Dodaj do ulubionych

CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ

07.10.02, 20:23
Mam świadomość, że jestem chorobliwie zazdrosna. Mam świadomość, że takie
uczucie może mnie niszczyć, wypaczać prawidłowe widzenie otoczenia.I zdaję
sobie sprawę ,że psycholog będzie dopatrywał się niedowartościowania,
nieakceptowania siebie, braku pewności siebie itd. Przez etap szukania
przyczyn juz przeszlam . Teraz próbuję znaleźć rozwiązanie na uratowanie tego
związku zanim zniszczę go wiecznymi podejrzeniami. Jakieś propozycje?
Obserwuj wątek
    • Gość: joanna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.02, 22:07
      Jak najwięcej rozmawiaj ze swoim partnerem i starajcie się zrozumieć podłoże
      emocjonalne swoich reakcji.Zastanow się, co kieruje postepowaniem partnera,
      które wg Ciebie nie jest do końca szczere.Sztuką jest postrzeganie swiata
      oczami partnera, a nie przez pryzmat własnej krzywdy.
      • Gość: yo_anna` Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.dyn.ro 07.10.02, 22:49
        Doskonale Cie rozumiem. "Kazdy sadzie wg. siebie" - jakze bardzo prawdziwe
        stwierdzenie:( Najlepiej to chyba PO PROSTU ZAUFAC. Bez zadnych "ale". I juz.
        Mi to pomaga.
      • Gość: jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 08.10.02, 21:47
        Joanno, jeśli to mozliwe, bardzo prosze Cie o mozliwośc kontaktu . Mój e-mail
        jell@tlen.pl, GG 4158497
        • Gość: sszzz Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.trzepak.pl 11.10.02, 18:28
          Czy mogłybyście kontynuować rozmowę na forum?
          Piszę to dlatego, iż obawiam się, że mnie ten problem też dotyczy...

          pozdrawiam:)
        • Gość: joanna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.02, 18:52
          Oj, przepraszam, ze tak późno odpisuję. Nie przypuszczalam, ze zwrócisz uwagę
          na tych kilka zdań przeze mnie napisanych.To o czym nadmieniłam jest możliwe,
          jak najbardziej, właśnie w ten sposób kilka lat temu uporalam się z zazdrościa,
          mam na myśli oczywiście zazdrość o partnera, zazdrość ta materialna nigdy mi
          nie dolegała :)
          Postaram się Ciebie złapać na gg lub w tlenie.
          Pozdrawiam cieplutko.
          • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 12.10.02, 16:58
            Joanno, dziękuje za odzew! Trafiłas w sedno - sztuka polega na patrzeniu oczami
            partnera.Patrzę, ale wnioski sa na Jego niekorzyść. W swym całym egoizmie nie
            moge dojść do tego, co takiego jest we wmnie, ze reaguję w tak destrukcyjny
            sposob. Bo jestem przekonana, że jakaś część mnie jest niezaspokojona i
            niepoukładana , więc nie potrafię tak PO PROSTU zaufac i głupio wierzyc,że
            miłośc wszystko zwycięży...Czasem mam wrażenie,że wariuję.
            Również będę Cię poszukiwać w necie. Pozdrawiam.
            • Gość: joanna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.10.02, 14:39
              Ach jednak na forum postaram się rozbroić Twoj problem, gg w połączeniu z moim
              archaicznym procesorkiem daje mieszninę wybuchową :-((, ale szykują się zmiany,
              więc może juz wkrotce porozmawiamy sobie bardziej otwarcie :-)

              Podejdźmy do sprawy w ten sposób:niewątpliwie mozna zazdrość "partnerską"
              podzieliś na 3 sfery: zazdrość o czlonkow pozostalej rodziny, zazdrość o
              znajomych, kolegów i zazdrość o inne "obiekty afirmacji" ;))))
              Co do tej pierwszej, cóż , to są korzenie nieoderwalnie zwiazane z osobowością
              partnera.Są to ludzie , z ktorymi spedzil ponad polowę swojego zycia i jest z
              nimi silnie zwiazany emocjonalnie.
              Koledzy- ludzie, z ktorymi mozna inaczej spedzac czas ( często są to takie
              zajęcia , w ktorych my kobitki nie uczestniczymy, bo wiażą się z jazdą rowerem
              150km po górach, badż z grzebaniem się w smarach samochodu). Jest to niezbędny
              skladnik mozliwosci odreagowywania stresow np z pracy.
              No i trzecia, najciekawsza ;))), ale i najbardziej drażliwa.....
              Hmm, po pierwsze biologia- atrakcyjność fizyczna często przyciąga uwage i
              prowokuje do poznania; innosć na pewno ciekawi, jest stymulatorem; i są to
              niezaprzeczalne FAKTY. Ale na te fakty mozna kontrodpowiedzieć innymi faktami:
              o urode wlasna mozna stale dbac( estetyka wygladu, kondycja fizyczna stale
              wypracowywana przez systematyczne cwiczenia podniesie atrakcyjność i to nie
              tylko fizyczną)Fakt drugi: atrakcyjnosć intelektualna. Niewatpliwie ładny
              wygląd jest TYLKO zaproszeniem do zawiązania znajomosci. Powiedz mi, na jak
              dlugo zaciekawi ładna buźka, gdy w głowie ma tylko sianko?
              Mozna przecież byc kobietą z klasą, o szerokich zainteresowaniach i zrozumieniu
              dla problemow partnera.I tu masz baaaaardzo szerokie pole do popisu.Rozwijaj
              swoje zainteresowania, niech czas spędzany z Tobą będzie interesujacy,
              inspirujacy dla Was obojga. Nawet jeśli różnicie się zainteresowaniami,
              pasjami, mozecie sie w nich przenikać, poprzez zaciekawienie nurtujacymi
              tematami, szukanie niekonwencjonalnych rozwiazań itp.
              Piszesz o destrukcyjnym działaniu. Postaraj się zrozumieć, że złość, czy nawet
              agresja jest pewnym Twoim naturalnym zachowaniem obronnym. Wynika ona z
              bezradności wobec postepowania partnera, badż braku mozliwości kontroli, czy
              tez niemozności wplywu na okresloną postawę partnera.Im bardziej bedziesz
              naciskać, kontrolować, osaczać tym bardziej on bedzie się przed tym bronił,
              uciekając nawet do nieszczerości wobec Ciebie, a ta z kolei bedzie powodowac w
              Tobie jeszcze większa złość. Tym sposobem koło będzie sie staczać po równi
              pochyłej. I nie o to nam przecież chodzi.
              Twoim zadaniem jest zachecac do zwierzeń, gdyż one budują silną więź
              emocjonalna pomiędzy partnerami. Takie rozmowy nalezy przeprowadzać z ogromnym
              wyczuciem starając się zrozumiec intencje partnera w oparciu o JEGO
              POTRZEBY.Delikatnie możesz a nawet powinnas sygnalizować swoje oczekiwania. Tu
              mozna stosowac pewien trik: własne potrzeby mozesz omawiac z pewnym
              podobieństwem do potrzeb innych znajomych, dajac w ten sposob do zrozumienia,
              ze to czego Ty pragniesz nie jest niczym nadnaturalnym.
              Piszesz o zaufaniu...hmmm... Tak naprawdę, dajac Jemu swobodę kontaktow z
              innymi ludźmi, zdaj sobie sprawę, że zyskujesz na tym rownież TY sama.
              Pozwalasz mu porownac się z innymi i docenic Twoje zalety.Wtedy z wlasnej woli
              partner bedzie zwracal sie ku Tobie, a o to de'facto chodzi.Twoja czujność
              powinna polegac na dbaniu o własny rozwój intelektualny, tak aby do swojej
              osoby zachęcać, a nie zmuszać.
              Co do milosci....miłość zniesie wiele wichrów, wiele zakretów, wypracuje wiele
              tolerancji, zrozumienia, ale....nie zawsze uświęci...
              Jakby co, zawsze bedę w sieci...
              Pozdrowionka.
              • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 13.10.02, 22:36
                Już wiem, Joanno, dlaczego czekam na Twoje odpowiedzi - ujmujesz celnie
                słowami, to, o co chodzi.:)I ... uspokajasz...
                Z tym , ze problem pozostaje. Zazdrośc o rodzinę czy znajomych, nawet jeśli
                czasem odczuwam, to podchodze " zdroworozsądkowo'. Ale zazdrość " o niego" - tu
                jest gorzej. Od kilku miesiecy stosowałam wszelkie znane mi metody i sposoby,
                mające na celu poskromic destrukcyjnośc uczucia i pozytywnie wplynąć na
                związek. Rozmowy, zwierzenia, jak najczęstsze w miare możliwości spedzanie
                czasu, udowadnianie, ze ma we mnie przyjaciela; usmiech na twarzy: dbanie o
                siebie itd., itp... Pewnie, ze nie raz puszczały mi nerwy, ale wtedy po prostu
                wolałam na chwilkę zniknąc z oczu. A mój partner niewiele sobie z tego
                robił.Doszłam do etapu, w których mam wrażenie, ze wariuję i zgubiłam rozum na
                jakimś zakręcie. I usilnie wmawiam sobie,że jakoś z tego wybrniemy.
                Serdecznie pozdrawiam.
                • Gość: joanna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.10.02, 15:47
                  Ach Jell, właśnie oto chodzi! Odzyskanie spokoju, rownowagi, stabilnosci
                  pozwoli wygenerować konstruktywne myślenie, strategiczne działanie, coś co
                  zacznie wreszcie działac i zacznie przynosic efekty.
                  Oczywiście wraz z wyłączeniem kompa problemy nie prysną jak bańka mydlana, bo
                  sedno tkwi rozebraniu problemu na czynniki pierwsze, platek po płatku, i
                  zagladnięciu co takiego ciekawego mamy w środku kielicha, moze za slodko, może
                  za gorzko, może coś dodać do składu chemicznego nektaru, może coś
                  wyeliminować...
                  Ogolnie rzecz ujmujac dobrze jest przyjrzeć się sobie samej i partnerowi jakby
                  z boku, w oderwaniu o emocje, czy poczucie krzywdy.Jak to zrobic z partnerem?
                  Przyjrzyj sie dokładnie jak ON patrzy na świat, co takiego szuka w kontaktach
                  interpesonalnych, co go ciekawi, co inspiruje, jak szuka. Wszystko to zrób w
                  oparciu o JEGO SYSTEM WARTOŚCI. Taka obserwacja to ogromna kopalnia wiedzy na
                  JEGO temat.Wiedza dotycząca jego motywow postepowania i jego systemu reagowania.
                  Nie zawsze przeciez , to co my uwazamy za stosowne, oczywiste, proste jak
                  konstrukcja cepa, jest tak samo oczywiste dla partnera. Chocby dlatego, ze
                  pochodzimy z dwóch róznych domow, rodzin, dwoch roznych sposobow postrzegania
                  swiata.Co do "innych obiektow afirmacji", to najbardziej niepowolane, co możesz
                  zrobić to budowac antagonizm z takimi osobami. Zauwaz, że o wiele wieksza
                  kontrole mozesz sprawować nad takimi ukladami, by nie przerodzily sie w coś
                  bardziej niebezpiecznego, jesli grunt bedzie budowany w oparciu o Twoja
                  sympatię.Kto powiedzial, ze takie sympatie Twojego partnera do innych kobiet
                  maja koniecznie na celu skrzywdzenie Twojej osoby? W oparciu o wlasną
                  inteligencje podsycaj zwiazek tak, by wasza więź rozwijala się, natomiast nie
                  prowokuj do ucieczki z niego i kombinatorstwa.Natomiast jesli zaatakujesz
                  rowniez tą jakąs tam, mozesz byc uznana za histeryczkę, która nadmiernie
                  demonizuje sytuację, i traci kontrole nad samą sobą.Jesli narzucisz
                  obostrzenia, zakazy-hmmm powiedzenie stare jak swiat-owoc zakazany bardziej
                  kusi.Mało tego zachęca, by sprobowac jeszcze więcej, mało tego , nauczy
                  partnera sprytu-jak by tu wykombinowac, co by nie stracic, a sprawa zeby nie
                  ujrzala swiatla dziennego. I rodzi sie nieszczerość, brak zaufania, złość nad
                  brakiem kontroli, zlosć, że bylam dobra, chcialam dobrze, a teraz nie otrzymuje
                  tego co mi się nalezy. Otóz nic sie nie nalezy, na wszystko trzeba sobie
                  zapracowac, zapracowac od podstaw.I tak jak juz pisalam wczesniej, z kontaktow
                  interpersonalnych mozesz czerpac korzyść TY SAMA.To co ja nie moglam
                  wyegzekwowac u mojego męża, zrobiła to za mnie ....jego przyjaciółka w pracy.
                  To o co ja tyle razy prosilam i jak grochem o ścianę, mąż doswiadczył dzięki
                  reakcjom na ten problem innej kobiety, słowem doswiadczył tzw. spolecznego
                  dowodu sluszności, ot taki trik. Tak więc widzisz, są pozytywy takich kontaktów.

                  Właściwie to napisalaś jeszcze coś co mnie zastanowiło, mianowicie, to ze się
                  staralaś, póxniej wkradly sie jakies nerwy, usuwałaś się, a partner i tak sobie
                  z tego nic nie robił.Hmmm... A moze tu chodzi o cos jeszcze innego?
                  Moze Ty się za bardzo starałaś, przejęłaś inicjatywe w kreowaniu waszej
                  wspólnej przyszlosci, zwiazku, a facet w swoim meskim szowiniźmie zapomniał, że
                  musi zdobywac?Taki problem przerabiam u przyjaciółki w realu.I znow powiedzenie
                  stare jak swiat, taki facet najczesciej docenia w momencie pojawienia sie OBAWY
                  STRATY.A gdy nie mozna sobie juz nic racjonalnie wytlumaczyć, nalezy
                  powiedziec, że ten typ tak ma..
                  To na razie tyle moich rozwazań w oparciu o własne doswiadczenia i obserwacje.
                  Jak zwykle polecam się na przyszlosc, bliższą czy dalszą. Gdyby mnie nie bylo
                  jakiś czas w sieci, oznaczac to bedzie modernizację kompa, a nie brak
                  zainteresowania.
                  Serdecznie pozdrawiam.
                  • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 14.10.02, 19:43
                    DZIĘKUJĘ!
                    Spróbuje jeszcze raz. I tym razem spróbuję przy okazji ...byc zdobywana ( bo to
                    będzie u nas nowość)...
                    Ściskam ,pozdrawiam i czekam na zmodernizowanie kompa. :)
                    • Gość: joanna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.10.02, 04:01
                      I przedarłam się przez bezdroża Kongo... chwilowo
                      Czy ta panienka to coś poważnego? Jeśli tak, to czeka Ciebie sporo pracy, nie
                      zniechęcaj się! Podobny temat przerabiałam parę lat temu,... totalna
                      modernizacja systemu,... ale jak na razie działa, czego i Tobie życzę!
                      Pozdrawiam serdecznie.
                      Wogóle nie chce mi się spać :)))
      • Gość: Vran Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: 195.116.192.* 16.10.02, 11:32
        Ja sądzę, że zazdrość jest nie o innych - tylko o partnera. O jego uwagę, czas,
        itd. Na co czas ten jest "trwoniony" jest chyba nieco wtórne. To mogą być
        koledzy, znajomi z pracy, kobiety, ale i komputer czy książka. Najważniejsza
        moim zdaniem jest zdolność zaufania drugiej osobie, okazania mu tego i brak
        bezpośredniego nacisku. Mężczyzna atakowany ZAWSZE będzie się bronił w ten czy
        inny sposób. Bezczelnością, ostentacyjnym chłodem, konspiracją, czy jakkolwiek
        inaczej. Uważam, że jeżeli kobieta chce być w centrum uwagi mężczyzny musi się
        wysilić na dyplomację. NIGDY NIC NA SIŁĘ. Wchodzić w zainteresowania partnera i
        wciągać go we własne. Ale trzeba też dać mu trochę luzu, zaufania - mężczyzna
        musi czasem odetchnąć od partnerki. I należy tylko uważać, żeby to było przy
        kolegach, hobby, a nie przy innej kobiecie. Bo obiektywnie tylko to zagraża
        związkowi. Nie dręczony mężczyzna nie zostawi kobiety dla komputera... Jak to
        zrealizować - nie wiem... Sposobów jest sporo.
        Pozdrawiam
    • Gość: kol5 Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.10.02, 18:32
      Zajmij się sobą!
      Zazdrość niszczy. WSzystko.

      Opamiętaj się w porę!
    • piotr.kowal Bądź zazdrosna 13.10.02, 17:24
      jell napisał(a):

      > Mam świadomość, że jestem chorobliwie zazdrosna. Mam świadomość, że takie
      > uczucie może mnie niszczyć, wypaczać prawidłowe widzenie otoczenia.I zdaję
      > sobie sprawę ,że psycholog będzie dopatrywał się niedowartościowania,
      > nieakceptowania siebie, braku pewności siebie itd. Przez etap szukania
      > przyczyn juz przeszlam . Teraz próbuję znaleźć rozwiązanie na uratowanie tego
      > związku zanim zniszczę go wiecznymi podejrzeniami. Jakieś propozycje?

      Nie zmieniaj się .Zazdrość jest piękna.
      Przecież wiesz ,że chłop tylko patrzy jak skubnąc Twoją koleżankę,
      ba siestrę a nawet ...,a zresztą.
      Bądź sobą.
    • jotanna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 16.10.02, 17:42
      jell napisał(a):

      > Mam świadomość, że jestem chorobliwie zazdrosna. Mam świadomość, że takie
      > uczucie może mnie niszczyć, wypaczać prawidłowe widzenie otoczenia.I zdaję
      > sobie sprawę ,że psycholog będzie dopatrywał się niedowartościowania,
      > nieakceptowania siebie, braku pewności siebie itd. Przez etap szukania
      > przyczyn juz przeszlam . Teraz próbuję znaleźć rozwiązanie na uratowanie
      tego
      > związku zanim zniszczę go wiecznymi podejrzeniami. Jakieś propozycje?


      Witaj jell

      Napisze Ci jak ja poradziłam sobie z zazdroscia:)))

      Po dwoch latach małzenstwa moj mąż nagle dostał fioła.Oświadczył mi,że sie
      zakochał w jakiejś panience.Nigdy w życiu nie zrobiłam tak dzikiej awantury
      jak wtedy.Głowny sens tego,co wykrzykiwalam w furii,był taki:
      "Albo wynoś sie i nie wracaj.albo mi o tym nie mów,ja sobie nie życzę tego
      słyszeć!Jak śmiałes mi cos takiego powiedzieć!
      Nigdy jeszcze nie widziałam bardziej zdziwionego człowieka.Ale od tego czasu
      jest spokój.Może ma jakies panienki,moze sie podkochuje,nie wiem,nic mnie to
      nie obchodzi.Dopóki o tym nie wiem sprawa nie istnieje.Lecz nic do mnie nie
      dochodzi.
      Kiedyś kolega męza usiłował mi coś sugerować na ten temat.Wtedy mu
      powiedzialam:"Tym razem dziecinko,nie dam ci po twarzy za szkalowanie mego
      męza,ale jak nastepnym razem przyjdziesz z taką sprawą to przysięgam że
      dostaniesz po pysku i zabronię ci przekraczania tego progu"
      On musiał to powiedzieć wszystkim bo nigdy pózniej nie słyszalam cienia żadnej
      aluzji.Moze nie bylo do tego powodu,ale sądze ze wtedy to był jedyny system.
      Od tego czasu minęło kilka lat.Malzenstwo nasze uwazam za bardzo udane i
      szczesliwe.
      Dlatego pomyśl nad wypracowaniem metod,strategi,o takiej wspomniala
      Joanna,swoją drogą (mądra kobieta ta przyjaciółka jej męza)poradziła sobie.
      Wierzę ze Ty też sobie poradzisz.Pozdrawiam
      • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 16.10.02, 20:18
        Witam!
        Oj, juz jakiś czas temu doszłam do wniosku, że byłabym szczęśliwsza niczego nie
        widząc i nie wiedząc o Jego kontakcie z pewną panienką... Uczucie zagrożenia,
        brak zaufania , ciagłe kołatanie serca itd. - to po prostu boli,a czas jest
        chyba najlepszym rozwiązaniem. " Metoda", która( mam nadzieje) sprawdzi się u
        nas to rozmowy ( marze o ty,m, żeby móc spokojnie zasnąć bez zapłakanych oczu i
        nerwów). Sama za siebie trzymam kciuki. Dzięki wszystkim za odzew...POZDRAWIAM
        • onnanohito Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 17.10.02, 10:47
          Jotanna.
          Nic nie rozumiem - tzn. chyba rozumiem, ale mnie to przerasta - Twój sposób na
          radzenie sobie z zazdrością to niewiedza o tym, że Twój Mąż Cię zdradza, tak?
          I Wasze małżeństwo uważasz za udane?
          No cóż - każdy wybiera swój sposób na życie i na "bliskość" w związku (tak,
          uważam, że w Twoim przypadku bliskość musi być w czydzysłowie).
          Nie mogę sobie tego wyobrazić, naprawdę. Tzn. takie życie - tak, ale
          stwierdzenie, że związek jest udany, gdy nie ma szczerości?
          No cóż.
          Bądź szczęśliwa.
          Pozdrawiam,
          M.
    • Gość: Taka Jedna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 13:06
      Nawet gdyby ktoś „miała walić w pysk” kilka razy dziennie za prawdę ja zawsze
      musze wiedzieć...Błoga nieświadomość....Uuuuuuuuuu ... nie chciałabym tkwić w
      związku, w którym mój maż podkochuje się w panienkach i i wyczynia wszystko co
      się z tym wiąże... a ja „o niczym nie chce wiedzieć” .... Szczęśliwe
      małżeństwo ... Toż to szczęście iluzoryczne...
      A pan mężuś...”hulaj dusza/ciało piekła nie ma”...
      Jest taka stara piosenka Bajm, której mały fragmencik pozwolę sobie tutaj
      zamieścić:
      „Gdy chłód pali nas Gdy noc nie chce spać ... Nie pytam jak jest...Nie pytasz
      skąd wiem....Cisza jest jak lek...cisza jest jak sen...Zawsze kiedy mnie
      okłamiesz, myślę może tak ma być. Gdy prawda może zabić, lepiej zamknąć oczy i
      śnić”...
      Ja bym tak nie potrafiła...Nieraz zastanawiały mnie słowa tej piosenki,
      podobnie jak teraz Twój post Jotanno. Rozumiem, że to Twój sposób na życie,
      małżeństwo i nie chcę Cię urazić ani tego krytykować. Tylko strasznie jestem
      zdumiona, że coś takiego może być skutecznym lekiem, sposobem na udane życie z
      drugą osobą...
      Pozdrawiam i podkreślam nikogo nie atakowałam.. Mój post zrodziło tylko
      zdziwienie...
      • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 17.10.02, 20:32
        Witaj! Byc może dotychczas Twój partner nigdy w zaden sposób Cię nie
        zdradził,ale...
        Zwróć uwagę, że każdy z nas spotyka wciąż nowe osoby. Jaka masz gwarancję, że
        któras z nich nie zafascynuje Go, nie zauroczy? Zaufaj mi, nikt nie moze byc w
        100% przekonany, że nigdy nie zdradzi.Los pisze różne scenariusze i dlatego
        czasem lepiej jest nie wiedzieć niż wiedzieć za dużo.Takie jest moje zdanie.
    • kol5 Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 17.10.02, 18:34
      Chorobliwa... sama to napisałaś.
      Może myślisz o tym co Ty byś zrobiła będąc na jego miejscu.
      Zwykle to tak właśnie jest.

      A zapytaj go i spróbuj poczuć odpowiedź!
      • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 17.10.02, 20:28
        kol5 napisała:

        > Chorobliwa... sama to napisałaś.
        > Może myślisz o tym co Ty byś zrobiła będąc na jego miejscu.
        > Zwykle to tak właśnie jest.
        >
        > A zapytaj go i spróbuj poczuć odpowiedź!


        Wybacz, ale to chyba dla mnie za trudne...
        • kol5 Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ-jell 17.10.02, 20:32
          jell napisał(a):

          > kol5 napisała:
          >
          > > Chorobliwa... sama to napisałaś.
          > > Może myślisz o tym co Ty byś zrobiła będąc na jego miejscu.
          > > Zwykle to tak właśnie jest.
          > >
          > > A zapytaj go i spróbuj poczuć odpowiedź!
          >
          >
          > Wybacz, ale to chyba dla mnie za trudne...

          Trudniej jest żyć, domyślajac się na swój sposób.
          A czuć każdy potrafi. Tylko zapamiętaj swój pierwszy "czuj".
          I napisz. Jak będziesz chciała, rzecz jasna.

          Zrób to
          Pozdr.
    • Gość: Taka Jedna Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 18.10.02, 08:10
      Jell dzień dobry :)))
      Wiem co to zdrada Jell, znam to z autopsji, wiem również bardzo dobrze co
      znaczy być chorobliwie zazdrosną i jakie głupoty człowiek wyprawia, gdy jest
      zaślepiony tym uczuciem. Zazdrość w człowieku to jak toksyny w jego organizmie,
      które niszczą jego samego i otoczenie, nieraz ukochane osoby. Jednak nikt mnie
      nie przekona, że sposobem na radzenie sobie z tym uczuciem jest taka niewiedza
      o jakiej pisała Jotanna.. Życie w zakłamaniu ... nie przynosi szczęścia...wiem
      co mówię...
      Nie mogę się Jell z Tobą zgodzić, że „lepiej jest nie wiedzieć niż wiedzieć za
      dużo” Bystra osoba zawsze coś zauważy, intuicja swoje podpowie wyobraźnia
      uzupełni ... a taka sfera domysłów zwykle bywa gorsza i bardziej destrukcyjna
      niż prawda.. Sposób Jotanny przypomina mi sytuację, w której dziecko zatyka na
      siłę uszy palcami i tupie nogami głośno krzycząc: „Nie mówcie mi prawdy, bo
      oberwiecie”...
      A tak na pocieszenie Jell, powiem/napisze, że wg mnie zazdrość ma też czasem
      tę drugą stronę medalu. Nie zawsze jest tylko i wyłącznie taką toksyną, ale
      daje asumpt do wielu korzystnych poczynań ;)). Człowiek zazdrosny potrafi być
      niezwykle „twórczy” ;)) nie tylko w tym złym kierunku.
      I jeszcze jedno.. Ja jestem obłąkańczo zazdrosna tylko, gdy kocham do granic.
      Zazdrość bywa wyrazem potężnej burzy tego uczucia w nas. Przypuszczam, że tak
      jest też z Tobą..
      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło... Myślę, że to życie rozwiąże Twoj problem w
      sobie tylko wiadomy sposób a rady czy uwagi tutaj zamieszczane... mam nadzieje,
      ze tez cos wniosa..
      • jell Re: CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ 18.10.02, 23:40
        Gość portalu: Taka Jedna napisał(a):

        Zazdrość w człowieku to jak toksyny w jego organizmie,
        >
        > które niszczą jego samego i otoczenie, nieraz ukochane osoby.

        Taka Jedna - w 100% sie z Toba zgadzam - sama czuję się jak wypełniona żółcią
        i mam wrazenie , ze jej nadmiar wylewa się ze mnie na każdym kroku... Ale-
        lekarstwem jest chyba wiara w zaufanie do partnera. I tego wszystkim życzę...
        Pozdrawiam


        >
    • Gość: kuleczka zmień się jak najszybciej IP: *.gabo.pl 20.10.02, 22:58
      moze Ci opowiem o sobie
      wlasnie dzisiaj przez moją chorobliwa zazdrosc skonczyl sie moj wziazek,
      teraz gdy na to wssttko patrze z gory wstyde sie swojego zachowania
      dzisiejszy dzien skonczyl sie szarpaniną,wyzwiskami i pobitą szklaną póleczką w
      w Jego łazience
      nikt z Jego rodziny, znajomych nie ma dobrego zdania o mnie, wszyscy uwazaja
      mnie za zła dziewczyne(wlasnie za te czyny ktore popelnilam przez ta moją
      zazdrosc)

      nie wiem czy dobrze wywnioskowalam ale jest jakas inna panienka,tak?
      jezeli tak to moze spytaj sie swojego partnera jakie On ma zamiary w stosunku
      do niej i czy słusznie jestes zazdrosna

      ja sie przekonałam ze ta chora zazdrosc niszczy wszystko-tylko ze ja nie umiem
      sie od niej uwolnic:-(

      ja jestem brzydką dziewczyną i jak widze jakas ladną to od razu sie denerwuje
      ze On by sie nią podniecił itp.
      nie wiem jak u Ciebie to jest dokładnie
      w kazdym badz razie zycze powodzenia

      acha nie wiem czy to sie na cos zda ale moj facet powiedzial ze mam mu "ślepo
      zaufać" na początku
      no nie wiem czy to ma jakis sens..
      • jell Re: zmień się jak najszybciej 21.10.02, 22:54
        kuleczko, wybacz, ale aż mi sie cisnie myśl, że w Twoim przypadku to nie
        chorobliwa zazdrośc jest najpoważniejszym problemem... Moze warto wpierw
        zastanowic sie, czy lubisz cokolwiek w sobie? zazdrośc niszczy nas samych,
        niszczy nasze związki, ale nie powinna rujnowac naszego życia w tak duzym
        stopniu... pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka