Dodaj do ulubionych

Ja tu nie pasuję

18.02.06, 22:55
Od zawsze miałam takie dziwne uczucie, że tu nie pasuję, że to nie mój świat.
Nie pasuję do ludzi, jestem otwarta, staram się nawiązywać kontakty z ludzmi
ale w pewnym momencie czuję, że ja tu nie pasuję i wycofuję sie. Dlatego
ciągle jestem sama, nie umiem zaufać tak do końca, ciągle się oboję pokazać
kim jestem i jaka jestem, nie wierzę w siebie. Jak z tego wyjść??
Obserwuj wątek
    • alpha01 [...] 18.02.06, 22:56
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • koniczynka22 Re: Ja tu nie pasuję 18.02.06, 23:07
      Nie o taką pomoc mi chodziło:(
    • isabelle7 Re: Ja tu nie pasuję 18.02.06, 23:13
      napewno jeden człowiek nie może pasowac do wszytskich.
      Poza tym nie kazdemu is eufa, a tylko tym co sa nam bliscy:)

      > ciągle jestem sama, nie umiem zaufać tak do końca, ciągle się oboję pokazać
      > kim jestem i jaka jestem, nie wierzę w siebie. Jak z tego wyjść??

      A to wiem i po sobie i po innych:) Wychodza jak jest obok nich Ta osoba, czesto
      to pryzjazn w sensie ona ona i on i on albo ukochany, ale empatyczny człowiek
      czyli on i ona. Juz nie raz tak było, ze wychodiz sie do takich osob. Nie do
      wszytskich:)
      • isabelle7 Re: Ja tu nie pasuję 18.02.06, 23:21
        chodzi oto, ze czasem ukochany moze nas rozumiec i wspierac jak nikt inny.
        nawet nasz przyjaciel. Zatem to skarb miec przyjaciela w ukochanej osobie:)
    • kama987 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 00:26
      Nie przejmuj się.
      Ja też nie pasuje np.do tego forum.
      I co z tego?
      Nic.
    • mskaiq Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 02:50
      Jestes otwarta do az do chwili kiedy pojawia sie w Tobie strach i wtedy
      wycofujesz sie.
      Mysle ze moze miec to zwiazek z brakiem wiary w Siebie. Boisz sie ze nie
      poradzisz Sobie bo nie wierzysz w Siebie. Musisz uwierzyc w Siebie, podejmowac
      dzialania i udowadniac Sobie ze poradzisz Sobie w kazdej sytuacji.
      • illiterate Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 12:19
        Tak powaznie, to nei przejmuj sie, koniczynka, toksycznymi radami meskaika.
        Zadnego, po pierwsze, "musisz". MOZESZ. Jak bedziesz miala na to ochote, nic na
        sile, nawet zbawiania samej siebie. Po drugie nie MUSISZ sobie UDOWADNIAC, ze
        poradzisz sobie w KAZDEJ sytuacji. Bzdury. Zamiast tego mozesz po prostu
        przyjac, ze - o ile zrobisz wszystko, na co w danej chwili Cie stac - to to, co
        osiagniesz, jest ok, niezaleznie od tego, czy na plus czy minus.

        A poza tym - watek meskaika w zasadzie moze byc (nie MUSI, ehe) byc prawdziwy,
        ale ja bym jeszcze przyjrzala sie Twoim relacjom z bliskimi. Konkretnie z
        rodzicami, jak bylas mala.

        Ktos w ogole nauczyczyl Cie bliskosci?
        • koniczynka22 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 14:33
          Moje relacje z rodzicami.....chyba w tym twi problem:( nie wiem co to bliskość,
          zawsze byłam na uboczu....ja się już w tym wszystkim gubie:(
          • illiterate Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 14:58
            Kiedy to sie trzyma kupy, bardzo logiczne.
            Masz zupelnie naturalna, zrozumiala i zapewne wielka (skoro nigdy nie
            zaspokojna) potrzebe bliskosci, i powodowana tesknota za nia, starasz sie
            wychodzic ludziom naprzeciw. Ale ta wielka - tak bardzo potrzebna i kuszaca
            rzecz - Cie przeraza (bo rodzice - zimni? nieobecni? okrutni? obojetni?). Bo
            nieznane zawsze przeraza. Wiec sie chowasz.

            Pod okiem dobrego terapeuty takie cos mozna sobie rozplatac.
            Kiedy nauczysz sie bliskosci (i wypuscisz z siebie rozne niefajne rzeczy pod
            adresem rodzicow), bedziesz sie mogla ukorzenic w rzeczywistosci.
            Nieukorzenieni sa wlasnie tacy "wyjeci z kontekstu", "nie stad", "nie
            pasujacy" - czyli gleboko bardzo i od dawna osamotnieni.

            Jakbys gdzies mogla dostac, to moze pomoc Ci "Wirus samotnosci" Wojciecha
            Kruczynskiego.
            • koniczynka22 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 17:08
              Rodzice....nie są okrutni...nie bili mnie...tzn byłam świadkiem ostrych awantur
              rodziców gdzie ojciec czasami uderzył matkę, mnie nie bił ale nigdy ze mną nie
              rozmawiał , czasem a właściwie często mi się od niego obrywa za cokolwiek i
              czasem czuję jakbym niepotrzebnie sie urodziła. Z matką mam lepszy kontakt ale
              ostatnio dzieje sie wiele rzeczy i nie mogę z nią szczerze o tym porozmawiać,
              zresztą ona ma swoje problemy, do pózna pracuje.....bardzo chce tej bliskości
              ale jednocześnie przeraża mnie myśl, że ktoś mógłby być tak blisko mnie i wole
              nie ryzykować bo i tak obrywam jak sie otworze.....terapeuta??? często o tym
              myślałam ale zupełnie nie wiem co i jak? gdzie iść, do kogo, nie stać mnie na
              prywatnego terapeute i nie mam odwagi do niego iść:(
    • piekielnica1 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 18:34
      Może zacznij od kursów asertywności
      na pewno duży wpływ ma brak akceptacji ze strony ojca - tutaj nic nie zmienisz
      pielęgnuj kontakty z matką, ona zdaje się też jest dośc zahukana i niezbędne by
      było jej Twoje wsparcie - obie jesteście sobie potrzebne
      nie dziwi mnie twoja nieufność w stosunku do innych - tak mają wrażliwi
      umiejętność ponoszenie porażek jest wielką sztuką - jeżeli spróbujesz ja choć
      trochę obłaskawić to będzie Ci łatwiej
    • 1zeus1 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 18:35
      To idz tam, gdzie pasujesz, proste:)
      • koniczynka22 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 18:53
        Kiedy tylko chce porozmawiać z matką ona zmienia temat i jakby ją to wcale nie
        interesowało, zawsze mi powtarzała, że moje problemy to takie ,,problemiki" i
        zycie to nie bajka a uczucia i emocje najlepiej schować do kieszeni:(Ojca sie
        boje i to czasem bardzo, zawsze umiał mnie zdołować i przy nim głupieje co on
        mi ciagle uświadamia.I tak było od zawsze.
        • piekielnica1 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 19:29
          ojciec to wampir energetyczny, pasie się twoimi lękami, jak cię zdołuje to
          czuje się dowartościowany, myśle że co byś nie zrobiła to i tak nie spełnisz
          jego oczekiwań, być może, że on też ma jakieś obciązenia z przeszłości, też ma
          zaburzone relacje ze swoimi rodzicami, ale Ty nie możesz za to ponosić
          odpowiedzialności. Im szybciej się uwolnisz od emocjonalnej zależności od tego
          człowieka, tym szybciej poradzisz sobie z własnymi problemami.
          Rodziców kocha się bezwarunkowo, ale na szacunek muszą sobie zasłużyć.
          Życzę powodzenia
        • 1zeus1 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 19:31
          Zracalem ci nie raz uwage, zwracaj sie do adresata, wku..a mnie czytanie
          czegos co nie jest do mnie
          • piekielnica1 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 21:07
            ale to jest twój problem, nie ma przymusu czytania,
            ani pisania, ani pokrzykiwania.
            Dalszego dobrego samopoczucia
    • solaris_38 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 20:58
      zrozumieć sprzecznosci w tobie samej np
      otwarta i boisz sie zaufać ?
      nawiązujesz kontakty i sie wycofujesz

      :)
      piszesz że boisz sie pkazac jaka jesteś
      a ja sie nie dziwię :0 ty nie masz pojęcia jka jesteś

      zcas sie zgłębić poznac i .. polubić :)
      • 1zeus1 Re: Ja tu nie pasuję 19.02.06, 21:01
        Ale nie wymagac tego od innych:)
        • solaris_38 tak ... i nie wymagac tego od innych nt 19.02.06, 21:09
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka