierc moj przyjacielu. Skad wiem to ? Bo smierc jest najwyzsza
                        > rados
                        > > cia i
                        > > >
                        > > > > wyzwoleniem, czego bladym wspomnieniem jest wlasnie seksualna ro
                        > zkosz
                        > > .
                        > > >
                        > > > #########
                        > > >
                        > > > Przepraszam, a powyzsze to z wlasnych doswiadczen? Pisales, ze wiesz?
                        > > >
                        > > > No i wybacz, nie szukam smierci, seksu czasami poszukuje, no i Konca
                        > tez n
                        > > ie
                        > > > szukam (brzuch mi jeszcze tak bardzo nie urosl i jakos daje sobie rad
                        > e bez
                        > >
                        > > > lusterka ;-)))))))))))))))))))))))))
                        > > >
                        > > > Z otoczeniem energii nie wymieniam, z reguly partnerka ze mnie ja wys
                        > ysa,
                        > > ale
                        > > > akurat za to, to jestem Jej wdzieczny (kimkolwiek jest lub byla, z sz
                        > acunk
                        > > iem
                        > > > dla obecnej i poprzednich).
                        > > >
                        > > > Pozdrowienia O.13
                        > > >
                  • Gość: sexi Re: apropos... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 03.10.02, 18:26
                    zaborcza milosc nie jest wiec miloscia, czyz nie imagine? ja sie pod tym
                    podpisuje. zazdrosc bwem to egoizm a wiec milosc do siebie. ta o ktorej piszemy
                    to milosc do drugiego czlowieka, a wiec oddanie siebie, a wiec tez wybaczenie,
                    i tu wlasnie jest cierpienie, bo czy tak naprawde dwie osoby moga sie sobie
                    poswiecic w 100% i bezwzglednie? wtedy chyba bylby koniec swiata. czyli smierc.
                    juz nic poza. nieskonczonosc, a zarazem wielka pustka. wiec jest petla nie ma
                    poczatku ani konca, NIEZNOSNA LEKKOSC BYTU!
                    pozdrawiam imagine
                    sexi
                    • Gość: Imagine Re: apropos... IP: *.unl.edu 04.10.02, 17:59
                      Gość portalu: sexi napisał(a):

                      > zaborcza milosc nie jest wiec miloscia, czyz nie imagine? ja sie pod tym
                      > podpisuje. zazdrosc bwem to egoizm a wiec milosc do siebie. ta o ktorej
                      piszemy
                      >
                      > to milosc do drugiego czlowieka, a wiec oddanie siebie, a wiec tez
                      wybaczenie,
                      > i tu wlasnie jest cierpienie, bo czy tak naprawde dwie osoby moga sie sobie
                      > poswiecic w 100% i bezwzglednie? wtedy chyba bylby koniec swiata. czyli
                      smierc.
                      >
                      > juz nic poza. nieskonczonosc, a zarazem wielka pustka. wiec jest petla nie ma
                      > poczatku ani konca, NIEZNOSNA LEKKOSC BYTU!
                      > pozdrawiam imagine
                      > sexi

                      Hej sexi, ladnie to ujelas. Perfekcyjna milosc to wlasnie smierc. Smierc
                      siebie samego w sluzbie innych. Kto tak potrafi ? Ojciec Kolbe, Chrystus,
                      Matka Teresa ? To co my nazywamy milosci, WOGOLE NIA NIE JEST !!!!!! To tylko
                      dalekie echo, poslad, tlo, fantom, wyobrazenie naszego idealnego stosunku do
                      unnych. Ktos kto kocha, NIE CIERPI !!! Milosc nie jest cierpieniem, jest
                      ekstaza.
                      Pozdr, Imagine.
          • =michal co do wolności 02.10.02, 22:25
            popieram opty13 - rozprawianie o wolności jest niespecjalnie odkrywcze...
            uzależnieni jesteśmy od powietrza, żarcia, wody, snu i wielu innych rzeczy...
            to czy do tego dodamy sobie jeszcze jakieś uzależnienie, np. od seksu, nie ma w
            sumie specjalnego znaczenia - wg mnie ważne jest, aby ono nas nie niszczyło,
            nie przeszkadzało nam w samorealizacji, życiu zgodnym z własnymi celami, czy
            wartościami (a tak prawdę mówiąc, to i tak wierzę w determinizm, ale nie ma to
            specjalnego znaczenia :-)))... ptaszki w klatce, czy nie klatce mało tu mają do
            rzeczy, chyba, że zmienią w przeciągu życia miejsce pobytu - w sumie czego oko
            nie widzi, tego duszy nie żal... i życzę wszelkim ptaszkom, aby, jeśli tylko
            ich klatka im odpowiada, żyły w niej szczęśliwie aż do końca ich dni... bo w
            sumie bycie poza klatką to tylko przejście do klatki nieco większej, można
            ewentualnie przechodzić do coraz to rozleglejszej, ale w końcu się znajdziemy w
            klatce podstawowej, w tej właśnie z wody, powietrza, itd. się składającej...
            jeśli dla kogoś to jest celem i warunkiem szczęścia, to proszę bardzo...
            pamiętajmy tylko, że takie dążenie tworzy nam samo w sobie kolejną klatkę :-)))
            • Gość: Imagine Re: co do wolności IP: *.unl.edu 02.10.02, 22:38
              =michal napisał:

              > popieram opty13 - rozprawianie o wolności jest niespecjalnie odkrywcze...
              > uzależnieni jesteśmy od powietrza, żarcia, wody, snu i wielu innych rzeczy...
              > to czy do tego dodamy sobie jeszcze jakieś uzależnienie, np. od seksu, nie ma
              w
              >
              > sumie specjalnego znaczenia - wg mnie ważne jest, aby ono nas nie niszczyło,
              > nie przeszkadzało nam w samorealizacji, życiu zgodnym z własnymi celami, czy
              > wartościami (a tak prawdę mówiąc, to i tak wierzę w determinizm, ale nie ma
              to
              > specjalnego znaczenia :-)))... ptaszki w klatce, czy nie klatce mało tu mają
              do
              >
              > rzeczy, chyba, że zmienią w przeciągu życia miejsce pobytu - w sumie czego
              oko
              > nie widzi, tego duszy nie żal... i życzę wszelkim ptaszkom, aby, jeśli tylko
              > ich klatka im odpowiada, żyły w niej szczęśliwie aż do końca ich dni... bo w
              > sumie bycie poza klatką to tylko przejście do klatki nieco większej, można
              > ewentualnie przechodzić do coraz to rozleglejszej, ale w końcu się znajdziemy
              w
              >
              > klatce podstawowej, w tej właśnie z wody, powietrza, itd. się składającej...
              > jeśli dla kogoś to jest celem i warunkiem szczęścia, to proszę bardzo...
              > pamiętajmy tylko, że takie dążenie tworzy nam samo w sobie kolejną klatkę :-
              )))
              >
              Jest mala,lecz istotna roznica miedzy uzaleznieniem od wody czy od seksu.
              Bez wody nie da sie zyc, bez seksu jednak mozna. Poza tym, gdyby seks smakowal
              tak neutralnie jak woda, kto by sie za to wszystko bral ? Zastanawiam sie czy
              seks wyrzadzil wiecej krzywdy ludziom, czy pozytku ? Bo czy ulga po wytrysku,
              jest czyms co mozna sklasyfikowac jako cos pozytecznego ? Uwazam, ze seks jest
              jednym z najwiekszych powodow ludzkich frustracji, zahamowan i bolu. Powtarzam
              swa teze, ze seks to kajdany, ktorych ani nie umiemy zrzucic, ani sie w nich
              swobodnie czuc. Mowie ciagle o generalnej populacji, nie o opty13 czy o
              michale, ktorym bozia zaoszczedzila frustracyj. Dlatego wasze wypowiedzi, nie
              gniewajcie sie, niczego nie wniosa do dyskusji.
              Pozdr, Imagine.
              • =michal Re: co do wolności 03.10.02, 00:58
                > Jest mala,lecz istotna roznica miedzy uzaleznieniem od wody czy od seksu.
                > Bez wody nie da sie zyc, bez seksu jednak mozna. Poza tym, gdyby seks smakowal
                > tak neutralnie jak woda, kto by sie za to wszystko bral?

                O, tu się nie zgodzę... to, bez czego żyć nie można potrafi smakować wręcz
                wspaniale - woda na pustynii, czy też żarełko po kuracji odchudzającej :-) A
                czasem człowiek potrafi się cieszyć z samego faktu możności oddychania...

                Zastanawiam sie czy
                > seks wyrzadzil wiecej krzywdy ludziom, czy pozytku ? Bo czy ulga po wytrysku,
                > jest czyms co mozna sklasyfikowac jako cos pozytecznego ? Uwazam, ze seks jest
                > jednym z najwiekszych powodow ludzkich frustracji, zahamowan i bolu.

                Heh, pomijając już korzyść z seksu jaką jest potomstwo, to jeśli sprowadzasz
                całą przyjemność płynącą z seksualności do ulgi po wytrysku, to niestety muszę
                ci zarzucić niesamowitą wręcz ubogość twojego dotychczasowego życia
                seksualnego... być może stąd ten spaczony obraz... nawiasem mówiąc, wracasz do
                odrzuconych już właściwie poglądów Freuda, który źródeł wszelkiej frustracji,
                zahamowań i bólu upatrywał w seksie... ale to były czasy wiktoriańskie i
                wszyscy wręcz przebierali nogami pod przykryciem fałszywej moralności i
                wszelkie problemy wynikały właśnie z ZAHAMOWAŃ I WYPARCIA swoich seksualnych
                potrzeb, uznawanych za brudne, nieprzywoite i ogólnie złe... tak więc to nie
                seks tworzy kajdany, a ludzie w obawie (?) przed nim się w nie zakuwają...

                Powtarzam
                > swa teze, ze seks to kajdany, ktorych ani nie umiemy zrzucic, ani sie w nich
                > swobodnie czuc. Mowie ciagle o generalnej populacji, nie o opty13 czy o
                > michale, ktorym bozia zaoszczedzila frustracyj. Dlatego wasze wypowiedzi, nie
                > gniewajcie sie, niczego nie wniosa do dyskusji.

                Przykro mi, ale wydaje mi się, że nie potrafisz udowodnić tezy, jakoby seks był
                generalnie dla ludzi źródłem frustracji itd... oczywiście, prawdopodobnie
                każdy, który ma jakiekolwiek życie seksualne, przeżył, przeżywa od czasu do
                czasu właśnie takie frustrujące i destrukcyjne epizody... wg mnie jednak
                częstsze są przeżycia satysfakcjonujące dla obu stron... świat naprawdę nie
                składa się z samych erotomanów i nimfomanek, dewiantów, impotentów, itd...
                oczywiście, ideału trudno sięgnąć, jednak nie jest powodem do tragedii, jeśli
                jakiejś parze nie wszystko wychodzi tak jakby ona chciała...
                źródłem naszych frustracji przecież jesteśmy tak naprawdę my sami - to nie
                bozia mi życia bez nich oszczędza, tylko ja potrafię cieszyć się tym co mam,
                mimo iż oczywiście staram się mieć jak najwięcej...

                PS do ciebie pasuje definicja ginekologa - szuka problemów tam, gdzie inni
                znajdują radość :-)))

                > Pozdr, Imagine.
    • olek13 Re: Seks to kajdany 03.10.02, 07:40
      Tak sobie czytam, czytam... Czy Ty, Imagine, jesteś na etapie buntu przeciw rzeczywistości? Bo tak właśnie to wygląda.
      Czujesz się niewolnikiem seksu, jedzenia, oddychania... To może uświadom sobie, że tego wszystkiego, czego chcesz być "niewolnikiem", tak naprawdę jest pełen dostatek, również dla Ciebie. Ograniczenia, poczucie braku - to tylko urojenia umysłu. Do odreagowania.

      Pozdrawiam serdecznie
      • mindo Re: Seks to kajdany 03.10.02, 11:21
        Imagine - ty jesteś chory człowiek!
        Z takim nastawieniem do życia chyba długo nie pociągniesz. Za dużo w tobie
        filozofii i rozmyślań. Przez takie pseudofilozofanie stajesz sie powoli
        potencjalnym samobójcą. Co co odeszli z tego świata z własnej woli myśleli
        podobnie jak ty.
        • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 03.10.02, 15:40
          mindo napisał:

          > Imagine - ty jesteś chory człowiek!
          > Z takim nastawieniem do życia chyba długo nie pociągniesz. Za dużo w tobie
          > filozofii i rozmyślań. Przez takie pseudofilozofanie stajesz sie powoli
          > potencjalnym samobójcą. Co co odeszli z tego świata z własnej woli myśleli
          > podobnie jak ty.

          Oj, w bledzies mindo. Ja kocham zycie, co nie przeszkadza mi miec glebszych
          refleksji nad sensem niz wiekszosc. Nie bede sie targowal z Toba, ale zamierzam
          zyc do co najmniej 90-tki i to we wspanialym zdrowiu (codziennie wczesnie rano
          joga, szybkie spacery, zielona herbata, nie pije, nie pale, nie obzeram sie).
          Jak podskoczysz 500 razy na skakance bez przystawania, to sie zglos do mnie.
          Moze przyjme Cie do mojego klubu. Co do samobojcow ? Mysle wrecz odwrotnie niz
          Ty. Na line to targaja sie ci, ktorzy doznaja szoku w zwiazku z tym jak sobie
          wyobrazali zycie, a jakie ono jest naprawde. Ja jestem na drugim biegunie,
          dokladnie po drugiej stronie. Ja nie mam zludzen i nie siedze w tym zyciu
          "po uszy" po to tylko by przezywac coraz wieksze frustracje. To juz poza mna.
          Obawiam sie, ze widze wiecej od Ciebie. I zapewniam Cie, daleko mi do pana
          Nietzsche i jego samobojczej wypowiedzi: "Bogl umarl".
          Pozdrawiam Cie, Imagine. (kup skakanke dzisiaj i sproboj)
          • Gość: Malwina Re: Seks to kajdany IP: *.abo.wanadoo.fr 03.10.02, 15:57
            nie daj sie , Imagine, tym bzdurom, skoncz z tym samo- praniem mozgu, nie tedy droga....

            M.
            czy ktos zechcialby zakuc mnie w kajdany ;-)
            • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 03.10.02, 16:14
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > nie daj sie , Imagine, tym bzdurom, skoncz z tym samo- praniem mozgu, nie
              tedy
              > droga....
              >
              > M.
              > czy ktos zechcialby zakuc mnie w kajdany ;-)

              Biore Cie w jasyr. Mojas Izauro.
              • Gość: Malwina Re: Seks to kajdany IP: *.abo.wanadoo.fr 03.10.02, 16:24
                "jeszczem nie wacpana"
                :-)
                • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 03.10.02, 16:29
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > "jeszczem nie wacpana"
                  > :-)

                  A obaczym, obaczym Malwisiu.
      • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 03.10.02, 15:46
        olek13 napisał:

        > Tak sobie czytam, czytam... Czy Ty, Imagine, jesteś na etapie buntu przeciw
        rze
        > czywistości? Bo tak właśnie to wygląda.
        > Czujesz się niewolnikiem seksu, jedzenia, oddychania... To może uświadom
        sobie,
        > że tego wszystkiego, czego chcesz być "niewolnikiem", tak naprawdę jest
        pełen
        > dostatek, również dla Ciebie. Ograniczenia, poczucie braku - to tylko
        urojenia
        > umysłu. Do odreagowania.
        >
        > Pozdrawiam serdecznie

        Na etapie buntu to ja bylem pod koniec lat 60-tych, jak dzieci-kwiaty
        chcialy opanowac planete (zreszta sentyment do tamtych lat pozostal i powiem Ci
        ze to byla piekna epoka, prawdziwej muzyki, prawdziwych tytanow wolnosci).
        Powiem Ci wiecej, czuje sie niewolnikiem pracy zarobkowej, i nie uspokoi mnie
        Twoja mysl, ze jest tej pracy pod dostatkiem. To mentalnosc niewolnika, ktora
        chcesz mi sprzedac tutaj, pod pozorem obfitosci i dostatku wszelkiego. Nie mam
        zadnego poczucia braku, ktore chcesz nazwac moimi urojeniami.
        Pozdr, Imagine.
        • olek13 Re: Seks to kajdany 04.10.02, 07:25
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Na etapie buntu to ja bylem pod koniec lat 60-tych, jak dzieci-kwiaty
          > chcialy opanowac planete (zreszta sentyment do tamtych lat pozostal i powiem Ci
          > ze to byla piekna epoka, prawdziwej muzyki, prawdziwych tytanow wolnosci).

          Muzyka i owszem, wolność - na mój gust zbyt zaćpana.

          > Powiem Ci wiecej, czuje sie niewolnikiem pracy zarobkowej, i nie uspokoi mnie
          > Twoja mysl, ze jest tej pracy pod dostatkiem.

          To uświadom sobie, że możesz wspaniale się bawić, a ludzie Ci będą za to jeszcze chętnie płacili.

          > To mentalnosc niewolnika, ktora
          > chcesz mi sprzedac tutaj, pod pozorem obfitosci i dostatku wszelkiego. Nie mam
          > zadnego poczucia braku, ktore chcesz nazwac moimi urojeniami.

          Przecież Ty piszesz, że czujesz się niewolnikiem. A niewolnik to ten, któremu wydaje się, że ma za mało wolności (w dowolnej dziedzinie) - czyli brak.
          Jak chcesz urzeczywistnić szczęśliwe życie, mając takie wyobrażenia?

          Pozdrawiam
          • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 04.10.02, 17:53
            olek13 napisał:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Na etapie buntu to ja bylem pod koniec lat 60-tych, jak dzieci-kwiaty
            > > chcialy opanowac planete (zreszta sentyment do tamtych lat pozostal i powi
            > em Ci
            > > ze to byla piekna epoka, prawdziwej muzyki, prawdziwych tytanow wolnosci).
            >
            > Muzyka i owszem, wolność - na mój gust zbyt zaćpana.
            >
            > > Powiem Ci wiecej, czuje sie niewolnikiem pracy zarobkowej, i nie uspokoi m
            > nie
            > > Twoja mysl, ze jest tej pracy pod dostatkiem.
            >
            > To uświadom sobie, że możesz wspaniale się bawić, a ludzie Ci będą za to
            jeszcz
            > e chętnie płacili.
            >
            > > To mentalnosc niewolnika, ktora
            > > chcesz mi sprzedac tutaj, pod pozorem obfitosci i dostatku wszelkiego. Nie
            > mam
            > > zadnego poczucia braku, ktore chcesz nazwac moimi urojeniami.
            >
            > Przecież Ty piszesz, że czujesz się niewolnikiem. A niewolnik to ten, któremu
            w
            > ydaje się, że ma za mało wolności (w dowolnej dziedzinie) - czyli brak.
            > Jak chcesz urzeczywistnić szczęśliwe życie, mając takie wyobrażenia?
            >
            > Pozdrawiam
            To proste. Jedyna droga do wewnetrznego (bo tylko takie istnieje) szczescia
            jest uswiadomienie sobie ograniczen swej egzystencji i zaprzestanie biegania
            i obijania sie o sciany swych niemozliwosci. Wtedy tylko mozesz pokochac swa
            "cele", jak jest nasz byt w ciele fizycznym. Bez tej samoswiadomosci wlasnie,
            samoswiadomosci o swej ograniczonosci, ludzie doswiadczaja tzw. luki
            egzystencjalnej, gdzie przepasc miedzy tym co nam sie wydaje na temat naszego
            zycia a tym czym faktycznie jest to zycie powieksza sie. Moznaby mnozyc tysiace
            przykladow, gdzie plany spalily na panewce, gdyz nie liczono sie z zasobami.
            To jest odpowiedzia na twe pytanie: Jak ja chce urzeczywistnic szczesliwe zycie.
            Czy odpowiedzialem na Twe pytanie ?
            Pozdr, Imagine.
            • olek13 Re: Seks to kajdany 04.10.02, 19:07
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > To proste. Jedyna droga do wewnetrznego (bo tylko takie istnieje) szczescia
              > jest uswiadomienie sobie ograniczen swej egzystencji i zaprzestanie biegania
              > i obijania sie o sciany swych niemozliwosci. Wtedy tylko mozesz pokochac swa
              > "cele", jak jest nasz byt w ciele fizycznym. Bez tej samoswiadomosci wlasnie,
              > samoswiadomosci o swej ograniczonosci, ludzie doswiadczaja tzw. luki
              > egzystencjalnej, gdzie przepasc miedzy tym co nam sie wydaje na temat naszego
              > zycia a tym czym faktycznie jest to zycie powieksza sie. Moznaby mnozyc tysiace
              >
              > przykladow, gdzie plany spalily na panewce, gdyz nie liczono sie z zasobami.
              > To jest odpowiedzia na twe pytanie: Jak ja chce urzeczywistnic szczesliwe zycie
              > .
              > Czy odpowiedzialem na Twe pytanie ?

              Nijak mi to nie pasuje. Jeśli umysł kreuje rzeczywistość, jeśli celem jest urzeczywistnienie boskości w sobie, to jak mogę przekraczać granice, jeśli skupiam świadomość na ograniczeniach?
              Dla mnie właściwym sposobem jest akceptacja faktu, że wszelkie ograniczenia fizyczne biorą się z ograniczeń mentalnych. Twoje "zaprzestanie biegania" jest dla mnie uświadomieniem sobie bezsensu walki z rzeczywistością na rzecz akceptacji tego, co sam sobie wykreowałem i przystąpienia do zmiany kierunku kreacji. Zgadzam się z Tobą w jednym: niedostrzeganie rzeczywistości jest drogą na manowce, drogą urojeń.
              Podsumowując: rzeczywistość jest zwierciadłem umysłu. Jeśli mnie ogranicza, to dowodzi tylko moich wewnętrznych ograniczeń. Gdy się pozbywam ograniczeń - wtedy możliwości stają się nieograniczome (vide: materializacje przedmiotów przes Sai Babę).

              Pozdrawiam nieograniczenie
              • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 04.10.02, 19:48
                > Nijak mi to nie pasuje. Jeśli umysł kreuje rzeczywistość, jeśli celem jest
                urze
                > czywistnienie boskości w sobie, to jak mogę przekraczać granice, jeśli
                skupiam
                > świadomość na ograniczeniach?

                Tu nie chodzi o to by skupiac sie na ograniczeniach. Rozpoznac je, zrozumiec i
                zaakceptowac idac poza nie. To jest tak jak ze zrozumieniem swoich bledow.
                Nie zatrzymac sie na nich tylko je rozgryzc i zyc dalej nie czyniac ich wiecej.

                > Dla mnie właściwym sposobem jest akceptacja faktu, że wszelkie ograniczenia
                fiz
                > yczne biorą się z ograniczeń mentalnych.


                No dobrze. Pies nie ma zadnych ograniczen mentalnych. Jego zycie jest
                zwyczajnie projekcja jego umyslu. Kiedy czas pobzykac, bzyka, kiedy czas jesc,
                je. Czy takiego zycia chcesz ?

                Twoje "zaprzestanie biegania" jest dla
                > mnie uświadomieniem sobie bezsensu walki z rzeczywistością na rzecz
                akceptacji
                > tego, co sam sobie wykreowałem i przystąpienia do zmiany kierunku kreacji.

                Dokladnie tak jest. To co zostalo wykreowane przez moj umysl, albo poprzez
                kolektywny umysl moich przodkow, nieodpowiada mi, wiec, rezygnuje z "ichniego"
                biegania za spodniczkami, gorzalka, domami, rowerami i kolczykami i kreuje swa
                rzeczywistosc, ktora bardziej mi odpowiada.

                Zga
                > dzam się z Tobą w jednym: niedostrzeganie rzeczywistości jest drogą na
                manowce,
                > drogą urojeń.
                > Podsumowując: rzeczywistość jest zwierciadłem umysłu. Jeśli mnie ogranicza,
                to
                > dowodzi tylko moich wewnętrznych ograniczeń. Gdy się pozbywam ograniczeń -
                wted
                > y możliwości stają się nieograniczome (vide: materializacje przedmiotów przes
                S
                > ai Babę).
                >
                > Pozdrawiam nieograniczenie

                Nie wierze w Sai Babe. To jedna z wielkich mistyfikacji. Duzo czytalem na ten
                temat.
                Pozdr, Imagine.
                • olek13 Re: Seks to kajdany 05.10.02, 12:33
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):

                  > Tu nie chodzi o to by skupiac sie na ograniczeniach. Rozpoznac je, zrozumiec i
                  > zaakceptowac idac poza nie. To jest tak jak ze zrozumieniem swoich bledow.
                  > Nie zatrzymac sie na nich tylko je rozgryzc i zyc dalej nie czyniac ich wiecej.

                  Zgadzam się. Może pewne szczegóły nazywam inaczej, ale ogólnie OK.

                  > No dobrze. Pies nie ma zadnych ograniczen mentalnych. Jego zycie jest
                  > zwyczajnie projekcja jego umyslu. Kiedy czas pobzykac, bzyka, kiedy czas jesc,
                  > je. Czy takiego zycia chcesz ?

                  Pies nie ma świadomości - nie ma więc ograniczeń mentalnych. Ale jego indywidualne funcjonowanie opiera się na prostych mechanizmach reagowania i nie jest w stanie z nich wyjść - bowiem nie ma narzędzia, aby spojrzeć na te mechanizmy "z góry". Ja takie narzędzie posiadam i jestem w stanie określić kierunki zmian i przeprowadzić te zmiany. Ale - właśnie: ale najpierw potrzebuję zechcieć skorzystać z tego narzędzia - świadomości w sposób, do jakiego jest ona przeznaczona.
                  I chyba w tym jest cały szkopuł, że ludzie używają intelektu do konstruowania rakiet, a rzadziej do rekonstruowania siebie.

                  > Dokladnie tak jest. To co zostalo wykreowane przez moj umysl, albo poprzez
                  > kolektywny umysl moich przodkow, nieodpowiada mi, wiec, rezygnuje z "ichniego"
                  > biegania za spodniczkami, gorzalka, domami, rowerami i kolczykami i kreuje swa
                  > rzeczywistosc, ktora bardziej mi odpowiada.

                  Też się zgadzam. Też rezygnuję z przymusu biegania, ale nie rezygnuję z dawania sobie przyjemności (seksu), bo niby dlaczego? Ascetą nie jestem i nie planuję zostać.
                  Właśnie odżegnywanie się od przyjemności uważam za błąd, fatalny w skutkach.

                  > Nie wierze w Sai Babe. To jedna z wielkich mistyfikacji. Duzo czytalem na ten
                  > temat.

                  Dużo nie czytałem, ale to co czytałem świadczy o problemach tych, co go szkalują, a nie jego samego.
                  Poza tym wiarygone analizy psychometryczne Sai Baby wskazują, że on naprawdę ma niedaleko... Tyle, że się wpuścił w misję i to go trzyma.

                  Pozdrawiam serdecznie
    • kol5 Re: Seks to kajdany 04.10.02, 19:51
      Powiedziałabym inaczej:
      brak seksu to kajdany.
      • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany IP: *.unl.edu 04.10.02, 20:30
        kol5 napisała:

        > Powiedziałabym inaczej:
        > brak seksu to kajdany.

        Mowimy o dwoch roznych sprawach. Ja mowie: PICIE GORZALY i POCIAG DO NIEJ TO
        KAJDANY. Ty mowisz: BRAK GORZALY TO KAJDANY. Wiem, ze widzisz ta roznice.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: kol5 Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 20:34
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > kol5 napisała:
          >
          > > Powiedziałabym inaczej:
          > > brak seksu to kajdany.
          >
          > Mowimy o dwoch roznych sprawach. Ja mowie: PICIE GORZALY i POCIAG DO NIEJ TO
          > KAJDANY. Ty mowisz: BRAK GORZALY TO KAJDANY. Wiem, ze widzisz ta roznice.
          > Pozdr, Imagine.

          Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
          Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
          I to dużo lepiej niż z nią!
          • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 20:44
            Gość portalu: kol5 napisał(a):

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > kol5 napisała:
            > >
            > > > Powiedziałabym inaczej:
            > > > brak seksu to kajdany.
            > >
            > > Mowimy o dwoch roznych sprawach. Ja mowie: PICIE GORZALY i POCIAG DO NIEJ
            > TO
            > > KAJDANY. Ty mowisz: BRAK GORZALY TO KAJDANY. Wiem, ze widzisz ta roznice.
            > > Pozdr, Imagine.
            >
            > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
            > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
            > I to dużo lepiej niż z nią!

            To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i drugie ma za zadanie
            wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwal, tak go zwal, zycie
            zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i Dupy)na boku. Poza tym
            gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy jakikolwiek pociag.
            Pozdr, Imagine.
            • Gość: kol5 Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 20:51
              Gość portalu: Imagine napisał(a):

              > Gość portalu: kol5 napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
              > >
              > > > kol5 napisała:
              > > >
              > > > > Powiedziałabym inaczej:
              > > > > brak seksu to kajdany.
              > > >
              > > > Mowimy o dwoch roznych sprawach. Ja mowie: PICIE GORZALY i POCIAG DO
              > NIEJ
              > > TO
              > > > KAJDANY. Ty mowisz: BRAK GORZALY TO KAJDANY. Wiem, ze widzisz ta rozn
              > ice.
              > > > Pozdr, Imagine.
              > >
              > > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
              > > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
              > > I to dużo lepiej niż z nią!
              >
              > To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i drugie ma za zadanie
              > wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwal, tak go zwal, zycie
              > zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i Dupy)na boku. Poza tym
              > gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy jakikolwiek pociag.
              > Pozdr, Imagine.

              To nie jest to samo.
              Z seksem się rodzisz/to energia, którą spożytkować musisz, bo inaczej Cię
              rozniesie/, a to inne, znajdujesz "na ulicy" . Jako substytut.
              • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 21:01
                Gość portalu: kol5 napisał(a):

                > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: kol5 napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                > > >
                > > > > kol5 napisała:
                > > > >
                > > > > > Powiedziałabym inaczej:
                > > > > > brak seksu to kajdany.
                > > > >
                > > > > Mowimy o dwoch roznych sprawach. Ja mowie: PICIE GORZALY i POCI
                > AG DO
                > > NIEJ
                > > > TO
                > > > > KAJDANY. Ty mowisz: BRAK GORZALY TO KAJDANY. Wiem, ze widzisz ta
                > rozn
                > > ice.
                > > > > Pozdr, Imagine.
                > > >
                > > > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
                > > > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
                > > > I to dużo lepiej niż z nią!
                > >
                > > To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i drugie ma za zadani
                > e
                > > wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwal, tak go zwal, zyci
                > e
                > > zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i Dupy)na boku. Poza t
                > ym
                > > gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy jakikolwiek pociag.
                > > Pozdr, Imagine.
                >
                > To nie jest to samo.
                > Z seksem się rodzisz/to energia, którą spożytkować musisz, bo inaczej Cię
                > rozniesie/, a to inne, znajdujesz "na ulicy" . Jako substytut.

                Nic nie musisz, a juz napewno nie w czasie kopulacji. Sa techniki osiagniecia
                orgazmu bez kontaktu z partnerami, tyle ze to trudniejsze, dlatego ogromna
                wiekszosc idzie na latwizne, nie wspominajac o tym, ze nic nie wie o innych
                metodach. Ale mnie tu chodzi o cos zupelnie innego. Wiekszosc zyje, by uprawiac
                seks. I wtedy, gdy ta potrzeba nie moze byc zaspokojona, strzelaja sobie w leb.
                (w przenosni oczywiscie). Malzenstwa sie rozpadaja glownie z powodu nieudanego
                seksu, ba, ludzie pobieraja sie rowniez z powodu seksu. Wszystko, swiadomie czy
                nie kreci sie wokol seksu.
                Pozdr, Imagine.
                • Gość: kol5 Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 21:09
                  Gość portalu: Imagine napisał(a):



                  > > > > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
                  > > > > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
                  > > > > I to dużo lepiej niż z nią!
                  > > >
                  > > > To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i drugie ma za z
                  > adani
                  > > e
                  > > > wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwal, tak go zwal,
                  > zyci
                  > > e
                  > > > zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i Dupy)na boku. P
                  > oza t
                  > > ym
                  > > > gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy jakikolwiek poc
                  > iag.
                  > > > Pozdr, Imagine.
                  > >
                  > > To nie jest to samo.
                  > > Z seksem się rodzisz/to energia, którą spożytkować musisz, bo inaczej Cię
                  > > rozniesie/, a to inne, znajdujesz "na ulicy" . Jako substytut.
                  >
                  > Nic nie musisz, a juz napewno nie w czasie kopulacji. Sa techniki
                  osiagniecia
                  > orgazmu bez kontaktu z partnerami, tyle ze to trudniejsze, dlatego ogromna
                  > wiekszosc idzie na latwizne, nie wspominajac o tym, ze nic nie wie o innych
                  > metodach.
                  ******************************
                  Widzisz, tak czy inaczej, ale musisz rozładować tę energię.
                  Artyści tworzą przy jej pomocy arcydzieła.

                  Sztuka jej wykorzystania - ktoś powinien napisać o niej księżkę.

                  To był dobry temat. Gratuluję!
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 21:41
                    Gość portalu: kol5 napisał(a):

                    > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                    >
                    >
                    >
                    > > > > > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
                    > > > > > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
                    > > > > > I to dużo lepiej niż z nią!
                    > > > >
                    > > > > To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i drugie ma
                    > za z
                    > > adani
                    > > > e
                    > > > > wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwal, tak go
                    > zwal,
                    > > zyci
                    > > > e
                    > > > > zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i Dupy)na bo
                    > ku. P
                    > > oza t
                    > > > ym
                    > > > > gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy jakikolwie
                    > k poc
                    > > iag.
                    > > > > Pozdr, Imagine.
                    > > >
                    > > > To nie jest to samo.
                    > > > Z seksem się rodzisz/to energia, którą spożytkować musisz, bo inaczej
                    > Cię
                    > > > rozniesie/, a to inne, znajdujesz "na ulicy" . Jako substytut.
                    > >
                    > > Nic nie musisz, a juz napewno nie w czasie kopulacji. Sa techniki
                    > osiagniecia
                    > > orgazmu bez kontaktu z partnerami, tyle ze to trudniejsze, dlatego ogromna
                    >
                    > > wiekszosc idzie na latwizne, nie wspominajac o tym, ze nic nie wie o innyc
                    > h
                    > > metodach.
                    > ******************************
                    > Widzisz, tak czy inaczej, ale musisz rozładować tę energię.
                    > Artyści tworzą przy jej pomocy arcydzieła.
                    >
                    > Sztuka jej wykorzystania - ktoś powinien napisać o niej księżkę.
                    >
                    > To był dobry temat. Gratuluję!
                    > Pozdrawiam serdecznie
                    Ale ja nie mowilem, ze nie musze !!!! Ale kajdany na moich rekach mialbym
                    wlasnie ochote sciagnac !!! To samo z seksem. Wolalbym by go nie bylo. Wlasnie
                    chodzi o ta koniecznosc rozladowywania. Niestety zycie nie pozwala tego robic
                    gdzie tylko mammy na to ochote. I stad ten problem !!!
                    Pozdr, Imagine.
                    • kol5 Re: Seks to kajdany-imagine 04.10.02, 21:50
                      Gość portalu: Imagine napisał(a):

                      > Gość portalu: kol5 napisał(a):
                      >
                      > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                      > >
                      > >
                      > >
                      > > > > > > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
                      > > > > > > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
                      > > > > > > I to dużo lepiej niż z nią!
                      > > > > >
                      > > > > > To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i drug
                      > ie ma
                      > > za z
                      > > > adani
                      > > > > e
                      > > > > > wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwal, ta
                      > k go
                      > > zwal,
                      > > > zyci
                      > > > > e
                      > > > > > zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i Dupy)
                      > na bo
                      > > ku. P
                      > > > oza t
                      > > > > ym
                      > > > > > gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy jakik
                      > olwie
                      > > k poc
                      > > > iag.
                      > > > > > Pozdr, Imagine.
                      > > > >
                      > > > > To nie jest to samo.
                      > > > > Z seksem się rodzisz/to energia, którą spożytkować musisz, bo in
                      > aczej
                      > > Cię
                      > > > > rozniesie/, a to inne, znajdujesz "na ulicy" . Jako substytut.
                      > > >
                      > > > Nic nie musisz, a juz napewno nie w czasie kopulacji. Sa techniki
                      > > osiagniecia
                      > > > orgazmu bez kontaktu z partnerami, tyle ze to trudniejsze, dlatego og
                      > romna
                      > >
                      > > > wiekszosc idzie na latwizne, nie wspominajac o tym, ze nic nie wie o
                      > innyc
                      > > h
                      > > > metodach.
                      > > ******************************
                      > > Widzisz, tak czy inaczej, ale musisz rozładować tę energię.
                      > > Artyści tworzą przy jej pomocy arcydzieła.
                      > >
                      > > Sztuka jej wykorzystania - ktoś powinien napisać o niej księżkę.
                      > >
                      > > To był dobry temat. Gratuluję!
                      > > Pozdrawiam serdecznie
                      > Ale ja nie mowilem, ze nie musze !!!! Ale kajdany na moich rekach mialbym
                      > wlasnie ochote sciagnac !!! To samo z seksem. Wolalbym by go nie bylo.
                      Wlasnie
                      > chodzi o ta koniecznosc rozladowywania. Niestety zycie nie pozwala tego robic
                      > gdzie tylko mammy na to ochote. I stad ten problem !!!
                      > Pozdr, Imagine.

                      Czytałam swietną książkę na ten temat.
                      Mozna ją, Tę energię wykorzystać dla SIEBIE. Dla poprawy samopoczucia,
                      wyglądu, zachowania młodości - ciałem i duchem.
                      • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 22:14
                        kol5 napisała:

                        > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                        >
                        > > Gość portalu: kol5 napisał(a):
                        > >
                        > > > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                        > > >
                        > > >
                        > > >
                        > > > > > > > Seks i gorzała to dla Ciebie to samo?????????????
                        > > > > > > > Bez gorzały można wspaniale żyć. Mój drogi.
                        > > > > > > > I to dużo lepiej niż z nią!
                        > > > > > >
                        > > > > > > To samo, tam gdzies na dnie, to jest to samo. Jedno i
                        > drug
                        > > ie ma
                        > > > za z
                        > > > > adani
                        > > > > > e
                        > > > > > > wprowadzic cie w odmienny stan swiadomosci. Jak go zwa
                        > l, ta
                        > > k go
                        > > > zwal,
                        > > > > zyci
                        > > > > > e
                        > > > > > > zaczyna sie dopiero jak zostawimy to LSD (Lubie Sex i
                        > Dupy)
                        > > na bo
                        > > > ku. P
                        > > > > oza t
                        > > > > > ym
                        > > > > > > gorzale moznaby zastapic tu czymkolwie, do czego mamy
                        > jakik
                        > > olwie
                        > > > k poc
                        > > > > iag.
                        > > > > > > Pozdr, Imagine.
                        > > > > >
                        > > > > > To nie jest to samo.
                        > > > > > Z seksem się rodzisz/to energia, którą spożytkować musisz,
                        > bo in
                        > > aczej
                        > > > Cię
                        > > > > > rozniesie/, a to inne, znajdujesz "na ulicy" . Jako substyt
                        > ut.
                        > > > >
                        > > > > Nic nie musisz, a juz napewno nie w czasie kopulacji. Sa technik
                        > i
                        > > > osiagniecia
                        > > > > orgazmu bez kontaktu z partnerami, tyle ze to trudniejsze, dlate
                        > go og
                        > > romna
                        > > >
                        > > > > wiekszosc idzie na latwizne, nie wspominajac o tym, ze nic nie w
                        > ie o
                        > > innyc
                        > > > h
                        > > > > metodach.
                        > > > ******************************
                        > > > Widzisz, tak czy inaczej, ale musisz rozładować tę energię.
                        > > > Artyści tworzą przy jej pomocy arcydzieła.
                        > > >
                        > > > Sztuka jej wykorzystania - ktoś powinien napisać o niej księżkę.
                        > > >
                        > > > To był dobry temat. Gratuluję!
                        > > > Pozdrawiam serdecznie
                        > > Ale ja nie mowilem, ze nie musze !!!! Ale kajdany na moich rekach mialbym
                        >
                        > > wlasnie ochote sciagnac !!! To samo z seksem. Wolalbym by go nie bylo.
                        > Wlasnie
                        > > chodzi o ta koniecznosc rozladowywania. Niestety zycie nie pozwala tego ro
                        > bic
                        > > gdzie tylko mammy na to ochote. I stad ten problem !!!
                        > > Pozdr, Imagine.
                        >
                        > Czytałam swietną książkę na ten temat.
                        > Mozna ją, Tę energię wykorzystać dla SIEBIE. Dla poprawy samopoczucia,
                        > wyglądu, zachowania młodości - ciałem i duchem.

                        Wiem o tym, ze mozna, ale niewielu wie o tym. Dlatego jak ja jestem najedzony,
                        to nie krzycze, ze fajne jest zycie i ze inni gowno z tego rozumieja. I to jest
                        postawa ktora Ty prezentujesz, choc nie twierdze, ze swiadomie.
                        Pozdr, Imagine.
                        • Gość: kol5 Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 23:04
                          Gość portalu: Imagine napisał(a):


                          >
                          > Wiem o tym, ze mozna, ale niewielu wie o tym. Dlatego jak ja jestem
                          najedzony,
                          >
                          > to nie krzycze, ze fajne jest zycie i ze inni gowno z tego rozumieja. I to
                          jest
                          >
                          > postawa ktora Ty prezentujesz, choc nie twierdze, ze swiadomie.
                          > Pozdr, Imagine.

                          Nie poznałeś się na mnie, Imagine.
                          Przykro mi.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: Imagine Re: Seks to kajdany-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 23:11
                            Gość portalu: kol5 napisał(a):

                            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
                            >
                            >
                            > >
                            > > Wiem o tym, ze mozna, ale niewielu wie o tym. Dlatego jak ja jestem
                            > najedzony,
                            > >
                            > > to nie krzycze, ze fajne jest zycie i ze inni gowno z tego rozumieja. I to
                            >
                            > jest
                            > >
                            > > postawa ktora Ty prezentujesz, choc nie twierdze, ze swiadomie.
                            > > Pozdr, Imagine.
                            >
                            > Nie poznałeś się na mnie, Imagine.
                            > Przykro mi.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            Mnie rowniez. Niestety mam do wgladu tylko to co piszesz, a nie to co myslisz.
                            Gud najt, Imagine.
                • eva07 Męski punkt widzenia 06.10.02, 01:37

                  > Wiekszosc zyje, by uprawiac
                  >
                  > seks. I wtedy, gdy ta potrzeba nie moze byc zaspokojona, strzelaja sobie w
                  leb.
                  > (w przenosni oczywiscie). Malzenstwa sie rozpadaja glownie z powodu
                  nieudanego
                  > seksu, ba, ludzie pobieraja sie rowniez z powodu seksu. Wszystko, swiadomie
                  czy
                  >
                  > nie kreci sie wokol seksu.
                  > Pozdr, Imagine.

                  Ej, przesadzasz okropnie. BYc może jakoś to tak teraz z twojej perspektywy,
                  oraz ze wzgledu na osobiste doświadczenia wygląda. Ale to jakas bzdura. Znam
                  całą mase malżeństw, w kórych doprawdy nie seks jest najważniejszy (a czasem
                  troche szkoda). U jednych śiwat się rzeczywiście (przynajmniej przez jakiś
                  czas) kreci wokól seksu, inni sa na jego uroki az przesadnie "odporni". A poza
                  tym to okropnie MĘSKI PUNKT WIDZENIA: seks jako sila, której trudno sie oprzeć,
                  ale łatwo poddać. Wiele kobiet ma zgoła inne doświadczenia, przynajmniej w
                  pewnym momencie swojego życia: seks jako siła której bez wiekszego problemu
                  mozna sie oprzeć, zaś trudno jest poddac się całkowicie i czerpać zaspokojenie.
                  (oczywiście nietwierdzę, że kobiety nie odczuwają pragnień seksualnych).
                  E
    • Gość: kol5 Re: dodatek nadzwyczajny-imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 20:41
      Spróbuj tak:
      brak internetu to kajdany

      Pozdr
      • Gość: Imagine Re: dodatek nadzwyczajny-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 20:47
        Gość portalu: kol5 napisał(a):

        > Spróbuj tak:
        > brak internetu to kajdany
        >
        > Pozdr

        Nie. Internet to kajdany. Widzisz, tu nie chodzi o gorzale. Sama dalas przyklad
        internetu. Jesli uwazasz ze brak czegokolwiek to kajdany, to myslisz odwrotnie
        niz cala plejada medrcow na przestrzeni hitorii. Wybacz, ale wierze im nie
        Tobie.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: kol5 Re: dodatek nadzwyczajny-imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 20:57
          Gość portalu: Imagine napisał(a):

          > Gość portalu: kol5 napisał(a):
          >
          > > Spróbuj tak:
          > > brak internetu to kajdany
          > >
          > > Pozdr
          >
          > Nie. Internet to kajdany. Widzisz, tu nie chodzi o gorzale. Sama dalas
          przyklad
          > internetu. Jesli uwazasz ze brak czegokolwiek to kajdany, to myslisz
          odwrotnie
          > niz cala plejada medrcow na przestrzeni hitorii. Wybacz, ale wierze im nie
          > Tobie.
          > Pozdr, Imagine.
          To nie był za madry przykład, ale na siłę chciałam zastąpić gorzałę -czymś, z
          czym czujesz się bardziej zespolony.
          Moją odpowiedź masz wyżej.
          Dzięki internetowi, gorzale, lepiej pojmiesz to co wyżej napisalam.

          Z szacunkiem
          • Gość: Imagine Re: dodatek nadzwyczajny-imagine IP: *.unl.edu 04.10.02, 21:05
            Gość portalu: kol5 napisał(a):

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: kol5 napisał(a):
            > >
            > > > Spróbuj tak:
            > > > brak internetu to kajdany
            > > >
            > > > Pozdr
            > >
            > > Nie. Internet to kajdany. Widzisz, tu nie chodzi o gorzale. Sama dalas
            > przyklad
            > > internetu. Jesli uwazasz ze brak czegokolwiek to kajdany, to myslisz
            > odwrotnie
            > > niz cala plejada medrcow na przestrzeni hitorii. Wybacz, ale wierze im nie
            >
            > > Tobie.
            > > Pozdr, Imagine.
            > To nie był za madry przykład, ale na siłę chciałam zastąpić gorzałę -czymś, z
            > czym czujesz się bardziej zespolony.
            > Moją odpowiedź masz wyżej.
            > Dzięki internetowi, gorzale, lepiej pojmiesz to co wyżej napisalam.
            >
            > Z szacunkiem

            Medrcy staraja sie czegos codziennie oduczyc, Ty uwazasz dzien za stracony,
            bez jakiejs nauki. Ta sama filozofia dotyczy wszystkiego co nas otacza. Dopoki
            zadajesz pytania, dopoty zyjesz, nawet jesli te pytania dotycza tak "oczywistej"
            sprawy jak nasz seks i cala karuzela wokol niego.
            Pozdr, Imagine.
            • =michal Re: dodatek nadzwyczajny-imagine 04.10.02, 22:36
              cóż, stawianie ciągłe pytań z kajdanami kojarzy się nieodparcie... ergo, życie
              to kajdany... widzisz, jeśli nawet zdołasz uwolnić się od seksu, zawsze
              znajdziesz sobie kolejne kajdany... w końcu, żeby się całkowicie uwolnić od
              życia z kajdanami, trzeba uwolnić się od życia... co chyba dwuznacznie kończy
              wątek...
              • Gość: M Re: dodatek nadzwyczajny-imagine IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.02, 23:51
                =michal napisał:

                > cóż, stawianie ciągłe pytań z kajdanami kojarzy się nieodparcie... ergo,
                życie
                > to kajdany... widzisz, jeśli nawet zdołasz uwolnić się od seksu, zawsze
                > znajdziesz sobie kolejne kajdany... w końcu, żeby się całkowicie uwolnić od
                > życia z kajdanami, trzeba uwolnić się od życia... co chyba dwuznacznie kończy
                > wątek...

                Podpisuję się również
                • eva07 Odwieczny problem 06.10.02, 01:25
                  PO pierwsze witam wszystkich na forum, jako ze powrózciłam z dalekich wojaży. A
                  po drugie o watku: to naprawdę nie jest wielkie odkrycie, ze ciało w pewnym
                  sensie zniewala i ogranicza człowieka. POza tym, że mamy sie czasem ochote
                  pociupciać, to jest gorzej: musimy jeść (najlepiej codzień), pić,robic kupę.CO
                  za przyziemna ohyda! Własciwie w większości wielkich religii swiata jest jakaś
                  wersja ascetyzmu. Wyrzeczenia sie pragnień ciała. TYle, że sa tez koncepcje
                  mówiace, ze istnieje jednośc zycia fizycznego i duchowego i ze z fizyczności
                  można czerpać wielkie duchowe przyjemności. BO gdyby człowiek nie miał słyszal
                  to nie mógłby słuchac muzyki, a gdyby nie widzial nie mógłby podziwiać pięknych
                  rzeczy. I seks nie jest tu zadnym wyjatkiem, jest jednym z popędów danych nam
                  przez naturę (Boga jak kto woli). I po co sie tu buntować. CHyba, że ktoś dazy
                  do jakichś mistycznych przeżyć i postanawia zostac mnichem. Jego wola. E.
                  • =michal Re: Odwieczny problem 06.10.02, 12:24
                    dokładnie - a zresztą istnieje też seks mistyczny, tantryczny i wiele tam
                    innych, więc może dostarczać on więcej przeżyć niż ulga po wytrysku... ale mi
                    wystarcza uprawianie go z kimś, kogo kocham, wtedy również przeżycia są
                    bogate...
            • kwieto Re: dodatek nadzwyczajny-imagine 06.10.02, 12:38
              > Medrcy staraja sie czegos codziennie oduczyc,

              To Ty tak twierdzisz. Nawet jesli przyjmiesz koncepcje Taoistyczna
              "zapomniec" - nie jest to rownoznaczne z "oduczyc sie".
              Tak samo jak "niemyslenie" nie jest rownoznaczne ze zidioceniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka