per_aspera-ad_astra
24.11.05, 21:38
Miała 51 lat. Na przejściu dla pieszych potrącił ją pijany kierowca.
Dowiedziałem się będąc w pracy. Rzuciłem wszystko i pojechałem do rodzinnego
miasta. Na razie jakoś się trzymam, ale bardzo martwię się o Tatę. Ktoś
zadzwonił do niego z telefonu Mamy i zdążył on przyjechać na miejsce wypadku.
Mama właśnie umierała. Teraz Ojciec jest w zupełnej rozsypce, nie wiem, jak da
sobie radę. Bardzo kochał Mamę, a oprócz Niej i mnie nikogo nie miał...
To wszystko jest tak strasznie nierealne... Boję się o Tatę... Sam też boję
się jutrzejszego dnia...