Gość: Zdzichu
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
29.11.02, 12:48
Pewien miliarder miał taką zachciankę: kazał zbudować olbrzymie łóżko.
Oczywiście wszystko było na miarę monumentalnego łoża: rozległe koce i
prześcieradła, monstrualne poduszki i ogromne pierzyny.
Miliarder nie był żonaty. Zasypiał wieczorem na jednym końcu łóżka, a budził
się rano w drugim. Miał sen kroczący. Żeby się pod kołdrą nie udusić, kazał
wywiercić otwory wentylacyjne. Powstało istne podziemne miasto. Fałdy
prześcieradeł były głębokie jak rzeki i szerokie jak ulice. Nosiły zresztą
nazwy ulic. Była tam ulica Giełdy, Bulwar Zachodzącego Słońca, Aleja
Forda ...
Pewnej nocy, gdy miliarder spał spokojnie na rogi ulic Mennicy i Leżącego
Serca, ciężka dłoń spadła mu na ramię i potrząsnęła nim.
- Wstawać ! - rozkazał głos policjanta. - W naszym mieście nie chcemy
włóczęgów !