yonker
02.12.02, 11:56
Mój problem nie jest może zbyt typowy, ale dla mnie jest problemem.
Miałem dwójkę serdecznych przyjaciół - męża i żonę.
Razem robiliśmy wiele różnych rzeczy i we trójkę byliśmy dla siebie jak
rodzeństwo. Niedawno, Iza zgięła w wypadku samochodowym i teraz Tomek, który
postanowił sprzedać mieszkanie i wyjechać z kraju, poprosił mnie, abym zajął
się sprzedażą jego mieszkania i uzyskaną stąd kasę bezpiecznie i korzystnie
ulokował.
O ile nie ma problemu ze sprzedażą w jego imieniu mieszkania, o tyle nie
jestem szczęśliwy z drugiej części prośby. Znam się nieco na zarządzaniu
finansami, ale to raczej hobby niż zawód. Szczerze mówiąc, boję się
odpowiedzialności za, jakby na to nie patrzeć, bardzo duże pieniądze. Wiem,
że on mi uffa, ale ... - inwestowanie cudzych 200.000 zł, to już nie zabawa.
Dałem przyjacielowi do zrozumienia, że nie pałam zapałem do tego pomysłu i
wyczułem sporą dawkę żalu z jego strony. Niemal zawodu.
I co mam z tym zrobić ? Fizycznie starciłem już przyjaciółkę, teraz nie
chciałbym stracić emocjonalnie przyjaciela, ale co będzie gdy pomylę sie
inwestując jego pieniądze ? Szczerze mówiąc, jestem między młotem, a kowadłem.